Kontrowersje wokół Sony i Blizzard-wróżbita. Właśnie minął najdziwniejszy tydzień w gamingu

Nieczęsto zdarza się, że w jednym tygodniu w świecie gier wideo dzieje się aż tyle, ale oto niespodziewanie drugi tydzień września 2026 roku przyniósł zestaw, którego nikt w gamingu się nie spodziewał.
Czy gamedev jest dla każdego?
Czy gamedev jest dla każdego?

Sony i Hideo Kojima przez lata wyglądali jak jeden z najbardziej naturalnych duetów w całej branży, a PHYSINT miał być kolejnym rozdziałem tej współpracy. Tymczasem PlayStation próbowało projekt anulować, Kojima przez trzy miesiące szukał dla niego nowego domu, a ostatecznie znalazł go u największego konkurenta Sony. Co jeszcze ciekawsze, dwa dni po całym zamieszaniu dowiedzieliśmy się, dlaczego PlayStation właściwie zdecydowało się odpuścić jednego z najbardziej rozpoznawalnych twórców gier na świecie.

Poza tym Nintendo zorganizowało aż dwa Directy, Wiedźmin 3 dostał kolejny pokaz na Switchu 2, nad Electronic Arts pojawił się pomysł kolejnej gigantycznej fuzji, Crytek ponownie zwalnia, Roblox coraz bardziej chce zostać normalnym silnikiem do gier, a Valheim po pięciu latach oficjalnie skończył Early Access. Wisienką na torcie jest Blizzard, a raczej jego wystąpienie podczas BlizzConu 2026, które pokazało nam… przyszłość. Sęk w tym, że odległą. Aż za bardzo.

Materiał w wersji wideo

Sony chciało skasować PHYSINT. Xbox dostał Kojimę właściwie na tacy

10 września gruchnęła jedna z tych informacji, przy których przez chwilę zastanawiałem się, czy nie czytam jakiegoś wymyślonego newsa. PlayStation Studios oficjalnie wycofało się ze współpracy z Kojima Productions przy PHYSINT, czyli grze, którą samo Sony jeszcze w 2024 roku z dużą pompą zapowiadało podczas State of Play.

PHYSINT jest przy tym projektem wręcz stworzonym pod wizerunek Kojimy. To jego powrót do szpiegowskiej gry akcji po latach od rozstania z Metal Gear Solid, a twórca od początku mówił o próbie ponownego zatarcia granicy pomiędzy filmem a grą. Co więcej, ogłaszał ją razem z Hermenem Hulstem z PlayStation i to właśnie dlatego warto przypomnieć sobie pierwotne ogłoszenie projektu. Wtedy wszystko wyglądało jak początek następnego wieloletniego partnerstwa Sony i Kojimy.

Największe zaskoczenie przyszło jednak dopiero po komunikacie Sony. Sam Kojima ujawnił bowiem, że decyzja wcale nie została podjęta teraz. Już w połowie czerwca 2026 roku Sony Interactive Entertainment miało nagle poinformować Kojima Productions o anulowaniu PHYSINT. Studio nie chciało się na to zgodzić i przez kolejne trzy miesiące szukało nowego partnera. Znalazło Microsoft.

Czytaj też: Ty kupujesz grę, a ktoś piraci i ma lepiej. Trudno się dziwić, że piracenie gier w 2026 roku żyje w najlepsze

Xbox nie tylko przejął wydawanie PHYSINT, ale też rozszerza tym samym istniejącą już współpracę z Kojima Productions przy horrorze OD. Microsoft poinformował też, że partnerstwo ma wykraczać poza same gry i obejmować projekty filmowe oraz telewizyjne. Wszystko to kierowało nas do prostego pytania – co właściwie robi Sony? Zresztą napisałem o tym osobny tekst, bo z wizerunkowego punktu widzenia wyglądało to naprawdę fatalnie. PlayStation przez lata budowało markę między innymi na dużych, prestiżowych grach dla jednego gracza, a Kojima jest właściwie chodzącym symbolem dokładnie takiego podejścia. Tymczasem Sony samo oddało duchowego następcę Metal Geara Microsoftowi.

