Świat motocykli od lat żyje dziwnym rozdarciem. Z jednej strony wszystko ma być czystsze, cichsze, bardziej przewidywalne i łatwiejsze do zaakceptowania przez normy emisji, miasta oraz zwykłych ludzi, którzy nie chcą słyszeć wydechu o szóstej rano pod oknem. Z drugiej strony motocykle nigdy nie były wyłącznie środkiem transportu. Zawsze miały w sobie coś z mechanicznego feelingu, którego trzeba poczuć, bo opisać się go nie da. Do serca ewidentnie wzięła to sobie pewna małą firma z Wielkiej Brytanii, która właśnie pokazała maszynę z 1-litrowym, ośmiocylindrowym silnikiem dwusuwowym w układzie X o mocy 280 koni mechanicznych.
Dwusuw wraca, choć sensu dalej nie ma
Odkąd piszę o motoryzacji przyszłości, coraz częściej widzę jeden schemat – producenci próbują udowodnić, że nowoczesność nie musi oznaczać jednej drogi. Widać to przy elektrycznym Harleyu w błocie, gdzie sens elektrycznego napędu wynika nie z mody, ale z ciszy, prostoty i natychmiastowego momentu w terenie. Jeszcze inaczej wygląda to przy spalinowej Mazdzie próbującej przechwytywać własny CO2, bo tam przyszłość nie zabija silnika spalinowego, tylko próbuje go zmusić do nowych sztuczek.
Czytaj też: Studenci z Krosna przejechali 1693 km na litrze paliwa. Samochody z salonów mogą się schować

Veloce Aperion idzie jednak w zupełnie inną stronę. Nie próbuje być rozsądnym kompromisem. Nie próbuje być ekologicznie strawny. Nie udaje, że za chwilę zobaczymy go pod biurem jako alternatywę dla miejskiego skutera. Jest raczej technologiczną prowokacją, która brzmi jak list miłosny do epoki, w której dwusuwy były lekkie, proste i kompletnie nieprzystające do dzisiejszego porządku. Tyle że ten powrót nie jest prostą nostalgią. Już tłumaczę dlaczego.

Klasyczny dwusuw ma naturalnie wysoką gęstość mocy, bo wykonuje cykl pracy częściej niż czterosuw, ale płaci za to sprawnością, emisjami i charakterem spalania. Badania dotyczące małych dwusuwowych jednośladów pokazują wysokie emisje związków aromatycznych, aerozoli organicznych i innych zanieczyszczeń, a przyczyną są m.in. niepełne spalanie, mieszanka paliwa z olejem i typowe dla dwusuwów straty podczas przepłukiwania cylindra.
Veloce Aperion to cafe racer z silnikiem, który dominuje nad całym motocyklem
Najważniejsze jest tutaj serce całej konstrukcji. Firma Veloce opisuje zastosowany silnik jako X8, bo cylindry w liczbie aż ośmiu zostały ustawione w układzie X, bo czymś w rodzaju dwóch banków przypominających dwie sekcje V4 rozłożone wokół centralnej obudowy przekładni. Jego pojemność wynosi litr, a generowana moc dobija aż do 280 KM przy 12000 obr./min. Same cylindry mają być oparte na rozwiązaniach z Aprilii RS125, a do tego dochodzi osiem gaźników Dellorto 24 mm oraz klasyczne zasilanie mieszanką benzyny i oleju.

Według producenta przeciwległe tłoki mają pracować tak, aby siły bezwładności, spalania i obrotowe naturalnie się znosiły. Innymi słowy, coś, co na papierze wygląda jak przepis na mechaniczne opętanie, ma być zaskakująco gładkie w pracy. Czy tak będzie w praktyce? Tego nie wiemy. Co ciekawe, ten najbardziej widowiskowy element tej konstrukcji wcale nie musi jednak leżeć między ramą, tylko za nią. Dwusuw potrzebuje bowiem komór rozprężnych, bo układ wydechowy nie jest w nim dodatkiem do odprowadzania spalin, ale częścią procesu oddychania silnika.
Czytaj też: Chiński super motocykl poleciał 315,82 km/h. Ciężko teraz udawać, że nic się nie dzieje
Przy jednym cylindrze tego typu element wygląda nieprzesadnie szalenie, ale przy ośmiu zaczyna wyglądać jak metalowy organizm oplatający motocykl od środka. Aby zrobić taką konstrukcję, projektanci musieli zastosować laserowo spiekany, stopowy układ rezonansowy z ośmioma końcówkami, co jest dokładnie tym miejscem, gdzie “stara mechanika” spotyka się z technologią, której dawni konstruktorzy nie mieli pod ręką. Veloce twierdzi finalnie, że silnik, skrzynia i podwozie tworzą jeden element strukturalny, a całość ma 6-biegową przekładnię z hydraulicznym sprzęgłem.
Cena powala, a i tak trzeba mieć szczęście, żeby się załapać
Veloce Aperion nie będzie motocyklem dla zwykłych klientów i nikt chyba nawet nie próbuje udawać inaczej. Produkcja ma być limitowana do 24 egzemplarzy, a zamówienia dotyczą realizacji w 2027 roku. Oficjalna strona Veloce mówi też o zgodności z brytyjskim MSVA, czyli dopuszczeniu jednostkowym do ruchu drogowego w Wielkiej Brytanii. Cena tych spalinowych dzieł sztuki wynosi 78000 funtów, co daje mniej więcej 389000 zł przed ewentualnymi podatkami, opłatami, transportem i całą resztą kosztów, które przy tak niszowej maszynie mogą być w pewnym momencie przerażające.
Czytaj też: Samochód jutra dostało plan B na benzynę. Ci ludzie nie chcą, aby akumulator miał ostatnie słowo
Czy to dużo? Oczywiście. Czy za dużo? Przy normalnym motocyklu – bez dyskusji. Przy Aperionie patrzyłbym na to inaczej, bo ta maszyna to już bardziej ruchomy eksponat. W takim kontekście cena przestaje być porównywalna z motocyklem sportowym z salonu, a zaczyna przypominać rynek kolekcjonerski.
Źródła: Veloce Automotive, ScienceDaily

