Tak właśnie powstał BMW M 1000 RS, czyli nowy motocykl typu hyper naked, który niemiecki producent określa mianem najmocniejszej maszyny w swojej kategorii na świecie. Niemcy nie stworzyli tutaj jednak zupełnie nowej konstrukcji, a połączyli rozwiązania z dwóch istniejących motocykli, dorzucili kosztowne materiały i ograniczyli produkcję do zaledwie 1000 egzemplarzy.

BMW M 1000 RS ma 218 KM, ale niekoniecznie jest szybszy od poprzednika
Sercem M 1000 RS jest czterocylindrowy silnik rzędowy o pojemności 999 cm³, który to pochodzi z wyścigowo zorientowanego BMW M 1000 RR. Generuje 218 KM przy 14500 obr./min oraz 113 Nm przy 11000 obr./min, co w połączeniu z masą własną wynoszącą 196 kg zapewnia stosunek mocy do masy na poziomie około 1112 KM na tonę. Co istotne, mówimy tutaj o motocyklu gotowym do jazdy, z płynami eksploatacyjnymi i paliwem, a nie o suchej masie.
Czytaj też: Elektryczne motocykle Harleya mają bardzo poważny problem

Taki zestaw pozwala według producenta rozpędzić się do 100 km/h w 3,2 sekundy, osiągnąć 200 km/h w 7,2 sekundy i rozwinąć maksymalnie 283 km/h. Robi wrażenie? Oczywiście, ale wystarczy spojrzeć na dotychczasowego M 1000 R, żeby odkryć pewien paradoks. Ten motocykl oferuje 210 KM przy 13750 obr./min, w odpowiedniej konfiguracji waży 194 kg, a do 200 km/h rozpędza się w identycznym czasie. Jego prędkość maksymalna jest z kolei niższa o zaledwie 3 km/h.

Różnica tkwi przede wszystkim w charakterystyce silnika. BMW zwiększyło stopień sprężania z 13,1:1 do 14,5:1, a jednostka osiąga moc maksymalną przy wyższych obrotach. Maksymalny moment obrotowy pozostał jednak na poziomie 113 Nm. Dodatkowa moc może więc mieć większe znaczenie podczas jazdy na wysokich obrotach i to zwłaszcza na torze, a nie przy zwykłym poruszaniu się po drogach publicznych.
Karbon, tytan i technologia z motocykli wyścigowych
Znacznie ciekawiej wygląda kwestia wyposażenia, bo BMW nie ograniczyło się do wymiany silnika. M 1000 RS otrzymał karbonowe obręcze M, kompletny tytanowy układ wydechowy, który według producenta zmniejsza masę o 1,6 kg, a do tego aerodynamiczne skrzydełka z włókna węglowego. Te ostatnie mają zwiększać docisk przedniego koła przy wysokich prędkościach. Jak bardzo? Tego nie wiemy.
Czytaj też: Moto Guzzi łamie tradycję liczącą 59 lat. Nowy motocykl robi coś, czego fani mogą nie wybaczyć



Do tego dochodzą elektronicznie regulowane zawieszenie Dynamic Damping Control, hamulce M z przednimi tarczami o średnicy 320 mm, kontrola trakcji DTC, ABS Pro oraz pakiet M Track. Motocykl otrzymał również podnóżki zaczerpnięte z M 1000 RR i siedzenie umieszczone o 20 mm wyżej względem M 1000 R. Dzięki temu pozycja kierowcy mocniej obciąża przednie koło, zbliżając tym samym ogólną ergonomię do pełnoprawnego superbike’a.

Podobny kierunek rozwoju w tej półce motocykli zauważyłem już przy Ducati Panigale V4 SP. Innymi słowy, widać dziś jak na dłoni, że producenci próbują wycisnąć z coraz bardziej zaawansowanych maszyn dodatkowe możliwości nie tylko samym silnikiem, ale również kosztownym osprzętem. Tyle że M 1000 RS idzie jeszcze dalej w kwestii ekskluzywności.
BMW sprzedaje coś więcej niż osiągi
BMW wyceniło M 1000 RS w Polsce na 181000 złotych, podczas gdy podstawowy M 1000 R kosztuje od 106990 złotych. Różnica jest więc ogromna, choć należy pamiętać, że nowy RS bazuje na znacznie bogatszej konfiguracji, a karbonowe koła, tytanowy wydech i dodatkowe elementy wyścigowe kosztują swoje. Najważniejszy pozostaje jednak limit produkcji, bo firma stworzy zaledwie 1000 egzemplarzy M 1000 RS na cały świat, a pierwsze sztuki trafią do dealerów w marcu 2027 roku. Producent wyraźnie celuje więc w kolekcjonerów i najbardziej wymagających entuzjastów, dla których sama wyjątkowość motocykla ma znaczenie porównywalne z jego osiągami.

Czytaj też: Zontes przestał celować tylko w tani segment. Nowy motocykl ma wejść między znacznie większych graczy
Patrząc na ten projekt, trudno mi oprzeć się wrażeniu, że BMW doskonale rozumie obecne realia rynku supersportowych motocykli. Kolejne konie mechaniczne przestają robić tak wielką różnicę, bo ograniczenia coraz częściej wynikają z przyczepności, aerodynamiki i możliwości kierowcy. Dlatego producent sprzedaje już nie tylko osiągi, ale też dostęp do ekskluzywnej konstrukcji, której większość motocyklistów nigdy nie zobaczy na żywo.
Źródła: BMW Motorrad, BMW M 1000 RS

