1,1 tony na torze rozpędzone do 800 km/h. Chiny zrobiły to w 5,3 sekundy

Transport przyszłości ma pewien problem. Potrafimy już budować pojazdy absurdalnie szybkie, projektować tunele próżniowe i pozbywać się tarcia między kołem a szyną, ale im bardziej zbliżamy się do sensownego wykorzystania tych możliwości, tym częściej okazuje się, że sama prędkość jest najmniejszym wyzwaniem. Dlatego też najnowsze dzieło, którym pochwaliły się Chiny, od razu zgarnęło moją uwagę.
1,1 tony na torze rozpędzone do 800 km/h. Chiny zrobiły to w 5,3 sekundy

O problemie pomysłów kończących się na ambitnych założeniach pisałem niedawno przy polskim MagRailu, podkreślając, że nawet najbardziej imponująca technologia musi jeszcze zmierzyć się z infrastrukturą, bezpieczeństwem i kosztami. Dlatego coraz bardziej interesują mnie nie kolejne wizualizacje pociągów osiągających czterocyfrowe prędkości, lecz platformy, które pozwalają sprawdzić, gdzie właściwie leżą granice elektromagnetycznego transportu. Chińczycy właśnie pokazali jeden z najlepszych takich przykładów. Nie jest to pociąg, którym za kilka lat pojedziemy na wakacje. Bardziej przypomina to gigantyczną elektromagnetyczną katapultę, która przy okazji mówi sporo o tym, jak mogą wyglądać kolejne dekady transportu.

800 km/h w 5,3 sekundy. Ponad tona znika na kilometrowym torze

W laboratorium Donghu w chińskiej prowincji Hubei została postawiona kilometrowa linia testowa dla szybkiej lewitacji magnetycznej. W najważniejszej próbie model pojazdu o masie 1110 kg został rozpędzony od zera do 800 km/h w zaledwie 5,3 sekundy. Wynik ponownie zrobił się głośny w sierpniu 2026 roku, ale sama rekordowa próba odbyła się 24 listopada 2025 roku. Później, bo przez około miesiąc specjaliści badali m.in. stabilność lewitacji, dokładność sterowania prędkością i niezawodność całej platformy.

Czytaj też: Diesel na bocznych trasach ma nowego wroga. Oto pierwszy taki pociąg przyszłości

Liczby robią jeszcze większe wrażenie po prostym przeliczeniu. 800 km/h to około 222 m/s, więc średnie przyspieszenie podczas tych 5,3 sekundy wynosiło około 41,9 m/s², czyli ponad 4,2 g. Z kolei chińskie źródła podają, że pierwsze 100 km/h pojawia się w czasie krótszym niż 0,7 sekundy. Stanowi to już poziom, przy którym określenie “pociąg” zaczyna być trochę mylące. Nie spodziewajcie się więc, że ktoś wsadzi do tego wagon pełen pasażerów. Byłoby to dla nich zwyczajnie nieprzyjemnym doświadczeniem.

Maglev pozbywa się tarcia, ale nie oszukuje fizyki

Cała sztuczka w tym pomyśle polega na wykorzystaniu lewitacji magnetycznej oraz elektromagnetycznego napędu liniowego. Pojazd nie opiera się na klasycznych kołach, więc odpada kontakt koło-szyna, a wraz z nim znaczna część typowych ograniczeń mechanicznych. Odpowiednio sterowane cewki tworzą przemieszczające się pole magnetyczne, które w uproszczeniu jednocześnie “ciągnie” i “popycha” pojazd po torze. Nie brzmi to zbyt imponująco, jeśli nie pamiętamy, że wszystko to dzieje się przy 800 km/h na trasie o długości zaledwie kilometra.