Tyle że dzień później sytuacja stała się znacznie ciekawsza. Bloomberg opublikował 11 września raport Jasona Schreiera oparty na rozmowach z osobami znającymi kulisy projektu. Według tych informacji Sony miało kilka całkiem konkretnych powodów, aby zacząć mieć PHYSINT dość. Pierwszym są pieniądze. Zarówno pierwsze Death Stranding, jak i Death Stranding 2 miały nie spełnić oczekiwań przychodowych PlayStation. To oczywiście nie oznacza, że były finansowymi katastrofami, ale z perspektywy firmy inwestującej gigantyczne kwoty różnica między “gra zarobiła” a “gra zarobiła tyle, ile oczekiwaliśmy” jest dosyć istotna.

Czytaj też: Recenzja Death Stranding 2

Sam PHYSINT również miał problemy. Projekt podobno nie dotrzymywał kolejnych terminów produkcyjnych i zmierzał w kierunku poważnego przekroczenia budżetu, mimo że do jego premiery nadal pozostało kilka lat. Bloomberg wspominał wręcz o perspektywie inwestowania przez Sony setek milionów dolarów. Dochodzimy też do kwestii, która jest szczególnie ciekawa w kontekście obecnej strategii PlayStation. PHYSINT nie miał pozostać permanentnym exclusivem sprzętu firmy Sony.

Oba Death Stranding zaczynały jako gry związane z PlayStation, ale później wychodziły również na inne platformy. Do tego prawa do samych marek pozostają własnością Kojima Productions. Sony miało więc coraz mniejszą ochotę finansować niezwykle drogą produkcję, której nie posiada i która ostatecznie może pojawić się również poza ekosystemem PlayStation i oto nagle decyzja zaczyna wyglądać trochę inaczej.

Nadal uważam jednak, że wizerunkowo Sony właśnie podarowało Microsoftowi potężny prezent w czasach powrotu do tytułów ekskluzywnych na platformy. Xbox już miał OD, teraz ma również PHYSINT, a relacja z Kojima Productions rozszerza się nawet na film i telewizję. Microsoft dostał też twórcę, którego nazwisko jest samo w sobie marką, a do tego grę, która była przedstawiana jako wielki powrót do gatunku kojarzonego z Metal Gear Solid.

Czytaj też: StarCraft wraca, Diablo V nadchodzi, a nawet Warcraft i HoTS żyje. Co tu się właśnie wydarzyło?

Jeżeli jednak PHYSINT rzeczywiście zaczął przekraczać budżet na kilka lat przed premierą, omijał kolejne milestone’y, a poprzednie gry nie dowiozły oczekiwanych przychodów, to biznesowa kalkulacja robi się znacznie bardziej zrozumiała. Teraz cała presja przechodzi na Microsoft. Xbox otwarcie nawet powiedział Bloombergowi, że postawienie na Kojimę jest łatwą decyzją i że wierzy zarówno w OD, jak i PHYSINT.

Za kilka lat przekonamy się więc, która firma miała rację i pamiętajmy tylko, że Sony i Kojima niekoniecznie całkowicie zerwali ze sobą współpracę. Oficjalny komunikat PlayStation wyraźnie podkreśla, że firma nadal wysoko ceni Kojimę i chce z nim współpracować w przyszłości. Zerwana została współpraca przy PHYSINT. Jak wiele zostało z całej pozostałej relacji, dopiero zobaczymy.

Nintendo zrobiło dwa Directy, a Wiedźmin 3 znowu wrócił na scenę

Nintendo miało w tym tygodniu właściwie dwudniowy maraton. 8 września odbył się specjalny Direct z okazji 40-lecia The Legend of Zelda, a największą zapowiedzią okazał się pełnoprawny remake Ocarina of Time na Nintendo Switch 2. Premiera została ustalona na 5 listopada. Nie jest to przy tym zwykły remaster z teksturami w wyższej rozdzielczości. Nintendo przebudowało grafikę, rozszerzyło sterowanie i kamerę, przygotowało symfoniczną wersję muzyki oraz pełny voice acting w scenach fabularnych. Link może też między innymi swobodniej biegać i skakać, więc zmian doczekały się nawet podstawowe elementy sterowania.

Osobiście nigdy nie należałem do ludzi wychowanych na Zeldzie, więc nie będę tutaj udawał, że po zobaczeniu Kokiri Forest uroniłem łzę. Z perspektywy historii gamedevu Ocarina of Time jest jednak jedną z najważniejszych gier 3D w historii i jestem bardzo ciekaw, gdzie Nintendo wyznaczy granicę pomiędzy zachowaniem oryginału a poprawianiem rzeczy, które po 28 latach zwyczajnie się zestarzały.

