Redzi rozbili bank i odkupują dobre imię. Takiej przyszłości Wiedźmina nikt się nie spodziewał

Jeszcze kilka lat temu bardzo łatwo było powiedzieć, czym właściwie jest CD Projekt Red. To byli “ci dobrzy”. Studio od Wiedźmina, darmowych DLC, ogromnych rozszerzeń i podejścia do gracza, które w czasach coraz agresywniejszej monetyzacji wydawało się niemal anachroniczne. Potem przyszedł Cyberpunk 2077 i ten prosty obraz rozsypał się na kawałki. Sam jeszcze w 2023 roku zastanawiałem się, ile zostało z tych “starych dobrych Redów”.
Redzi rozbili bank i odkupują dobre imię. Takiej przyszłości Wiedźmina nikt się nie spodziewał

Dlatego najbardziej zaskakujące w tegorocznym Gamescomie nie jest dla mnie to, że Geralt wraca. Wiedzieliśmy przecież o “Pieśniach przeszłości” już od kilku miesięcy. Znacznie ciekawsze jest to, w jaki sposób CD Projekt Red postanowił przygotować graczy na ten powrót. Zamiast sprzedać po raz kolejny tę samą grę na sterydach i z plakietką “Remastered”, Redzi zrobili coś, czego po współczesnej branży zwyczajnie się już nie spodziewam – zagrali prokonsumencko, choć mogli zarobić krocie.

Wiedźmin 3 dostanie remaster. I nie zapłacicie za niego drugi raz

Zacznijmy od największej niespodzianki Opening Night Live na targach Gamescom 2026. Na samym jej końcu zapowiedzi doczekało się coś, czego nikt nie oczekiwał – Wiedźmin 3: Dziki Gon Remaster, który zadebiutuje już 29 września 2026 roku na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X|S, a równolegle gra doczeka się natywnej wersji na Nintendo Switch 2. Co jednak najważniejsze, posiadacze Wiedźmina 3 na kwalifikujących się platformach otrzymają remaster jako darmową aktualizację. Wszystko to w okolicznościach, w których nie mówimy o byle podbiciu rozdzielczości, wrzuceniu kilku tekstur 4K i nazwaniu tego nowym produktem. Innymi słowy, nie jest to w żadnym razie szeroki remake, ale zmian jest od groma. Zwłaszcza jak na darmową aktualizację.

Czytaj też: Wiedźmin bez Geralta to nadal Wiedźmin? Zagrałem w niedocenioną grę Redów

CD Projekt Red zapowiedział oficjalnie przebudowaną oprawę graficzną, poprawioną wydajność, zmiany w walce (czy wreszcie skończy się nuda?) i poruszaniu się, ulepszoną jazdę konną, nowe efekty znaków, bardziej zaawansowane zachowania potworów i zmienione drzewko umiejętności. Do tego dochodzi transmogryfikacja pozwalająca zachować statystyki jednego pancerza przy wyglądzie innego, rozszerzony tryb fotograficzny oraz nowe finiszery w walce. Innymi słowy, Redzi nie tylko poprawiają sposób, w jaki jedenastoletnia już gra wygląda, ale zaczynają grzebać również w tych elementach, które po latach rzeczywiście zdradzają jej wiek. Dla mnie kluczowy będzie tutaj tak zwany traversal, czyli sposób, w który Geralt porusza się po świecie oraz wreszcie przebudowany system rozwoju postaci, który w oryginale… no cóż, nie zachwycał swoją formą. Nie wiem jednak, czy w nowej formie aby na pewno ulegnie znaczącej poprawie. 

Moim zdaniem właśnie czegoś takiego Wiedźmin 3 potrzebował bardziej niż kolejnej paczki tekstur. Gra do dziś potrafi wyglądać świetnie, a to zwłaszcza po aktualizacji next-gen, ale poruszanie Geraltem, Płotką czy niektóre elementy systemu walki znacznie łatwiej zdradzają dziś 2015 rok niż widok górskich szczytów Toussaint o zachodzie słońca.

Redzi poszli jednak znacznie dalej

Darmowy remaster byłby już sam w sobie bardzo dobrym ruchem, ale CD Projekt Red postanowił jednak dorzucić coś jeszcze. Każdy obecny posiadacz Wiedźmina 3 otrzymał bez dodatkowych opłat dostęp do “Serc z Kamienia” oraz “Krwi i Wina”. Tak po prostu. Mowa o dwóch ogromnych rozszerzeniach, z których to drugie przez wielu graczy do dziś jest traktowane niemal jak osobna gra i tutaj naprawdę trudno mi nie użyć określenia “prokonsumenckie”.

Współczesna branża nauczyła nas przecież, że stare gry można remasterować, sprzedawać w edycjach deluxe i po latach jeszcze raz wyciągać rękę po pieniądze tych samych odbiorców. Tymczasem CD Projekt Red robi coś dokładnie odwrotnego. Jeśli kupiliście kiedyś podstawowego Wiedźmina 3 i nawet nigdy nie sięgnęliście po rozszerzenia, to nagle dostajecie kilkadziesiąt godzin jednej z najlepszych zawartości, jaką studio stworzyło.

Wiedźmin bez Geralta to nadal Wiedźmin? Zagrałem w niedocenioną grę Redów

Czy jest w tym biznes? Oczywiście, że jest. To bowiem nie jest żadna działalność charytatywna, a coś w rodzaju kupowania sobie przychylności i uwagi graczy z całego świata. Jest to szczególnie cenne zwłaszcza po tym, jak Redzi stracili wizerunkowo po wpadce z Cyberpunkiem. Pamiętajmy zresztą, że Wiedźmin 3 przekroczył już 65 mln sprzedanych egzemplarzy, więc CD Projekt Red ma do dyspozycji gigantyczną grupę ludzi, których może ponownie ściągnąć do gry. Darmowe rozszerzenia zachęcą ich do instalacji, remaster da powód do kolejnego przejścia, a wszystko prowadzi do jednego miejsca – płatnego rozszerzenia w 2027 roku.

