Niemcy pokazali, jak dbać o łańcuch rowerowy. Koniec z problemami, czas na wygodę

Mam wrażenie, że najciekawsze rowerowe wynalazki coraz rzadziej próbują zmieniać sam rower. Czasami znacznie więcej sensu ma bowiem przyjrzenie się tej czynności, którą wykonujemy od dekad i zastanowienie się, czy aby nie można tego ulepszyć. Smarowanie łańcucha jest tego świetnym przykładem.
Niemcy pokazali, jak dbać o łańcuch rowerowy. Koniec z problemami, czas na wygodę

Teoretycznie smarowanie łańcucha rowerowego jest proste. Ba, wręcz trudno sobie wyobrazić prostszą czynność, bo wystarczy butelka preparatu i kilka obrotów korbą. W praktyce jednak łatwo przesadzić z ilością, ubrudzić podłogę, ręce oraz napęd, a później i tak trzeba sięgnąć po szmatkę. Niemiecki Flectr uznał najwyraźniej, że w 2026 roku można zrobić to trochę rozsądniej.

Green Disc+ zmienia sposób nakładania smaru na łańcuch

Green Disc+ wygląda jak niewielki krążek, wewnątrz którego znajduje się obracające się koło aplikujące środek smarny. Jest ono nasączane preparatem i zamknięte pomiędzy dwiema połączonymi magnetycznie częściami obudowy. Podczas konserwacji wystarczy przyłożyć je lekko do łańcucha i obracać korbą do tyłu.

Czytaj też: Ten rower elektryczny ma więcej momentu obrotowego niż niejeden motocykl

Cała sztuczka polega właśnie na kontakcie aplikatora bezpośrednio z ogniwami. Koło obraca się razem z przesuwającym się łańcuchem i stopniowo oddaje środek smarny tam, gdzie powinien się znaleźć. Producent twierdzi, że wystarczą trzy obroty z każdej strony łańcucha. Prosto? Prosto. Nie możemy jednak zapominać, że nie jest to pierwsze tego typu dzieło na rynku, choć w tym akurat przypadku pomysł jest najprostszy.

O RotaLuberze pisałem już wcześniej, bo tam również autor chciał rozwiązać problem precyzyjnego podawania środka na kolejne ogniwa. Później przewijały się kolejne pomysły, takie jak wosk nakładany z butelki czy nawet grafitowy proszek CHA. Green Disc+ idzie inną drogą, bo bierze znany środek smarny i próbuje ograniczyć bałagan związany z jego aplikacją.

Mniej smaru na ziemi i więcej tam, gdzie trzeba

Problem nadmiaru środka smarnego nie jest wyłącznie kwestią zabrudzonej podłogi. Podczas klasycznego smarowania łańcucha cały proces sprowadza się do nanoszenia niewielkiej ilości preparatu na poszczególne ogniwa, a następnie usuwanie jego nadmiaru szmatką, bo pozostawiony na zewnętrznych powierzchniach może zbierać zanieczyszczenia. Właśnie tutaj Green Disc+ zaczyna mieć sens, bo działa niczym dozownik utrudniający przesadzenie z ilością.

Czytaj też: Rower niczym pecet. Koniec kupowania coraz to lepszych jednośladów, bo wystarczy jeden

Jedno napełnienie aplikatora ma według Flectr wystarczyć nawet na dziesięć pełnych smarowań, czyli o około 20 procent więcej niż w poprzedniej wersji konstrukcji, bo tak – producent już teraz ulepsza swój produkt sprzed kilku lat (wideo poniżej). Sam preparat również znacznie zmienił, bo jest on rzadszy, dzięki czemu ma łatwiej przenikać pomiędzy elementy ogniw, a przy tym powstaje na bazie składników roślinnych i jest biodegradowalny.

Co ważniejsze, użytkownik nie zostaje zamknięty w ekosystemie Flectr. Green Disc+ może pracować również z popularnymi środkami smarnymi o niskiej i średniej lepkości. Odpadają za to woski oraz preparaty zawierające rozpuszczalniki, które mogą wysychać wewnątrz aplikatora.

Ciekawie rozwiązano samo koło aplikujące smar. Powstaje z naturalnych włókien wełnianych, więc według producenta może być biodegradowalne i kompostowalne. Jego trwałość określono na około 50-70 cykli smarowania. Dopiero później trzeba wymienić ten element, a cały plastikowy krążek zostaje z nami.

Za około 100 zł całość zaczyna budzić zainteresowanie

Najważniejsza jest jednak cena. W trwającej kampanii crowdfundingowej zestaw Green Disc+ ze środkiem smarnym kosztuje 23 euro, czyli około 99 zł. Sam aplikator został wyceniony na 18 euro, czyli około 78 zł, a zapasowe koło na 8 euro, a więc mniej więcej 35 zł. Są to ceny promocyjne, które pozostają o około 25 procent niższe od planowanych cen detalicznych. Właśnie przy takim poziomie cenowym ten produkt wydaje mi się szczególnie interesujący. Za 300-400 zł zacząłbym zastanawiać się, po co komplikować czynność, którą załatwia butelka smaru i szmatka. Przy niecałych 100 zł otrzymujemy jednak wielorazowe narzędzie, które może rzeczywiście sprawić, że regularna konserwacja będzie robić mniej problemów.

Czytaj też: 61-kilogramowy rower przejechał Alpy, karmiąc się Słońcem

Nie oznacza to oczywiście, że Green Disc+ zastąpi czyszczenie napędu. Mokry albo solidnie zabrudzony łańcuch nadal trzeba najpierw wyczyścić i wysuszyć. Aplikator nie potrafi również ocenić zużycia łańcucha ani magicznie usunąć starego brudu zalegającego pomiędzy elementami napędu.

Źródła: Flectr, Kickstarter

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.