Koniec walki z wiatrakami. Co w życiu Polaków zmieni poprawiona „ustawa wiatrakowa”?

Obecnie panujące w Polsce zasady dotyczące budowy farm wiatrowych są jednymi z najbardziej restrykcyjnych na kontynencie, ale wkrótce może się to zmienić. Jeśli zostanie przegłosowana w Sejmie uwzględniająca wiele poprawek „ustawa wiatrakowa”, w naszym kraju otworzy się droga do budowy turbin na sporym obszarze Polski. Co ważne, takie inwestycje będą na rękę nie tylko producentom energii, ale również lokalnym społecznościom.
Koniec walki z wiatrakami. Co w życiu Polaków zmieni poprawiona „ustawa wiatrakowa”?

Do niedawna Polska uchodziła za kraj, w którym energia wiatrowa była traktowana po macoszemu, a restrykcyjne regulacje na cele z zasadą 10H sprawiały, że 99,7 proc. obszaru naszego kraju nie nadaje się do zbudowania elektrowni wiatrowej – podaje OKO.press za think-tankiem Instrat.

Zasada 10H, która została wprowadzona w ustawie z 2016 roku, polega na tym, że wiatraki mogą być postawione z dala od zabudowań w odległości co najmniej 10-krotności wysokości turbiny razem z łopatą postawioną w pionie. W niektórych przypadkach chodziło aż o dwa kilometry pustej przestrzeni, a jak wiadomo, o taką w stosunkowo zabudowanej Polsce jest już trudno.

Czytaj też: Panele słoneczne w bloku staną się codziennością. Wyjaśniamy, kim jest prosument lokatorski i kto może skorzystać

Nowa „ustawa wiatrakowa”, która od kilku miesięcy znajdowała się w sejmowej zamrażarce, została wreszcie wyjęta na zewnątrz i będzie przedmiotem obrad Sejmu pod koniec stycznia. Jakie zmiany wprowadza nowa propozycja Prawa i Sprawiedliwości, za którą są zgodne głosować nawet partie opozycyjne?

W zapisach „ustawy wiatrakowej” nie ma mowy o zasadzie 10H. Zamienia się nią w stałą odległość 500 metrów, w jakiej muszą znajdować się turbiny od zabudowań. Co ważne, na budowę farmy wiatrowej musi wyrazić zgodę rada gminy, na terenie której będzie postawiona. Ustawa daje szerokie udogodnienia lokalnym społecznościom. Nie tylko samorządowcy mogą decydować, czy chcą lub nie chcą wiatraków na swoim terenie, ale również w przypadku zgody na budowę elektrowni mieszkańcom danej gminy producent energii powinien udostępniać 10 proc. mocy z zainstalowanego wiatraka.

Czytaj też: Co łączy panele słoneczne, turbiny wiatrowe, owce i pszczoły? Brytyjczycy wpadli na nietypowy pomysł

W takiej sytuacji można przyznać, że zapisy zachęcą gminy do budowania turbin wiatrowych. Do tej pory opłacało się to tylko największym gigantom energetycznym w Polsce, ale dzięki „ustawie wiatrakowej” będzie to korzystne również dla mieszkańców regionów, kreując tzw. energetykę społeczną.

Ustawa wiatrakowa zmieni krajobraz Polski nie do poznania. Kto jest przeciw?

Spośród ugrupowań politycznych, które najbardziej sceptycznie podchodzi do proponowanej ustawy jest Solidarna Polska. To właśnie brak porozumienia z ta partią był główną kością niezgody i spowodowało, że na kilka miesięcy projekt ustawy zniknął ze stołów.

Jednym z argumentów Solidarnej Polski oraz wielu innych osób, które są przeciwne budowie wiatraków na masową skalą, jest hałas. Cytując za OKO.Press wypowiedź prof. Piotra Kacejko, dowiadujemy się, że proponowany dystans 500 metrów nie jest odległością na tyle bliską, by życiu i zdrowiu człowieka mogło coś zagrażać:

Turbiny wiatrowe wydają charakterystyczny dźwięk. Z naszych badań wynika jednak, że w odległości 500 metrów nie oddziałuje on na zdrowie człowieka. Na duże odległości migrują tylko infradźwięki, ale nie ma jednoznacznych dowodów na ich negatywny wpływ na zdrowie ludzi.

Poza hałasem wymienia się również zaburzenie krajobrazu wiejskiego oraz negatywny wpływ na latające ptaki w pobliżu turbiny. Pierwsza kwestia zdaje się sprowadzać jedynie do poczucia estetyki każdego z nas – niektóre kraje wręcz kojarzą się nam z wiatrakami i turyści chętnie przyjeżdżają oglądać ogromne farmy na terenach wiejskich (Niderlandy czy Dania). W przypadku ptaków od kilku lat wprowadzane są różne rozwiązania zmniejszające liczbę wypadków – nie tylko stosuje się odpowiednie malowania łopat, które poprawiają widoczność turbin dla ptaków, ale również unika się stawiania turbin na trasach migracyjnych. Drugie rozwiązanie zastosowane w USA w stanie Kalifornia spowodowało spadek śmiertelności ptaków aż o 50 proc.

Czytaj też: W Chinach powstała największa na świecie morska turbina wiatrowa

Mnóstwo energii z wiatru, ale nadal jest jeden szkopuł

Chociaż pomysł nowej „ustawy wiatrakowej” brzmi znakomicie dla idei „zazieleniania” polskiej energetyki, ale czy ustawodawca zwraca uwagę na to, jak niestabilnym źródłem energii jest wiatr? Podobnie jak w przypadku innych OZE, tutaj również jest potrzeba budowy magazynów energii gromadzących nadwyżkę wyprodukowana podczas wietrznych dni, do której można sięgnąć w czasie gdy łopaty się nie kręcą.

Czytaj też: Rekord produkcji energii w Polsce. Turbiny wiatrowe wykręciły niemal maksimum, ale co się stało z nadwyżką?

W okresie Bożego Narodzenia w 2022 roku doszło nie po raz pierwszy do sytuacji, gdy odgórną decyzją trzeba było zredukować produkcję energii z wiatru, ponieważ była przewaga podaży nad popytem, a zdolności magazynujące elektrowni szczytowo-pompowych zostały już wykorzystane. Gdyby w Polsce znajdowało się więcej wielkoskalowych magazynów energii, wówczas ta sytuacje by się nie powtarzały, a każdy kW energii byłby wykorzystany do maksimum.

Na koniec musimy przyznać, że nawet bez „ustawy wiatrakowej” polska energetyka wiatrowa się rozwija. Obecne elektrownie mają łącznie maksymalną moc 9 GW, a 4 stycznia br. pracowały one z rekordową mocą aż 7,6 GW, produkując w ciągu godziny 7576 MWh. Jest to już znaczna wartość w mikście energetycznym naszego kraju i miejmy nadzieję, że będzie ona tylko rosła.