Jak poinformowała Amy Reinhard, prezes do spraw reklam w Netflixie, tańszy plan z reklamami zadebiutuje w Polsce dokładnie 1 marca 2027 roku. To kilka miesięcy po planowanym uruchomieniu na Disney+.
Zacznijmy od tego, co właściwie się zmieni
Streaming miał być lepszą alternatywą dla telewizji, bo w zamian za miesięczną subskrypcję nie trzeba było oglądać reklam. Historia zatoczyła jednak koło i to, od czego uciekaliśmy znów do nas wraca. Netflix zaczął testować plan z reklamami już dobre kilka lat temu, mniej więcej w tym samym czasie, co ruszył z walką ze współdzieleniem kont. Mimo iż użytkownicy w sieci wieszczyli porażkę, oba pomysły okazały się sukcesem.
Czytaj też: Kontrowersyjne zmiany wkrótce w Polsce. Disney+ zaktualizował regulamin i zdradza szczegóły
W dodatku tak dużym, że praktycznie wszystkie inne platformy poszły ich śladem. Jak nawet wspomniałam, Disney+ też się szykuje do startu planu reklamowego w Polsce. Dlaczego jednak ta opcja tak się spodobała klientom? Cóż, wydaje mi się, że nie chodzi tu do końca o pałanie sympatią do konkretnie tego rozwiązania. To raczej wybór mniejszego zła, bo ceny Netflixa są już na tak absurdalnie wysokim poziomie, że każda możliwość oszczędności jest mile widziana.
Reklam też nie jest aż tak dużo, bo z tego, co wiadomo, na jedną godzinę oglądania materiału przypada zazwyczaj poniżej pięciu minut reklam, wyświetlanych zarówno przed rozpoczęciem odtwarzania, jak i w trakcie trwania produkcji. Jest to znacznie mniej niż w klasycznej telewizji. Rachunki natomiast są zauważalnie niższe, bo w USA standardowy plan kosztuje 19,99 dolara, a wariant z reklamami to koszt 8,99 dolara miesięcznie.
Ile może kosztować Netflix z reklamami?
Ciężko na razie powiedzieć, jak to będzie cenowo wyglądać w Polsce. Obecnie podstawowy plan w jakości HD (720p) dla jednego urządzenia to koszt 37 złotych miesięcznie, najpopularniejszy wariant Standard w jakości Full HD kosztuje już 55 złotych, natomiast wyciągający pełne 4K i HDR pakiet Premium uszczupla nasz portfel o całe 75 złotych każdego miesiąca. Jeśli dołożymy do tego równoległe subskrypcje muzyczne, zakupy na innych platformach wideo czy abonamenty na gry, miesięczny budżet na cyfrową rozrywkę robi się absurdalnie wysoki.
Tu warto jeszcze dodać, że na tych rynkach, na których Netflix wprowadził plan z reklamami, zwykła podstawowa subskrypcja zniknęła. Jeśli więc miałabym celować w jakiś pułap cenowy, to spodziewałabym się, że nowość będzie kosztować nas około 30 złotych każdego miesiąca. Za reklamy i… kilka znaczących ograniczeń.
Czytaj też: Grasz sobie w grę, a reklamy będą przypominać o rzeczywistości. Microsoft zacznie nas dręczyć?
Niestety, sama konieczność oglądania reklam to jedno, ale na tym się nie skończy. Trzeba się również liczyć z faktem, że w tym planie biblioteka będzie uszczuplona o mniej więcej 10 procent. Wynika to ze skomplikowanych umów z zewnętrznymi dystrybutorami, którzy nie wyrazili zgody na przerywanie swoich dzieł blokami sponsorowanymi. Jeśli lubicie pobierać produkcje i oglądać je później offline, ta opcja również będzie ograniczona. Nie zauważyłam, by ktokolwiek o tym mówił, jednak na zagranicznych rynkach w planie z reklamami Netflix pozwala na pobieranie jedynie 15 rzeczy miesięcznie na jedno urządzenie. Limit ten restartuje się każdego pierwszego dnia nowego miesiąca.
Tak to musiało się skończyć
Wprowadzenie reklam do kolejnych 15 krajów (w tym 9 na rynku europejskim, m.in. w Austrii, Belgii, Holandii, Szwajcarii czy Szwecji) to z punktu widzenia platformy gigantyczny krok finansowy. Netflix podaje, że z taniego planu z reklamami korzysta już aktywnie ponad 250 milionów widzów miesięcznie na całym świecie, a ponad 80 procent z nich włącza aplikację co tydzień.
Przychody firmy ze sprzedaży przestrzeni reklamowej rosną w zastraszającym tempie. W 2025 roku skoczyły ponad dwuipółkrotnie, przekraczając barierę 1,5 miliarda dolarów, natomiast szacunki na rok 2026 zakładają kolejne podwojenie tej kwoty – aż do okolic 3 miliardów dolarów. Wszystko to opiera się na autorskiej technologii Netflix Ads Suite, która po czterech latach dopracowywania pozwala partnerom biznesowym na precyzyjne targetowanie widzów i analizowanie skuteczności kampanii przy najpopularniejszych produkcjach na żywo oraz kinowych hitach.
Czytaj też: Xbox, jaki znaliśmy, właśnie się kończy. Microsoft przebudowuje wszystko
Premiera reklamowej opcji w marcu 2027 roku to po prostu kolejny krok w globalnej ekspansji. Wiele osób może chcieć z tego skorzystać, by trochę ograniczyć miesięczne wydatki. Mimo to, dla mnie rynek streamingu prezentuje się obecnie bardzo absurdalnie. Mnogość platform, wysokie rachunki i kolejne obostrzenia sprawiają, że niestety piracenie znów przeżywa swoje odrodzenie…
Źródło: WirtualneMedia
