Tym razem to francusko-niemiecki Instytut Badawczy Saint-Louis, czyli ISL, przeprowadził pierwszy zewnętrzny test swobodnego lotu pocisku wystrzelonego z opracowanego własnymi sposobami railguna. Sam strzał trwał zaledwie milisekundy, ale dla całego programu oznaczał wyjście poza kontrolowane warunki laboratoryjne i rozpoczęcie prób znacznie bliższych rzeczywistemu zastosowaniu.
Railgun wreszcie wyszedł na otwarty poligon
Sam test railguna odbył się 29 czerwca 2026 roku na poligonie ISL w Baldersheim. Działo zostało zaprojektowane i zbudowane w całości przez instytut, a jego uruchomienie stanowi najważniejszy dotychczasowy etap programu Railgun Free Flight Facility, który to został rozpoczęty dwa lata wcześniej.
Czytaj też: Ten silnik ma dać rakietom więcej zasięgu, a to wszystko bez ceny z kosmosu
Nie chodzi naturalnie wyłącznie o możliwość wykonania widowiskowego strzału na świeżym powietrzu. Nowa infrastruktura pozwoli naukowcom stopniowo zwiększać energię kolejnych prób, analizować zachowanie pocisku w locie, wydłużać dystans oraz badać integrację wyrzutni z pozostałymi elementami przyszłego systemu uzbrojenia.



Wydaje mi się, że właśnie dlatego ten test ma większe znaczenie, niż sugeruje jego pozorna prostota. ISL nie pokazał gotowej broni, którą za rok zobaczymy na europejskich okrętach. Udowodnił jednak, że wieloletnie badania wyszły poza etap zamkniętego stanowiska laboratoryjnego. Bez takiego kroku railgun zawsze pozostawałby drogim eksperymentem.
Dlaczego wojsko nadal chce działa elektromagnetycznego?
Klasyczna armata wykorzystuje energię chemiczną. Spalający się materiał miotający wytwarza gazy, które rozpędzają pocisk w lufie. Railgun zastępuje ten proces energią elektryczną i siłami elektromagnetycznymi, rozpędzając pocisk pomiędzy przewodzącymi szynami. Nie bez powodu taka konstrukcja od lat przyciąga wojskowych prostą obietnicą. Pocisk nie musi przenosić dużego ładunku wybuchowego, jeśli sam uderza z wystarczająco wysoką prędkością. Amunicja może być prostsza i bezpieczniejsza w przechowywaniu, a koszt pojedynczego strzału potencjalnie znacznie niższy niż cena nowoczesnego pocisku rakietowego.
W teorii brzmi to niemal idealnie. Praktyka od dawna jest jednak znacznie mniej łaskawa.

Amerykańska marynarka wojenna wydała na rozwój swojego railguna około 500 mln dolarów, czyli po przeliczeniu mniej więcej 2 mld złotych, po czym w 2021 roku wstrzymała program. Problemy dotyczyły m.in. ogromnego zapotrzebowania na energię, szybkiego zużywania szyn, nagrzewania konstrukcji oraz trudności z uzyskaniem powtarzalnej szybkostrzelności. Pokazuje nam to, że choć jednorazowe rozpędzenie pocisku jest osiągnięciem inżynieryjnym, to sama broń musi jednak robić to wielokrotnie, niezawodnie i bez konieczności remontowania wyrzutni po kilku strzałach. Właśnie ta różnica przez lata oddzielała railguny od rzeczywistych arsenałów.
Europa dołącza do wyścigu, który wcale się nie skończył
Japonia testowała już własny railgun na okręcie JS Asuka, a rozwój elektromagnetycznego uzbrojenia prowadzą również Chiny. Pisałem o tym przy okazji japońskiego działa elektromagnetycznego oraz chińskiej ręcznej broni elektromagnetycznej. Oznacza to, że po rezygnacji Amerykanów z głośnego programu technologia wcale nie została porzucona. Badania stały się mniej widowiskowe, ale nie przestały trwać. Japonia widzi w railgunach potencjalne uzbrojenie okrętowe, Chiny badają różne odmiany elektromagnetycznych wyrzutni, a Europa buduje własne zaplecze do otwartych prób.
Czytaj też: Niebo zamieniło się w ścianę światła. Radziecka rakieta zrobiła coś, czego Amerykanie nie umieli wyjaśnić
Mam wrażenie, że railgun po tych wszystkich latach po prostu wyszedł z etapu wielkich obietnic. Zamiast zapowiadać natychmiastową rewolucję uzbrojenia, aktualnie zespoły badawcze rozwiązują kolejne ograniczenia materiałowe, energetyczne i konstrukcyjne. Taki proces wygląda znacznie mniej efektownie, ale właśnie w ten sposób powstają systemy, które później rzeczywiście trafiają do wojska.
Railgun ma strzelać do broni, której dziś trudno się bronić
Elektromagnetyczne wyrzutnie mogą w przyszłości pomagać w zwalczaniu nowych zagrożeń, a w tym pocisków hipersonicznych oraz manewrujących głowic powracających do atmosfery. W tym miejscu cała koncepcja zaczyna wyglądać znacznie poważniej niż kolejna próba stworzenia “superarmaty”. Współczesna obrona powietrzna musi bowiem radzić sobie jednocześnie z tanimi dronami, klasycznymi pociskami manewrującymi, rakietami balistycznymi oraz coraz szybszą bronią hipersoniczną. Opisywałem to już przy różnicach między pociskami balistycznymi i manewrującymi. Każde przechwycenie kosztuje, a odpalanie niezwykle drogiej rakiety przeciwko znacznie tańszemu celowi szybko prowadzi do ekonomicznego absurdu.

Czytaj też: Pierwszy taki lotniskowiec na świecie. Chiny sprowadziły ostatnią linię obrony pod wodę
Railgun mógłby teoretycznie wystrzeliwać szybkie efektory kinetyczne znacznie taniej. Nie oznacza to jednak, że samodzielnie rozwiąże problem hipersonicznych zagrożeń. Potrzebowałby do tego odpowiednio skutecznych radarów, sensorów i systemów obliczających trajektorię w czasie rzeczywistym. Bez wczesnego wykrycia nawet najszybszy pocisk przechwytujący może zostać wystrzelony zbyt późno. Właśnie dlatego równolegle rozwijane są m.in. satelity śledzące broń hipersoniczną.
Przyszłość zaczęła się od strzału trwającego milisekundy
Kolejne etapy programu ISL mają objąć zwiększanie energii, wydłużanie dystansu lotu, rozwijanie amunicji przeznaczonej specjalnie do elektromagnetycznego startu oraz dalszą integrację całego systemu. Droga do gotowego uzbrojenia pozostaje więc długa. Nie wiemy również, czy europejski railgun kiedykolwiek trafi do służby. Historia amerykańskiego programu pokazuje, że nawet ogromny budżet i lata badań nie gwarantują sukcesu. Skala wyzwań nadal jest ogromna, a tradycyjne pociski rakietowe, lasery i inne systemy kinetyczne również szybko się rozwijają.

Mimo tego trudno uznać próbę ISL za mało istotny eksperyment. Railgun przetrwał lata rozczarowań, anulowane programy i wielokrotne ogłaszanie jego końca, więc choć broń przyszłości nadal nie jest gotowa, to przyszłość ponownie zrobiła niewielki krok w stronę rzeczywistości.
Źródła: ISL

