iRobot przyjechał do Berlina z odpowiedzią na te oczekiwania, ale w dwóch bardzo różnych formach. Z jednej strony mamy nową serię 800 i Roombę Max 876 Combo, która jest szczytem obecnych możliwości marki i najważniejszym wariantem nowej rodziny na polskim rynku. Z drugiej jest Roomba Duo — prototyp, w którym iRobot sprawdza zupełnie inne podejście: zamiast próbować zamknąć wszystkie możliwości w jednym urządzeniu, dzieli zadania pomiędzy dwa wyspecjalizowane roboty.
Rozmawiałem o obu tych kierunkach z Adamem Pope’em, Vice President & Chief Engineer w iRobot, związanym z firmą od ponad dwóch dekad i odpowiadającym między innymi za innowacje oraz rozwój produktów. I z tej rozmowy wyłania się dość ciekawy obraz tego, czym iRobot chce być w kolejnych latach.
Seria 800 pokazuje, na co dzisiaj stać Roombę
Nowa seria 800 jest najwyższą rodziną w obecnym portfolio producenta. Tworzą ją Roomba Max 875 Combo ze stacją AutoWash oraz Roomba Max 876 Combo ze stacją AutoWash. Oba modele są technologicznie niemal identyczne, a różnica między nimi ogranicza się do dodatkowego akcesorium w zestawie. Na IFA można zobaczyć przede wszystkim wariant 875, ale w Polsce to oznaczenie 876 będzie tym, z którym najczęściej zetkną się klienci.


Najłatwiej byłoby zacząć od 35 000 Pa mocy ssącej i przepływu powietrza na poziomie 20 l/s, bo to liczby, które dobrze wyglądają w tabeli ze specyfikacją. Tyle że ciekawszą częścią nowej konstrukcji jest próba wykorzystania tej mocy w bardziej kontrolowany sposób — a służy do tego SealForce. Podczas odkurzania dywanu element konstrukcji robota opuszcza się w kierunku powierzchni i tworzy szczelniejsze połączenie z włóknami. Chodzi o ograniczenie uciekania powietrza bokami i skierowanie jego przepływu tam, gdzie znajdują się zabrudzenia. iRobot deklaruje dzięki temu trzykrotnie dokładniejsze czyszczenie dywanów w porównaniu z odkurzaniem bez aktywnego SealForce.
Kiedy zapytałem Adama Pope’a, dlaczego seria 800 jest dla firmy tak ważna, nie ograniczył się zresztą do mocy silnika. Wskazał właśnie połączenie wysokiej siły ssącej i przepływu powietrza z systemem uszczelniającym, ale równie dużo uwagi poświęcił mopowaniu.
Roomba 875 jest obecnie naszym najbardziej zaawansowanym robotem sprzątającym. Ma bardzo wysoką moc ssącą i przepływ powietrza, ale także element, który uszczelnia system odkurzania przy podłodze, dzięki czemu cała ta moc trafia dokładnie tam, gdzie jest potrzebna. W przypadku sprzątania na mokro mamy natomiast kilka nowych, kluczowych rozwiązań, między innymi ThermaMist i największy wałek mopujący w tej kategorii — tłumaczył Pope.

