Light Bicycle działa od 2011 roku i należy do najbardziej rozpoznawalnych chińskich producentów rowerowych kół z włókna węglowego sprzedawanych bezpośrednio klientom. Firma ma również magazyn we Francji, dzięki czemu obsługuje rynek Unii Europejskiej bez opierania całej działalności na wysyłce pojedynczych zamówień z Chin.
Falcon Pro Precision C25 waży mniej niż niejeden klasyczny zestaw
Przez lata pełne koła aerodynamiczne walczyły z granicą jednego kilograma. Wszystko to przy fakcie, że ich konstrukcja musi być sztywna, odporna na obciążenia i zdolna do przenoszenia ogromnych sił. Dlatego też zejście poniżej 900 gramów uznawano więc za bardzo dobry wynik. Light Bicycle ma już zresztą w ofercie tarcze ważące około 850-900 gramów, ale nowy Falcon Pro Precision C25 schodzi do deklarowanych 779 gramów. Dla porównania niektóre lekkie, klasyczne tylne koła ze szprychami ważą około 700 gramów. Różnica pomiędzy nimi a pełną aerodynamiczną tarczą zaczyna więc robić się zaskakująco niewielka.
Czytaj też: Mniej masy, więcej skoku i znacznie więcej odwagi. Canyon zmienił charakter roweru Luxa

Chociaż samo osiągnięcie robi wrażenie, to na razie pozostaje tylko i wyłącznie deklaracją producenta. Rowerowe koło Falcon Pro Precision C25 nie trafiło bowiem jeszcze do sprzedaży, a w tej chwili nie znamy jego oficjalnej ceny ani daty premiery. Niezależne pomiary dopiero pokażą, czy 779 gramów dotyczy egzemplarza gotowego do jazdy. Mimo tych zastrzeżeń uważam, że Light Bicycle pokazało właśnie kierunek, w którym zmierza najbardziej ekstremalna część branży rowerowej.
Osiągnięcie inżynieryjne w Falcon Pro Precision C25 nie polega wyłącznie na zastosowaniu cieńszej warstwy włókna węglowego. Wnętrze koła pozostaje puste, ale producent dodał do niego sześć częściowych żeber łączących boczne powierzchnie. Przejmują one część obciążeń i pozwalają ograniczyć ilość karbonu potrzebnego do utrzymania odpowiedniej sztywności. Jednak dopiero testy gotowego produktu pokażą, czy Light Bicycle stworzyło pełnoprawny sprzęt wyścigowy, czy raczej rekordzistę wymagającego wyjątkowo ostrożnego traktowania.
Szersze koło nie przeszkadza dziś w biciu rekordu
Nowe C25 ma 25 mm szerokości wewnętrznej oraz około 32 mm szerokości zewnętrznej. Producent projektuje je pod opony o szerokości od 25 do 30 mm, a więc zgodnie z obecnym kierunkiem rozwoju rowerów szosowych i triathlonowych. Dawne przekonanie, że wąska opona zawsze oznacza większą prędkość, zaczęło bowiem przegrywać z realnymi warunkami na drodze. Szersze ogumienie może bowiem lepiej tłumić drgania, zapewniać większą przyczepność i nie powodować strat aerodynamicznych, jeśli dobrze łączy się z profilem obręczy.
Właśnie dlatego wynik Light Bicycle wydaje mi się szczególnie ciekawy. Producent nie odchudził starej, bardzo wąskiej konstrukcji przygotowanej wyłącznie pod bicie rekordu. Stworzył szersze koło dopasowane do współczesnych opon, a mimo tego zszedł poniżej poziomu 800 gramów. Nie będzie to naturalnie tania zabawka, bo obecny model C23 kosztuje po przeliczeniu około 5100 zł. Nowa wersja ma być naturalnie droższa ze względu na bardziej skomplikowaną konstrukcję. Możemy więc bezpiecznie założyć, że za tylne koło trzeba będzie zapłacić przynajmniej 6000 zł.
Obręcz o wysokości 180 mm wygląda jeszcze dziwniej
Falcon Pro Precision C25 nie jest jedyną nowością producenta. Light Bicycle przygotowało także AER180, czyli tylne koło ze szprychami i obręczą wysoką na aż 180 mm. Taka konstrukcja ma być alternatywą dla pełnej tarczy podczas zawodów rozgrywanych przy silnym bocznym wietrze. Pełne koła zapewniają bardzo dobrą aerodynamikę, ale mogą stać się trudniejsze do opanowania podczas podmuchów. W niektórych imprezach ich stosowanie jest zresztą zakazane.
Czytaj też: Nie gravel i nie klasyczna szosa. Rower Dogma X celuje w bogaty środek między bólem a prędkością



AER180 ma oferować osiągi zbliżone do tarczy, ale zachować większą stabilność. Producent określa model mianem “Kona Conqueror”, bo opracował go z myślą o wietrznych trasach triathlonowych, takich jak Ironman na Hawajach. Gotowe koło waży 1126 gramów, a jego cena zaczyna się od około 3300 zł po przeliczeniu. Nie liczyłbym jednak na szybką popularyzację obręczy wysokich na 180 mm. Jest to narzędzie stworzone pod jazdę na czas i triathlon, a nie typowe wyścigi szosowe czy weekendowe wypady.
Light Bicycle rozwija również koła 32-calowe
Trzecia zapowiedź dotyczy zestawu Anax Gravel o średnicy 32 cali. Jeszcze niedawno tak duże koła pojawiały się głównie w eksperymentalnych rowerach górskich przeznaczonych dla wysokich zawodników. Light Bicycle próbuje teraz wprowadzić je do graveli. Takie większe koła mogą sprawniej przetaczać się przez nierówności i lepiej utrzymywać prędkość, ale wymagają odpowiedniej ramy, widelca oraz ogumienia.

Proponowany nowy zestaw ma ważyć od 1343 gramów, czyli mniej niż wiele klasycznych kompletów 700C, a jego cena zaczyna się od około 4050 zł po przeliczeniu. Dostępne mają być konfiguracje z piastami Light Bicycle, DT Swiss, Industry Nine, Chris King oraz Carbon-Ti.
Czytaj też: Elektryczny rower dostał moc małego motocykla. Ariel Rider przesuwa granicę absurdu

W przypadku takich kół trudno jednak mówić o następcy obecnego standardu. Znacznie bardziej prawdopodobne wydaje mi się powstanie nowej niszy dla wysokich rowerzystów i osób pokonujących długie, szybkie trasy po nierównych drogach. Pisałem już o tym przy 32-calowych kołach Anax32 XC. Pojawienie się odmiany gravelowej sugeruje, że Light Bicycle nie traktuje tego rozmiaru jako byle jednorazowego eksperymentu.
Źródła: Bikerumor, Light Bicycle