Konstrukcja musi więc być absurdalnie precyzyjna. Przy budowie chińskiego obiektu wymagana była prostoliniowości podstawy na poziomie około +/-1 mm, a różnice wysokości pomiędzy elementami mocującymi miały pozostawać poniżej 0,5 mm. Sam brak tarcia również nie rozwiązuje wszystkich problemów. Przy setkach kilometrów na godzinę coraz większym przeciwnikiem staje się opór aerodynamiczny, dlatego ostatecznym rozwinięciem podobnej technologii pozostają pojazdy poruszające się w tunelach o obniżonym ciśnieniu. Maglevy rozwijane w Japonii i Chinach już dziś pokazują, że przekroczenie 600 km/h jest możliwe, ale przejście od rekordu do masowego transportu okazuje się znacznie trudniejsze.

Najciekawsze wcale nie jest 800 km/h

Energia kinetyczna rozpędzonego do 800 km/h modelu przekracza 27 MJ, a średnia moc mechaniczna potrzebna tylko do zbudowania tej energii w ciągu 5,3 sekundy wynosi ponad 5 MW. W rzeczywistości system energetyczny musi poradzić sobie jeszcze ze stratami oraz znacznie większymi chwilowymi obciążeniami. Oznacza to, że chińskie Donghu Laboratory nie buduje wyłącznie “superszybkiego pociągu”.

Czytaj też: Takim pociągiem na wodór chciałbym się przejechać. Co jednak robi niemiecki kawał stali w Rumunii?

Platforma sprawdza dostarczanie ogromnej mocy w bardzo krótkim czasie, precyzyjne pozycjonowanie, kontrolę lewitacji i hamowanie przy ekstremalnych prędkościach. Już wcześniejsza próba z czerwca 2025 roku rozpędziła około 1,03 tony do 650 km/h w 7,1 sekundy. W lipcu prędkość została podniesiona do 700 km/h, a listopadowe 800 km/h było trzecim rekordem tej samej platformy w ciągu około pół roku.

Z takiego toru może kiedyś startować rakieta

Najbardziej futurystyczny scenariusz zaczyna się wtedy, gdy przestajemy myśleć o tej technologii jak o kolei. Chińscy badacze wskazują również na superszybkie sanie elektromagnetyczne, przemysłowe systemy transportowe, windy magnetyczne, a przede wszystkim elektromagnetyczne systemy startowe dla lotnictwa i astronautyki. Pomysł jest kuszący. Rakieta zużywa ogromną część paliwa tylko po to, aby na początku lotu rozpędzić samą siebie wraz z całym paliwem, które będzie potrzebne później. Jeśli część początkowej energii można dostarczyć z infrastruktury naziemnej, pojazd mógłby zabierać mniej paliwa albo większy ładunek. W przypadku samolotów podobny system może wspomagać start bez konieczności opierania całego procesu wyłącznie na silnikach.

Nie oznacza to oczywiście, że za chwilę zobaczymy rakiety wystrzeliwane z magnetycznych torów. Skalowanie instalacji, gigantyczne zapotrzebowanie na moc, przeciążenia, bezpieczeństwo i koszty pozostają ogromnymi problemami. Sam rekordowy model nie jest przecież prototypem przyszłego pociągu pasażerskiego, ale jest czymś, co lubię znacznie bardziej niż kolejną wizualizację i obietnicę. To działające urządzenie, które przesuwa granicę i pozwala sprawdzić technologie potrzebne do realizacji znacznie większych pomysłów.

Czytaj też: Azjatycki wyścig o 400 km/h na torach. Przez ten pociąg cała Europa schowa głowę w piach

Jeszcze niedawno 800 km/h na torze kojarzyło się z Hyperloopem i odległą przeszłością. Dziś ponad tona metalu rzeczywiście osiąga taką prędkość na jednym kilometrze. Oznacza to, że przyszłość znowu nie przyjechała w gotowym pociągu. Tym razem przemknęła przez dziwne laboratorium w 5,3 sekundy.

Źródła: Science and Technology Daily, China News

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.