Najnowszy raport finansowy firmy sugeruje, że Sony nie ma się czego bać, bo PlayStation radzi sobie znakomicie, mimo że sama sprzedaż konsol wyraźnie zwalnia. Zresztą już wcześniej zastanawiałem się, jak rzeczywiście poradzi sobie Wolverine, kiedy wprawdzie pierwsze szacunki sugerowały świetny start, ale pozostawiały pytania o długoterminową sprzedaż. Teraz mamy wreszcie oficjalne dane, a przy okazji całkiem interesujący obraz kondycji PlayStation. Sony udowadnia bowiem, że do zarabiania coraz większych pieniędzy wcale nie potrzebuje sprzedawać rekordowej liczby nowych konsol.
PlayStation 5 sprzedaje się coraz gorzej, ale Sony zarabia więcej
Według raportu finansowego za drugi kwartał roku fiskalnego 2026, czyli okres od lipca do września, Sony dostarczyło na rynek 2,6 miliona PlayStation 5. Rok wcześniej wynik wynosił 4 miliony, więc mówimy o spadku aż o 35 procent. Łącznie od premiery firma dostarczyła 97,9 miliona PS5, a więc nadal nie dogoniła PlayStation 4, które w analogicznym momencie swojego życia miało na koncie około 103 milionów egzemplarzy.
Czytaj też: Coś paskudnego stało się z dodatkami do gier wideo

Jednak znacznie ciekawiej wygląda sprzedaż oprogramowania. Gracze kupili 88,2 miliona gier na PS4 i PS5, czyli o prawie 8 milionów więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie liczba aktywnych użytkowników PlayStation Network osiągnęła 127 milionów miesięcznie, co oznacza wzrost o 8 milionów. Aż 78 procent sprzedanych pełnych wersji gier stanowiły wydania cyfrowe.
Czytaj też: Wycofałem demo swojej gry ze Steama. Mali twórcy gier mają dziś ogromny problem
Efekt tego wszystkiego? Przychody działu gier wzrosły o około 9 procent, a zysk operacyjny z 120,4 do 220,1 miliarda jenów. Trzeba jednak pamiętać, że tak ogromny wzrost zysków częściowo wynika z braku nadzwyczajnych kosztów, które obciążały wcześniejszy okres, a nie wyłącznie ze świetnej sprzedaży. Mimo wszystko kierunek jest jasny – Sony zarabia coraz więcej na użytkownikach, którzy już posiadają PlayStation.
Wolverine nie powtórzył sukcesu Spider-Mana. Co dalej z PlayStation?
Marvel’s Wolverine sprzedał się w 2,4 miliona egzemplarzy do 4 listopada, czyli w 50 dni od premiery. Dla porównania Marvel’s Spider-Man 2 przekroczył 5 milionów po zaledwie 11 dniach. Różnica jest ogromna i to zwłaszcza że oba tytuły stworzyło to samo studio. Nie nazwałbym jednak Wolverine’a finansową porażką, bo nie znamy ostatecznych i oficjalnych kosztów produkcji i marketingu ani oczekiwań Sony. Sam wydawca podkreśla zresztą pozytywny wkład gry w wyniki finansowe.

Czytaj też: Lepiej grać, czy scrollować? Oto co mówią badania o graniu w gry
Przy okazji Sony zapewniło, że przygotowania do następnej generacji PlayStation postępują zgodnie z planem. Firma deklaruje też zabezpieczenie odpowiedniej ilości pamięci na przyszłoroczną produkcję sprzętu i to mimo rosnących cen komponentów. Patrząc z kolei na te liczby, trudno oprzeć się wrażeniu, że Sony coraz mniej zależy na ciągłym sprzedawaniu nowych konsol, a coraz bardziej na utrzymywaniu graczy w swoim ekosystemie. Abonamenty, cyfrowe zakupy i kolejne premiery zapewniają przychody nawet wtedy, kiedy sprzedaż sprzętu hamuje. Dla firmy ma to sens, ale z perspektywy gracza uzależnienie całej branży od cyfrowych sklepów i usług już niekoniecznie jest powodem do świętowania.

