I to nawet nie jest żart! Gdy zobaczyłem ten projekt, natychmiast sobie pomyślałem, że takie elektryka chciałbym prowadzić! Niestety po chwili zaczynało do mnie docierać, że samochód na który patrzę, nie jest po prostu elektrykiem, tylko autonomiczną jednostką i nie ma nawet kabiny dla kierowcy. Co najbardziej zaskakujące, to że nie będzie nawet przyszłością naszych dróg, a przynajmniej nie tych naziemnych.
Ten stylowy elektryk nie jest niestety dla człowieka. Nim nie pojeździmy, ale dzięki niemu polecimy
Przez lata pracując jako logistyk, autonomia najbardziej mi się kojarzyła z procesami magazynowymi i produkcyjnymi, a to bardzo naiwne, bo jest na nią miejsce w wielu strukturach, taki jak na przykład lotniska. Czyli przestrzeń, w której wszyscy poruszają się z ogromną ostrożnością, w wyznaczonych trasach i w bardzo przewidywalnym rytmie.

Płyta lotniska aż się prosi o takie zastosowania jak XCMG SDA411, czyli najnowszy koncept pojazdu holowniczego, który się może stać przyszłością wszystkich prac. Jak nazwa sugeruje, za stworzeniem tego elektryka stoi chińska firma XCMG, która ogłosiła i ukazała swoją wizję lotnisk za pośrednictwem portalu społecznościowego LinkedIN (nastawiony na biznes, nie rozrywkę).
Bez kabiny kierowcy, za to z systemem autonomiczności poziomu L4, platforma jest specjalnie zbudowana do bezzałogowej logistyki. Jej system percepcji 360° umożliwia autonomiczną nawigację, unikanie przeszkód, wykonywanie zadań i parkowanie, wspierając ciągłe operacje ruchu mieszanego w wymagających środowiskach.
Ta sama wiadomość ukazała także minutowy materiał prezentujący elektryka w drodze, bo niestety nie w akcji. Ukazano jak zgrabnie omija przeszkody i wchodzi w zakręty, lecz to na pewno nikogo nie zauroczy, ani nie zadziwi. Byłoby to naprawdę szokujące, gdyby materiały promocyjne zawierały pojazd popełniający straszne błędy, prawda?
Czytaj też: Zapnijcie pasy! Nowa Tesla Roadster, to samochód, który rzeczywiście lata. Kiedy premiera?
To co jednak najbardziej przyciąga wzrok, to niesamowity projekt, który ukazali twórcy. Tego typu ciągnik naprawdę nie ma żadnego powodu, żeby wyglądać atrakcyjniej niż przeciętny samochód osobowy na drogach, a jednak. Dosłownie, gdyby tylko dorobić mu drzwi i miejsca dla pasażera i kierowcy, to równie dobrze dałoby się go przerobić w elektryczny kabriolet o minimalistyczno-futurystycznej konstrukcji.

Zachwyt niestety musi też ustąpić miejsca refleksji. Systemy autonomiczne, są zawsze bardzo ekscytującą częścią wdrażania nowy rozwiązań logistycznych. Jest w tym coś magicznego, kiedy dobrze ułożone elementy działają bez niczyjej pomocy. Ktoś jednak wcześniej tymi narzędziami kierował, więc każdy autonomiczny pojazd, to brak jakiejś osoby. To tworzy oczywiście nowe miejsca pracy, lecz najgorszym składnikiem tego równania, jest uzależnienie od woli zarządu danego obiektu.
Czytaj też: Duży samolot przestaje być potrzebny na części dalekich tras
Miejmy jednak nadzieję, że za wprowadzaniem takich rozwiązań, zawsze będą szły szkolenia i rozsądek. Dzięki temu człowiek będzie mógł się skupić na zarządzaniu i nadzorowaniu maszyn, żeby ograniczyć margines błędu, maszyn, których autonomia ma bardzo wyraźne granice.
Źródło: electrek

