Nie będę ukrywał, że przez moje ręce przewinęło się już sporo foteli, zarówno typowo biurowych, jak i gamingowych. Zdarzały się konstrukcje bardzo wygodne, świetnie wykonane, ale też takie, których ergonomia pozostawiała sporo do życzenia. LiberNovo Omni Pro zainteresował mnie jednak bardziej niż zwykle, bo próbuje połączyć klasyczny fotel ergonomiczny z rozwiązaniami, jakich wcześniej w tej kategorii nie miałem okazji sprawdzić.
LiberNovo Omni Pro wygląda prosto, ale nie nudno. I zdecydowanie nie próbuje być kolejnym gamingowym tronem
Do testów przyjechał do mnie LiberNovo Omni Pro w ciemnej wersji kolorystycznej Graphite. To właściwie bardzo głęboka, grafitowa czerń, która zawsze jest bezpiecznym wyborem, szczególnie długodystansowo — choć biała wydaje mi się nieco bardziej clean. Całość jest elegancka, nowoczesna i na tyle uniwersalna, że równie dobrze mogłaby stanąć w domowym gabinecie, jak i w nowocześnie urządzonym biurze. Nie znajdziemy tutaj krzykliwych czerwonych akcentów, listwy RGB, przesadnych przetłoczeń ani stylistyki imitującej kubełkowe siedzenia z samochodów wyścigowych. Tu ma nam być przede wszystkim wygodnie — i dobrze, bo ja już wyrosłem z przesadnych fajerwerków na rzecz funkcjonalności. Fotel, na którym siedzę te minimum 8 godzin dziennie, ma przede wszystkim nie dokładać mi problemów.

Jednocześnie trudno pomylić Omni Pro z jakimkolwiek zwyczajnym krzesłem biurowym. Segmentowe oparcie, charakterystyczny zagłówek, rozbudowany stelaż i wyraźnie zaznaczone mechanizmy sprawiają, że konstrukcja wygląda nawet dość futurystycznie. Podoba mi się też to, że wszystkie elementy tworzą spójną całość — nawet przyciski i dźwignie zostały zaprojektowane w taki sposób, aby pasowały do reszty fotela.

Na pochwałę zasługują zastosowane materiały. W wersji Pro wykorzystano między innymi duńską tkaninę Gabriel Atlantic, pianki o zróżnicowanej gęstości oraz podstawę wykonaną ze wzmocnionego stopu aluminium. Sam fotel waży około 25 kilogramów, z kartonem blisko 33 kg, więc zdecydowanie nie należy do najlżejszych konstrukcji. Całość sprawia jednak bardzo solidne wrażenie, a jakość wykończenia odpowiada temu, czego oczekiwałbym od produktu z tej półki cenowej. Choć nie ukrywam, że sam nie kupiłbym fotela biurowego za tyle pieniędzy. Szczególnie doceniam jednak przyjemną w dotyku tapicerkę i dopracowanie elementów, z którymi mamy bezpośredni kontakt.
Czytaj też: Test Yumisu 2054 Magnetic – jak trwałe są fotele Yumisu?
Montaż jest prosty, choć papierowa instrukcja… cóż, nie wiem, kto na to wpadł
Zanim mogłem usiąść w Omni Pro, musiałem oczywiście go złożyć. Sam montaż okazał się stosunkowo prosty jak na tak zaawansowaną konstrukcję, choć zajęło mi to więcej czasu, niż planowałem. Konstrukcja jest dość złożona, poszczególne elementy mają swoje miejsce i trzeba pamiętać o kablach czy baterii. Nie miałem jednak większych problemów ze zrozumieniem sposobu składania fotela. Nie trzeba też dysponować specjalistycznymi narzędziami ani szczególnymi umiejętnościami technicznymi, żeby sobie z tym poradzić — wszystkie śruby, śrubokręt oraz nawet rękawiczki (choć niestety nie różowe, jak u Yumisu) są w zestawie.