Wskazał też system osłaniający wilgotny wałek podczas przejazdu po dywanach. To DriLift, który po wykryciu takiej powierzchni nie tylko unosi element mopujący, ale także opuszcza fizyczną osłonę oddzielającą go od włókien. W założeniu użytkownik nie musi więc tworzyć osobnych cykli dla podłogi twardej i dywanów.
Czytaj też: iRobot Roomba Plus 515 Combo czy Max 775 Combo? Porównujemy dwa różne sposoby na automatyczne sprzątanie
Więcej mocy to za mało. iRobot stawia na SealForce i ThermaMist
Poprosiłem również Adama Pope’a o wskazanie dwóch technologii, które jego zdaniem najlepiej pokazują skok wykonany w serii 800. Wybór padł właśnie na SealForce oraz ThermaMist. Pierwsze rozwiązanie ma poprawiać przede wszystkim odkurzanie dywanów, drugie bierze na celownik jedną z największych słabości robotów mopujących — zaschnięte i lepkie plamy.
ThermaMist podczas pracy rozpyla podgrzaną mgiełkę jeszcze przed przejazdem wałka mopującego. Zabrudzenie ma zostać najpierw zmiękczone, a dopiero później mechanicznie usunięte. iRobot deklaruje dwukrotnie większą skuteczność usuwania plam niż podczas mopowania bez ThermaMist. Za właściwe szorowanie odpowiada PowerSpin Max, obracający się z prędkością 300 obrotów na minutę i dociskany do powierzchni z siłą 18 N. Producent określa go jako największy wałek mopujący w tej kategorii.




SealForce rzeczywiście opuszcza element robota i uszczelnia system odkurzania przy podłodze. Pozwala to wejść głęboko w dywan i wyciągnąć znajdujące się w nim zabrudzenia. Drugą technologią byłby ThermaMist, czyli podgrzana mgiełka, która przygotowuje zabrudzone miejsca na twardej podłodze przed mopowaniem. Dzięki temu łatwiej rozbić uporczywe i lepkie plamy — mówi Pope.
Całość nie kończy się zresztą na samym robocie. Stacja AutoWash pierze wałek wodą o temperaturze 80 stopni Celsjusza, następnie suszy go powietrzem o temperaturze 55 stopni, automatycznie dozuje koncentrat StayClean oraz opróżnia suche zabrudzenia do worka AllergenLock. Według producenta worek może wystarczyć nawet na 90 dni. Do tego dochodzą ClearView Pro Dual-Line LiDAR, PrecisionVision AI rozpoznające ponad 300 typowych przedmiotów, PerfectEdge wysuwający wałek w kierunku krawędzi oraz możliwość pokonywania progów o wysokości do 3,5 cm.


To dużo technologii, ale wszystkie zmierzają właściwie w jednym kierunku — użytkownik ma możliwie rzadko zajmować się robotem i jeszcze rzadziej poprawiać po nim ręcznie.
Czytaj też iRobot Roomba Max 705 Combo – nowy wałek mopujący i dużo pozytywnych zaskoczeń
Ponad dwie dekady doświadczenia. Co właściwie daje ono iRobotowi?
Rynek w 2026 roku jest jednak nieporównywalnie trudniejszy niż ten, na którym debiutowała pierwsza Roomba. Roboty sprzątające są dzisiaj jedną z najbardziej konkurencyjnych kategorii urządzeń smart home, a rozwój systemów mopujących, stacji dokujących, LiDAR-u czy algorytmów rozpoznawania przeszkód bardzo mocno przyspieszył. Zapytałem więc Adama Pope’a, co ponad dwie dekady obecności na tym rynku rzeczywiście dają firmie w momencie, kiedy konkurentów jest tak wielu. Jego odpowiedź była znacznie mniej techniczna niż można byłoby się spodziewać. Wskazał przede wszystkim wiedzę o zachowaniach użytkowników.
W iRobot słuchamy naszych klientów i otrzymujemy od nich bardzo dużo informacji zwrotnych. Jesteśmy w tej branży najdłużej, stworzyliśmy ten rynek, dlatego mamy ogromne doświadczenie dotyczące tego, czego ludzie oczekują i jakie problemy napotykają przy utrzymaniu domu. Staramy się naprawdę słuchać tego, co mówią nam o sprzątaniu, i wykorzystywać te informacje do rozwiązywania kolejnych problemów za pomocą nowych technologii — wyjaśnił.




