Niemcy zbudowały największy okręt podwodny od II wojny światowej. Nawet go nie wykorzystają

Mam wrażenie, że okręty podwodne coraz mniej przypominają dziś po prostu “stalową rurę z torpedami”. Powoli zmieniają się w podwodne platformy wielozadaniowe, a że same w sobie są drogie, to w efekcie najciekawsze bywają dziś nie konstrukcje całkowicie nowe, ale te powstające na granicy dwóch generacji. Dzieło TKMS takie właśnie jest, a przy okazji to największy niemiecki okręt podwodny od II wojny światowej, które już służy… ale tylko niemieckiemu budżetowi.
Niemcy zbudowały największy okręt podwodny od II wojny światowej. Nawet go nie wykorzystają

Według najnowszych doniesień izraelska marynarka przejęła INS Drakon od niemieckiego TKMS w Kilonii. Przekazanie miało nietypowo dyskretny charakter i obyło się bez dużej publicznej ceremonii, a sam okręt wyszedł następnie na wody Zatoki Kilońskiej już pod izraelską banderą. Jest to szósty izraelski okręt należący do rodziny Dolphin, a dokładniej trzeci i ostatni przedstawiciel generacji Dolphin II. Ostatni nie znaczy jednak “kolejny taki sam”.

INS Drakon kończy erę Dolphinów z wielkim przytupem

Drakon ma około 73 metrów długości, podczas gdy wcześniejsze INS Tanin i INS Rahav mierzą około 68,6 metra. Jego wyporność w zanurzeniu jest szacowana na około 2400 ton. Sprawia to, że według pojawiających się obecnie informacji czyni go to największym okrętem podwodnym zbudowanym w Niemczech od końca II wojny światowej.

Czytaj też: Pierwsza taka fregata w historii. Rheinmetall zapragnął potęgi niszczyciela

Cena również pasuje do tych gabarytów. Wartość Drakona szacowana jest na około 550 mln euro, czyli przy kursie z 10 sierpnia około 2,36 mld złotych. Sam okręt miał zresztą trafić do Izraela już w 2025 roku, ale program zaliczył opóźnienie i stąd najpewniej biorą się różne kwoty związane z jego ukończeniem.

Okręt INS Drakon zachowuje najważniejszą zaletę generacji Dolphin II, czyli napęd niezależny od powietrza AIP oparty na ogniwach paliwowych. Nie zmienia go to oczywiście w okręt atomowy, ale znacząco ogranicza konieczność wynurzania lub korzystania z chrap, pozwalając tym samym przez długi czas prowadzić operacje pod powierzchnią. W przypadku jednostki stworzonej z myślą o dalekich patrolach właśnie taka cecha jest znacznie ważniejsza niż spektakularna prędkość maksymalna.

Największa tajemnica Drakona nadal wystaje ponad jego kadłub

Najbardziej fascynuje mnie jednak coś, co można zobaczyć na zdjęciach praktycznie od razu. Drakon otrzymał ogromny, nietypowy kiosk, który jest wyraźnie większy niż jego poprzednicy. Tego nie robi się dla wyglądu. Co ciekawe, już w 2022 roku pisałem właśnie o możliwości wyposażenia INS Drakon w pionowe wyrzutnie VLS. Wtedy była to przede wszystkim analiza nietypowej konstrukcji i pojawiających się informacji. Cztery lata później wielki kiosk jest już faktem, ale same wyrzutnie nadal pozostają niepotwierdzone.

Czytaj też: Nowy KAAN zdradza ambicje Turcji. Tak powstaje myśliwiec godny XXI wieku

Powiększona przestrzeń może służyć VLS, ale równie dobrze częściowo mieścić dodatkowe systemy rozpoznawcze, wyposażenie dla sił specjalnych czy rozwiązania związane z bezzałogowymi pojazdami podwodnymi. Jeśli jednak Izrael rzeczywiście umieścił tam pionowe wyrzutnie pocisków, Drakon staje się znacznie ciekawszy niż zwykły “większy Dolphin”.

Zwłaszcza że Izrael od dekad zachowuje bardzo daleko idącą niejednoznaczność w kwestii swojego arsenału nuklearnego. Z tego powodu każda informacja o nowych możliwościach przenoszenia pocisków przez izraelskie okręty podwodne natychmiast prowadzi do spekulacji o ich znaczeniu strategicznym. Spekulacji, które nadal pozostają właśnie spekulacjami.

Drakon może być prototypem przyszłości, a nie końcem programu

Dla mnie najciekawsze jest jednak coś innego. INS Drakon może być ostatnim Dolphinem II, ale wcale nie wygląda jak ślepy zaułek. Bardziej przypomina poligon przed następną generacją. W 2022 roku Izrael podpisał z TKMS kontrakt na trzy nowe okręty typu Dakar o wartości około 3 mld euro, czyli dziś blisko 12,9 mld złotych. Niemcy mają pokryć około 20 procent kosztu programu. O samym zamówieniu Dakarów pisałem jeszcze wtedy, gdy Drakon pozostawał wielką niewiadomą. Produkcja pierwszej jednostki nowej klasy oficjalnie ruszyła w listopadzie 2024 roku, a obecny harmonogram zakłada rozpoczęcie dostaw około 2031 roku i kolejne jednostki mniej więcej co 18 miesięcy.

Pewne jest, że Dakar ma stopniowo zastąpić trzy najstarsze izraelskie Dolphiny, które weszły do służby na przełomie lat 1999-2000 i właśnie tutaj Drakon staje się szczególnie interesujący. Trudno nie odnieść bowiem wrażenia, że część rozwiązań sprawdzonych na tym nietypowo powiększonym ostatnim Dolphinie może wskazywać kierunek rozwoju jego następców.

Czytaj też: Nie wierzę, że to nastąpiło. USA wracają do zapomnianej broni. Tym razem pomoże atom

Podwodna przyszłość nie musi należeć wyłącznie do gigantycznych atomowych jednostek. Nowoczesne systemy sonarowe już dziś zmieniają sposób prowadzenia wojny pod wodą, podobnie jak AIP, bezzałogowce i nowe rodzaje uzbrojenia. Drakon świetnie pokazuje ten trend. Największy niemiecki okręt podwodny od II wojny światowej może być bowiem ważny nie przez sam rekord rozmiaru, ale przez to, co zdradza nam o okrętach, które dopiero powstaną.

Źródła: Naval News, CTech, Globes

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.