Polskie studio, które do tej pory nigdy nie zrobiło własnego uniwersum, zrobiło coś fascynującego. Zamiast brutalnie odciąć starą trylogię i powiedzieć graczom “teraz zaczynamy od nowa”, budują teraz kilkuletni pomost pomiędzy obiema erami serii. W ciągu jednego weekendu dostaliśmy bowiem nowe informacje o ogromnym remasterze Wiedźmina 3, pokaz rozszerzenia Pieśni przeszłości oraz deklarację dotyczącą fizycznego wydania Wiedźmina 4.
Geralt wraca do Letten i możemy już zobaczyć 12 minut rozgrywki
Najbardziej namacalną nowością jest 12-minutowy materiał z Wiedźmina 3: Pieśni przeszłości, który CD Projekt Red udostępnił już wszystkim w jakości 4K. Jest to skrócona wersja demonstracji prezentowanej podczas gamescomu i pierwszy tak konkretny pokaz tego, czym właściwie ma być trzecie duże rozszerzenie przygód Geralta.
Czytaj też: Wiedźmin bez Geralta to nadal Wiedźmin? Zagrałem w niedocenioną grę Redów
Materiał pozwala przyjrzeć się Letten, czyli zupełnie nowemu obszarowi przygotowanemu dla dodatku. Widać eksplorację, starcia z nowymi przeciwnikami i ogólny charakter krainy, a całość uzupełnia komentarz deweloperów. Pieśni przeszłości mają zadebiutować w 2027 roku na PC, PlayStation 5, Xbox Series X/S oraz Nintendo Switch 2. Na komputerach dodatek pojawi się między innymi na Steamie, GOG-u, Epic Games Store i Battle.net.
Dla mnie najciekawsze jest jednak coś innego. Jeszcze niedawno powrót do ponad dziesięcioletniego Wiedźmina 3 można było traktować jako nostalgię i wykorzystywanie potężnej marki przed premierą kolejnej gry. Teraz zaczyna wyglądać to bardziej jak świadomie zaprojektowany drugi okres życia Dzikiego Gonu. Zwłaszcza że sam dodatek jest tylko częścią całego planu.
Remaster Wiedźmina 3 ma zmienić znacznie więcej niż rozdzielczość
Już 29 września 2026 roku posiadacze Wiedźmina 3 mają otrzymać darmowy remaster. CD Projekt Red coraz szerzej opowiada o stronie wizualnej projektu i wygląda na to, że nie będzie to kolejna aktualizacja sprowadzająca się do kilku suwaków ustawionych wyżej. Jedną z najważniejszych zmian będzie Path Tracing. Co istotne, technologia ma działać również na kartach AMD, choć Redzi przyznają, że samo jej wrzucenie do starej gry było dopiero początkiem problemów. Wiedźmin 3 nigdy nie celował bowiem w fotorealizm i studio nie chciało, żeby nowe oświetlenie zniszczyło charakterystyczny, nieco miękki wygląd świata. Deweloperzy wspólnie z NVIDIĄ mieli więc długo dostosowywać Path Tracing do artystycznego kierunku oryginału.
Do gry trafi również nowy system mapowania tonów, zmienione standardowe oświetlenie i przebudowana roślinność z nowym cieniowaniem oraz półprzezroczystością. Artyści mierzą się przy tym ze starym silnikiem i jego narzędziami, dlatego część współczesnych efektów wymagała różnych technicznych sztuczek. Twórcy twierdzą też, że celowo hamowali się przed dodawaniem wszystkiego, na co pozwala współczesna technologia, żeby Wiedźmin nadal pozostawał dark fantasy, a nie zamienił się w przesadnie kolorowy pokaz efektów.
Czytaj też: Twórcy wzięli głos. The Blood of Dawnwalker skrywa coś starszego niż wampiry
Zmieniają się również znaki. Quen ma stylistycznie nawiązywać do zwiastuna “A Night to Remember”, Igni przestanie wyglądać jak klasyczny miotacz ognia, a Aard otrzyma wyraźniejszą falę uderzeniową wpływającą również na drobiny znajdujące się w otoczeniu.
Wiedźmin 4 ma dostać pudełko. Z płytą sprawa jest bardziej skomplikowana
W tym samym czasie CD Projekt Red mówi już o tym, co stanie się, kiedy przyjdzie pora na Wiedźmina 4. Jednym z ciekawszych tematów pozostaje fizyczna dystrybucja, a to zwłaszcza w kontekście doniesień o potencjalnym ograniczeniu produkcji płyt przez Sony w kolejnych latach. Tutaj warto jednak oddzielić “pudełko” od “wydania na płycie”, bo są to dwie różne obietnice.
Współprezes firmy, Michał Nowakowski przyznał, że jeśli producent konkretnej konsoli faktycznie przestanie wytwarzać nośniki, studio nie będzie mogło magicznie obejść tego ograniczenia. Redzi chcą jednak bez względu na sytuację przygotować fizyczne pudełko Wiedźmina 4 zawierające kolekcjonerskie dodatki, takie jak mapy, naklejki czy inne gadżety. Innymi słowy, CD Projekt Red obiecuje fizyczny produkt, ale nie może dziś zagwarantować obecności płyty na każdej platformie.
Moim zdaniem jest to ważne rozróżnienie, a to szczególnie gdy rynek coraz mocniej przesuwa się w stronę dystrybucji cyfrowej. Wiedźmin 3 był jednym z tych wydań, które jeszcze w podstawowej wersji sprawiały wrażenie, że kupuje się coś więcej niż plastikowe pudełko z nośnikiem. Wygląda na to, że CD Projekt Red nie zamierza całkowicie odcinać się od tej tradycji.
Ciri przejmuje serię, ale Geralt nie znika
Pozostaje jeszcze najbardziej drażliwy element Wiedźmina 4, czyli zmiana głównego bohatera. Philipp Weber przyznał, że nawet on początkowo miał obawy dotyczące odsunięcia Geralta od pierwszego planu. Zadaniem zespołu ma być więc nie przekonanie graczy słowami, lecz udowodnienie samą grą, że Ciri zasługuje na rolę protagonistki nowej sagi.
Czytaj też: Redzi rozbili bank i odkupują dobre imię. Takiej przyszłości Wiedźmina nikt się nie spodziewał
Jednocześnie Geralt nie zostaje wyrzucony z uniwersum. Weber zapewnił, że Biały Wilk nadal będzie odgrywał ważną rolę w nowej historii. Szczegółów oczywiście jeszcze nie znamy, ale układa się to w coraz bardziej czytelny obraz przyszłości marki. CD Projekt Red najwyraźniej nie chce powiedzieć graczom “zapomnijcie o Geralcie, teraz macie Ciri”. Zamiast tego najpierw przypomina, dlaczego pokochaliśmy poprzedniego bohatera, daje mu jeszcze jedną dużą przygodę, odświeża jego najważniejszą grę, a dopiero później zamierza udowodnić, że seria może funkcjonować bez niego na pierwszym planie.

