Ciągle rower czy już mały rodzinny pojazd? Yto OG200 to przyszłość miejskiego transportu

Silniki rosną w siłę, akumulatory przekraczają pojemność 700 Wh, ramy stają się coraz bardziej wytrzymałe, a producenci przestają zakładać, że na rowerze musi znajdować się wyłącznie jedna osoba. Francuskie UTO poszło w tym kierunku wyjątkowo daleko. OG200 wygląda bowiem tak, jakby ktoś połączył rower cargo, niewielki skuter z lat 70. i pojazd, którym można jeździć po polu golfowym. Brzmi dziwnie? Pewnie. Tyle że właśnie takie dziwne konstrukcje coraz częściej pokazują, dokąd naprawdę zmierza miejska mobilność.
Ciągle rower czy już mały rodzinny pojazd? Yto OG200 to przyszłość miejskiego transportu

Najważniejszym elementem OG200 nie jest silnik, akumulator ani nawet rama. Jest nim ogromne, podłużne siedzisko przypominające kanapę ze starego motoroweru. Firma UTO zaprojektowała je z myślą o przewożeniu dwóch dorosłych osób, a więc kierującego i pasażera siedzącego bezpośrednio za nim. Do tego dochodzą składane podnóżki i opcjonalny uchwyt przy końcu kanapy, który daje pasażerowi dodatkowe podparcie.

UTO OG200 nie chce być zwyczajnym rowerem cargo

Całość wygląda bardziej jak niewielki skuter niż klasyczny rower elektryczny i właśnie o to tutaj chodzi. Aluminiumowa rama ma bardzo niski przekrok, kierownica została mocno wygięta w stronę użytkownika, a 20-calowe koła dostały potężne opony Schwalbe Super Moto-X o szerokości 4 cali, czyli około 10 cm. Do tego dochodzi amortyzowany widelec oraz dwa tylne elementy resorujące, które wizualnie tylko wzmacniają motocyklowe skojarzenia.

Czytaj też: Ponad 20-letnia legenda ma następcę. Nowa opona rowerowa Maxxis waży niemal ćwierć szosówki

Najbardziej absurdalnym, ale jednocześnie wyjątkowo sympatycznym elementem jest wielka okrągła lampa z przodu. Zapewnia ona 60 luksów światła, a jej chromowana tylna część została ukształtowana w taki sposób, żeby mogła pełnić rolę prymitywnego lusterka. Nie spodziewałbym się po niej widoczności rodem ze zwyczajnego lusterka rowerowego, ale sam pomysł świetnie pokazuje filozofię całego OG200. Skoro jakiś element już musi się tutaj znaleźć, to równie dobrze może robić więcej niż jedną rzecz.

Pisałem już o podobnym kierunku przy kompaktowym Super Mini, który próbuje wcisnąć użyteczność roweru cargo w znacznie mniejszą konstrukcję. OG200 idzie jeszcze krok dalej, bo zamiast pytać “ile ładunku zmieści rower?”, zadaje raczej pytanie “ile codziennych zastosowań samochodu da się przenieść na dwa koła?”.

Dwoje dorosłych i dziecko na jednym e-bike’u

UTO przewidziało również możliwość zamontowania tylnego bagażnika MIK HD o dopuszczalnym obciążeniu 27 kg. Można zamocować na nim fotelik dziecięcy, więc w skrajnym scenariuszu OG200 zabiera kierującego, drugą dorosłą osobę oraz małe dziecko. Przedni “Pizza Rack” wytrzymuje dodatkowo 10 kg i rzeczywiście ma powierzchnię przypominającą rozmiarem duże pudełko po pizzy. Zaczyna się więc robić ciekawie. Rano można zawieźć dziecko, później zrobić zakupy, wieczorem pojechać we dwójkę przez miasto, a po drodze wrzucić paczkę na przedni bagażnik. Wszystko przy długości i charakterze konstrukcji bliższym ciężkiemu miejskiemu rowerowi niż potężnym trójkołowym cargo.

Niedawno przy nowej piaście Enviolo Utility zwracałem uwagę, że elektryczne rowery przestają udawać lekkie rowery z doczepionym silnikiem. OG200 jest wręcz podręcznikowym przykładem tej zmiany. W tym świecie większa masa nie jest już automatycznie wadą. Staje się kosztem uzyskania większej funkcjonalności. Sam rower waży około 34 kg, więc wnoszenie go codziennie na czwarte piętro bez windy byłoby prawdopodobnie najlepszym sposobem na szybkie znienawidzenie całej koncepcji. Producent podaje przy tym wartość 200 kg jako maksymalne obciążenie użytkownikami i bagażem.

