Niemiecki producent Nicolai wspólnie z firmą Gamux Bikes stworzył R20 MGU AON Edition i nawet nie próbuje udawać, że jest to rozsądny rower dla szerokiego grona odbiorców. Idea sprowadza się do jednego pytania, bo co się stanie, jeśli pełnoprawnemu rowerowi downhillowemu dodamy napęd tylko po to, żeby po zakończeniu zjazdu był w stanie samodzielnie wrócić na jego początek?
Nicolai R20 to downhill, który sam wraca po kolejny zjazd
Rower R20 nie udaje uniwersalnego e-MTB, który sprawdzi się nie tylko w górach. Bazuje na platformie Gamux Sego DH używanej w Pucharze Świata i otrzymał 200 mm skoku tylnego zawieszenia oraz odwrócony widelec Manitou Dorado Pro LTD o skoku 203 mm. Geometria też jest typowo zjazdowa, bo kąt główki ramy wynosi 63,3 stopnia, reach w rozmiarze L ma 480 mm, a tylny trójkąt 462 mm. Dopiero stromy, 78-stopniowy kąt rury podsiodłowej zdradza, że rzeczywiście można na nim nie tylko zjechać, ale też wjechać po górę.
Czytaj też: Ten elektryczny rower prawie nie wygląda jak e-bike. Mówi to więcej niż może się wydawać.

Mamy też układ mieszanych kół 29 cali z przodu i 27,5 cala z tyłu, karbonowe Reynolds Blacklabel, hamulce Hayes Dominion, damper Manitou Mara Pro oraz sztycę regulowaną Manitou Jack. Innymi słowy, nie jest to e-bike przebrany za downhillówkę, a downhillówka, której ktoś dołożył elektryczne serce… i to nie byle jakie.
Silnik i 12-biegowa skrzynia w jednym
Najciekawsze w tym rowerze znajduje się w okolicy suportu. Pinion E1.12 MGU łączy bowiem silnik elektryczny i 12-biegową skrzynię w jednej zamkniętej jednostce. Oferuje zakres przełożeń 600 procent, moc szczytową rzędu 600 watów i generuje około 85 Nm momentu obrotowego. Ta ostatnia liczba jest jednak zwodnicza, bo dzięki przekładni na pierwszych czterech biegach przy tylnym kole może pojawić się nawet 160 Nm. Sporo. Nawet zaskakująco.

Napęd trafia na koło przez pasek Gates Carbon Drive, a nie klasyczny łańcuch i przerzutkę wiszącą przy osi. Pisałem już o podobnym podejściu przy Vampire Ripperatti, bo w rowerze przeznaczonym do katowania na kamieniach schowanie mechanizmu zmiany biegów w centralnej skrzyni ma zwyczajnie sporo sensu. W takim układzie mniej delikatnych elementów znajduje się bowiem na zewnątrz, a sama firma Pinion deklaruje interwał wymiany oleju wynoszący aż 10000 km.
Czytaj też: Przyszłość rowerów nie musi być z karbonu. Cane Creek właśnie to udowodnił

R20 korzysta przy tym z zawieszenia typu high-pivot. Oznacza to, że tylne koło podczas ugięcia początkowo przesuwa się nie tylko w górę, ale również do tyłu, co pomaga przy pochłanianiu kolejnych uderzeń przy dużej prędkości. Dodatkowa rolka prowadzi pasek i pomaga kontrolować wpływ pracy zawieszenia na napęd. Właśnie w takich detalach widać, że silnik nie został dospawany do gotowej ramy po fakcie.
Akumulator większy niż w wielu turystycznych e-bike
Standardowa wersja dostaje akumulator 800 Wh, ale za dodatkowe 200 euro, czyli około 860 zł, można wybrać Fit Tubepack o pojemności aż 1060 Wh. Tutaj akurat tak wielki akumulator ma sens. R20 nie potrzebuje bowiem energii podczas zjazdu. Cały zapas ma pozwolić możliwie wiele razy pokonać przewyższenie w przeciwnym kierunku i ponownie ustawić rower na początku trasy. Innymi słowy, jest to w praktyce prywatny “wyciąg” zamknięty w ramie.

Podobny proces odklejania e-MTB od klasycznych rowerowych ograniczeń widać już przy YT Decoy X CORE, gdzie mocne wspomaganie i duży akumulator zmieniają sposób korzystania z gór. Nicolai idzie jednak o krok dalej, bo nie próbuje poprawiać klasycznego MTB. Bierze sprzęt stworzony niemal wyłącznie do jazdy w dół i sprawia, że staje się samowystarczalny.
Rower za prawie 65 tysięcy złotych nie ma sensu… i nie musi
Cała ta technologia ma oczywiście absurdalną cenę. Nicolai R20 MGU AON Edition kosztuje od 14999 euro, czyli według obecnego kursu około 64700 zł. Wariant z akumulatorem 1060 Wh dobija do 15 199 euro, a więc mniej więcej 65,6 tys. zł. Nie będę nawet próbował tłumaczyć, że jest to rozsądny zakup. Za tę kwotę można kupić świetny rower, samochód albo przez bardzo długi czas płacić za karnety i wyciągi.
Czytaj też: Rower staje się czymś więcej. Avinox schował napęd i przerzutkę w jednej obudowie
Sam Nicolai otwarcie podkreśla, że R20 nie powstał po to, żeby być w jakimś stopniu racjonalny i dla mnie właśnie dlatego jest ciekawy. W takim układzie rower elektryczny zaczyna tutaj robić coś więcej niż tylko zmniejszać wysiłek podczas zwykłej jazdy. Zmienia logistykę całego sportu.
Źródła: BikeRadar, AON Racing

