Odkąd piszę o gravelach, widzę w tej kategorii osobliwe napięcie. Z jednej strony ten typ roweru miał być jednośladem rozsądnym, odpornym, wielozadaniowym i mniej snobistycznym niż wyścigowa szosa. Z drugiej jednak strony bardzo szybko dostał własną drogą mitologię, w której można dopłacać za każdy gram, każdy milimetr prześwitu, każdą karbonową rurkę i każde “bardziej wyścigowe” koło. Widać to rozwarstwienie przy gravelu uciekającym z lasu na tor wyścigowy, a jego przeciwległy biegun bardzo dobrze pokazuje aluminiowy Canyon Grizl AL.

Dlatego też najbardziej irytowało mnie to, że w budżetowych rowerach z barankiem oszczędności bardzo często lądowały tam, gdzie użytkownik czuje je już od pierwszej jazdy. Mechaniczne hamulce tarczowe potrafią być w porządku, ale wymagają lepszej regulacji, większej siły na klamce i zwykle nie dają tej samej kontroli, jaką zapewnia hydraulika. Przy spokojnym toczeniu się po mieście da się z tym żyć, ale przy szybszym zjeździe po szutrze, mokrym asfalcie, obciążonym rowerze albo awaryjnym hamowaniu sprawa wygląda inaczej. Właśnie dlatego Shimano CUES U4030 jest dla mnie interesujące, bo stanowi pewnego rodzaju korektę hierarchii w tanich rowerach.
Jak Shimano ulepsza 9-rzędową grupę CUES?
Japończycy dołożyli do 9-rzędowego CUES zestaw hydraulicznych dźwigni do kierownic typu drop-bar, czyli klasycznego baranka. Nowość obejmuje prawą 9-rzędową klamkomanetkę ST-U4030-R, lewą klamkomanetkę ST-U4030-L oraz lewą hydrauliczną dźwignię hamulcową BL-U4030-L dla napędów z pojedynczą tarczą z przodu. Innymi słowy, Shimano daje producentom rowerów możliwość zbudowania taniego gravela lub roweru all-road z napędem 1x albo 2x, 9 biegami z tyłu i hydraulicznymi hamulcami tarczowymi.

Czytaj też: Nie wierzę, że elektryczny rower górski z takim napędem może być tak tani
Największa przewaga hydrauliki względem tradycyjnej linki nie sprowadza się do samej siły hamowania. Ważniejsza jest modulacja, czyli możliwość precyzyjnego dozowania hamulca. Kiedy przednie koło zaczyna tańczyć na luźnym szutrze, rowerzysta nie chce walczyć z klamką. Chce za to hamować dwoma palcami i mieć poczucie, że rower zawsze reaguje przewidywalnie. Właśnie tutaj tanie konstrukcje z mechanicznymi tarczami najczęściej zdradzały swoje budżetowe pochodzenie.


Wiem jednocześnie, że w 2026 roku dziewięć biegów może wywoływać pobłażliwy uśmiech. Rynek oswoił nas bowiem z 12-rzędowymi napędami, elektronicznymi przerzutkami, kasetami o potężnym zakresie i opowieścią, w której więcej przełożeń oznacza bardziej zaawansowany rower. Tyle że przy gravelu dla początkującego albo rowerze do codziennej jazdy nie jest to podstawa, a dziewięć rzędów oznacza prostszy, tańszy i zwykle mniej kapryśny układ. Łańcuch jest szerszy niż w napędach 11- i 12-rzędowych, kasety nie muszą być absurdalnie drogie, a całość łatwiej utrzymać w dobrym stanie przez kilka sezonów. CUES dodatkowo opiera się na filozofii LINKGLIDE, czyli napędu projektowanego bardziej pod trwałość i pracę pod obciążeniem niż pod maksymalnie sportową szybkość zmiany przełożeń.
Czytaj też: Jazda na rowerze wejdzie w nową erę. Pokazali przyszłość, której się obawiam

Patrzę na to tak, że jeśli ktoś kupuje rower za rozsądne pieniądze, to prawdopodobnie nie będzie wymieniał kasety co kilka sezonów i porównywał modeli ze sobą. Będzie za to chciał roweru, który działa, nie wymaga ciągłego grzebania i nie drenuje portfela przy serwisie. W takim scenariuszu hydrauliczne hamulce przy prostym 9-rzędowym napędzie wyglądają znacznie sensowniej niż mechaniczne hamulce.
Shimano nie wymyśliło gravela od nowa, ale robi coś ważnego
Najciekawsze w CUES U4030 jest dla mnie to, że Shimano nie próbuje sprzedać taniej grupy jako czegoś wyścigowego. Nie ma tutaj udawania Dura-Ace’a dla ludzi z mniejszym budżetem. Nie ma też obietnicy, że każdy rower z tym osprzętem nagle stanie się maszyną do ścigania. Ten zestaw ma po prostu domknąć podstawową funkcjonalność, obejmującą baranek, hydraulikę, trwały napęd, prostszą obsługę i niższy koszt wejścia.

W praktyce oznacza to również ciekawy ruch wobec klasycznych grup szosowych Shimano z niższej półki. Sora i Claris przez lata były naturalnym wyborem w tańszych rowerach z barankiem, ale ich pozycja wygląda coraz mniej pewnie, bo oto CUES powoli wchodzi tam, gdzie dawniej panowały osobne segmenty – trekking, MTB, rowery miejskie, e-bike, a teraz również drop-bar. Nie zdziwiłbym się więc, gdyby za kilka lat wielu klientów w ogóle nie zastanawiało się, czy ma “szosową” grupę, tylko po prostu dostawało CUES jako domyślny układ do tańszych konstrukcji.
Czytaj też: Pełen kask rowerowy z włókna węglowego. Takie bezpieczeństwo rozumiem
Pytanie brzmi, czy to dobrze. Moim zdaniem tak, o ile Shimano nie zabije przy okazji wyboru. Nadal nie jest bowiem jasne, co ten kierunek oznacza dla przyszłości najtańszych grup drogowych. Tiagra niedawno dostała nowe życie, a Sora i Claris wciąż istnieją, więc nie mamy jeszcze prostego scenariusza pod tytułem “CUES zastępuje wszystko poniżej 105”. Mam jednak wrażenie, że japoński producent testuje coś większego, bo wspólną platformę komponentów, którą da się łatwiej miksować, serwisować i montować w wielu typach rowerów.
Cena może zdecydować, czy ta premiera będzie ważna czy arcyważna
Według brytyjskich cen pojedyncze dźwignie zaczynają się od 99,99 funta, czyli po przeliczeniu około 500 zł. Klamkomanetki ST-U4030 mają kosztować po 119,99 funta, czyli około 600 zł za sztukę, a wersje z zaciskami dochodzą do około 800-850 zł za stronę. Nie traktowałbym jednak tych kwot jak oficjalnego polskiego cennika, bo dochodzą do tego podatki, marże, kanały dystrybucji i polityka producentów rowerów. Ceny te pokazują jednak konkretny kierunek.

