Europa sprawdziła chińskie samochody bez taryfy ulgowej. Wynik może zaboleć

Motoryzacyjnych dzieł Chin nie da się nie doceniać. Pisałem już o największym laboratorium bezpieczeństwa uruchomionym przez Geely i o nowym chińskim standardzie bezpieczeństwa akumulatorów, więc kolejne deklaracje producentów nie robią już na mnie szczególnego wrażenia. Tym razem jednak nie chodzi o deklaracje. Europejczycy po prostu wzięli nowe samochody z Chin i zaczęli je rozbijać.
Europa sprawdziła chińskie samochody bez taryfy ulgowej. Wynik może zaboleć

Jeszcze kilka lat temu określenie “chiński samochód” uruchamiało w Europie dość oczywisty zestaw skojarzeń. Tani, nieźle wyposażony i zapewne atrakcyjny na papierze, ale gdzieś z tyłu głowy pozostawało pytanie o jakość wykonania, trwałość, serwis i przede wszystkim bezpieczeństwo. Można było zachwycać się ceną albo ekranami w kabinie, ale przy zakupie auta za kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych trudno wyrzucić z głowy myśl o tym, co stanie się podczas poważnego wypadku. Co więc wykazały testy?

Trzy chińskie samochody i trzy komplety pięciu gwiazdek

Euro NCAP opublikowało 2 września wyniki testów modeli AION UT, Geely E2 oraz Leapmotor B05. Każdy z nich zdobył maksymalne pięć gwiazdek. Dla porównania europejska Cupra Raval otrzymała w standardowej konfiguracji cztery gwiazdki i dopiero opcjonalny pakiet bezpieczeństwa podniósł jej ocenę do pięciu.

Czytaj też: Aston Martin wypuszcza potwora na ulice. Wygląda jak motocykl Batmana, ale to nie koncept

Taki wynik robi wrażenie, ale dla mnie ciekawsze jest to, w jakich warunkach udało się go osiągnąć. Euro NCAP gruntownie przebudowało bowiem system ocen właśnie w 2026 roku i dziś nie chodzi już tylko o sprawdzenie, czy kabina złoży się podczas czołowego zderzenia. Samochody otrzymują osobne wyniki za bezpieczną jazdę, unikanie kolizji, ochronę podczas wypadku oraz bezpieczeństwo już po nim.

Sprawdzane są m.in. systemy monitorowania kierowcy, automatyczne hamowanie, ochrona pieszych i rowerzystów, działanie klamek po wypadku, eCall, zachowanie instalacji wysokonapięciowej, a nawet ergonomia podstawowych elementów sterowania.

Pięć gwiazdek nie oznacza, że wszystko jest idealne

W wynikach dobrze widać, że nie mamy do czynienia z perfekcyjnymi samochodami. AION UT zdobył 66% za bezpieczną jazdę, 74% za unikanie kolizji, 91% za ochronę podczas zderzenia i 88% za bezpieczeństwo po wypadku. Euro NCAP skrytykowało m.in. nadmierne uzależnienie podstawowych funkcji od ekranu centralnego oraz system rozpoznawania ograniczeń prędkości, którego skuteczność wyniosła 68%.

Geely E2 uzyskało odpowiednio 79, 72, 86 i aż 95%. Tutaj problemem okazało się m.in. nierówne działanie automatycznego hamowania w niektórych scenariuszach oraz słabsza ochrona nóg kierowcy podczas symulowanego zderzenia czołowego. Leapmotor B05 wypadł najlepiej w klasycznie rozumianej ochronie zderzeniowej, osiągając 92%, a do tego 77% w unikaniu kolizji. Maksymalne noty zebrał m.in. w testach uderzenia bocznego.

Czytaj też: Gwiazda w elektrycznej odsłonie. Mercedes Klasy C w 2027 roku ostro powalczy

Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, kiedy spojrzymy na auta stojące za tymi wynikami. GAC AION UT jest już oferowany w Polsce od 129900 zł. Ma akumulator LFP o pojemności 60 kWh, 150-kW silnik, do 430 km zasięgu WLTP i przyspiesza do 100 km/h w 7,3 sekundy. Co ciekawe, europejska wersja jest produkowana w zakładzie Magna w austriackim Grazu, więc nawet określenie “chiński samochód” zaczyna robić się coraz bardziej umowne. Zwłaszcza w czasach, kiedy produkcja części nawet wielkich europejskich marek jest realizowana właśnie w Chinach.

Geely E2 atakuje z kolei znacznie niższy segment. W Belgii wersja startowa kosztuje promocyjne 19490 euro, czyli po obecnym przeliczeniu około 84 tys. zł. Za tę cenę dostajemy 35-kWh akumulator i 252 km zasięgu WLTP, podczas gdy droższe odmiany z akumulatorem o pojemności 47 kWh przejeżdżają do 345 km. Leapmotor B05 idzie zaś w przeciwnym kierunku. W najmocniejszej konfiguracji oferuje akumulator 67,1 kWh, do 482 km zasięgu WLTP, napęd na tył i ładowanie DC z mocą do 174 kW. Producent deklaruje uzupełnienie energii od 30 do 80% w około 17 minut.

Innymi słowy, w tym zestawieniu mamy taniego miejskiego elektryka, rodzinnego hatchbacka oraz większy i mocniejszy model. Najważniejsze? Wszystkie przeszły ten sam nowy europejski egzamin.

Czy więc chińskim samochodom można już zaufać?

Pięć gwiazdek Euro NCAP nie mówi nam, jak samochód będzie wyglądał po dziesięciu latach, ile kosztują części, jak sprawnie producent obsłuży poważną awarię ani czy oprogramowanie po pięciu latach nadal będzie aktualizowane. Bezpieczeństwo, niezawodność i długoterminowe zaufanie do marki to trzy zupełnie różne sprawy. Jednocześnie jeden z najłatwiejszych argumentów przeciwko chińskim samochodom właśnie zaczyna się rozpadać.

Czytaj też: Motocykl SWM Versante 550 w skrócie? Chińskie pieniądze, włoska marka i zaskakujące wyposażenie

W 2025 roku chińskie modele odpowiadały już za około 7% sprzedaży nowych samochodów w Unii Europejskiej i blisko 10% w Wielkiej Brytanii, a liczba chińskich aut ocenianych przez Euro NCAP wzrosła od 2021 roku prawie dziesięciokrotnie. Jeszcze niedawno więc przyszłość europejskiej motoryzacji wyobrażaliśmy sobie tak, że chińskie marki będą musiały przez lata gonić Volkswagena, Renault, BMW czy producentów z Japonii oraz Korei. Tymczasem zaczynamy dochodzić do znacznie ciekawszego momentu. One nadal mają co udowadniać, ale w części kategorii nie proszą już Europy o taryfę ulgową. Przystępują do tego samego egzaminu… i dostają piątki.

Źródła: Euro NCAP, GAC, Geely, Leapmotor

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.