Teoretycznie smarowanie łańcucha rowerowego jest proste. Ba, wręcz trudno sobie wyobrazić prostszą czynność, bo wystarczy butelka preparatu i kilka obrotów korbą. W praktyce jednak łatwo przesadzić z ilością, ubrudzić podłogę, ręce oraz napęd, a później i tak trzeba sięgnąć po szmatkę. Niemiecki Flectr uznał najwyraźniej, że w 2026 roku można zrobić to trochę rozsądniej.
Green Disc+ zmienia sposób nakładania smaru na łańcuch
Green Disc+ wygląda jak niewielki krążek, wewnątrz którego znajduje się obracające się koło aplikujące środek smarny. Jest ono nasączane preparatem i zamknięte pomiędzy dwiema połączonymi magnetycznie częściami obudowy. Podczas konserwacji wystarczy przyłożyć je lekko do łańcucha i obracać korbą do tyłu.
Czytaj też: Ten rower elektryczny ma więcej momentu obrotowego niż niejeden motocykl

Cała sztuczka polega właśnie na kontakcie aplikatora bezpośrednio z ogniwami. Koło obraca się razem z przesuwającym się łańcuchem i stopniowo oddaje środek smarny tam, gdzie powinien się znaleźć. Producent twierdzi, że wystarczą trzy obroty z każdej strony łańcucha. Prosto? Prosto. Nie możemy jednak zapominać, że nie jest to pierwsze tego typu dzieło na rynku, choć w tym akurat przypadku pomysł jest najprostszy.
O RotaLuberze pisałem już wcześniej, bo tam również autor chciał rozwiązać problem precyzyjnego podawania środka na kolejne ogniwa. Później przewijały się kolejne pomysły, takie jak wosk nakładany z butelki czy nawet grafitowy proszek CHA. Green Disc+ idzie inną drogą, bo bierze znany środek smarny i próbuje ograniczyć bałagan związany z jego aplikacją.
Mniej smaru na ziemi i więcej tam, gdzie trzeba
Problem nadmiaru środka smarnego nie jest wyłącznie kwestią zabrudzonej podłogi. Podczas klasycznego smarowania łańcucha cały proces sprowadza się do nanoszenia niewielkiej ilości preparatu na poszczególne ogniwa, a następnie usuwanie jego nadmiaru szmatką, bo pozostawiony na zewnętrznych powierzchniach może zbierać zanieczyszczenia. Właśnie tutaj Green Disc+ zaczyna mieć sens, bo działa niczym dozownik utrudniający przesadzenie z ilością.
Czytaj też: Rower niczym pecet. Koniec kupowania coraz to lepszych jednośladów, bo wystarczy jeden
Jedno napełnienie aplikatora ma według Flectr wystarczyć nawet na dziesięć pełnych smarowań, czyli o około 20 procent więcej niż w poprzedniej wersji konstrukcji, bo tak – producent już teraz ulepsza swój produkt sprzed kilku lat (wideo poniżej). Sam preparat również znacznie zmienił, bo jest on rzadszy, dzięki czemu ma łatwiej przenikać pomiędzy elementy ogniw, a przy tym powstaje na bazie składników roślinnych i jest biodegradowalny.
Co ważniejsze, użytkownik nie zostaje zamknięty w ekosystemie Flectr. Green Disc+ może pracować również z popularnymi środkami smarnymi o niskiej i średniej lepkości. Odpadają za to woski oraz preparaty zawierające rozpuszczalniki, które mogą wysychać wewnątrz aplikatora.
Ciekawie rozwiązano samo koło aplikujące smar. Powstaje z naturalnych włókien wełnianych, więc według producenta może być biodegradowalne i kompostowalne. Jego trwałość określono na około 50-70 cykli smarowania. Dopiero później trzeba wymienić ten element, a cały plastikowy krążek zostaje z nami.
Za około 100 zł całość zaczyna budzić zainteresowanie
Najważniejsza jest jednak cena. W trwającej kampanii crowdfundingowej zestaw Green Disc+ ze środkiem smarnym kosztuje 23 euro, czyli około 99 zł. Sam aplikator został wyceniony na 18 euro, czyli około 78 zł, a zapasowe koło na 8 euro, a więc mniej więcej 35 zł. Są to ceny promocyjne, które pozostają o około 25 procent niższe od planowanych cen detalicznych. Właśnie przy takim poziomie cenowym ten produkt wydaje mi się szczególnie interesujący. Za 300-400 zł zacząłbym zastanawiać się, po co komplikować czynność, którą załatwia butelka smaru i szmatka. Przy niecałych 100 zł otrzymujemy jednak wielorazowe narzędzie, które może rzeczywiście sprawić, że regularna konserwacja będzie robić mniej problemów.

Czytaj też: 61-kilogramowy rower przejechał Alpy, karmiąc się Słońcem
Nie oznacza to oczywiście, że Green Disc+ zastąpi czyszczenie napędu. Mokry albo solidnie zabrudzony łańcuch nadal trzeba najpierw wyczyścić i wysuszyć. Aplikator nie potrafi również ocenić zużycia łańcucha ani magicznie usunąć starego brudu zalegającego pomiędzy elementami napędu.
Źródła: Flectr, Kickstarter

