
Volkswagen Golf Variant R to zaskakująco ładne auto. Spodziewałem się, że będzie pokraczny

Sportowy Golf w kombi wzbudzał we mnie mieszane uczucia. Spodziewałem się, że auto będzie wyglądać zwyczajnie pokracznie. Trochę jak wręcz poskładane w amatorskim garażu i byłem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, jak Volkswagen Golf Variant R się prezentuje.

Przede wszystkim trzeba docenić to, że podobnie jak w przypadku Seata/Cupry Leona, Golf w kombi nie różni się mocno od Golfa w hatchbacku. Jest to w zasadzie to samo auto, tylko z większym zadkiem. Czyli mamy tę samą szerokość 2 073 mm z lusterkami, niemal taką samą wysokość 1 466 mm w kombi i 1 458 mm w hatchbacku, a długość rośnie z 4 290 do 4 643 mm, czyli wcale nie tak mocno.
Volkswagen Golf Variant R z daleka pokazuje, że nie jest potulny barankiem. Z przodu mamy agresywne wloty powietrza, a wzrok przyciąga też mocno opadająca, wręcz nieco spiczasta maska oraz to nieszczęsne podświetlane logo. Nie jestem fanem podświetlania samych krawędzi logotypu i to, szczególnie po ciemku, wygląda jak chałupniczo przyklejone paski LED.

Z boku trudno przejść obojętnie obok 19-calowych felg R-Performance z bardzo efektownym wzorem, zza których wyglądają spore tarcze hamulcowe oraz charakterystyczne, niebieskie zaciski.

Z tyłu da się zauważyć niewielki spoiler osłaniający szybę, ale dopiero po pewnym czasie, bo tutaj wzrok skutecznie przyciągają duże, dwie podwójne końcówki wydechów, które kradną całą uwagę. Trzeba też pochwalić efektowne, ładnie wkomponowane światła. Zdecydowanie Volkswagen Golf Variant R to ładne auto, nie tylko ładne jak na kombi.
Czytaj też: Test Isuzu D-Max Arctic Trucks – lepszego auta na atak zimy nie mogliśmy trafić
Błyszczący plastik i dotykowe pola, ale wnętrza Volkswagena Golf Variant R ma też zalety

Golf Variant R to auto z tych, które reprezentują ostatnie stadium przemijającej generacji wnętrz aut Volkswagena. W którym królują jeszcze dotykowe pola, ale trzeba przyznać, że jest tu efektownie, głównie ze względu na sportowe akcenty.

Te to wstawki z plastiku imitującego włókno węglowe oraz niebieskie elementy, charakterystyczne dla serii R. Znajdziemy je na kierownicy czy przeszyciach foteli. Plastik trzeba przyznać, że jest dobrej jakości (w końcu kosztuje dodatkowe 4 520 zł) i nie wydaje niepokojących dźwięków. Łączy się z miękkim wykończeniem deski rozdzielczej oraz nieszczęsnym piano black, które w ogromnych ilościach występują na konsoli środkowej, która zawsze jest przez to zakurzona, a z czasem zacznie się rysować, jeśli nie jest zabezpieczona folią.

Wnętrze jest dosyć ciemne, szczególnie jeśli nie mamy na wyposażeniu panoramicznego dachu (za dodatkowe 6 080 zł), albo jest zasłonięty. Co z drugiej strony dobrze współgra z delikatnym, ale efektownym podświetleniem ambientowym. Do wyboru mamy 30 kolorów oraz różne warianty ich kombinacji.




Mamy tu również dwa rozwiązania modułowe. Czyli rozkładany uchwyt na napoje na konsoli środkowej oraz ładowarkę indukcyjną z zamknięciem, dzięki czemu po włożeniu do niej smartfonu dostajemy dodatkową półkę, a sam smartfon nie przesuwa się w trakcie jazdy. Wydawało mi się, że ładowarka jest mała, ale skoro wszedł tam Galaxy S25 Ultra to zmieści się tam praktycznie każdy smartfon.