Mam natomiast zastrzeżenie do instrukcji dołączonej do zestawu. Zamiast tradycyjnej książeczki otrzymujemy ogromny arkusz wielkości pudła od fotela, które — jak na 25-kilogramowe rozbudowane monstrum — małe nie jest. Rozumiem zamysł, bo duże ilustracje pozwalają dokładniej przedstawić poszczególne etapy montażu, ale osobiście wolę znacznie bardziej poręczne rozwiązania. Lubię złapać instrukcję w rękę, przyjrzeć się rysunkowi i odłożyć ją obok siebie. Tutaj miałem wrażenie, że muszę przy każdym kroku podchodzić do plakatu, żeby sprawdzić, co mam dalej począć. Żeby było ciekawiej, w zestawie są trzy książeczki, ale żadna z nich nie przedstawia nam, jak złożyć fotel. Jest też kod QR do włączenia instrukcji na smartfonie, ale naprawdę — zwykła książeczka w normalnym formacie załatwiłaby sprawę.


Czytaj też: Test FlexiSpot E7 Flow – mistrz stabilności dostał nowe usprawnienia
Ergonomia to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów Omni Pro
Gdybym miał wskazać jeden element, który najlepiej pokazuje, jak bardzo zaawansowany jest LiberNovo Omni Pro, byłoby to oparcie. Chiński producent zastosował tutaj system Bionic FlexFit, wykorzystujący osiem elastycznych paneli i 16 punktów obrotu. Całość została zaprojektowana w taki sposób, żeby oparcie mogło dostosowywać się do naturalnych ruchów pleców, zamiast pozostawać całkowicie sztywną powierzchnią. Dzięki temu podczas zmiany pozycji poszczególne segmenty mogą pracować razem z nami.
Podoba mi się takie podejście do ergonomii. W końcu nawet podczas pracy przy komputerze nie siedzimy przez kilka godzin w identycznej pozycji — odchylamy się, przesuwamy, pochylamy do przodu, czasami chcemy się po prostu wygodniej rozsiąść. Omni Pro został zaprojektowany z myślą o tych wszystkich zmianach. W moim odczuciu rzeczywiście zapewnia bardzo wysoki komfort, a sposób podparcia pleców należy do najlepszych, z jakimi miałem do czynienia w fotelach biurowych.




Do dyspozycji otrzymujemy pięć pozycji odchylenia oparcia — 105, 115, 125, 135 i aż 160 stopni. Przy tym ostatnim ustawieniu można już przyjąć niemal leżącą pozycję, co zupełnie zmienia charakter fotela. Co ważne, podczas odchylania oparcia podłokietniki i zagłówek poruszają się w skoordynowany sposób, dlatego nie musimy za każdym razem od nowa dopasowywać wszystkich elementów. To bardzo przemyślane rozwiązanie, szczególnie gdy często zmieniamy pozycję.
Nie zabrakło też regulowanego zagłówka 3D i podłokietników 4D, których ustawienie możemy dostosowywać w kilku płaszczyznach. Wysokość siedziska wynosi od 48,5 do 59,5 cm, natomiast przy zakupie wybieramy jeden z dwóch wariantów jego głębokości — 45 lub 48 cm. Warto zwrócić na to uwagę, ponieważ nie jest to parametr, który później możemy swobodnie regulować. Według producenta fotel przeznaczony jest dla osób o wzroście od 153 do 186 cm, a maksymalne obciążenie to 136 kg według normy BIFMA lub 110 kg według EN 1335.


