Oczywiście mogą też się zamienić w kamerki internetowe, a jeżeli są wyjątkowo piękne, to posłużyć jako ozdoba, co kto woli. Jednakże badacze z uniwersytetu w Los Angeles zadecydowali, że dadzą staremu smartfonowi drugie życie i to tak dosłownie. Dostał nogi i algorytmy, które pozwalają mu na pokonywanie dróg o własnych siłach.
Oto PhoneBot, dwunożny robot, który pokazuje jak wiele niewykorzystanych możliwości drzemie w starych smartfonach
Na co dzień częściej mamy pod nos podsuwane wieści o tych najbardziej spektakularnych, czyli humanoidalnych robotach. Jednakże świat robotyki wcale się do nich nie ogranicza i prawdopodobnie, nie są one w kwestiach przewidywanej praktyczności zastosowania najważniejsze. To małe projekty z nastawieniem na cięcie budżetu i regularne realizowanie celów są najistotniejszymi z prac. Z takiego zamysłu powstał robot PhoneBot.

Tego małego robota stworzył zespół Robotics and Mechanisms Laboratory (RoMeLa) Kalifornijskiego Uniwersytetu w Los Angeles, tworzony przez studentów Ruochena Houa. Quanyou’a Wanga oraz Daniela Koha, a to wszystko pod okiem dyrektora tego działu, profesora Dennisa Honga. Pracę opublikowano na portalu arxiv. Cały materiał opisuje, jak doszli do stworzenia funkcjonującego robota, który działa tylko przy pomocy telefonu jako głównej jednostki.
Czytaj też: Pierwszy taki robot na świecie. Przebudujesz go po swojemu i wykorzystasz wedle widzimisię
Idea zrodziła się właśnie z praktyczności. W podobnych projektach szacuje się koszty stworzenia maszyny o takiej wielkości na kwoty pomiędzy 3500 a 13800 dolarów i jest to wysoka kwota, jeżeli celem jest powszechne użycie i masowa produkcja. Z wyłączeniem ceny smartfona, PhoneBot ma kosztować zaledwie 400 dolarów.

Smartfon nie musi być najnowszej generacji, żeby skutecznie działał jako centralny punkt robota. Można do tego celu za grosze kupować porzucone urządzenia i aż dziw bierze, że nie stworzono czegoś na wzór tego projektu już wcześniej. W końcu w pakiecie przychodzi szereg niezbędnych elementów: głośniki, mikrofony, połączenie z internetem, obiektywy aparatów, żyroskopy, procesory i baterie. W tym wypadku procesor jest odpowiedzialny za sieć wprawiającą robota w ruch, z kolei ekran pokazuje najważniejsze informacje dotyczące pracy jego funkcji.
Maszyna ma zaledwie 48 centymetrów wzrostu i waży lekko poniżej dwóch kilogramów z wliczeniem ciężaru dodatkowej baterii i smartfona. Posiada 13 tanich silniczków, po sześć na nogę, plus jeden, który obraca tułowie. Zamontowany w nim krętlik pozwala robotowi użyć kamery, żeby się zwracać w stronę osoby, za którą ma podążyć. Dzięki temu nie musi robić nienaturalnych, gwałtownych ruchów, przez które najpewniej straciłby równowagę.

Naturalnie dla skrócenia procesu nauki, tak jak to jest popularne w środowisku badawczym, nim, zespół przeszedł do prób na “żywym” organizmie, najpierw przeprowadzono wiele symulacji, mających nauczyć system jak się stawia kroki i łapie balans. Dzięki temu nim wyruszył w świat, robot już miał zakodowane jak się poruszać, żeby nie ciągnąć stopami po powierzchni oraz system wiedział, jakie są ograniczenia ruchowe oraz prędkości.
Czytaj też: Trzecie ramię i szósty palec. Nadliczbowe kończyny robotyczne redefiniują granice ludzkiego ciała
Robot może się nawet porozumiewać z ludźmi przy pomocy zamontowanego smartfona, lecz na czas eksperymentów wspierał się zewnętrznym systemem laptopa, ale z sukcesem jednocześnie podążał za obiektem o własnych siłach. Do testów używano Honora 9 z 2017 roku (Android) oraz trzy starsze modele smartfonów kupione za nie więcej niż 80 dolarów. Trzeba przyznać, że jak na taki budżet, to wszystko brzmi imponująco. Ciekawi aż, w jaki sposób, stworzona przez uczniów platforma, może zostać wykorzystana w przyszłości.
Źródło: newatlas

