Ma 8 litrów pojemności i ponad 500 KM. Najbardziej absurdalny motocykl świata pod młotkiem

Millyard Viper V10 jest jedną z tych maszyn, które brzmią jak internetowa legenda, ale nie – jest to rzeczywisty motocykl, który wyrywa się ze schematów, a wkrótce najpewniej zmieni swojego właściciela.
Ma 8 litrów pojemności i ponad 500 KM. Najbardziej absurdalny motocykl świata pod młotkiem

Brytyjski inżynier Allen Millyard zbudował motocykl Millyard Viper V10 wokół 8-litrowego silnika V10 wyjętego prosto z samochodu Dodge Viper GTS. Według H&H Classics jednostka rozwija około 500 koni mechanicznych, a do tego mniej więcej 712 Nm momentu obrotowego. Mówimy więc o parametrach, które jeszcze dzisiaj wystarczyłyby do zawstydzenia wielu bardzo szybkich samochodów, a tutaj trafiły do konstrukcji z siodłem, kierownicą i tablicą rejestracyjną.

Motocykl z V10 jest głupi tylko do momentu, w którym zaczyna jechać

Patrzę na Vipera V10 i mam wrażenie, że jego największą siłą wcale nie jest ogromny silnik. Owszem, 8 litrów pojemności w motocyklu wygląda jak prowokacja wobec zdrowego rozsądku, ale sama prowokacja szybko się starzeje. Znacznie ciekawsze jest to, że Millyard próbował nadać temu projektowi jakość fabryczną, a nie zostawić go w stanie mechanicznego eksperymentu. W efekcie sam silnik stał się centralnym elementem konstrukcji.

Czytaj też: Rozsądek? Nie stwierdzono. Osiem cylindrów, dwa suwy i 280 KM w motocyklu to wręcz zemsta na ekologii

Do silnika zostały przykręcone rurowe pomocnicze ramy (stalowa z przodu i aluminiowa z tyłu), a jednostronny wahacz został przymontowany do skrzyni biegów. Przednie zawieszenie Millyard wykonał samodzielnie, wykorzystując m.in. 75-milimetrowe elementy z siłowników hydraulicznych JCB, zmodyfikowane tłoczyska z Vauxhalla Carltona oraz sprężyny Hagon. Z tyłu pracują zaś dwa amortyzatory z Yamahy R1, a do tego doszły ceramicznie powlekane kolektory wydechowe i tłumiki stylizowane na Suzuki TL1000S.

Takie szczegóły odróżniają szalony projekt od niebezpiecznego eksperymentu. Chodzi o chłodzenie, geometrię, przeniesienie napędu, hamowanie, masę, prowadzenie przy niskiej prędkości czy nawet stabilność przy wysokiej prędkości. Właśnie dlatego Viper V10 pasuje mi bardziej do kategorii “alternatywna inżynieria przyszłości” niż “śmieszny motocykl z dużym silnikiem”.

Czytaj też: Chiński super motocykl poleciał 315,82 km/h. Ciężko teraz udawać, że nic się nie dzieje

Najważniejsze nie jest więc samo “wciśnięcie” wielkiego silnika między dwa koła. Millyard poszedł bowiem o krok dalej. W 2004 roku kupił około dziesięcioletni silnik z Vipera, a następnie przez pięć lat budował maszynę tak, aby nie była wyłącznie mechaniczną rzeźbą, a pojazdem gotowym do podbijania dróg publicznych. Motocykl przeszedł następnie brytyjski test dopuszczający jednostkowy pojazd do ruchu i został zarejestrowany 1 sierpnia 2009 roku. Aktualnie nosi bardzo adekwatną rejestrację V10 OTT.

W tym właśnie miejscu zaczyna się dla mnie najciekawsza część tej historii.

Motocykl Viper V10 nie jest bowiem np. odpowiednikiem koncepcyjnego Dodge’a Tomahawka, który wyglądał jak eksponat z epoki amerykańskiej wojny na cylindry. Tomahawk też korzystał z V10, też miał około 500 KM i też miał robić wrażenie samym istnieniem, ale był czymś bliższym pokazowej rzeźbie niż drogowemu motocyklowi. Millyard zrobił więc rzecz bezczelną inżynieryjnie, bo zbudował jednoślad, którym rzeczywiście mógł jeździć po drogach, a nie jedynie zbierać kurz w garażu.

