Nowy Tornado 550 trafił właśnie na rynek amerykański w cenie promocyjnej wynoszącej 5999 dolarów, czyli około 22400 zł. Po zakończeniu oferty wprowadzającej cena ma wzrosnąć do 6799 dolarów, a więc mniej więcej 25400 zł. Jednocześnie Benelli Tornado 550 kosztuje u nas, czyli w Polsce, od 27990 zł. Cena więc aż tak nie powala, a to jeśli weźmiemy pod uwagę sam wygląd tego modelu, który jednoznacznie sugeruje, że Benelli chce wejść do garaży motocyklistów, którzy marzą o super motocyklu, ale niekoniecznie potrzebują mocy rzędu ponad 200 koni mechanicznych. Pełne owiewki, agresywnie poprowadzony przód i światła dzienne inspirowane kłami lwa robią swoje, bo z daleka Tornado 550 może wyglądać jak znacznie mocniejsza i droższa maszyna.

Benelli Tornado 550 wygląda szybciej, niż rzeczywiście jest
Pod owiewkami Benelli Tornado 550 nie kryje się jednak żaden silnik, który będzie próbował urwać kierowcy ręce. Mamy tutaj bowiem chłodzonego cieczą, rzędowego dwucylindrowca o pojemności 554 cm³, rozwijającego 56 KM przy 8250 obr./min oraz 54 Nm przy 5500 obr./min. Wał korbowy z wykorbieniami rozstawionymi co 270 stopni ma nadać jednostce bardziej wyrazisty rytm pracy, kojarzący się z układem V2, a moc trafia na tylne koło przez sześciobiegową skrzynię i łańcuch. Producent podaje prędkość maksymalną na poziomie 175 km/h.
Czytaj też: Ten motocykl-potwór miał pozostać marzeniem. BMW Concept RR wraca z zaświatów

Takie podejście ma wbrew pozorom dosyć dużo sensu. Większość współczesnych motocyklistów nigdy nie wykorzysta bowiem możliwości litrowego silnika, ale za to każdego dnia odczuje niewygodną pozycję, wysokie koszty eksploatacji i charakterystycznie wrażliwą reakcję napędu. Tornado 550 nie próbuje zresztą wygrywać tabelą mocy. Ma wyglądać poważnie, jeździć wystarczająco szybko i nie karać właściciela za to, że korzysta z niego głównie poza torem.

Wymiary również sugerują, że nie jest to filigranowa zabawka. Motocykl waży w stanie gotowym do jazdy około 198 kg, ma zbiornik o pojemności 16,5 litra i kanapę umieszczoną na wysokości około 790 mm. Producent deklaruje spalanie na poziomie 4 litra na 100 km, co przy spokojnej jeździe mogłoby przełożyć się na teoretyczny zasięg przekraczający 400 km. Wspomniana waga jest jednocześnie pierwszym sygnałem ostrzegawczym. Prawie 200 kg przy 56 KM nie tworzy motocykla o szczególnie imponującym stosunku mocy do masy. Benelli stawia tutaj bardziej na stabilność, wyposażenie i codzienną użyteczność niż na lekkość oraz torową zwinność.


Jedni powiedzą “bal przebierańców”, ale z drugiej strony czy zabawki na dwóch kołach nie mogą pójść w taką właśnie maskaradę?
Sensowny projekt, a nie tylko jakiś przebieraniec
Najciekawsze w motocyklu Tornado 550 zaczyna się dopiero przy podwoziu. Stalowa konstrukcja wykorzystuje silnik jako element nośny, a z przodu pracuje regulowany odwrócony widelec firmy Marzocchi. Z tyłu znalazł się centralny amortyzator z możliwością ustawienia napięcia wstępnego sprężyny i tłumienia odbicia, a za samo hamowanie odpowiada układ Brembo z dwiema przednimi tarczami o średnicy 320 mm oraz czterotłoczkowymi zaciskami, uzupełniony przez ABS. Na pokładzie znalazły się również kontrola trakcji, dwa tryby jazdy, sprzęgło antyhoppingowe i system monitorowania ciśnienia oraz temperatury opon. Właściciel może też cieszyć się pięciocalowym ekranem TFT, nawigacją, Wi-Fi, Bluetooth, złączem USB-C i pełnym oświetleniem LED.
Czytaj też: Tak wygląda motocyklowa przyszłość po amerykańsku. Europa może tylko patrzeć
Pisałem już o podobnym kierunku przy nowych motocyklach Norton Atlas, gdzie najciekawszym elementem nie był sam silnik, lecz przeniesienie zaawansowanej elektroniki i wyposażenia do klasy średniej. Na przeciwległym biegunie znajduje się elektryczny Ultraviolette F99, który próbuje pokazać przyszłość za pomocą radykalnych osiągów i napędu elektrycznego. Najnowszy Tornado 550 pokazuje z kolei, że rynek rządzi się własnym zasadami i rozwiążania istniejące od lat nagle stają się wystarczająco tanie, aby trafić do masowej produkcji. Tak samo rozwijały się smartfony, samochodowe systemy bezpieczeństwa i komputerowe nośniki SSD. Najpierw były ciekawostką dla najbogatszych, później argumentem sprzedażowym klasy premium, a ostatecznie trafiły do sprzętów ze środka rynku.

Benelli podąża dokładnie tą drogą. Sama marka ma włoskie korzenie sięgające 1911 roku, ale od 2005 roku znajduje się w strukturach Keeway i chińskiej grupy Qianjiang. Projektowanie oraz marketing są prowadzone z Pesaro, natomiast przemysłowe zaplecze produkcyjne znajduje się w Chinach. Nie ma sensu więc udawać, że Tornado 550 jest motocyklem powstającym od początku do końca w niewielkiej włoskiej manufakturze. Jest produktem globalnego przemysłu, łączącym europejską stylistykę z azjatycką skalą wytwarzania.
Amerykańska promocja robi wrażenie na tle konkurencji
Na krajowym rynku pozycja Benelli wygląda interesująco. Kawasaki Ninja 500 z rocznika 2026 kosztuje (w przeliczeniu( od 31100 zł, Yamaha R3 30500 zł, Aprilia RS 457 od 31900 zł, a Honda CBR500R od 31800 zł. Tornado 550 pozostaje więc od nich wyraźnie tańsze, mimo że oferuje mocniejszy silnik od większości maszyn zgodnych fabrycznie z wymaganiami prawa jazdy A2 i bardzo bogate wyposażenie.

Czytaj też: Suzuki wkroczyło w przyszłość jedną lampą. Nowy motocykl V-Strom 250 robi wszystko po staremu
Nie oznacza to jednak, że Benelli właśnie odkryło tani motocykl sportowy. CFMOTO 450SR startuje od 24400 zł, a mocniejsze, trzycylindrowe 675SR-R zostało wycenione na 29400 zł. Tornado 550 nie jest więc bezkonkurencyjne. Wpisuje się raczej w rosnącą grupę maszyn pokazujących, że producenci z chińskim zapleczem przestali walczyć wyłącznie o klienta szukającego najtańszego środka transportu.
Źródła: Benelli Tornado 550