Pierwsza Roomba została wprowadzona w 2002 roku, a iRobot podaje, że od tego czasu sprzedał ponad 50 milionów robotów. Sam staż nie daje oczywiście automatycznej przewagi technologicznej, ale wypowiedź Pope’a dobrze tłumaczy, jak firma chce go wykorzystać: nie tyle przez odwoływanie się do historii, ile przez budowanie urządzeń wokół problemów, które przez lata obserwowała u użytkowników. I być może właśnie dlatego najciekawszą rzeczą na IFA nie jest wcale model, który iRobot zamierza sprzedawać teraz.
Czytaj też: iRobot Roomba Plus 505 Combo to nowe rozdanie. Nowości zmieniają bardzo dużo
Roomba Duo wygląda jak odpowiedź na problem, którego nie da się rozwiązać jednym robotem
Roomba Duo jest prototypem, więc na tym etapie nie ma sensu traktować jej jak zapowiedzi gotowego urządzenia z datą premiery. Ważniejszy jest sam pomysł. iRobot wychodzi od prostego kompromisu. Duży robot może pomieścić mocniejszy silnik, większy akumulator i bardziej rozbudowany system myjący, ale nie wjedzie pod niską sofę ani w ciasną przestrzeń. Mały robot świetnie radzi sobie w takich miejscach, ale ograniczone wymiary oznaczają mniejszą przestrzeń na podzespoły potrzebne do bardzo intensywnego sprzątania.
Rozwiązanie? Nie wybierać.




Roomba Duo składa się z dużej jednostki przeznaczonej do gruntownego odkurzania i mycia otwartych powierzchni oraz znacznie mniejszego robota, który ma obsługiwać miejsca niedostępne dla większej konstrukcji. Oba urządzenia korzystają ze wspólnej mapy domu, wymieniają informacje i koordynują zadania, a najbardziej efektownym elementem całego pomysłu jest mechaniczne ramię dużego robota. Może ono zabrać mniejszą Roombę ze sobą i odstawić ją w miejscu, do którego główna jednostka nie jest w stanie dotrzeć.
Duży robot wykorzystuje wałek PowerSpin Max o średnicy 60 mm, dociskany do podłogi z siłą 46 N, czyli odpowiadającą około 4,7 kg. Przy trudniejszych plamach może zastosować parę, później szoruje powierzchnię stale czyszczonym wałkiem, a moduł gorącego powietrza pomaga ją osuszyć. Mniejszą jednostką jest natomiast Roomba Plus 575 Combo o wysokości 8,35 cm i szerokości 29,8 cm. Pope mówi o tym koncepcie przede wszystkim jako o próbie połączenia gruntownego sprzątania z tym, czego użytkownicy oczekują od klasycznych, niewielkich robotów.
W Roomba Duo testujemy pomysł urządzenia do bardzo intensywnego sprzątania, które może samodzielnie zająć się dużymi, otwartymi przestrzeniami i wykonać pracę, do której normalnie wykorzystywalibyśmy inne produkty. Jednocześnie robot towarzyszący nadal może wykonywać regularne sprzątanie w narożnikach i pod meblami, czyli wszędzie tam, gdzie oczekujemy dzisiaj obecności robotów sprzątających — mówi.




I dodaje, że taki projekt pozwala wyjść poza ograniczenia narzucone przez konieczność zamknięcia wszystkich podzespołów w niewielkiej, płaskiej obudowie. To być może najważniejsze zdanie w kontekście Duo. Zamiast próbować zmieścić wszystkie możliwości w jednym urządzeniu, iRobot sprawdza, czy lepszym rozwiązaniem nie będzie rozdzielenie ich pomiędzy kilka wyspecjalizowanych konstrukcji.
Jeden robot czy cały zespół robotów?
Zapytałem Pope’a wprost, czy właśnie tak należy interpretować Roombę Duo — jako zapowiedź świata, w którym zamiast jednego uniwersalnego urządzenia będziemy mieli kilka wyspecjalizowanych robotów współpracujących ze sobą. Odpowiedź była dość jednoznaczna, chociaż sam produkt nadal pozostaje eksperymentem.
Roomba Duo ma pomóc nam przetestować kilka rzeczy. Jedną z nich jest to, jak konsumenci zareagują na koncepcję wielu robotów w domu i jak takie urządzenia mogą jeszcze płynniej się z nim integrować. Ale chodzi również o współpracę robotów, ponieważ uważam, że jest to kluczowy element przyszłych innowacji w naszej branży — wyjaśnia Pope.




