Zapowiedziana właśnie Siri AI, będąca owocem współpracy Apple i Google, brzmi jak największa zmiana w historii tego asystenta — i ze spokojem można założyć, że największą zmianą w istocie jest. To już nie ma być grzeczny wykonawca kilku poleceń głosowych, tylko głęboko zintegrowany z systemem, osobisty asystent oparty na Apple Intelligence. Problem polega na tym, że dla użytkowników iPhone’ów i iPadów w Polsce ta rewolucja na razie pozostanie czymś, co będziemy mogli oglądać z boku.
I to jest w tej zapowiedzi najważniejsze. Apple pokazało funkcje, które faktycznie mogą zmienić sposób korzystania z iPhone’a, iPada, Maca, Apple Watcha czy nawet Apple Vision Pro. Siri AI ma rozumieć osobisty kontekst, analizować to, co widzimy na ekranie, korzystać z informacji z internetu, pisać za nas teksty, działać między aplikacjami i wracać do wcześniejszych rozmów w osobnej aplikacji. Brzmi jak odpowiedź Apple na współczesnych asystentów AI — w końcu! Tyle, że na iOS 27 i iPadOS 27 użytkownicy w Unii Europejskiej jej nie dostaną. Polska jest oczywiście częścią tej listy, więc z naszej perspektywy zmiana jest na razie bardziej polityczno-regulacyjną zapowiedzią niż realną nowością w iPhonie, której należy wypatrywać tuż za rogiem.
Siri AI to nowa epoka dla Apple. Co potrafi?
Zacznijmy jednak od tego, co Apple właściwie pokazało. Siri AI to nowa wersja Siri oparta na Apple Intelligence. Firma opisuje ją jako znacznie bardziej konwersacyjną, osobistą i zintegrowaną z urządzeniami. Najważniejsze są trzy filary: rozumienie osobistego kontekstu, świadomość tego, co znajduje się na ekranie, oraz dostęp do aktualnej wiedzy z internetu.

To ważne, bo dotychczasowa Siri działała dobrze głównie wtedy, kiedy prosiliśmy ją o proste i jednoznaczne rzeczy. Nowa Siri AI ma być czymś zupełnie innym — ma potrafić odpowiedzieć nie tylko na pytanie zadane wprost, ale też zrozumieć, skąd ono się bierze. Apple podaje przykłady wyszukiwania informacji w wiadomościach, mailach, zdjęciach i innych miejscach w systemie. Można więc poprosić Siri o znalezienie restauracji, którą znajomy kiedyś polecił w wiadomości, wyciągnięcie numeru rezerwacji hotelu ze starego maila albo pokazanie zdjęć z rodziną i znajomymi z ostatniego wyjazdu.
Czytaj też: Masz starego iPhone’a? Apple właśnie podniósł jego wartość
To ogromna różnica i wreszcie pełnoprawny asystent. Siri przestaje być narzędziem do pojedynczych komend, a zaczyna przypominać warstwę pamięci rozpiętą nad całym ekosystemem. Nie musimy pamiętać, w której aplikacji coś się znajduje, kiedy ktoś nam coś wysłał albo jak dokładnie brzmiała wiadomość. Wystarczy zapytać asystenta, który ma umieć przejść przez prywatny kontekst i znaleźć właściwy element.

Siri ma widzieć ekran, rozumieć sytuację i działać między aplikacjami
Drugą dużą zmianą jest świadomość ekranu. Siri AI ma odpowiadać na pytania dotyczące treści, które aktualnie widzimy. I to może być jedną z najważniejszych funkcji całego systemu, bo zamiast kopiować tekst, opisywać obraz albo tłumaczyć asystentowi, co mamy przed sobą, będzie można po prostu zapytać o to, co widać na ekranie.
Apple pokazuje to na bardzo codziennym przykładzie. Dostajemy wiadomość o spotkaniu ze znajomymi, pojawia się temat jedzenia, a Siri może zrozumieć, o czym właściwie rozmawiamy. Wystarczy zapytać, co warto przynieść, a potem od razu przenieść listę do Notatek. Nie brzmi to jak widowiskowy pokaz AI, ale właśnie w tym tkwi sens. Siri AI ma nie odpowiadać w oderwaniu od tego, co robimy, tylko widzieć kontekst, łączyć go z naszym zamiarem i pomagać przejść od rozmowy do konkretnego działania.

Do tego dochodzą akcje między aplikacjami. Siri AI ma umieć przygotować maila od zera, edytować i udostępnić zestaw zdjęć oraz wykonywać bardziej złożone zadania w różnych częściach systemu. Apple zapowiada też rozszerzenie rozumienia osobistego kontekstu na aplikacje firm trzecich, jeśli ich twórcy zintegrują się ze Spotlight. To kluczowe, bo bez aplikacji zewnętrznych nawet najlepszy asystent Apple szybko odbiłby się od granic własnego ekosystemu.
Czytaj też: Nie poznasz kolejnego iPhone’a Pro. Apple szykuje największą zmianę od czasów iPhone’a X
Osobna aplikacja Siri to mała rzecz, która mówi dużo
Ciekawą nowością jest też osobna aplikacja Siri. Do tej pory Siri była czymś, co pojawiało się na chwilę, wykonywało polecenie i znikało — od niedawna w bardzo ładnej tęczowej animacji dookoła ekranu, a teraz w Dynamic Island. Apple chce dać użytkownikom miejsce, w którym można wracać do wcześniejszych rozmów i kontynuować je między urządzeniami.


