Firma Honda jest wyjątkowa, bo potrafi jednocześnie pokazać futurystycznego EV Outlier z silnikami umieszczonymi w obu kołach, a kilka miesięcy później przypomnieć, dlaczego przez dziesięciolecia ludzie zakochiwali się w znacznie prostszych maszynach.
Honda CB250SS to stary przepis podany w bardzo współczesny sposób
Tak dochodzimy do Honda CB250SS Concept, czyli niewielkiego motocykla pokazanego właśnie podczas targów CIMA Motor w chińskim Chongqing. Formalnie nadal patrzymy na koncept, ale jest to jeden z tych “konceptów”, które nie wyglądają jak wydmuszka przygotowana wyłącznie po to, żeby dobrze prezentować się pod reflektorami. Konstrukcja ma normalne oświetlenie, kompletny układ wydechowy z katalizatorem i do tego podzespoły, które spokojnie można przenieść do motocykla produkcyjnego. Według dostępnych informacji seryjna wersja ma pojawić się w Chinach wiosną 2027 roku.
Czytaj też: Triumph odsłania motocykle na 2027 rok. Wyścigowa technologia schodzi na zwykłe drogi

Sercem CB250SS jest chłodzony cieczą, jednocylindrowy silnik o pojemności 249 cm sześciennych. Honda nie podała jeszcze ani jego mocy, ani maksymalnego momentu obrotowego. Wszystko wskazuje jednak na jednostkę spokrewnioną z tą stosowaną w japońskich Rebel 250 i CB250R. Wiemy również o sprzęgle ze wspomaganiem i funkcją antyhoppingową oraz deklarowanym nacisku na liniowe rozwijanie mocy i wysoki moment przy niższych obrotach.
Wygląda jak scrambler, ale Honda nie próbuje oszukiwać fizyki
CB250SS korzysta ze złotego widelca upside-down, tylnego amortyzatora typu monoshock, 17-calowych aluminiowych felg i stosunkowo niewielkiego skoku zawieszenia. Do tego dochodzą okrągły reflektor z ochronną kratką, niewielka owiewka, długa brązowa kanapa oraz stylistyka ewidentnie inspirowana motocyklami sprzed kilku dekad. Okrągły ekran TFT ma z kolei współpracować z systemem Honda RoadSync drugiej generacji.

Czytaj też: BMW zbudowało motocykl dla początkujących, ale najwyraźniej zapomniało ograniczyć wyposażenie
Nie dajcie się jednak zwieść wyglądowi. Ten motocykl nie jest małym odpowiednikiem terenowej CRF. Koła mają średnicę 17 cali, skok zawieszenia jest ograniczony, a cała geometria została przygotowana przede wszystkim z myślą o asfalcie. Innymi słowy, “scrambler” określa tutaj przede wszystkim charakter oraz stylistykę. CB250SS powinien poradzić sobie z gorszą drogą czy lekkim szutrem, ale wyprawę w prawdziwy teren zostawiłbym maszynom zaprojektowanym właśnie do tego.
Mały motocykl nie musi już wyglądać jak etap przejściowy
Niedawno przy BMW F 450 R zwracałem uwagę na podobną zmianę. Małe i średnie motocykle coraz rzadziej są projektowane jako coś, co początkujący ma kupić, nauczyć się jeździć i czym prędzej wymienić na “prawdziwą maszynę”. BMW poszło w stronę technologii oraz wyposażenia. Honda CB250SS idzie w zupełnie inną stronę, ale rezultat może być podobny – próbuje stworzyć motocykl, którego nie trzeba usprawiedliwiać małą pojemnością.
Zresztą sama Honda ma już w Europie podobnie nostalgiczne konstrukcje. Polski cennik obejmuje dziś choćby GB350S za 19900 zł oraz bardziej scramblerowego CL500 za 27600 zł. Pomiędzy nimi widać miejsce na lżejszą i zapewne tańszą maszynę pokroju CB250SS, choć oczywiście na tym etapie ani europejskiej premiery, ani tym bardziej polskiej ceny nikt nie potwierdził.
Czytaj też: Radar przestał być zabawką dla najdroższych motocykli
Premiera w Chinach w 2027 roku wygląda dziś bardzo prawdopodobnie, natomiast globalna kariera tego modelu pozostaje zagadką. Sam nie zdziwiłbym się, gdyby ewentualny europejski wariant dostał większą jednostkę i inną nazwę. Honda już teraz sprzedaje bowiem na naszym rynku motocykle z silnikami o pojemności poniżej pół litra.
Źródła: Honda CL500, Visordown, BikeWale