Sportowe fotele Premium Sport są standardem wyposażenia wersji R, ale w podstawie są one materiałowe. Za widoczna na zdjęciach tapicerkę skórzaną Nappa trzeba solidnie dopłacić, bo 13 810 zł. A i tak nawet za dopłatą elektrycznie jest regulowany wyłącznie fotel kierowcy. Do tego mamy podgrzewanie. Fotele o sportowym zacięciu, dobrze trzymające w zakrętach, ale bardzo komfortowe i nieprzesadnie twarde. Można w nich śmiało robić bardzo długie trasy.



Na tylnej kanapie mamy bardzo dużo miejsca, w końcu po coś nam te kombi potrzebne. Nie brakuje też przestrzeni nad głową i podróżuje się to bardzo komfortowo. Do dyspozycji są tu dwa porty USB-C, trzecia strefa klimatyzacji, rozkładany podłokietnik oraz klapkę do bagażnika w celu przewożenia dłuższych przedmiotów.



Sam bagażnik jest bardzo duży. Auto niezelektryfikowane, więc nic nam nie zabiera przestrzeni i dostajemy solidne 611 litrów pojemności. Z góry przepraszam za zdjęcia bagażnika, pogoda nie daje wyboru. Pochwalić trzeba płaską podłogę, haczyki oraz dodatkową przestrzeń po bokach, idealną do przewożenia np. płynu do spryskiwaczy.









Czytaj też: Test Omoda 9 Super Hybrid – chińskie pomysły na polskiego klienta. Czy działają?
Volkswagen Golf Variant R jest pełny współczesnych technologii

Jak już wspominałem, wnętrza Golfa Variant R to jeszcze wersja dotykowa. Z haptycznymi przyciskami na kierownicy oraz sterowaniem klimatyzacją za pomocą pól pod ekranem, które są tutaj podświetlane.






Ekran główny jest bardzo duży, podobnie jak w pozostałych nowych Volkswagenach i ma przekątną 12,9 cala. Bardzo ładny, z dobrymi kolorami i wzorową jasnością. Do tego mamy dosyć kolorowy interfejs, który tylko na pierwszy rzut oka wydaje się mocno rozbudowany. W praktyce łatwo jest się w nim odnaleźć.

Android Auto i AppleCarPlay działają oczywiście bezprzewodowo, a porty USB-C można wykorzystać do sprawnego ładowania urządzeń, bo oferują moc 45 Watów w przypadku każdego z gniazd.




Ekran kierowcy ma przekątną 10,2 cala. Jest on niestety mocno obudowany błyszczącym plastikiem, co nieco go optycznie zmniejsza. Do dyspozycji mamy cztery warianty zegarów – klasyczne okrągłe, mocno cyfrowe oraz sportowe w wersji okrągłej lub z obrotami wyświetlanymi na poziomej skali. To zdecydowanie najbardziej efektowny wariant.


System kamer 360, choć może tego na zdjęciach nie widać przez padający śnieg, jest bardzo dobrej jakości. Oferuje wygodną i użyteczną perspektywę oraz czytelny obraz nawet w trudnych warunkach oświetleniowych. Najbardziej wypasiony wariant nagłośnienia składa się z 9 głośników, subwoofera i 12-kanałowego wzmacniacza o mocy 480 W. Dźwięk jest dobrej jakości, opcjonalnie bardzo przestrzenny, ale jeśli ktoś woli bardziej skupione brzmienie to wszystko można dostosować w rozbudowanej sekcji ustawień.
Czytaj też: Chery Tiggo 7 vs Tiggo 8 – który lepszy dla polskiego klienta?
Volkswagen Golf Variant R to bardzo szybkie kombi

Variant R jest najbardziej usportowionym gatunkiem Golfa, więc nie mogło tutaj zabraknąć mocy. W niewielkiej, 4-cylindrowej jednostce o pojemności 2.0 l upchnięto 333 KM i 420 Nm momentu obrotowego (2 100 – 5 500 obr./min), co pozwala na osiągnięcie pierwszej setki poniżej 5 sekund. Wystarczy 4,8 s, aby zobaczyć ją na liczniku. Producent nie bawił się też w zbędne ograniczanie prędkości maksymalnej – bohater dzisiejszego odcinka potrafi rozpędzić się do 270 km/h.