Historia konwersacji ma być prywatnie synchronizowana przez iCloud, więc rozmowę rozpoczętą na Macu będzie można kontynuować na iPhonie, iPadzie, Apple Watchu albo Apple Vision Pro. To pokazuje, że Apple myśli o Siri AI nie jako o dodatku do jednego urządzenia, tylko jako o wspólnej warstwie dla całego ekosystemu. Po prostu jak o chatbocie.

I w świecie Apple ma to sens. Wielu użytkowników naturalnie przeskakuje między iPhonem, Makiem, iPadem i zegarkiem. Jeżeli Siri AI ma być naprawdę pomocna, musi pamiętać kontekst nie tylko w obrębie jednej aplikacji, ale też między urządzeniami. Osobna aplikacja może więc być czymś więcej niż miejscem na historię czatów — może stać się centrum rozmów z asystentem, który przestaje być jednorazową komendą głosową.
Czytaj też: Android podkrada najlepszy pomysł Apple’a. Ta funkcja może oszczędzić sporo nerwów
Visual Intelligence idzie o krok dalej. Siri pomoże też nam w pisaniu
Apple rozbudowuje też Visual Intelligence. Siri AI ma rozumieć obraz i odpowiadać na pytania dotyczące tego, co widzimy. Na iPhonie funkcja zostanie zintegrowana z aplikacją Aparat w specjalnym trybie Siri. Dzięki temu będziemy mogli pozwolić Siri zobaczyć to, co widzi aparat, a potem poprosić o odpowiedź lub wykonanie działania. To uproszczenie dotychczasowego przytrzymania przycisku Camera Control w nowych iPhone’ach. Apple podaje przykłady podziału rachunku ze znajomymi za pomocą Apple Cash (niedostępnego niestety w Polsce) oraz uzyskiwania informacji żywieniowych o jedzeniu na talerzu. No bo właśnie, trzeba pamiętać, że część takich scenariuszy będzie zależna od rynku. Na naszym będzie z tym ciężko.
Visual Intelligence z Siri ma trafić także na iPada i Maca. Na iPadzie zostanie powiązane z robieniem zrzutów ekranu, a na Macu będziemy mogli zaznaczyć element na ekranie skrótem klawiaturowym i zapytać o niego Siri. Na Apple Vision Pro asystent ma odpowiadać na pytania o to, na co patrzymy — zarówno w aplikacjach, jak i w fizycznym otoczeniu.

Do tego dochodzą narzędzia pisania. Siri AI ma tworzyć teksty od zera na podstawie opisu, poprawiać gotowe wiadomości i sugerować zmiany. Najciekawsze jest jednak to, że w mailu i wiadomościach ma dopasowywać styl do sposobu, w jaki zwykle komunikujemy się z konkretnym odbiorcą. Jeżeli do przełożonego piszemy krótko i konkretnie, Siri ma przygotować tekst w takim stylu. Jeśli z kimś rozmawiamy luźniej, asystent ma uwzględnić także ten kontekst. To bardzo mocna obietnica, bo Apple nie próbuje zamknąć pisania z AI w osobnej aplikacji. Siri ma pojawić się tam, gdzie już piszemy — do wiadomości, maili i większości aplikacji firm trzecich.
Czytaj też: iOS 27 ma naprawić największy problem Liquid Glass. Apple wraca do ergonomii
Apple mocno gra prywatnością
Przy tak głębokim dostępie do prywatnych danych kwestia bezpieczeństwa staje się kluczowa. Siri AI ma korzystać z nowej architektury Apple Intelligence, w tym z modeli Apple Foundation Models działających na urządzeniu oraz na serwerach w ramach Private Cloud Compute. Apple podkreśla, że gdy zapytanie obsługuje Private Cloud Compute, dane użytkownika nie są przechowywane ani udostępniane Apple lub komukolwiek innemu.

I to naprawdę jest w tym kontekście istotne. Jeżeli asystent ma czytać kontekst wiadomości, maili, zdjęć, plików i treści na ekranie, to prywatność nie jest dodatkiem, tylko warunkiem zaufania. Apple chce przekonać użytkowników, że Siri AI może działać blisko ich najbardziej osobistych danych, ale bez zamieniania tych danych w paliwo dla zewnętrznej infrastruktury.
I właśnie tutaj zaczyna się europejski problem.
Siri AI na razie nie będzie w Polsce na iPhonie i iPadzie
Apple opublikowało osobny komunikat dotyczący Unii Europejskiej i wprost poinformowało, że ze względu na Digital Markets Act nie będzie mogło udostępnić Siri AI w UE wraz z premierą iOS 27 oraz iPadOS 27. To oznacza, że użytkownicy w Polsce nie dostaną nowych funkcji Siri AI na iPhonie i iPadzie wtedy, kiedy nowe systemy trafią do użytkowników jesienią tego roku.
Nie chodzi o drobne ograniczenie jednej funkcji. Apple wymienia cały pakiet zaawansowanych możliwości, które w UE nie będą dostępne na iOS i iPadOS. Mowa między innymi o nowej aplikacji Siri do wracania do rozmów, rozszerzonym Visual Intelligence, zintegrowanych narzędziach pisania, trybie Siri w Aparacie na iOS oraz innych funkcjach Siri AI zapowiedzianych podczas WWDC26.

