Testy OPPO Reno16 Pro 5G, najwyraźniej fani małych telefonów muszą się do tego przyzwyczaić

Nowy, fotograficzny flagowiec OPPO Reno16 Pro 5G dotarł do Polski razem z ciekawym gadżetem OPPO Bubble. Ta para ma tworzyć duet doskonały dla fanów zdjęć oraz imprezowych ciekawostek AI. Przy okazji mają się nim zainteresować także fani mniejszych telefonów, co sprawia że widząc mojego iPhone’a 13 Mini zastanawiam się, czy branża wie w jakim kierunku zmierza?
Testy OPPO Reno16 Pro 5G, najwyraźniej fani małych telefonów muszą się do tego przyzwyczaić

Na rynku jest dostępnych tak wiele smartfonów, że biada każdemu, kto teraz musi zdecydować o kolejnym kroku. Dlatego najłatwiej jest się uchwycić jednego producenta i tak sobie co kilka lat aktualizować smartfona, jak już skończą się dla niego aktualizacje bezpieczeństwa. Nie ma co ukrywać, że pierwszym wyborem wielu jest iPhone lub Samsung Galaxy, z czego raczej konkurencja tych dwóch firm nie jest zadowolona i nie ma się co dziwić. Niezmiennie muszą szukać sposobu na podebranie wahających się lub znudzonych użytkowników i chyba OPPO postawiło dobry krok w kierunku stworzenia dla siebie niszy.

OPPO Reno16 Pro 5G to solidny telefon na Androidzie, który ma sekretną broń schowaną w aparacie

Najnowsza propozycja OPPO przychodzi w ciekawych czasach i nawet niekoniecznie chodzi o sytuację światową, lecz tę na podwórku samego producenta z Chin. Wszystko dlatego, że znika z naszego rynku marka OnePlus, która od samego początku tworzyła silne więzy właśnie z OPPO. Ta forma swoistego kanibalizmu, stworzyła idealną przestrzeń do zapełnienia przez nowe propozycje. Na przykład nowy smartfon i ciekawy gadżet, celujące w stronę młodszego pokolenia szukającego alternatyw na własną kieszeń.

Czytaj też: OnePlus znika, realme stawia na Europę. Brutalny plan OPPO ma więcej sensu, niż chcemy przyznać

Na pierwszy rzut oka… To w sumie taki iPhone Pro 16. Wysepka wykrojona z jednego kawałka szkła jak u konkurencji, są w niej także trzy oczka aparatów, zupełnie jakbym to gdzieś widział oraz plecki z nieokreślonego przez producenta szkła, przypominają mocno mat iPhone’a 15 Pro. Z daleka naprawdę trudno je odróżnić i przyznam, że w trakcie testów, często się łapałem na tym, że nie byłem pewien na co patrzę (poza testami używam właśnie tego modelu smartfona Apple). I nie uważam tego za wadę! Jest nudno, to tak, ale poza tym, w czerni OPPO Reno16 Pro 5G prezentuje się elegancko i chętnie się po niego sięga. W tej nudzie designu, na szczęście znaleźli swoją drogę na przekaz.

Cała kampania reklamowa jest robiona w rytm k-popowej współpracy z koreańskim bandem Babymonster, a w parze z nimi podążają gadżety jak OPPO Bubble i zniżki studenckie na sam telefon oraz promocje dla zestawów z głośnikiem czy słuchawkami. Idealnie na początek roku szkolnego, więc jest to wszystko wyrachowane, ale nie zabrakło dobrego pomysłu, który się krystalizuje w aparacie. Bowiem to właśnie ten, szalenie zresztą ważny, element ujął mnie wręcz niepoprawnie. Jest aż za dobrze.