Czytaj też: Test Yumisu 1010 – biurowy tron zamiast gamingowego fotela?
Przyciski, dźwignie i regulacje. Niby siedzę w biurze, a myślami jadę Benzem
Jedną z rzeczy, które najbardziej przypadły mi do gustu, jest sposób obsługi Omni Pro. Wszystkie przyciski, pokrętła i dźwignie wyglądają elegancko, mają „mercedesowy” design i sprawiają, że regulowanie fotela staje się przyjemnym doświadczeniem. Możliwe, że brzmi to trochę dziwnie, bo przecież mówimy o krześle biurowym, ale wystarczy przyjrzeć się tym detalom, żeby zrozumieć, dlaczego tak bardzo może wpaść to w oko.
Szczególnie efektownie prezentuje się panel sterowania umieszczony przy podłokietniku. Za jego pomocą możemy regulować elektryczne podparcie lędźwiowe ErgoPulse, uruchamiać wentylację oraz aktywować funkcję OmniStretch. Sam mechanizm podparcia lędźwiowego oferuje 50 mm zakresu regulacji, co pozwala dostosować sposób podparcia dolnej części pleców bez konieczności szukania mechanicznego pokrętła za oparciem.




Cały układ regulatorów, wygoda obsługi i sposób, w jaki poszczególne mechanizmy reagują na nasze polecenia, przypominają mi fotele samochodów klasy premium. Oczywiście nie jest to identyczne rozwiązanie, ale wrażenie obcowania z czymś bardziej zaawansowanym niż tradycyjny fotel biurowy jest naprawdę wyraźne. I przyznam, że wyjątkowo mi się to podoba.
Czytaj też: Test FlexiSpot BS5 – krzesło z chmurą i wcale nie żartuję
Wentylacja fotela to mój must-have w samochodzie. Teraz również przy biurku
Najbardziej zaskakująca dla mnie funkcja LiberNovo Omni Pro to Active Airflow, czyli aktywna wentylacja siedziska. To rozwiązanie, z którym miałem do tej pory styczność tylko w motoryzacji i w fotelu biurowym spotkałem się z nim po raz pierwszy. I uważam, że jest to absolutnie genialny pomysł, szczególnie dla osób, które — podobnie jak ja — spędzają przed komputerem za dużo czasu.
W konstrukcji siedziska umieszczono wentylator odśrodkowy, którego zadaniem jest zapewnienie przepływu powietrza i ograniczenie gromadzenia się ciepła oraz wilgoci. System oferuje dwa poziomy intensywności, więc możemy dostosować jego działanie do własnych preferencji. Trzeba przy tym pamiętać, że nie jest to klimatyzacja — fotel nie wytwarza zimnego powietrza, a jedynie wspomaga jego cyrkulację, dzięki czemu siedzenie może być przyjemniejsze, szczególnie — zakładam — przy wyższej temperaturze otoczenia. Nawet jednak w październiku, kiedy w biurze robiło się cieplej od sprzętu, często z tej funkcji korzystałem. Faktycznie przyjemnie czuć chłód, a wentylator (przynajmniej przy drukarce 3D działającej za plecami i z włączoną muzyką) nie daje o sobie znać.




Podoba mi się też sposób działania całego systemu. W siedzisku umieszczono czujnik obecności, dzięki któremu wentylacja automatycznie wstrzymuje pracę, kiedy wstajemy, i wznawia ją po powrocie. To pozornie małe udogodnienie, które zwiększa w moich oczach status premium Omni Pro. Warto też zaznaczyć, że aktywnie wentylowane jest samo siedzisko, bez oparcia. Mimo wszystko jest to jedna z tych funkcji, które bardzo chętnie widziałbym w większej liczbie foteli biurowych. Zwłaszcza latem.
Czytaj też: Test Yumisu 2053 – długoterminowy, bo takie są najlepsze. Podobnie jak ten fotel?
Masaż pleców w fotelu biurowym brzmi jak fanaberia. Ale jaka przyjemna!
Drugim dodatkiem, który zrobił na mnie świetne wrażenie, jest OmniStretch. LiberNovo zastosowało tutaj elektryczny mechanizm, który poprzez regulowane podparcie lędźwiowe wykonuje sekwencję ruchów mających rozciągać dolną część pleców. Cały cykl trwa około pięciu minut, a jego uruchomienie wymaga jedynie naciśnięcia przycisku na lewym podłokietniku.
Warto jednak wyjaśnić, że nie jest to klasyczny masaż znany z rozbudowanych foteli masujących. Nie mamy tutaj rolek przesuwających się wzdłuż całego kręgosłupa, intensywnego ugniatania mięśni czy kilkunastu programów. OmniStretch koncentruje się na odcinku lędźwiowym i wykorzystuje ruch podparcia, aby zapewnić efekt rozciągania. W odczuciu przypomina to przyjemny, rytmiczny masaż, choć sam mechanizm działa nieco inaczej.