600 watów mocy szczytowej brzmi nieźle, ale 110 Nm już mniej przekonująco

Napęd tego wyjątkowego e-bike powierzono firmie Bafang. Silnik H550 znalazł się w piaście tylnego koła i według aktualnej specyfikacji UTO oferuje 250 W mocy nominalnej, do 600 W chwilowo oraz 60 Nm momentu obrotowego. Producent dorzuca jednak do specyfikacji ciekawsze stwierdzenie, bo te 60 Nm ma odpowiadać około 110 Nm w silniku centralnym i… tutaj zatrzymałbym się przy tych 60 Nm. Przeliczanie momentu silnika w piaście na “odpowiednik” jednostki umieszczonej przy korbie bez dokładnego opisania metody porównania niewiele nam mówi. Przełożenia, średnica koła i sposób przekazywania siły są zupełnie inne.

Czytaj też: W tygodniu zakupy, a w weekend rowerowy biwak. Bosch napędził uniwersalnego hardtaila

Znacznie ważniejsze będzie zachowanie napędu przy ruszaniu z kompletem pasażerów. Do dyspozycji jest bowiem pięć poziomów wspomagania oraz funkcja pomocy przy ruszaniu do 6 km/h, co przy pojeździe załadowanym ludźmi i zakupami może stać się jedną z najważniejszych funkcji całego napędu. Energię zapewnia mu zaś wyjmowany akumulator 48 V o pojemności 720 Wh, który jest oparty na ogniwach LG. UTO deklaruje maksymalnie 80 km zasięgu, około pięciu godzin ładowania i żywotność na poziomie 1000 cykli. Naturalnie te 80 km traktowałbym jako wartość laboratoryjno-optymistyczną. Dwie dorosłe osoby, bagaż, podjazdy i najwyższy poziom wspomagania potrafią bardzo szybko zweryfikować podobne obietnice.

Sam akumulator został umieszczony pod kanapą. Z punktu widzenia wyjmowania i ładowania jest to bardzo wygodne, ale dla środka ciężkości już mniej idealne niż umieszczenie ogniw nisko w ramie. Przy szerokich oponach i spokojnym charakterze OG200 prawdopodobnie nie będzie to jednak szczególnie dotkliwe. Nikt przecież nie projektował tej konstrukcji z myślą o składaniu jej w zakrętach jak motocykl sportowy.

Technologia jest nowa, ale Shimano Tourney przypomina, gdzie oszczędzano

Im dłużej patrzę na specyfikację OG200, tym bardziej zastanawia mnie zastosowanie zwyczajnej siedmiobiegowej przerzutki Shimano Tourney. Mamy ciężki rower, możliwość przewożenia kilku osób, 720-Wh akumulator i całkiem mocny silnik, a za zmianę przełożeń odpowiada jedna z najbardziej podstawowych grup Shimano. Nie oznacza to, że Tourney natychmiast się rozpadnie. Bardziej chodzi o dopasowanie komponentów do przeznaczenia.

Czytaj też: Wielkie koła, tytan i waga 11,8 kg. Rower Fargo powstał dla gigantów

Ciężki e-bike cargo obciąża układ napędowy znacznie mocniej niż prosty rower rekreacyjny. Właśnie dlatego coraz częściej widzimy rozwiązania projektowane specjalnie pod elektryczne rowery użytkowe, czego dobrym przykładem jest wspomniana wcześniej Enviolo Utility albo napędy Shimano Linkglide. Przynajmniej na hamulcach producent wyraźnie nie próbował oszczędzać. OG200 korzysta bowiem z hydraulicznych, czterotłoczkowych Tektro HD-E3940, z tarczą 203 mm z przodu i 180 mm z tyłu.

Aplikacja oczywiście również jest. Bafang Go pokazuje pozostały zasięg, dystans podróży i statystyki, oferuje nawigację oraz możliwość zmiany części ustawień wspomagania. Telefon można zamocować centralnie przy kierownicy, więc OG200 dostaje coś w rodzaju prostego samochodowego kokpitu.

Ponad 10 tysięcy złotych za rower, który ma zastąpić samochód

UTO OG200 kosztuje 2499 euro, co daje około 10755 zł. Nie jest więc tanio, a to szczególnie z polskiej perspektywy, gdzie za podobne pieniądze można kupić używany samochód, kilka zwyczajnych rowerów albo bardzo solidnego e-bike. Tyle że porównanie wyłącznie z rowerami trochę mija się tutaj z celem. Rodzinne konstrukcje cargo potrafią kosztować znacznie więcej. Pisałem już chociażby o Bike 43 przekraczającym 6000 euro po dołożeniu wyposażenia. Na takim tle 2499 euro za OG200 wygląda znacznie rozsądniej, a to zwłaszcza że rower jest składany ręcznie we Francji, w regionie Lyonu, choć większość komponentów pochodzi z Azji.

Źródła: UTO

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.