W końcu najważniejsze to tworzyć niezapomniane chwile

Telefon wyposażono w aparaty tylne: 200 MP 24 mm f1.8, 50 MP 80 mm f2.8, 50MP 16 mm f2.0, a także nie zabrakło selfie, któremu się dostało 50 MP f2.0. Dodatkowo, jeżeli komuś zależy na płynnych wideo, to ucieszy wieść o 4K60fps i co więcej śmiało można popuścić wodze fantazji i nie obchodzić się delikatnie z telefonem w terenie. Producent zadbał o IP69, więc hulaj duszo, a będzie z czym.

Zdjęcia zrobione przy pomocy Oppo Reno16 Pro 5G i obrobione wewnętrznym narzędziem do edycji przy pomocy AI

Jak większość już smartfonów ze średniej i wyższej półki, taki i OPPO Reno16 Pro 5G robi przyzwoite zdjęcia, z których każdy użytkownik będzie zadowolony. Naprawdę, z taką specyfikacją trudno oczekiwać czegoś złego w dobrych warunkach oświetleniowych. Szczegóły są wyraźne, kolory bardziej po stronie lekko podkręconych, przez co są soczystsze, czego nie każdy musi lubić, więc warto wtedy użyć jednego z filtrów zmniejszających nasycenie. Niemniej, portrety, zdjęcia grupowe i krajobrazów będą bardziej niż miłe.

Główny aparat

Dlatego postanowiłem zrobić coś innego i wybrałem się z nową propozycją OPPO na wieczorny spacer, żeby zobaczyć jak sobie radzą aparaty po zachodzie słońca i w mroku rozświetlanym jedynie latarniami LEDowymi.

Późnym popołudniem podstawowy aparat działa zaskakująco dobrze i aż trudno jest sobie przypomnieć czasy, kiedy smartfony w ogóle nie radziły sobie ze zdjęciami robionymi w godzinach po zachodzie słońca. Jego kolory są trochę chłodne z ostrością naturalnie się rozchodzącą od centrum do krawędzi dzięki czemu główny obiekt jest wyraźny bez zastrzeżeń. Zaś wady tła – lekkie rozmazanie, brak szczegółowości liści lub aberracja chromatyczna – pozostaną niezauważalne dopóki nie przerzucimy zdjęć na ogromny ekran, co większości przypadków nie grozi.

Szeroki kąt

Ultraszeroki kąt jest zaś cieplejszy i szokująco zdaje się sobie radzić o wiele lepiej. Centrum jest nadal ostre, a szczegóły tła nabierają więcej charakteru i przejrzystości. Niebo w tle zyskało kolejnych warstw koloru, sprawiając, że idealnie się komponowało z zielenią parku. Ogólnie rzecz biorąc, każdy z czterech obiektywów, sprawdzał się bardzo dobrze nawet w ograniczonym świetle, a wręcz można powiedzieć, że po zmroku nabierają jeszcze więcej charakteru. Ciemność zmusi do zaakceptowania bardziej “pastelowego” obrazka lub ostrości trybu nocnego, w której nie mamy wpływu na atak świateł o różnej temperaturze z każdej strony.

Tutaj szczęka mi opadła, to mógłby być w zasadzie główny tryb aparatu

Ten telefon jest promowany w duchu młodzieżowym i szokująco nie jest to tym razem wyłącznie marketingowe zagranie, żeby rzeczywiście skusić swoim smartfonem, który już i tak do złudzenia przypomina iPhone’a. Filtry aparatów zostały wzbogacone o zakładkę POP, która oferuje, nazwijmy to, imprezowe warianty inspirowane sprzętem innych producentów. Dlatego znajdą się tutaj takie klasyki jak imitacje klisz Kodaka, ale także Instax i kieszonkowy aparat cyfrowy lat 2000. Szczęka mi opadła.

