Od kilku lat obserwuję, jak producenci rowerów elektrycznych coraz bardziej zacierają granicę między sprzętem miejskim, trekkingowym i górskim. Kiedyś sprawa była stosunkowo prosta, bo rower na asfalt miał być lekki, wygodny i możliwie nieskomplikowany, podczas gdy skomplikowane zawieszenie, regulowane sztyce oraz szerokie opony były idealne dla miłośników jazdy po lasach i górach. Elektryczne wspomaganie zaczęło jednak zmieniać ten podział, bo skoro silnik pomaga nam pokonywać kolejne kilometry, to dodatkowe kilogramy wyposażenia przestają być aż tak wielkim problemem. Pytanie tylko, gdzie kończy się rzeczywista użyteczność, a zaczyna przesada?

Scott E-Ville 2027 łączy dwa światy, które kiedyś trzymano osobno
Najnowszy Scott E-Ville na rok modelowy 2027 jest właśnie takim szalonym rowerem. Szwajcarski producent postanowił stworzyć miejskiego e-bike z pełnym zawieszeniem, a więc amortyzacją przedniego i tylnego koła, a do tego regulowaną sztycą siodełka typu dropper. Wszystko to zamknął w aluminiowej ramie 6061 z niskim przekrokiem, charakterystycznym dla rowerów projektowanych przede wszystkim z myślą o wygodnym wsiadaniu i zsiadaniu. Wygląda to zaskakująco normalnie… a przynajmniej dopóki nie przyjrzymy się dokładniej konstrukcji.
Czytaj też: Gravel właśnie pożera MTB. Ten amortyzator za 5000 zł pokazuje, jak bardzo zmieniły się rowery

Najbardziej nietypowy element znajduje się bowiem wewnątrz ramy, gdzie Scott ukrył tylny amortyzator SR Suntour Raidon. Z zewnątrz nie zobaczymy więc typowego dampera znanego z większości rowerów górskich. Takie rozwiązanie chroni go przed wodą i brudem wyrzucanym spod kół, a przy okazji pozwala zachować stosunkowo elegancki wygląd. Mam jednak pewne zastrzeżenie do tego pomysłu, bo samo ukrycie amortyzatora nie eliminuje konieczności jego serwisowania, a może utrudniać do niego dostęp i windować cenę napraw.

Znacznie bardziej przekonuje mnie jednak obecność droppera Syncros, czyli sztycy pozwalającej błyskawicznie obniżyć siodełko bez schodzenia z roweru. W górach taki mechanizm daje swobodę manewrowania na zjazdach, ale w mieście jego zastosowanie jest równie sensowne. Wystarczy wcisnąć manetkę przed zatrzymaniem na światłach, obniżyć siodełko i wygodnie podeprzeć się nogami. Po ruszeniu można wrócić do prawidłowej wysokości pedałowania. Jest to szczególnie użyteczne dla osób, które nie czują się pewnie na wysokim rowerze ważącym ponad 30 kilogramów.
Dwie wersje E-Ville, ale jedna filozofia
Scott przygotował dwa warianty E-Ville, które różnią się przede wszystkim przeznaczeniem oraz osprzętem. Model 10 SUV otrzymał przedni amortyzator RockShox Recon Silver RL o skoku 120 mm i tylny SR Suntour Raidon zapewniający 100 mm skoku. Do tego dochodzą terenowe opony Schwalbe Advancer o szerokości 60 mm, 11-biegowy napęd Shimano CUES, wyświetlacz Bosch Kiox 300 i akumulator o pojemności 800 Wh. Wersja ta jest dostępna w kolorach zielonym i różowym.

Tańszy E-Ville 20 stawia z kolei bardziej na asfalt. Oferuje po 100 mm skoku zawieszenia z przodu i z tyłu, powietrzny widelec SR Suntour XCM34, miejskie opony Schwalbe Big Apple Performance, 10-biegowy napęd Shimano CUES oraz wyświetlacz Bosch Purion 200. Pojemność akumulatora spada z kolei do 720 Wh, a kolorystyka została ograniczona do odcieni szarości i zieleni.



Oba modele napędza centralny silnik Bosch Performance Line CX, osiągający do 100 Nm momentu obrotowego. Jest to potężny zapas jak na rower miejski, ale pamiętajmy, że wyższy moment nie oznacza automatycznie większej prędkości maksymalnej. W europejskich rowerach tej kategorii wspomaganie standardowo wygasa przy 25 km/h. Dodatkowe niutonometry przydają się jednak na co dzień, bo podczas ruszania, pokonywania podjazdów i jazdy ze znacznym obciążeniem. Akumulatory można wyciągać z ramy na bok, ładować poza rowerem oraz uzupełnić dodatkowym modułem Bosch PowerMore.
Wygoda ma swoją cenę, a nie chodzi wyłącznie o pieniądze
Scott nie zapomniał też o wyposażeniu codziennym. E-Ville otrzymał 29-calowe koła, regulowany mostek kierownicy, pełne błotniki, oświetlenie przednie i tylne, bagażnik Racktime SNAPIT 2.0 oraz zintegrowany uchwyt SP Connect na smartfon. Za hamowanie odpowiadają czterotłoczkowe hamulce Shimano MT4120 z tarczami o średnicy 180 mm. Geometria z kątem główki ramy 66-66,5 stopnia i kątem rury podsiodłowej 76 stopni sprzyja zaś stabilnemu prowadzeniu. Dostępne będą rozmiary od S do XL.
Czytaj też: 1500 W, 150 Nm i tylko 20,8 kg. Canyon właśnie pokazał, jak zrobić lekki górski rower elektryczny


Największym problemem pozostaje jednak masa. E-Ville 10 SUV waży według producenta 31,16 kg, a E-Ville 20 około 31,3 kg. Dopuszczalna masa całkowita zestawu wynosi 160 kg, więc po odjęciu masy roweru pozostaje około 129 kg na rowerzystę i przewożony bagaż, oczywiście z uwzględnieniem osobnych ograniczeń bagażnika. Taki sprzęt świetnie sprawdzi się podczas codziennych dojazdów, ale wniesienie go na któreś z kolei piętro bez windy będzie już solidnym wyzwaniem, a dla niektórych wręcz niemożliwe.


Nie jest to zresztą pierwsza próba połączenia dwóch rowerowych światów. Podobne podejście opisywałem przy Haibike Adventr, a zupełnie inną drogę obrał Aventon Naro, który zamiast dodawania kolejnych mechanizmów postawił na uproszczenie codziennej eksploatacji. Właśnie dlatego nie jestem przekonany, że pełne zawieszenie powinno stać się standardem w każdym miejskim e-bike. Więcej ruchomych elementów oznacza przecież kolejne punkty wymagające konserwacji, a komfort można poprawić również znacznie prostszymi rozwiązaniami.
Czytaj też: Bosch daje rowerzystom kontrolę. Teraz ustawisz, jak mocno ma pilnować tylnego koła
Pozostaje kwestia ceny. Chociaż nie mam jeszcze potwierdzonego polskiego cennika, to na portugalskiej stronie Scotta E-Ville 20 kosztuje 4199,99 euro, czyli około 18350 zł, natomiast E-Ville 10 SUV został wyceniony na 4999,99 euro, co przekłada się na około 21850 zł. Ceny na innych europejskich rynkach mogą się różnić.