Dzień później odbył się normalny Nintendo Direct, a tutaj zrobiło się ciekawie również z naszej perspektywy. CD Projekt Red ponownie pokazał Wiedźmina 3: Dziki Gon – Remastered, tym razem w wersji na Nintendo Switch 2. Sama premiera remastera 29 września nie jest oczywiście nowym newsem, bo tę informację znamy od gamescomu. Nowością tygodnia był konkretny pokaz wersji Switch 2 oraz potwierdzenie szczegółów dotyczących aktualizacji.

Posiadacze Wiedźmina 3 na pierwszym Switchu dostaną upgrade do Remastered na Switchu 2 bez dodatkowych opłat. Wersja wykorzysta też możliwości nowego sprzętu Nintendo, a całość będzie zawierać zarówno podstawową grę, jak i Serca z Kamienia oraz Krew i Wino. Innymi słowy, CD Projekt Red naprawdę próbuje wsadzić Wiedźmina 3 wszędzie, gdzie tylko można. Battle.net, Switch 2, obecne konsole, PC, darmowy remaster, a za chwilę jeszcze nowe rozszerzenie. Geralt najwyraźniej nadal nie przejdzie na emeryturę.

Czytaj też: Recenzja The Blood of Dawnwalker. Najważniejsza gra 2026 roku dla Polaków pokazuje, że można inaczej

Sam Direct przyniósł zresztą dużo więcej: nowego Metroida Ravenous, Kirby and the World Beyond, Personę 6 na Switchu 2 czy Monster Hunter Wilds. Nintendo zdecydowanie nie ma więc obecnie problemu z zapełnianiem kalendarza swojej nowej konsoli.

Electronic Arts może zostać częścią jeszcze większego molocha

10 września Bloomberg poinformował o pomyśle, który na razie pozostaje wyłącznie rozważanym scenariuszem, ale jeżeli dojdzie do skutku, stworzy jedną z największych struktur w całej branży. Saudyjski Public Investment Fund ma bowiem analizować połączenie Electronic Arts z Savvy Games Group. Reuters potwierdził doniesienia Bloomberga, zaznaczając jednocześnie, że żadna ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Skala jest więc dosyć absurdalna.

Electronic Arts wnosi bowiem prawa do Battlefielda, EA Sports FC, The Sims i całą masę dużych marek pecetowo-konsolowych. Savvy kontroluje między innymi Scopely, stojące za Monopoly GO! oraz Pokémon GO, a także ESL FACEIT Group. Jednocześnie grupa jest w trakcie przejęcia Moontona za około 6 mld dolarów.

PIF dopiero co przejął samo Electronic Arts w transakcji wycenianej na około 55 mld dolarów, więc potencjalna fuzja wygląda jak próba poukładania ogromnej liczby gamingowych aktywów pod jednym dachem. Rozmowy są jednak na etapie analizowania scenariusza, a potencjalny ruch musiałby jeszcze przejść przez mnóstwo procesów formalnych i prawdopodobnie zainteresować regulatorów.

Jeżeli jednak do tego dojdzie, interesująca nie będzie dla mnie nawet sama wielkość firmy. Bardziej to, jak szeroki fragment gamingu znajdzie się pod jedną kontrolą: duże gry konsolowe, sport, mobile, esport i kolejne studia rozsiane po świecie. Trend konsolidacji branży zdecydowanie się więc nie skończył.

Roblox coraz bardziej chce być normalnym silnikiem do gier

11 września odbyło się Roblox Developers Conference i tutaj pojawiła się informacja zdecydowanie ciekawsza dla gamedevu. Roblox zapowiedział bowiem Roblox Everywhere. Twórcy będą mogli publikować gry jako osobne aplikacje na PC, konsolach i urządzeniach mobilnych, podczas gdy technologia Robloxa nadal będzie działać pod spodem i obsługiwać między innymi konta, sieć oraz usługi platformowe.

Roblox

To naprawdę duża zmiana w pozycjonowaniu całego ekosystemu, bo do tej pory gra stworzona w Roblox Studio pozostawała przede wszystkim doświadczeniem uruchamianym wewnątrz Robloxa. Marka platformy była praktycznie nierozerwalnie związana z produktem. Roblox Everywhere zaczyna to rozdzielać. Jeżeli bowiem twórca może zrobić grę, nadać jej własną markę, wypuścić jako osobną aplikację i nadal korzystać z całego backendu Robloxa, to oto właśnie platforma zaczyna trochę bardziej przypominać połączenie silnika z gotową infrastrukturą usługową.