Warto zacząć od tego, że jest to estetyka którą trzeba lubić. Charakteryzuje się niedoskonałościami oraz ich nawet czasami wzmacnianiem jak rozmazywanie obrazu, słabsza ostrość i przede wszystkim mocny flesz. Tryb inspirowany instaxem, dostaje przy okazji charakterystyczną ramkę, przez co ma jeszcze więcej klimatu. Ten oraz “digicam” (jak się nazywa właśnie aparaty z tak zwanej ery Y2K aka Year 2000), to zdecydowanie moje ulubione tryby i mógłbym tylko nimi wykonywać zdjęcia.

Od momentu, gdy zacząłem używać aparatów lusterkowych i w końcu bezlusterkowych z poważnymi obiektywami, zrozumiałem, że fizyki się nie oszuka. Zdjęcia wykonywane smartfonami są obecnie wyśmienite, ale jak na standardy smartfonów. Zastąpienie aparatu smartfonem to bujda z reklam Apple.

Dlatego tak doskonale zrobione filtry imitujące konkretną stylistykę, ujęły moje serce, bowiem przestają się liczyć niedoskonałości cyfrowych obiektywów w naszych telefonach. Zamiast tego, miejsce przejmuje bardzo wyrazisty styl, który traktuje fotografowanie przy użyciu smartfona jako zabawę, w której ważniejsze są emocje i przeżywanie danej chwili niż wysoka rozdzielczość. Szczerze mówiąc, nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz aparat w telefonie dał mi tyle frajdy i po prostu szukałem kolejnych możliwości zrobienia kolejnego zdjęcia.

Wszystko się kręci wokół zdjęć. Także imprezowy gadżet, który nie dowozi obietnicy

Do pary z tą premierą wyszedł gadżet OPPO Bubble, który w Chinach miał swoją premierę na początku tego roku i od pierwszej zapowiedzi budził moje zainteresowanie. Jest to gadżet wielkości kieszonkowego lusterka z ekranem AMOLED. Waży ledwo 27 gramów i ma grubość 7 mm, co ma duże znaczenie, gdyż posiada wbudowany magnes mający trzymać go pewnie na pleckach smartfona oraz metalowych powierzchniach.

Po co? Wszystko dlatego, że jest to przedłużenie aparatu. Daje stały podgląd obrazu widzianego przez obiektywy, dzięki czemu do selfie i zdjęć grupowych można swobodnie używać całej gamy dobra dostępnego na wysepce, uwalniając od oczka selfie. Co więcej, ma zasięg do 10 metrów, więc pozwala się oddalić od smartfona i robić zdjęcia z dużych odległości, wciąż mając podgląd na żywo.

Dodatkowo w zestawie jest silikonowe etui zamieniające gadżet fotograficzny w specyficzny brelok. Ekran może być cały czas włączony i niestety wyświetlać ograniczoną ilość animowanych postaci stworzonych przez Oppo i jedynie zdjęcia użytkownika – zmarnowany potencjał. Samo akcesorium wygląda bardzo futurystycznie i stylowo, szkoda że na papierze niż w praktyce.

Wszystko dlatego, że odbiór psuje cena OPPO Bubble wynosząca 499 złotych. Cały gadżet został wykonany z plastiku, dzięki czemu owszem jest lekki, ale sprawia że i podatny na uszkodzenia. Też te z gatunku “rysuje mnie powietrze” i tak nosząc akcesorium na pasku z innymi rzeczami, nie dostrzegłem, żeby się pojawiły zadrapania, gorzej już było podczas używania w domu, gdzie te zaczęły się pojawiać. Szkoda też, że nie ma w podstawowym zestawie bardziej interesującego kształtu etui oraz to ograniczenie do kilka animacji zabija potencjał.

Robienie zdjęć działa za to na medal, do tego przyczepić się nie da. Nie da się także ów OPPO Bubble przyczepić do OPPO Reno16 Pro 5G. Co jest zabawne, bo ten produkt reklamuje się ze zniżką 40%, jeżeli się zakupi ten duet w jednym pakiecie. Problem w tym, że Reno16 nie ma funkcji znanej z iPhone’a – plecki nie posiadają magnesu. Co więcej, do telefonu nie jest dodawane darmowe etui z magnesem (jak w Motorola Signature), więc trzeba przykleić załączony do zestawu krążek z magnesem. 500 złotych to zdecydowanie przesada, nawet wtedy, kiedy funkcjonalnie i ergonomicznie jest wszystko na miejscu.

