Firma Indian Motorcycle zaprezentowała Signature Series jako limitowaną kolekcję zbudowaną na czterech dużych, amerykańskich motocyklach. W jej skład wchodzą Chieftain PowerPlus, Indian Challenger, Roadmaster PowerPlus oraz Indian Pursuit. Nie są to zupełnie nowe konstrukcje i właśnie w tym tkwi sedno całej premiery, bo ich wyjątkowość drzemie gdzieś indziej.

Indian Signature Series to cztery motocykle, a nie kolejna wersja Elite
Producent nie przebudował ram oryginałów, nie podniósł mocy silników i nie stworzył kolejnego efektownego pakietu wyścigowego albo turystycznego. Cały pomysł sprowadza się do przeniesienia części świata motocyklowych customów bezpośrednio do fabryki. W efekcie każdy z tych modeli otrzymuje wielowarstwowy lakier, ręcznie wykańczane detale i dodatkową kontrolę jakości. Wisienką na torcie jest fakt, że powierzchnia motocykla będzie zmieniać się zależnie od kąta padania światła.
Czytaj też: Ten motocykl-potwór miał pozostać marzeniem. BMW Concept RR wraca z zaświatów
Modele typu bagger, czyli Chieftain PowerPlus oraz Challenger, otrzymały ciemniejsze i bardziej agresywne malowanie. Chieftain łączy szary lakier Gauge Gray z odcieniami Abyss Metallic, Venom Green oraz akcentami Cypher Green. Challenger wykorzystuje podobną bazę, ale z dodatkami Machined Silver i Red Alert. Naturalnie są to motocykle, które nawet w standardowym wydaniu nie próbują być subtelne. Wielkie owiewki, boczne kufry i masywna sylwetka sprawiają, że nie pomylimy ich z niczym innym. Nowe kolory jedynie wzmacniają ten charakter.

Szczególnie Challenger wygląda tak, jakby ktoś próbował przełożyć estetykę amerykańskiego samochodu muscle car na dwukołowy sprzęt turystyczny. Nie jest to zresztą wyłącznie maszyna do spokojnej jazdy między stanami. Ten sam Challenger pokazał już swoje drugie oblicze, kiedy jego wyścigowa modyfikacja rozpędziła się na słonych równinach Bonneville do średnio 312,83 km/h. Ciężki motocykl z kuframi pobił wtedy rekord utrzymujący się od 1972 roku, przypominając, że amerykański bagger nie musi być wyłącznie wygodnym krążownikiem.


Roadmaster PowerPlus oraz Pursuit idą w zupełnie inną stronę. Oba upamiętniają 250. rocznicę powstania Stanów Zjednoczonych, przypadającą właśnie w 2026 roku i właśnie dlatego dostały kombinację bieli Frontier Pearl, czerwieni Revere Red oraz niebieskiego Vigilant Blue. W przypadku Roadmastera dominuje kolor niebieski, a Pursuit stawia przede wszystkim na czerwień. Patriotyczna kolorystyka jest na tyle oczywista, że trudno pomylić intencje producenta w podbijanie serc Amerykanów.

Przyszłość nie zawsze oznacza więcej mocy
Każdy motocykl Signature Series korzysta z tego samego silnika PowerPlus 112. Jest to chłodzona cieczą jednostka V2 o pojemności 1834 cm³, z wałkami rozrządu umieszczonymi w głowicach oraz czterema zaworami na cylinder. Rozwija 126 koni mechanicznych mocy i około 180 Nm momentu obrotowego. Nie są to wartości, które zrobią szczególne wrażenie na kimś przyzwyczajonym do współczesnych super motocykli o mocy przekraczającej 200 KM. Tyle że Indian nie próbuje rywalizować z nimi na torze. PowerPlus ma zapewniać dużą siłę napędową w szerokim zakresie obrotów, płynne przyspieszanie i zapas potrzebny przy wyprzedzaniu motocyklem ważącym grubo ponad 300 kg.