Dodge Tomahawk

Ponad 333 km/h i ponad 14,5 tysiąca przejechanych kilometrów

Według H&H Classics maszyna przejechała ponad 14500 km, co w przypadku jednośladu z 8-litrowym V10 brzmi jak dowód, że ten projekt rzeczywiście ma transportowy sens. Millyard miał nim jeździć m.in. na Guernsey, Isle of Wight oraz na Wyspie Man, gdzie przejechał słynną trasą TT Mountain Course.

Do tego dochodzi wysoka prędkość, bo w testach na Bruntingthorpe Proving Ground Viper V10 osiągnął około 333,3 km/h, a Millyard miał mierzyć znacznie wyżej, bo w okolice maksymalnie 400 km/h. Motocykl dzierżył swojego czasu rekord Guinnessa w jeździe tandemowej, bo w 2023 roku Allen Millyard i Henry Cole osiągnęli 295,31 km/h, jadąc we dwóch. Aktualny rekord z 2025 roku wynosi 377,7 km/h.

Przyszłość czasem jest po prostu przesadzona

W teorii taki motocykl powinien być dzisiaj reliktem. Żyjemy przecież w epoce, w której nawet ekstremalne maszyny mają coraz częściej uzasadniać swoje istnienie elektryfikacją, oprogramowaniem albo nową architekturą napędu. Tego typu konflikt między emocją, techniką i kierunkiem branży widać przy hybrydowym Lotusie z V8 i ponad 1000 KM, a z drugiej strony przy elektrycznym motocyklu z wyjątkowym silnikiem elektrycznym. Jedna historia mówi, że spalinowe emocje nie znikają tak szybko, jak zakładała część branży. Druga pokazuje, że elektryfikacja dopiero zaczyna naprawdę zmieniać formę jednośladów.

Viper V10 znajduje się gdzieś obok tego sporu. Nie jest argumentem przeciwko elektrykom, bo nikt rozsądny nie będzie udawał, że 8-litrowe V10 w motocyklu ma sens jako kierunek dla rynku. Nie jest też wyłącznie pomnikiem przeszłości, bo jego istnienie pokazuje coś szerszego. Fakt, że przyszłość czasem przychodzi jako bezmagnesowy silnik elektryczny, o czym dobrze przypomina projekt Valeo i MAHLE. Czasem przychodzi jako futurystyczny jednoślad wyglądający jak EVE Odyssey V2. Czasem zaś przychodzi jako brytyjski inżynier, który bierze amerykańskie V10 i robi z niego drogowy motocykl.

Czytaj też: Triumph na sterydach, ale innych niż się spodziewasz. Taki motocykl ma podwójny sens

Dla mnie właśnie tutaj leży urok tej maszyny. Viper V10 jest absurdalny, ale nie jest głupi. Przesadzony, ale nie przypadkowy. Anachroniczny, a jednocześnie dziwnie futurystyczny, bo przypomina dawne wyobrażenia o przyszłości, w których maszyny miały być coraz większe, mocniejsze, głośniejsze i bardziej bezkompromisowe. Dzisiaj przyszłość zwykle pachnie akumulatorem, półprzewodnikami i aktualizacją oprogramowania. Tutaj pachnie paliwem, gorącym metalem i czymś, czego żadna aplikacja nie zasymuluje.

Aukcja pokaże, ile wart jest działający sen mechanika

Viper V10 trafi na aukcję H&H Classics 22 lipca 2026 roku o godzinie 11:00 czasu polskiego. Sprzedaż odbędzie się przy okazji aukcji w National Motorcycle Museum w Solihull, a H&H przewiduje również możliwość licytacji zdalnej. Według aktualnej karty aukcyjnej estymacja wynosi 100-150 tysięcy funtów, co daje to mniej więcej 502-753 tysięcy zł, a to bez uwzględniania prowizji domu aukcyjnego i podatku VAT od tej prowizji.

Źródła: H&H Classics

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.