Jednym z wielu elementów odróżniających R od zwykłego Golfa, jest jego napęd. Mamy tutaj napęd na wszystkie koła nazywany przez producenta 4MOTION, który w normalnych okolicznościach preferuje napędzanie przednich kół, ale potrafi błyskawicznie dołożyć napęd na tył i rozdzielić moment obrotowy tylnych kół tak, aby auto było stabilne nawet w wymagających warunkach. Zadaniem tego skomplikowanego systemu jest monitorowanie prędkości obrotowej każdego koła, analizowanie prędkości i sygnałów przesyłanych przez kierownicę, aby przewidywać ewentualne poślizgi i zapobiegać im i tak, to działa. Zima 2025/2026 uraczyła nas nie tylko pięknymi, białymi krajobrazami, ale też cholernie śliskimi drogami, które pozwoliły nam sprawdzić, czy napęd 4MOTION jest faktycznie taki mądry, jak zapewnia producent. Cóż, jest. Bez wnikania w szczegóły naszych przygód – pozwalał na pokonywanie zakrętów z prędkością znacznie przekraczającą tą, jaką osiągali inni kierowcy, a nawet jeśli bywały momenty, w których miałam wrażenie, że złapałam lekką podsterowność, wystarczył lekki sygnał przekazany Golfowi R za pomocą kierownicy, a posłusznie wracała na prawidłowy tor jazdy. Miłośnicy jazdy bokiem na pewno docenią też dedykowany tryb jazdy Drift. Wtedy napęd jest przekazywany na tył z priorytetem jednego koła, co ułatwia wejście w poślizg.

Tak naprawdę powinnam się cieszyć, że test przypadł na tak parszywą pogodę, bo pozwolił nam sprawdzić, jak nasze sportowe kombi zachowuje się w warunkach, które są znacznie bardziej wymagające, niż nagrzany, letni asfalt. Auto było nie tylko cholernie stabilne, pozwalało też na jazdę z fantazją, oczywiście w granicach rozsądku – pamiętajmy, że na gołym lodzie nawet tak zaawansowane systemy jak 4MOTION mają swoje granice, w szczególności przy narowistości tej konstrukcji. Niemniej jednak, jeżeli nie pomylicie fantazji z lekkomyślnością, jazda Golfem R będzie czystą przyjemnością. W standardzie otrzymacie dwusprzęgłową, 7-stoopniową skrzynię znaną z innych modeli, ale tutaj została ona dostrojona do momentu obrotowego variantu R, aby pozwalać na bardziej dynamiczną jazdę. Adaptacyjne zawieszenie z możliwością wyboru profilu jazdy chwaliłam do znudzenia podczas innych testów, więc nie będę się powtarzać, ale warto zaznaczyć, że tak, można je dokupić i naprawdę warto to zrobić.

Efektownie wyglądający wydech nie jest atrapą i wydaje bardzo przyjemne dźwięki, ale Volkswagen postanowił zepsuć je dodatkowym burczeniem płynącym z głośników. To na szczęście można wyłączyć przełączając tryb jazdy na Indywidualny.
Czytaj też: Test Audi A5 Avant e-hybrid – kombi tylko z nazwy
Duża moc lubi benzynę

Czysta benzyna proszę Państwa, uprzedzam zanim przejdziemy do konkretów:
| Miasto | 9-9,5 l/100 km |
| Trasa do 90 km/h | 7,5 l/100 km |
| Droga ekspresowa (tempomat 120 km/h) | 7,8 l/100 km |
| Autostrada (tempomat 140 km/h) | 10 l/100 km |
No niestety, w mieście poczujecie koszty tankowania, ale wymaganie od Variantu R ekonomii byłoby nie tylko naiwne, byłoby wręcz zabawne. Za przyjemności się płaci, a jeżeli szukacie czegoś, co spali dwa razy mniej, cóż, na rynku jest mnóstwo ekonomicznych hybryd. Nie będzie się jeździło tak fajnie, ale spalą mniej. Wszystko zależy od Waszych priorytetów.
Czytaj też: Test Volkswagen Tayron – to więcej, niż tylko uzupełnienie gamy modeli
Ponad 250 tys. złotych za Golfa w kombi to niekoniecznie dużo