To jeden z najbardziej efektownych elementów całego wyposażenia. Możliwość uruchomienia takiej funkcji w przerwie od pracy jest świetna, a w połączeniu z mocno odchylanym oparciem pozwala zamienić zwykłe krzesło biurowe w całkiem przyjemne miejsce do krótkiego odpoczynku. Nie potrafiłem skupić się na pracy z włączoną tą funkcją, bo „masaż” wbrew pozorom jest dość mocny, ale na 5 minut resetu? Świetna sprawa.
Czytaj też: Test FlexiSpot BS14 – zabierajcie swoje gamingowe fotele, wolę ten!
Własny akumulator oznacza, że nie musimy prowadzić kabla do biurka. Ale…
Cała ta elektronika potrzebuje oczywiście zasilania. LiberNovo Omni Pro wykorzystuje akumulator litowo-jonowy o pojemności 3000 mAh, który można wyjąć z fotela i naładować przez USB-C. Dzięki temu podczas codziennego korzystania nie jesteśmy ograniczeni przewodem podłączonym do gniazdka. To bardzo rozsądne rozwiązanie, bo trudno wyobrazić sobie wygodne przesuwanie fotela, gdybyśmy musieli stale uważać na kabel wpięty do fotela.
Czas pracy zależy przede wszystkim od wykorzystywanych funkcji. Producent podaje, że sama wentylacja może działać do 36 godzin na niższym poziomie intensywności lub do 9 godzin na wyższym. Przy korzystaniu z jednego cyklu OmniStretch dziennie akumulator ma natomiast wystarczać nawet na 30 dni pracy. Oczywiście są to wartości deklarowane i rzeczywisty czas działania będzie uzależniony od częstotliwości korzystania z poszczególnych mechanizmów.




Przyznam jednak, że mam jedną obawę związaną z tym rozwiązaniem. Sam fakt siedzenia na konstrukcji wyposażonej w akumulator, elektronikę i elektryczne mechanizmy wywołuje u mnie pewien wewnętrzny niepokój. Przez lata pracy w technologii widziałem zbyt wiele historii o przegrzewających się smartfonach, wybuchających telefonach pod poduszką czy puchnących bateriach smart ringów na palcach, żebym siedział na takim fotelu kompletnie bezrefleksyjnie. Zdaję sobie sprawę, że samo zastosowanie akumulatora nie oznacza żadnego zagrożenia, a podczas testów nie zauważyłem niczego niepokojącego. Nie traktuję więc tego jako wady fotela, a wyłącznie własne odczucie, które czasami pojawiało mi się gdzieś z tyłu głowy.
Czytaj też: Test Yumisu 2055 Magnetic – w Polsce robią bardzo dobre fotele!
Podnóżek to prosty dodatek, który dobrze uzupełnia całość. Tylko kosztuje za dużo
W moim zestawie znalazł się również podnóżek StepSync, czyli osobne akcesorium, które możemy ustawić przed fotelem. Jego zadanie jest bardzo proste — zapewnić wygodne podparcie stóp i nóg, szczególnie wtedy, gdy chcemy się bardziej odchylić i odpocząć. Konstrukcja ma dwa poziomy wysokości, a stylistyka współgra z samym Omni Pro. Osobno kosztuje 369 zł, co jak na podnóżek jest sporą kwotą.




