Właśnie w tym sektorze producenci mogą zrobić motocykl bardzo bliski maszynie torowej, ale bez konieczności podporządkowywania wszystkiego regulaminowi wyścigowemu. Ducati najwyraźniej również widzi w tym sens, bo dokumenty homologacyjne właśnie zdradziły powrót jednej z najbardziej charakterystycznych wersji Panigale – V4 SP.
Ducati Panigale V4 SP wróci w 2027 roku
Zacznijmy od tego, że Ducati nie zapowiedziało jeszcze oficjalnie Panigale V4 SP nowej generacji. Zrobiła to za producenta kalifornijska biurokracja. Według dokumentacji związanej z California Air Resources Board gama Panigale na rok modelowy 2027 została pierwotnie zgłoszona w marcu 2026 roku, a następnie zaktualizowana w lipcu. W tej poprawionej wersji pojawiło się właśnie oznaczenie V4 SP.
Czytaj też: Elon Musk ponownie rozczarowuje. Tesla Cybercab pokazuje niebezpieczną przyszłość technologii

Sam skrót nie jest przypadkowy. Ducati rozwija go jako “Sport Production” i w przeszłości rezerwowało go dla motocykli znajdujących się gdzieś pomiędzy zwykłymi modelami drogowymi a najbardziej bezkompromisowymi konstrukcjami torowymi. Poprzednia Panigale V4 SP2 dostała m.in. obręcze z włókna węglowego, charakterystyczny aluminiowy zbiornik, elementy z włókna węglowego i wyposażenie przygotowane z myślą o torze.
Mam więc wrażenie, że właśnie tutaj znajduje się najważniejszy trop dotyczący nowej wersji. Nie w dodatkowych kilku koniach mechanicznych, a w odchudzaniu, hamulcach, zawieszeniu i ograniczeniu mas wirujących.
Panigale V4 SP nie będzie po prostu tańszym V4 R
Jeden potwierdzony parametr mówi o nowym motocyklu zaskakująco dużo. Panigale V4 SP ma korzystać z silnika o pojemności 1103 cm³, czyli Desmosedici Stradale znanego ze zwykłej rodziny V4. Jest to o tyle ważne, że współczesne Panigale V4 R gra według zupełnie innych zasad. Jego Desmosedici Stradale R ma 998 cm³, ponieważ V4 R powstało jako maszyna homologacyjna pod WorldSBK. Obecna wersja osiąga 218 KM w konfiguracji drogowej, a Ducati zastosowało w niej m.in. wyścigowy układ skrzyni biegów z położeniem biegu neutralnego poniżej jedynki oraz rozwiązania aerodynamiczne rozwijane bezpośrednio z myślą o torze.
SP może więc pójść inną drogą. Wziąć 1103-cm³ silnik zwykłego V4, który nie musi spełniać ograniczeń klasy wyścigowej i otoczyć go osprzętem znacznie bliższym V4 R. Nie jest to proste zgadywanie, bo podobną filozofię Ducati stosowało już w poprzednim SP2. Innymi słowy, zamiast budować kolejny homologacyjny motocykl, producent stworzył ekstremalną Panigale na bazie większego Desmosedici Stradale 1103 cm³. Historia najpewniej zatoczy więc koło.
Panigale jest już całą rodziną. Po co Ducati jeszcze jedno V4?
Najzabawniejsze jest to, że Ducati zdecydowanie nie cierpi obecnie na niedobór modeli Panigale. Obok podstawowego V4 znajdziemy V4 S i jego kolejne odmiany, V4 R, Tricolore, jubileuszowe V4 S 100 czy kolekcjonerskie wersje związane ze sportowymi sukcesami marki. Sama Panigale V4 Márquez 2025 World Champion Replica powstaje w liczbie zaledwie 293 egzemplarzy.

Zresztą jeszcze niedawno przy Ducati Superleggera V4 Centenario zastanawiałem się, jak daleko Włosi mogą przesunąć granicę technicznej przesady. Tymczasem odpowiedź najwyraźniej brzmi prosto – jeszcze dalej. Tyle że SP ma szansę być czymś trochę innym niż kolejnym eksponatem dla kolekcjonera. W brytyjskim cenniku przywoływanym przez Visordown podstawowe V4 kosztuje 24995 funtów, czyli około 126000 zł, V4 S około 155000 zł, a V4 R prawie 197000 zł. Oznacza to, że potencjalne miejsce dla V4 SP jest ogromne i obstawiałbym cenę wyraźnie przekraczającą V4 S, ale pozostającą poniżej homologacyjnego R.
Ducati nie potrzebuje już większej mocy. Potrzebuje lepszego sposobu jej wykorzystania
Rynek supermotocykli zbliżył się do poziomu, na którym moc przestała być największym problemem. CFMOTO V4 SR-RR przekroczyło już 315 km/h, a chińscy producenci coraz śmielej wchodzą na teren dotychczas zarezerwowany dla Ducati, BMW czy Kawasaki. Następny etap tej wojny będzie więc rozgrywał się w zawieszeniu, elektronice, aerodynamice, hamulcach, masie i przede wszystkim w tym, jak łatwo kierowca będzie w stanie wykorzystać absurdalne możliwości motocykla.
Czytaj też: Myślałem, że takie motocykle będą znikać. Kawasaki nadal robi swoje
Jeśli Ducati rzeczywiście podejdzie do nowego SP tak jak wcześniej, to nie spodziewam się rewolucji. Spodziewam się czegoś ciekawszego, bo zwykłego Panigale V4 dopracowanego do granicy rozsądku, ale bez przekraczania jej w stronę homologacyjnego V4 R. Czas jednak pokaże, co tak naprawdę otrzymamy.