Variant R w podstawowej wersji wyposażenia kosztuje 197 690 zł, natomiast testowany egzemplarz to koszt rzędu 255 000 – 257 000 zł. Za co dopłacamy prawie 60 000 zł? Najdroższa jest tapicerka ze skóry Nappa, dedykowana dla wersji R – kosztuje 13 810 zł. Wstawki o strukturze włókna węglowego w środku to kolejne 4 520 zł, panoramiczny dach również nie należy do najtańszych – 6 080 zł. Jak widzicie, bez wielu z tych dodatków dałoby się na spokojnie obejść, ale osobiście szarpnęłabym się na wyświetlacz head-up za 3 260 zł, bo dzięki niemu kierowca nie musi odrywać wzroku od drogi, zobaczycie tam nie tylko aktualną prędkość i znaki ograniczeń, ale tez wskazówki nawigacyjne, cholernie przydatna rzecz. System kamer 360° za 1 810 zł również jest dobrą inwestycją – nie trzeba się martwić ewentualnymi przeszkodami podczas parkowania, obraz jest wysokiej jakości, wyposażono go również w dynamiczne linie, co pozwala na sprawne manewrowanie nawet niezbyt wprawnemu kierowcy. Wcześniej wspomniane zawieszenie to koszt 4 030 zł.

Tak naprawdę dałoby się skonfigurować porządnie wyposażonego Golfa variant R za 220 000 z, jeżeli niespecjalnie zależy Wam na zbytkach typu skóra Nappa, czy panoramiczny dach. Czy to dużo? Jest to kwestia tylko i wyłącznie Waszej perspektywy, w końcu to, ile chcecie wydać na auto, zależy tylko od Was i nikomu nic do tego. Jeżeli uważacie, że warto zapłacić ćwierć miliona złotych za Golfa, to go kupcie i się nim cieszcie.

Tym bardziej, że o sportowe kombi w tej cenie nie jest łatwo. Takim nie nazwiemy Corolli GR, gdzie GR oznacza tylko pakiet stylistyczny. W zasadzie jedynym konkurentem jest siostrzana Cupra Leon Sportstourer VZ, czyli policyjna z tym samym silnikiem co Golf Variant R i tutaj ceny startują od 217 400 zł. Audi S5 Avant zaczyna się od 364 200 zł, a RS 6 od 657 500 zł. BMW M340i to od 336 500 zł, a M3 Competition od 522 500 zł. Domknijmy Mercedesem i C 63 S E Performance od 547 600 zł oraz E 53 Hybrid od 518 200 zł. Oczywiście do cen trzeba dołożyć niemało za lepsze wyposażenie i w tym wszystkim Golf zaczyna wyglądać bardzo korzystnie.
Czytaj też: Test Volkswagen Golf GTI Clubsport – Golf jak ze stereotypów. Taki powinien być!
Volkswagen Golf Variant R jest rodzinnym autem z charakterem

Volkswagen Golf Variant R jest jednym z ciekawszych aut jakimi miałam przyjemność ostatnio jeździć. Na pierwszy rzut oka wygląda jak ładne, niewielkie kombi, ale pod tą powierzchownością skrywa się fantazja z jaką, przyznaję to bez bicia, na co dzień nie kojarzy mi się ten niemiecki producent. Golf R potrafi być komfortowy i ucywilizowany, ale jeśli popuścicie mu smycz, z chęcią rozwija swoje niemiecki skrzydełka i pokazuje, że nuda nie musi towarzyszyć Waszym podróżom, nawet jeżeli kupicie auto rodzinne typu kombi.