Do końca 2026 roku gry mają również uruchamiać się bez instalowania bezpośrednio w Chrome. W 2027 roku Roblox chce dorzucić tryb offline pozwalający przygotowywać normalne doświadczenia dla pojedynczego gracza. Nie oczekuję oczywiście masowej migracji studiów z Unity i Unreal Engine do Roblox Studio. Techniczne ograniczenia, sposób monetyzacji i cały ekosystem nadal stawiają Roblox w zupełnie innym miejscu, ale dla mniejszych twórców robi się jednak naprawdę ciekawie.

Największym problemem może być wręcz pozbycie się stereotypu, że wszystko stworzone w tej technologii musi natychmiast wyglądać jak gra z Robloxa. Jeżeli firmie uda się przełamać właśnie tę barierę, to szykuje się nam ciekawy kolejny inkubator twórców.

Crytek znowu zwalnia. Crysis 4 pod znakiem zapytania?

Początek tygodnia przyniósł też kolejne złe informacje z Cryteka. Pierwsze doniesienia mówiły nawet o około 30 zwolnieniach w Stambule i Frankfurcie. Później studio potwierdziło niemieckiemu GamesWirtschaft likwidację 23 stanowisk w działach QA i publishingu. Pracownikom zaoferowano odprawy.

Szczególnie mocno oberwał zespół kontroli jakości w Stambule, który został rozwiązany w całości. We Frankfurcie cięcia miały dotyczyć również publishingu, social mediów i QA, a to nie jest pierwsza taka sytuacja. W 2025 roku Crytek zredukował około 15 proc. załogi, czyli mniej więcej 60 osób, a jednocześnie potwierdził wstrzymanie prac nad Crysisem 4. Głównym filarem firmy pozostał Hunt: Showdown 1896.

Nie wiemy, czy nowe zwolnienia bezpośrednio zmieniają status Crysisa 4. Nie wyciągałbym więc wniosku, że gra została właśnie anulowana. Trudno jednak patrzeć na kolejne cięcia i uznać je za dobry sygnał dla projektu, który już wcześniej leżał na półce.

Valheim po 5 latach skończył zabawę we wczesnym dostępie

9 września wydarzyła się również premiera, która ma trochę inny charakter. Valheim oficjalnie osiągnął wersję 1.0, ponad pięć i pół roku po debiucie we wczesnym dostępie, co miało miejsce 2 lutego 2021 roku. Razem z pełnym wydaniem pojawił się region Deep North, ponad 40 nowych broni, cztery zestawy pancerzy, ponad 10 nowych stworzeń, ponad 80 elementów budowlanych, nowe materiały, jedzenie, lokacje, mechaniki i achievementy.

Do tego gra pojawiła się na PlayStation 5 oraz Nintendo Switch 2 i obsługuje crossplay pomiędzy wszystkimi platformami. Najzabawniejsze w całej sytuacji jest jednak to, że dla milionów ludzi Valheim był pełnoprawną grą już pięć lat temu, więc to jeden z najlepszych przykładów tego, jak bardzo Early Access rozmył dzisiaj pojęcie premiery. Valheim nie zaczyna 9 września swojego życia. On zamyka tylko pierwszy, wyjątkowo długi etap gry, która dawno temu stała się globalnym hitem.

BlizzCon? Tym razem naprawdę tylko w skrócie

Oczywiście podczas weekendu odbył się również BlizzCon 2026 i pod względem czystej liczby dużych zapowiedzi było to jedno z najważniejszych wydarzeń tygodnia. Tyle że zrobiłem już o nim osobny pełny materiał, więc zapraszam was do niego po szczegóły. W absolutnym skrócie: Blizzard zapowiedział Diablo V na 2029 rok, wskrzesił StarCrafta jako StarCraft: Dominion, czyli fabularnego open-world shootera na 2030 rok, ujawnił World of Warcraft: Forever będące właściwie długo wyczekiwanym Classic+, wypuścił pierwszą od 23 lat nową kampanię Warcraft III, doda wkrótce nowego bohatera do Heroes of the Storm po sześciu latach przerwy i pokazał dalsze plany dla Diablo IV, Overwatcha oraz Hearthstone’a.

Źródła: Kojima Productions, Bloomberg, Xbox Wire, The Verge, CD Projekt Red, Reuters, Roblox, GamesWirtschaft, Valheim, Blizzard

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.