Jego zdaniem w inteligentnym domu i tak pojawiać się będzie coraz więcej urządzeń, więc kolejnym etapem powinno być sprawienie, by zaczęły działać razem. Nie musi przy tym chodzić wyłącznie o dwa roboty sprzątające. Pope mówi zarówno o współpracy robota z innymi urządzeniami smart home, jak i o kilku produktach iRobota działających jednocześnie w tym samym domu. To dużo szersza wizja niż samo Duo. Jednym z celów publicznego pokazania koncepcji jest zresztą sprawdzenie, jak pomysł wielu współpracujących robotów zostanie odebrany przez konsumentów.
Czytaj też: Koniec żartów. iRobot pozamiatał i nie masz na niego wymówki
iRobot nie chce być już „tylko” marką od robotów sprzątających
W pewnym momencie naszej rozmowy zapytałem Adama Pope’a również o coś jeszcze: jak właściwie chciałby, żeby iRobot był postrzegany po premierze serii 800? Jako producent robotów sprzątających czy firma, która chce zajmować się robotyką domową znacznie szerzej? Tutaj nie pozostawił większych wątpliwości.
Chciałbym, żebyśmy byli postrzegani jako firma kształtująca przyszłość robotyki domowej i szerzej rozumianego utrzymania domu. Nad tym cały czas pracujemy z moim zespołem. Staramy się rozwijać technologie i rozwiązywać nowe, interesujące problemy użytkowników każdego dnia — mówi Adam Pope.
Najciekawsza jest jednak dalsza część jego odpowiedzi. Celem nie ma być po prostu sprzedanie użytkownikowi kolejnego urządzenia, ale sprawienie, aby utrzymanie domu przestało być zadaniem wymagającym jego ciągłej uwagi. Pope mówi wręcz o sytuacji, w której użytkownik nie musi już martwić się domowymi obowiązkami, ponieważ może zaufać, że iRobot zajmie się nimi za niego. Brzmi ambitnie, ale dzięki temu seria 800 i Roomba Duo zaczynają tworzyć spójną historię.






Max 876 Combo pokazuje obecny etap tej drogi. Robot ma sam mapować mieszkanie, dobierać sposób sprzątania do powierzchni, usuwać zabrudzenia, chronić dywany, docierać do krawędzi, a później wracać do stacji, która przejmuje dużą część jego konserwacji. Duo idzie krok dalej. Zamiast pytać, ile kolejnych obowiązków da się jeszcze wcisnąć do jednego urządzenia, iRobot zaczyna zastanawiać się, czy nie lepiej rozdzielić je pomiędzy kilka robotów, które wiedzą o swoim istnieniu, dzielą się pracą i wspólnie realizują jeden cel. I właśnie dlatego obie te nowości warto rozpatrywać razem.
Seria 800 pokazuje, co iRobot uważa za swoje najbardziej zaawansowane rozwiązanie dzisiaj. Roomba Duo zdradza natomiast, że za kilka lat pojęcie „robot sprzątający” może oznaczać już nie jedno urządzenie jeżdżące po mieszkaniu, lecz cały autonomiczny system. Ponad dwie dekady temu iRobot pomógł przekonać użytkowników, że odkurzacz może sam poruszać się po domu. Na IFA 2026 firma próbuje zadać następne pytanie — skoro robot może sprzątać sam, to dlaczego miałby robić to w pojedynkę?