Czytaj też: Suzuki wkroczyło w przyszłość jedną lampą. Nowy motocykl V-Strom 250 robi wszystko po staremu
Patrzę na tę jednostkę jako na dobry przykład tego, jak producenci próbują zachować tradycyjny charakter, a jednocześnie dostosować go do współczesnych oczekiwań. Nadal mamy wielkiego V-twina, ale chłodzenie cieczą, nowoczesną konstrukcję głowic i elektroniczne sterowanie oddalają go od prostych, chłodzonych powietrzem silników kojarzonych z dawnymi amerykańskimi maszynami. Podobny rozdźwięk między historią a nowoczesnością widać zresztą w całej branży. Hybrydowa Benda P51 próbuje połączyć silnik typu bokser z napędem elektrycznym, podczas gdy Indian pokazuje, że rozwój klasycznej jednostki spalinowej nie musi jeszcze dobiegać końca. Przyszłość motocykli najwyraźniej nie będzie jedną prostą drogą prowadzącą do akumulatora.
Klasyczna sylwetka skrywa coraz więcej elektroniki
Signature Series nie ogranicza się wyłącznie do wielkiego silnika i lakieru. Wszystkie cztery motocykle otrzymały pakiet systemów Rider Assist obejmujący m.in. asystenta ruszania na wzniesieniu, elektronicznie łączone hamulce, ostrzeganie o pojeździe w martwym polu, alarm o zbyt małym odstępie oraz sygnalizację ryzyka uderzenia od tyłu. Dochodzi do tego system SmartLean, który wykorzystuje dane o przechyleniu motocykla do sterowania układem ABS oraz kontrolą trakcji. Jeszcze kilkanaście lat temu rozwiązania reagujące na złożenie maszyny w zakręcie trafiały głównie do najbardziej zaawansowanych motocykli sportowych. Dziś zaczynają być naturalnym elementem wielkich turystyków.

Za obsługę najważniejszych funkcji odpowiada 7-calowy ekran dotykowy Ride Command z nawigacją GPS, Bluetooth, Apple CarPlay i usługami pozwalającymi sprawdzić stan motocykla lub jego lokalizację. Nie zabrakło nawet rozbudowanego zestawu audio. Baggery otrzymują system o mocy 400 watów, a większe modele turystyczne aż 600 watów. Można naturalnie żartować, że motocykl zaczyna przypominać samochód pozbawiony dachu i dwóch kół, ale właśnie tego oczekują klienci tej klasy. Roadmaster czy Pursuit ma pokonywać setki kilometrów dziennie, przewozić dwie osoby z bagażem i oferować wygodę, której jeszcze niedawno szukaliśmy wyłącznie w luksusowych samochodach.
Sam lakier kosztuje tutaj dziesiątki tysięcy złotych
Chieftain PowerPlus Signature Series oraz Indian Challenger Signature Series kosztują w Stanach Zjednoczonych od 40999 dolarów, czyli około 154300 zł przy aktualnym kursie. Roadmaster PowerPlus i Pursuit rozpoczynają się od 46749 dolarów, czyli około 176000 zł. Są to ceny przed doliczeniem transportu, przygotowania motocykla, podatków i innych opłat, bo Indian przygotował kolekcję przede wszystkim dla Stanów Zjednoczonych i Kanady.
Najciekawsza jest jednak różnica względem standardowych odpowiedników. Baggery z Signature Series są droższe o około 9000 dolarów, a więc prawie 34000 zł. W przypadku turystycznych Roadmastera i Pursuita dopłata sięga 11250 dolarów, czyli ponad 42000 zł. Mechanicznie nie dostajemy za te pieniądze wyraźnie mocniejszego motocykla. Płacimy głównie za wielowarstwowe malowanie, ręczne wykończenie, ograniczoną produkcję oraz poczucie posiadania wersji, której nie zobaczymy na każdym zlocie.
Czytaj też: Ponad pół tony i 600 koni, a to wszystko w jednośladzie. Motocykl z 8,1-litrowym silnikiem

Czy jest to racjonalne? Oczywiście, że nie. Podobnie jak zakup Brough Superior Dagger S kosztującego tyle, co mieszkanie nie ma nic wspólnego z racjonalnym przemieszczaniem się. Na pewnym poziomie cenowym motocykl przestaje być narzędziem, a zaczyna pełnić rolę mechanicznego przedmiotu kolekcjonerskiego.

