Chiny budują okręt, jakiego jeszcze nie było. Ma wypuszczać podwodne giganty

Przez lata wizje wojny przyszłości z robotami w roli głównej sprowadzały się zwykle do tego samego zestawu pomysłów. Tymczasem im dłużej śledzę rozwój wojskowych systemów bezzałogowych, tym bardziej mam wrażenie, że najbardziej futurystyczna rewolucja może odbywać się tam, gdzie praktycznie nikt jej nie zobaczy, bo głęboko pod powierzchnią oceanów.
Grafika wygenerowana z użyciem SI

Grafika wygenerowana z użyciem SI

Drony podwodne same w sobie nie są oczywiście żadną nowością. Marynarki rozwijają je od lat, a Amerykanie, Australijczycy, Koreańczycy i Chińczycy eksperymentują z coraz większymi konstrukcjami. Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy przestajemy mówić o “podwodnym robocie”, a zaczynamy patrzeć na bezzałogowiec wielkości normalnego okrętu podwodnego. Chiny najwyraźniej doszły już do kolejnego etapu i zamiast zastanawiać się wyłącznie nad tym, jak takie kolosy budować, zaczęły przygotowywać dla nich pływającą bazę.

Chiny budują coś, czego żadna marynarka jeszcze nie ma

W stoczni Hudong-Zhonghua w Szanghaju została właśnie zauważona nowa, bardzo nietypowa jednostka, której przeznaczenia Chiny oficjalnie nie ujawniły. Analiza wykonana przez Naval News na podstawie wielu zdjęć satelitarnych wskazuje jednak na coś znacznie ciekawszego niż kolejny okręt desantowy czy statek badawczy. Wszystko wskazuje na to, że może to być pierwszy na świecie specjalistyczny okręt-matka dla gigantycznych bezzałogowych okrętów podwodnych XXLUUV. Podkreślam jednak “może”, bo na obecnym etapie mamy do czynienia z bardzo dobrze uzasadnioną analizą konstrukcji, a nie oficjalnym opisem jednostki ze strony chińskiej marynarki.

Czytaj też: Jeden operator i 35 latających kolosów. Gamera chce zastąpić legendarne wojskowe uzbrojenie

Naval News

Najwięcej mówi sama rufa. Okręt przypomina z grubsza jednostkę desantową z dokiem, ale zamiast typowej przestrzeni dla barek otrzymał system z wielką platformą opuszczaną pod powierzchnię wody na 12 pionowych podporach. Przed nią znajduje się z kolei pokaźny, zamknięty hangar. Według dostępnej analizy przestrzeń może pomieścić około czterech chińskich XXLUUV-ów albo odpowiednio większą liczbę mniejszych pojazdów podwodnych. Cały pomysł przypomina projekt chińskiego statku badawczego pokazanego w 2025 roku, tyle że tutaj skala jest większa, a przechowywanie maszyn przeniesiono do wnętrza kadłuba.

Dla mnie właśnie ten hangar jest najciekawszym elementem całej historii. Dron podwodny o wielkim zasięgu ma sens sam w sobie, ale możliwość jego serwisowania, transportowania, wodowania i podejmowania z dala od macierzystego portu zaczyna tworzyć cały system bojowy. Trochę tak, jak lotniskowiec nie jest groźny dlatego, że sam jest wielkim okrętem, tylko dlatego, że zmienia sposób wykorzystania maszyn, które przewozi.

Chińskie “drony” mają po 35-45 metrów długości

Słowo “dron” robi się zresztą w tym przypadku coraz bardziej mylące. Chiny testują bowiem obecnie dwa typy określane jako XXLUUV, czyli extra-extra large uncrewed underwater vehicles, których długość szacowana jest na około 35 i 45 metrów. Próby były do tej pory prowadzone w rejonie Hajnanu, a maszyny transportowano w specjalnych pływających dokach, z których następnie trafiały bezpośrednio do morza.

Orca

Dla porównania amerykański Boeing Orca XLUUV ma około 15,5 metra długości w podstawowej konfiguracji, a z modułową sekcją ładunkową może urosnąć do około 26 metrów. Boeing deklaruje dla niego zasięg sięgający około 12000 km i możliwość wielomiesięcznego wykonywania misji. Innymi słowy, nawet sprzęt, który jeszcze niedawno wyglądał jak ucieleśnienie autonomicznej wojny podwodnej przyszłości, przestał wyznaczać górną granicę skali.

