Mam wrażenie, że właśnie przez te zmiany najciekawsze rowery ostatnich lat nie są tymi, które śrubują jeden parametr do absurdu, ale tymi, które kradną pomysły z sąsiednich segmentów i robią z tego coś praktycznego. Widać to było m.in. przy aerodynamicznym Canyon Lux Era, gdzie XC zaczęło flirtować z tunelem aerodynamicznym. Nowy Canyon Lux Trail idzie inną drogą, ale sens jest podobny. Przyszłość rowerów górskich przestaje wyglądać jak walka o czyste definicje, a zaczyna przypominać projektowanie sprzętu pod to, jak ludzie faktycznie jeżdżą.

Canyon Lux Trail nie wygląda już jak łagodniejszy Lux
Nowy Canyon Lux Trail przesuwa własną tożsamość. Poprzednie Luxy Trail można było traktować jako bardziej codzienną, mniej wyścigową odmianę roweru XC. Dalej czuć było bliskość Luxa World Cup, ale z geometrią i skokiem zawieszenia dopasowanymi do jazdy dla frajdy, a nie najlepszego czasu. Teraz jednak Canyon zrobił coś odważniejszego.

Oficjalnie mówimy o rowerze trailowym, lekkim, szybkim i nadal sprawnym na podjazdach, ale wystarczy spojrzeć na liczby, żeby zobaczyć, że nowy Lux Trail bardzo mocno odchodzi od klasycznej logiki XC. Mamy 140 mm skoku z przodu i 125 mm z tyłu. Sama tylna oś nie szokuje, bo współczesne rowery XC też nie są już sztywnymi koziołkami z dawnych lat, ale zastosowany widelec mówi już innym językiem. Co ciekawe, producent miał przeprojektować pracę dampera tak, aby bardziej stawiała na przyczepność i trakcję niż na absolutną efektywność pedałowania.
Czytaj też: Nie gravel i nie klasyczna szosa. Rower Dogma X celuje w bogaty środek między bólem a prędkością

Idąc dalej, Canyon postawił na kąt główki 64,8 stopnia, kąt rury podsiodłowej 76,1 stopnia, krótszy reach o 2-10 mm zależnie od rozmiaru, wyższy stack o 4-14 mm i rozstaw osi dłuższy o 20-31 mm. Do tego dochodzą tylne widełki zależne od rozmiaru – 435 mm w XS, S i M oraz 440 mm w L i XL. Takie wartości mają sprawić, że rower będzie stabilniejszy i bardziej naturalny na zjazdach, ale bez odbierania mu charakteru lekkiej maszyny do szybkiej jazdy.
Czym wyróżnia się rower Canyon Lux Trail?
Canyon nie robi tu więc wyłącznie “bardziej komfortowego Luxa”. Firma buduje sprzęt, który geometrią zagląda w okolice bardziej agresywnych maszyn, ale nadal próbuje zachować lekkość i sprawność na podjazdach. Rama typ flex-stay (w niej część pracy zawieszenia bierze na siebie kontrolowane ugięcie tylnego trójkąta) jest o około 10 procent lżejsza od poprzedniej, a jednocześnie dostała większy skok zawieszenia i wyraźnie przeprojektowaną geometrię. Canyon twierdzi bowiem, że zaoszczędził 200 gramów względem poprzedniego Lux Trail CF. Rama w rozmiarze M, lakierowana, z osiami i całym osprzętem montażowym, ale bez dampera, ma ważyć 1988 gramów.
Czytaj też: Rower elektryczny zaczyna działać jak skuter. X1P ma sam dobierać przełożenia

Cieszy mnie też kilka mniej spektakularnych decyzji. Gwintowany suport BSA, klasyczne wewnętrzne prowadzenie przewodów przez porty przy główce ramy, UDH, osie Boost, mini prowadnica łańcucha, osłony dolnej rury i tylnego trójkąta oraz hamulce post mount z tarczami 180 mm z przodu i z tyłu. Żaden z tych elementów osobno nie sprzedaje marzenia o przyszłości, ale razem pokazują, że Canyon nie poszedł w ślepą integrację wszystkiego ze wszystkim. Przy sporze o włókno węglowe i aluminiowego Canyon Grizl AL wracałem już do myśli, że czasami największą wartością jest zwyczajna praktyczność. Lux Trail też trochę to rozumie, choć oczywiście gra w znacznie droższej lidze.


Nowy Lux Trail ma też przeprojektowany schowek w ramie z większym otworem, wodoszczelną uszczelką i pewniejszym zamknięciem. Do tego dochodzą dwa miejsca na koszyki bidonu, mocowanie na narzędzia w przednim trójkącie, mini-tool zamontowany pod górną rurą oraz miękka torba do schowka w standardzie we wszystkich wersjach.
Cztery wersje, jedna rama i bardzo różne ceny
Wszystkie cztery wersje nowego Lux Trail korzystają z tej samej ramy. Bazowy Lux Trail CF 6 ma widelec Fox 34 Rhythm 140 mm, damper Float Rhythm, mechaniczny napęd Shimano Deore XT 12s, hamulce Shimano XT, aluminiowe koła Canyon i opony Maxxis Dissector/Rekon EXO. Masa deklarowana wynosi 13,2 kg, a cena w Polsce to 13499 zł. Lux Trail CF 7 kosztuje 17999 zł i wprowadza już widelec Fox 36 SL Performance Grip 140 mm, damper Float, mechaniczny SRAM Eagle 90 Transmission, hamulce Motive Bronze oraz karbonowe koła Canyon XC 30 CF. Deklarowana masa spada do 12,8 kg.
Czytaj też: Elektryczny rower dostał moc małego motocykla. Ariel Rider przesuwa granicę absurdu


Droższy Lux Trail CF 8 kosztuje 22599 zł i dostaje zawieszenie Fox 36 SL Performance Elite Grip X, bezprzewodowy napęd SRAM GX Eagle AXS Transmission, hamulce Motive Silver, mostek RaceFace Turbine SL i karbonową kierownicę Era CF. Masa deklarowana wynosi 12,3 kg. Najdroższy (26999 zł) i najlżejszy (12,1 kg) CF 9 dokłada osprzęt Fox Factory, w tym widelec, damper i sztycę regulowaną, SRAM X0 Eagle AXS Transmission z pomiarem mocy oraz hamulce Motive Ultimate.


Najrozsądniej wygląda dla mnie CF 7 albo CF 8, zależnie od tego, jak bardzo ktoś wierzy w sens bezprzewodowego napędu i lepszego zawieszenia. CF 6 jest najtańszy, ale przy rowerze tak mocno opartym na obietnicy lekkości i agresywniejszej jazdy szybko może pojawić się pokusa dopłaty. CF 9 jest z kolei demonstracją możliwości i portfela, a nie oczywistym wyborem dla kogoś, kto chce po prostu mieć świetny rower na lata.
Źródła: Canyon – Lux Trail