Nie będę przesadnie rozpisywał się na jego temat, bo to naprawdę nieskomplikowany dodatek. Mimo wszystko bardzo przyjemny i zdecydowanie przydatny przy korzystaniu z najbardziej odchylonych ustawień oparcia. Warto jedynie pamiętać, że StepSync nie jest integralnym elementem fotela — producent oferuje go osobno lub w zestawach obejmujących dodatkowe akcesoria.
LiberNovo Omni Pro to świetny fotel, ale zdecydowanie nie dla każdego portfela
Oczywiście w całej tej historii pozostaje jeszcze cena. LiberNovo Omni Pro kosztuje w Europie ponad tysiąc euro, a w polskiej dystrybucji spotkamy oferty wynoszące blisko 5 700 zł, choć dokładna kwota zależy od sklepu, aktualnych promocji i wybranego zestawu. To naprawdę ogromne pieniądze, szczególnie jeśli spojrzymy na produkt wyłącznie przez pryzmat jego podstawowej funkcji. W końcu nadal mówimy o fotelu biurowym.
Z drugiej strony przy tak wysokiej cenie trudno oczekiwać czegokolwiek innego niż bardzo dobrej ergonomii, świetnej jakości wykonania i dopracowanych mechanizmów. Omni Pro rzeczywiście oferuje wszystkie te elementy, a dodatkowo dokłada funkcje, których wcześniej nie miałem okazji spotkać w jednym fotelu biurowym. Aktywna wentylacja i masaż naprawdę robią różnicę w odbiorze tego produktu, a eleganckie regulatory i sposób obsługi jeszcze bardziej podkreślają jego luksusowy charakter.




Warto jednak pamiętać, że sam komfort siedzenia pozostaje kwestią bardzo indywidualną; nawet najbardziej zaawansowany fotel nie będzie automatycznie idealnym wyborem dla każdego. Dlatego przed wydaniem tak dużej kwoty szczególnie polecałbym upewnić się, że odpowiada nam zakres regulacji, dostępna głębokość siedziska i charakterystyka podparcia pleców. Nie bez znaczenia pozostaje też obecność elektroniki, która w dłuższej perspektywie oznacza dodatkowe podzespoły mogące wymagać serwisowania. W tej materii producent przewiduje sześć lat gwarancji na konstrukcję i dwa lata na elektronikę.
Czytaj też: Test FlexiSpot E7 Pro – elektrycznie regulowane biurko dostępne w dużej promocji
Czy LiberNovo Omni Pro jest warty uwagi? Zdecydowanie, ale nie bez zastrzeżeń
Po spędzeniu około dwóch tygodni z LiberNovo Omni Pro mogę z czystym sumieniem napisać, że jest to jeden z najprzyjemniejszych foteli, z jakimi miałem do czynienia. Bardzo wygodny, efektownie zaprojektowany i świetnie wykonany. Podoba mi się właściwie cały pomysł na ten produkt, od segmentowego oparcia, przez ergonomiczne regulatory, aż po dodatkowe funkcje, które dotychczas kojarzyłem przede wszystkim z motoryzacją — i to tą nieco droższą. Wentylacja i masaż to świetne rozwiązania, które sprawiają, że korzystanie z Omni Pro jest zwyczajnie rozkoszą.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy powinien od razu wydać na niego ponad pięć tysięcy złotych. Cena pozostaje bardzo wysoka, a część użytkowników prawdopodobnie będzie równie zadowolona ze znacznie tańszego fotela ergonomicznego… albo Markusa z Ikei. Jeśli jednak spędzamy przy biurku wiele godzin dziennie, cenimy komfort i lubimy otaczać się napchanymi technologicznie produktami, Omni Pro ma naprawdę sporo do zaoferowania.





Na koniec dnia to bardzo udane połączenie wygody, elegancji i technologii. Sam projekt wzbudza zainteresowanie, mechanizmy działają w przemyślany sposób, a dodatkowe wyposażenie sprawia, że zwykłe siedzenie przy biurku nabiera odrobiny luksusu. Nie jest to produkt, którego potrzebuje każdy, ale zdecydowanie należy do tych, które potrafią sprawić sporo frajdy. Jeśli nie jeździcie na co dzień Mercedesem, to przy biurku możecie się chociaż tak poczuć.

