Spalanie 2,8 l/100 km i samochód Nissana przejechał rekordowe prawie 2000 km. Jest jeden duży haczyk

Nissan urządził swojej technologii e-Power pokaz, którego trudno przemilczeć. Trzeba tylko bardzo uważać, jakie wnioski wyciągniemy z imponującej liczby widniejącej na końcu trasy.
Spalanie 2,8 l/100 km i samochód Nissana przejechał rekordowe prawie 2000 km. Jest jeden duży haczyk

Silniki spalinowe miały stopniowo znikać, akumulatory rosnąć, ładowarki stawać się coraz szybsze, a zasięg elektryków przestać kogokolwiek interesować. Tymczasem mam wrażenie, że zamiast jednej wielkiej rewolucji dostaliśmy kilkanaście mniejszych, które próbują rozwiązać ten sam problem na zupełnie różne sposoby. Najciekawsze jest to, że silnik benzynowy wcale nie musi przy tym wracać do dawnej roli, a może zostać zdegradowany do pokładowej elektrowni i pracować wydajnie. Nissan rozwija ten pomysł od lat i owoce tego świat właśnie zobaczył.

Nissan Qashqai przejechał 1980 km na jednym baku

Nissan Qashqai e-Power pokonał w Kolumbii dokładnie 1980-km dystans bez tankowania i bez podłączania samochodu do ładowarki. Próba odbyła się od 14 do 17 lipca 2026 roku, a Guinness World Records potwierdził rekord w kategorii najdłuższej podróży seryjnym SUV-em z napędem elektrycznym o zwiększonym zasięgu bez zewnętrznego ładowania lub tankowania.

Czytaj też: Elon Musk ponownie rozczarowuje. Tesla Cybercab pokazuje niebezpieczną przyszłość technologii

Podczas próby samochód miał do dyspozycji zbiornik mieszczący około 55 litrów benzyny. Prosty rachunek daje więc średnie zużycie paliwa w okolicach 2,8 l/100 km. W SUV-ie. Bez ładowania z gniazdka. Na dystansie, który wystarczyłby mniej więcej na przejechanie Polski z południa na północ, powrót i jeszcze sporą wycieczkę po drodze.

Właśnie tutaj e-Power pokazuje, dlaczego od dawna uważam ten układ za jeden z ciekawszych kompromisów obecnej motoryzacji. Pisałem już o trzeciej generacji e-Power, w której Nissan jeszcze mocniej podporządkował silnik spalinowy jednemu zadaniu – produkcji energii. Koła napędza silnik elektryczny, podczas gdy benzynowa jednostka 1,5 litra pracuje jako generator. Najnowsza generacja wykorzystuje zintegrowany moduł “5 w 1”, a Nissan deklaruje dla specjalnie opracowanego silnika sprawność cieplną rzędu 42 procent. Nie jest to więc klasyczna hybryda, w której raz samochód ciągnie silnik elektryczny, a chwilę później benzynowy poprzez skrzynię biegów.

Rekord jest prawdziwy. Nie oznacza jednak spalania 2,8 litra/100 km

Tutaj dochodzimy do wspomnianego haczyka. Samochód wystartował z Bogoty położonej na wysokości około 2600 metrów nad poziomem morza, a podróż zakończyła się na karaibskim wybrzeżu. Innymi słowy, nawet jeżeli na trasie znajdowały się podjazdy, ruch miejski i różne rodzaje dróg, to cały przejazd miał gigantyczny “bonus” wynikający z końcowej różnicy wysokości.

Oczywiście w zwykłym samochodzie część tej darmowej energii potencjalnej skończyłaby jako ciepło na tarczach hamulcowych. Qashqai może jednak odzyskiwać energię podczas zwalniania i zjazdów, a następnie kierować ją z powrotem do niewielkiego akumulatora. Fizyki oszukać się nie da, ale można ją bardzo dobrze wykorzystać.

Czytaj też: Myślałem, że takie motocykle będą znikać. Kawasaki nadal robi swoje

Dlatego też ego rekordu nie traktowałbym jako dowodu, że kupując Qashqaia będziemy tankować co 2000 km. Nissan zresztą sam podaje dla obecnej generacji zużycie w okolicach 4,5 litra/100 km i zasięg przekraczający 1200 km, zależnie od wersji oraz warunków. Jest to nadal świetny rezultat, ale wyraźnie bardziej przyziemny od rekordu.

Swoją drogą, podobną lekcję uważnego patrzenia na wyniki mieliśmy już przy chińskich hybrydach. Kiedy BYD zaczął mówić o zasięgu sięgającym 2100 km, najważniejsza nie była sama gigantyczna liczba, a fakt, że producenci nauczyli się wyciskać z hybryd sprawność, która jeszcze niedawno wyglądała jak katalogowa fantazja.

Najciekawsze jest to, co Nissan zrobił z silnikiem spalinowym

Przez lata samochód elektryczny miał oznaczać wielki akumulator i kabel, a hybryda była traktowana głównie jako etap przejściowy. Dziś granice zaczynają się rozmywać. Chińscy producenci wkładają do hybryd akumulatory niemal rozmiaru tych z elektryków, a Nissan robi coś odwrotnego – zachowuje mały akumulator, ale projektuje samochód tak, aby od strony mechanicznej zachowywał się możliwie podobnie do elektryka.

Czytaj też: Nie dość, że same jeżdżą, to teraz będą widziały lepiej niż my. Autonomiczne samochody z ważnym usprawnieniem

Co więcej, technologia nie pozostanie europejską ciekawostką. Jeszcze pod koniec 2026 roku trzecia generacja e-Power ma trafić do amerykańskiego Nissana Rogue Hybrid. Nissan podaje, że wcześniejsze generacje e-Power znalazły już prawie dwa miliony nabywców na świecie. Nabiera to dodatkowego znaczenia, kiedy spojrzymy na ruchy całego koncernu, który wstrzymał rozwój całkowicie elektrycznej odmiany Qashqaia w ramach szerszej restrukturyzacji, a jednocześnie zwiększył znaczenie modeli hybrydowych.

Źródła: Nissan – rekord Qashqaia e-Power, Nissan e-Power

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.