Fani małych telefonów muszą to zaakceptować, to jest nasz nowy rozmiar

Sam telefon dzielnie się trzyma wyższego pułapu średniej półki. Regularna cena OPPO Reno16 Pro 5G w konfiguracji 12/512 GB wynosi 3799 zł i zawiera także baterię krzemowo-węglową 6000 mAh, co wystarcza na bardzo spokojny dzień standardowego używania. W przypadku większej intensywności, ładuje się z prędkością nawet 80 W, więc wystarczy tylko znaleźć kontakt i poczekać kilkanaście minut na doładowanie.

Za wydajność odpowiada MediaTek Dimensity 8550 Super, a całość pracuje pod kontrolą ColorOS 16.1 i producent obiecuje 6 lat wsparcia aktualizacjami do nowej wersji Androida, a za to żeby w tym czasie nie zawodził, odpowiada właśnie solidny procesor, który radzi sobie także z potrzebami sztucznej inteligencji, jeżeli ktoś już jej potrzebuje. Jedynie podczas ponownego włączania telefonu zauważyłem małe potknięcia tuż po pojawieniu się treści na ekranie. Później już bez zarzutów. Jest to solidny telefon spełniający obietnice swojego pułapu i w przeciwieństwie do niższej półki, OPPO Reno16 Pro 56G będzie sprawnie pracować jeszcze przez lata.

Szkoda tylko, że pokazuje co jest nową wizją kompaktowości. Ekran o przekątnej 6,32″ trudno nazwać urządzeniem małym, a taki właśnie jest promowanym. Za nami dni, kiedy można było posiadać niewielkiego smartfona do korzystania z jego podstawowych funkcji i chyba trzeba się pogodzić z faktem, że tę rolę przejęły składaki, które niestety nie należą do najtańszych.

Poza tym jednym szczegółem, testy pozostawiły bardzo dobre wspomnienia. AI Remix Collage daje frajdę w parze z doskonałymi filtrami POP. OPPO Reno16 Pro 5G jest telefonem wykonanym bardzo solidnie, z soczystym HDRem i baterią, z którą można się czuć komfortowo. Nie jest to na pewno teelefon dla osób grających w wymagające tytuły, lecz na pewno nie zawiedzie się każdy szukający ciekawego aparatu, ale z warto pamiętać, że “tylko” takiego, gdyż nie ma opcji Pro, pozwalającej na uchwycenie surowych plików. Z drugiej strony, czy jest to bardzo potrzebne, gdy robi się tak wyśmienite, niedoskonałe fotografie? Myślę że nie.

Czytaj też: Garść nowości od Oppo na zakończenie lata. Większa ochrona, łatwiejsze zarządzanie powiadomieniami i nie tylko

Zatem koniec końców, z tych niecałych 3800 złotych otrzymuje się zestaw kompletny. Telefon na długie lata z solidnymi aparatami i wciągającymi dodatkowymi jego funkcjami. Solidny ekran AMOLED, aluminiowo-szklana obudowa o małej ramce i ładowanie 80 W. Trudno się jest zawieść takim zestawem.

Bartosz GabiśB
Napisane przez

Bartosz Gabiś

Redaktor
Od lat logistyk i project manager, który postanowił w pewnym momencie, że pora zmienić coś w życiu i warto odnowić marzenia z lat szkolnych. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem, którą udało się połączyć z pasją do technologii, a szczególnie z tą starą jak discmany, walkmany i telefony z klapką. Niestety takie sformułowanie zdania, uświadamia mi własny wiek, ale cóż! Takie jest właśnie życie i to w nim jest najciekawsze.