Dyskusja o przyszłości sportowych Audi nie sprowadza się dziś do pytania o moc, osiągi czy kolejne dziesiąte sekundy do “setki”. Chodzi o to, czy da się jeszcze zachować mechaniczne DNA w czasach, kiedy każdy gram emisji i każdy dodatkowy koszt homologacji zaczynają mieć większe znaczenie niż sentyment.
Audi nie chce jeszcze żegnać się z legendą
Tym razem Audi stanęło przed takim dylematem ze swoim najbardziej charakterystycznym współczesnym silnikiem, bo 2,5-litrowej jednostce rzędowej o pięciu cylindrach, która od lat napędza RS3 i stała się dla tej marki czymś więcej niż tylko źródłem napędu. To jeden z tych silników, których nie kupuje się wyłącznie dla liczb, ale też dla dźwięku, sposobu oddawania mocy i poczucia, że obcuje się z czymś coraz rzadszym. Problem w tym, że właśnie takie konstrukcje najtrudniej pogodzić z nową rzeczywistością europejskich przepisów.
Czytaj też: Chiny poszły o krok za daleko? Ten sportowy motocykl ma przewidywać zakręty i przyczepność

Na papierze obecne Audi RS3 nadal broni się bez najmniejszego problemu. Pod maską ma całe 400 koni mechanicznych, na koła trafia 500 Nm momentu obrotowego, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 3,8 sekundy. To auto wciąż pozostaje jednym z najbardziej bezkompromisowych kompaktów w swojej klasie, a przy tym jednym z ostatnich modeli Audi, które korzystają jeszcze z tej unikalnej jednostki. W Polsce RS 3 Sportback startuje obecnie od ponad 300000 zł, więc mówimy o sprzęcie dla wąskiego grona odbiorców, ale jednocześnie o aucie, które wizerunkowo robi dla marki więcej, niż sugerowałaby sama skala sprzedaży.

Sam pięciocylindrowiec Audi ma już jednak sporo na karku, bo całe pół wieku historii. Jego początki sięgają 1976 roku, a przez kolejne dekady jednostka dorobiła się statusu czegoś niemal kultowego, między innymi dzięki charakterystycznej sekwencji zapłonu i dźwiękowi, którego nie da się pomylić z czterema ani sześcioma cylindrami. Dla fanów Audi ten silnik jest więc kawałkiem tożsamości i właśnie dlatego perspektywa jego zniknięcia budzi większe emocje niż zwykła zmiana generacyjna. Skąd jednak w ogóle bierze się ta wizja usunięcia serca RS3 z katalogów?
Normy ponownie zabijają kultowe silniki
Nowe przepisy Euro 7 zostały formalnie przyjęte w 2024 roku i zaczną obowiązywać dla nowych typów samochodów osobowych i dostawczych po 30 miesiącach od wejścia regulacji w życie, a więc jesienią 2026 roku. Natomiast dla wszystkich nowych aut tego typu po 42 miesiącach. Sama regulacja nie sprowadza się wyłącznie do klasycznego podejścia “mniej dwutlenku węgla”, bo obejmuje też szersze kwestie związane z emisjami i trwałością niektórych elementów pojazdu. Dla producentów oznacza to jednak przede wszystkim dodatkowy wysiłek techniczny i finansowy przy dopinaniu homologacji kolejnych wersji spalinowych modeli.

Obecna konfiguracja jednostki EA855 stosowanej w RS3 nie spełnia nowych wymagań w Europie, a doprowadzenie jej do zgodności wymagałoby poważnej przebudowy. Jeśli z kolei producent musi w praktyce gruntownie przeprojektować niszowy, drogi i mało wolumenowy silnik, to rodzi ogromne pytania o ekonomiczny sens. Najciekawsze jest jednak to, że Audi nie mówi dziś o definitywnym końcu w tonie ostatecznym. Szef Audi Sport Rolf Michl przyznał, że marka pozostaje otwarta na różne możliwości technologiczne i nadal analizuje, jak zachować pięciocylindrowe DNA. Nie jest to potwierdzenie konkretnego modelu ani zapowiedź gotowego napędu, ale bardzo wyraźny sygnał, że temat nie został jeszcze odłożony do szuflady.
Czytaj też: Jeździsz samochodem i tracisz pieniądze, bo boisz się prawdy. Wysokie ceny paliwa to nie jedyny wróg
Dziś pojawiają się doniesienia, że obecne europejskie życie RS3 w tej formie może skończyć się około połowy 2027 roku, podczas gdy poza Europą model ma pozostać dłużej w sprzedaży. Największa szansa dla tej jednostki drzemie oczywiście w dodaniu do niej elektrycznego silnika i stworzeniu hybrydy. Jednak nawet przy takim traktowaniu dźwięk jednostki może zostać bardziej przytłumiony przez kolejne warstwy kontroli emisji, a charakter oddawania mocy może stać się gładszy, ale też mniej “mechaniczny”. Masa może wzrosnąć do punktu, w którym samochód nadal będzie piekielnie szybki, tylko już nie tak chętny do zmiany kierunku i nie tak bezpośredni w kontakcie z kierowcą, a w aucie klasy RS3 właśnie fizyka ma ogromne znaczenie, bo mówimy o segmencie, w którym charakter buduje się nie tylko osiągami, ale też zwinnością i pewnym rodzajem “mechanicznej szczerości”.

Czytaj też: BMW zaskoczyło świat. Tak wyjątkowy samochód to dla wielu marzenie
Podobne napięcie widać już przy innym samochodzie z rodziny RS, bo hybrydowym RS5. W jego przypadku wraca dokładnie to samo pytanie, czyli ile sportowego Audi da się jeszcze zachować po dołożeniu układu elektrycznego, większego akumulatora i całej masy osprzętu, który poprawia emisje, ale niekoniecznie poprawia charakter auta. Z drugiej strony… widziałem nowe Audi RS 5 i nie mogę przestać o nim myśleć.