Sam pisałem już o chińskim AJX002, czyli znacznie mniejszym XLUUV-ie, któremu przypisuje się potencjalne zadania rozpoznawcze, minowanie czy zwalczanie okrętów podwodnych. Podwodne drony z Chin o niezwykłych zdolnościach Jeszcze wcześniej podobny kierunek było widać przy południowokoreańskim Combat XLUUV. Postrach głębin w wojskowym wydaniu Wtedy jednak ciągle patrzyliśmy przede wszystkim na pojedynczą maszynę. Chiny zdają się dziś składać z takich elementów cały ekosystem.

Okręt-matka rozwiązuje największy problem podwodnych gigantów

Budowa 40-metrowego autonomicznego okrętu nie wystarczy, jeśli później trzeba trzymać go przy nabrzeżu, wodować dźwigiem albo za każdym razem przygotowywać do misji w specjalnej bazie. Pływający nosiciel może zmienić ten model o 180 stopni. XXLUUV-y mogłyby pozostawać suche podczas rejsu, przechodzić przeglądy wewnątrz hangaru, a następnie trafiać do wody dopiero w wybranym rejonie operacyjnym. Po wykonaniu zadania cały proces można przeprowadzić w odwrotnej kolejności.

Czytaj też: Armia USA pokazała fabrykę wojny przyszłości. Powstał szybciej niż obiad, a potem latał przez niemal 9 godzin

Nie oznacza to automatycznie, że oto właśnie Chiny budują “podwodny lotniskowiec”, który za chwilę odmieni wszystkie wojny. Nie znamy rzeczywistej autonomii tych konstrukcji, ich sensorów, uzbrojenia, niezawodności ani nawet ostatecznego przeznaczenia nowego okrętu. Nie wiadomo też, jak dobrze tak wielkie bezzałogowce radzą sobie z jednym z największych problemów autonomicznej wojny podwodnej, czyli rozpoznawaniem celów w środowisku, w którym komunikacja i identyfikacja są znacznie trudniejsze niż w powietrzu.

Właśnie dlatego znacznie łatwiej wyobrazić sobie je dziś przy misjach rozpoznawczych, stawianiu min, obserwowaniu szlaków żeglugowych czy operowaniu w z góry określonych strefach niż jako całkowicie samodzielnych łowców podejmujących decyzję o ataku. Nawet analiza potencjalnych chińskich misji dalekiego zasięgu zwraca uwagę na te ograniczenia.

Wojna przyszłości nie będzie polegała wyłącznie na zastąpieniu człowieka robotem

Najbardziej interesuje mnie jednak coś innego. Chiny nie wyglądają już na państwo, które po prostu testuje kolejne autonomiczne zabawki. Państwo rozwija zarówno mniejsze XLUUV-y, gigantyczne XXLUUV-y, bezzałogowe jednostki nawodne, jak i statki zdolne do obsługi całych grup robotycznych pojazdów. Chiński Zhu Hai Yun został przygotowany do operowania ponad 50 bezzałogowcami różnych typów, a teraz pojawia się konstrukcja wyglądająca na wyspecjalizowaną bazę dla podwodnych gigantów.

Czytaj też: Pancerz już nie wystarcza. Chiny wsadziły broń przyszłości na swojego pancerniaka Typu 19

Jeszcze dekadę temu podobna wizja pasowałaby do futurystycznej gry strategicznej: wielki okręt wpływa na ocean, otwiera hangar i wypuszcza kilka autonomicznych “okrętów podwodnych”, które mogą spędzić tygodnie lub miesiące w głębinach bez ani jednego człowieka na pokładzie. Dziś zamiast grafiki koncepcyjnej mamy zdjęcia satelitarne prawdziwego kadłuba powstającego w stoczni.

Nie wiemy jeszcze, czy właśnie patrzymy na początek zupełnie nowej klasy jednostek wojennych. Wszystko wskazuje jednak na to, że Chiny przestały traktować wielkie drony podwodne wyłącznie jako eksperyment technologiczny i zaczęły budować dla nich zaplecze potrzebne do rzeczywistych operacji. Jeśli tak jest, przyszłość wojny podwodnej nie nadchodzi. Ona właśnie stoi na pochylni w Szanghaju.

Źródła: Naval News#1, Naval News#2, Boeing – Orca XLUUV

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.