Właśnie tak chciałbym widzieć monetyzację starych gier. Najpierw daj graczowi coś wartościowego, a później sprzedaj mu coś naprawdę nowego. Pod tym względem inne studia powinny się od Redów uczyć i tak – na ciebie patrzę Ubisoft, bo mam wrażenie, że ta firma odkryła właśnie żyłę złota przyczajoną w Remasterach.

Co ciekawe, np. na Steamie sprzedaż Wiedźmina 3 sprowadza się dziś wyłącznie do edycji kompletnej w cenie 149,99 zł, a nie 99,99 zł jak dotychczas, więc osoby, które nie kupiły jeszcze tej gry, będą musiały wydać więcej, bo coś czuję, że ostre przeceny tej gry do 9,99 zł odejdą już do lamusa.

Geralt jeszcze nie powiedział ostatniego słowa

Najbardziej wyczekiwaną nowością będą oczywiście “Pieśni przeszłości”, czyli trzecie pełnoprawne rozszerzenie do Wiedźmina 3, które skorzysta na remasterze podwójnie. Dostanie bowiem odpowiedni marketing, a do tego nie zmusi graczy do powrotu do 11-letniej gry. 

Targi Gamescom przyniosły pierwszy konkretny materiał z rozszerzenia i wygląda na to, że CD Projekt Red nie traktuje go jako małego epilogu przygotowanego wyłącznie po to, żeby przypomnieć światu o marce. Geralt trafi do zupełnie nowego regionu o nazwie Letten, a więc pozornie spokojnej krainy pełnej wiejskich tradycji, festiwali i urodzajnych pól, pod którą kryje się znacznie mniej sielankowa historia.

Czytaj też: Taki ma być Wiedźmin 1 Remake. Gracze wyrazili swoje pragnienia

Biały Wilk otrzyma nowe zdolności oraz zupełnie nową broń w postaci łańcucha, którego brak był wręcz zadziwiający po tym, jak został użyty w pierwszym trailerze Wiedźmina 1. Czekają na niego nowi, nieznani wcześniej przeciwnicy, powrót starych znajomych oraz kolejna historia oparta na wyborach i ich konsekwencjach. Przyznam jednak, że od początku miałem z tym rozszerzeniem pewien problem. “Krew i Wino” zakończyło historię Geralta niemal perfekcyjnie. Corvo Bianco, Regis i ostatnie spojrzenie Białego Wilka w stronę gracza były dokładnie takim pożegnaniem, którego nie powinno się ruszać bez naprawdę dobrego powodu. Teraz zaczynam jednak rozumieć ten plan nieco lepiej.

“Pieśni przeszłości” współtworzy Fool’s Theory, a więc studio pracujące jednocześnie nad remakiem pierwszego Wiedźmina. Geralt wraca więc nie tylko po kolejną przygodę. CD Projekt Red wykorzystuje jego ostatni wielki występ do odbudowania zainteresowania całą marką, zanim pałeczkę na dobre przejmie Ciri w Wiedźminie 4. Sam Michał Nowakowski określił dzień wcześniej rozszerzenie właśnie jako podróż sentymentalną przed przekazaniem pałeczki nowej bohaterce.

Tak buduje się przyszłość Wiedźmina

Patrząc na to wszystko razem, zaczyna wyłaniać się znacznie większy plan Redów. W 2026 roku wracamy do odświeżonego Wiedźmina 3. W 2027 dostajemy ostatnią wielką przygodę Geralta bez konieczności grania w grę, którą nadwyrężył już ząb czasu. Równolegle Fool’s Theory zdobywa doświadczenie przy technologii i świecie Wiedźmina przed stworzeniem remake’u pierwszej części, a CD Projekt Red rozwija Wiedźmina 4 oraz kolejne projekty w tym uniwersum.

Rozmawiałem z twórcą pierwszego Wiedźmina. Teraz wiem, jak wielkim wyzwaniem jest Witcher 1 Remake [WYWIAD]

To wygląda już jak bardzo świadome budowanie mostu między dwiema epokami marki. Najbardziej podoba mi się jednak sposób, w jaki Redzi chcą nas przez ten most przeprowadzić. Mogli sprzedać remaster. Mogli ponownie sprzedać Complete Edition. Mogli pozostawić stare rozszerzenia płatne i dorzucić do sklepu jeszcze trzecie. Zamiast tego praktycznie całą istniejącą zawartość Wiedźmina 3 wrzucają obecnym właścicielom bez dopłaty i pieniądze chcą dopiero za coś, czego wcześniej rzeczywiście nie było.

Wielkie plany CD Projekt RED. Kiedy nowy Wiedźmin i Cyberpunk?

Czytaj też: Wiedźmin robi to lepiej od Dawnwalkera

Nie zamierzam jednak na tej podstawie ogłaszać już tego wielkiego powrotu “starych dobrych Redów”. Na odbudowanie zaufania pracuje się latami, a nie poprawieniem Cyberpunka i działaniami prokonsumenckimi z hitem z 2015 roku. Jednak jeśli CD Projekt Red rzeczywiście chce odzyskać reputację studia, które potrafi prowadzić wielkie marki bez traktowania graczy jak chodzących portfeli, to trudno byłoby wyobrazić sobie lepszy ruch.

Czapki z głów.

Źródła: CD Projekt Red

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.