Apple zaznacza jednak, że użytkownicy w Unii Europejskiej będą mogli korzystać z Siri AI na macOS 27, visionOS 27 i watchOS 27. To istotne, ale dla polskiego użytkownika iPhone’a nie zmienia najważniejszego faktu — największa rewolucja Siri ominie na razie urządzenie, na którym Siri miała największy sens. Bo to właśnie iPhone jest sprzętem, który mamy zawsze przy sobie, który widzi nasze wiadomości, zdjęcia, kalendarz, maile i codzienne sytuacje. Bez iPhone’a Siri AI w Polsce będzie funkcją niepełną już na starcie.
Szczególnie, że na starcie nowa Siri będzie obsługiwać wyłącznie język angielski. I chociaż zapowiedziana została szybka ekspansja na inne języki, to niestety wygląda na to, że polski nie jest na szczycie listy priorytetów. A szkoda.
Czytaj też: Test iPhone 17e. To nie jest telefon dla mnie, ale Apple i tak ma tu murowany hit
Apple wskazuje na DMA. Dla użytkownika liczy się jednak efekt
Apple twierdzi, że przez ostatnie miesiące unijni regulatorzy nie zaakceptowali proponowanych rozwiązań, które miały umożliwić wprowadzenie Siri AI do Unii Europejskiej przy jednoczesnym bezpiecznym wspieraniu innych asystentów wirtualnych. Firma przekonuje, że interpretacja DMA oznaczałaby konieczność zapewnienia innym systemom AI bardzo szerokiego dostępu do prywatnych danych użytkownika i możliwości kontrolowania aplikacji.
Według Apple problem polega na tym, że jeśli Siri AI miałaby otrzymać tak głęboki dostęp do systemu, podobne możliwości musiałyby zostać otwarte również dla innych asystentów. Firma ostrzega, że chodziłoby między innymi o dostęp do wiadomości, plików, zakupów i działań w aplikacjach. Apple twierdzi, że zaproponowało rozwiązanie Trusted System Agent, które miało pośredniczyć w takim dostępie i umożliwić bezpieczne korzystanie z podobnych funkcji przez asystentów wirtualnych, ale Komisja Europejska nie zaakceptowała żadnej z propozycji.

To stanowisko Apple. Z perspektywy użytkownika efekt jest jednak prostszy i bardziej bolesny: nowa Siri AI nie pojawi się na iPhonie i iPadzie w Polsce w momencie startu iOS 27 oraz iPadOS 27. Co więcej, Apple nie podaje obecnie terminu dostępności tych funkcji w UE na iOS i iPadOS. To oznacza, że nie mówimy o opóźnieniu o kilka tygodni, które można spokojnie przeczekać. Na ten moment nie ma konkretnej daty.
Czytaj też: Nowa era w Cupertino. Tim Cook oddaje stery Apple’a w ręce Johna Ternusa
Rewolucja jest prawdziwa, ale nie nasza. Przynajmniej na razie
Nowa Siri AI wygląda jak coś, czego Apple potrzebowało od dawna. Asystent ma rozumieć kontekst, widzieć ekran, analizować prywatne informacje, pisać, działać między aplikacjami, korzystać z wiedzy z internetu i płynnie przechodzić między urządzeniami. To nie jest zwykłe odświeżenie interfejsu ani kilka nowych komend głosowych — to próba zbudowania Siri od nowa w epoce generatywnej sztucznej inteligencji.
Ale dla polskiego użytkownika iPhone’a najważniejszy wniosek jest brutalnie prosty: na razie nic się nie zmienia. Możemy czytać o nowej Siri, oglądać przykłady działania i docenić skalę zapowiedzi oraz kierunek, w którym Apple chce iść. Tyle że na iPhonie i iPadzie w Polsce tych funkcji przy premierze iOS 27 oraz iPadOS 27 nie będzie.
To stawia całą zapowiedź w dziwnym świetle. Z jednej strony Apple pokazało asystenta, który wreszcie brzmi jak odpowiedź na współczesne AI. Z drugiej — w Polsce najważniejsza część tej odpowiedzi zostaje za zamkniętymi drzwiami. Siri AI może być jedną z największych zmian w historii ekosystemu Apple, ale na razie nie dla nas. Przynajmniej nie tam, gdzie miałaby największe znaczenie — na iPhonie, który leży w kieszeni, na biurku albo w dłoni przez większą część dnia.

