48 KM i niewiele ponad 100 kg, ale to akumulator jest wyróżnikiem tego motocykla

Odkąd elektryczne motocykle przestały być ciekawostką, producenci próbują przekonywać do nich głównie osiągami. Dostajemy coraz większą moc, natychmiastowy moment obrotowy i kolejne zapewnienia, że spalinowe maszyny powinny zacząć się bać. Dlatego też uważam, że w kwestii elektryfikacji motocykli znacznie ciekawiej robi się tam, gdzie kończy się asfalt.
48 KM i niewiele ponad 100 kg, ale to akumulator jest wyróżnikiem tego motocykla

W trudnym terenie nikt nie planuje przejechania 500 kilometrów bez przerwy, hałas częściej przeszkadza, niż pomaga, a pełna moc dostępna bez sprzęgła i zmiany biegów może ułatwić pokonywanie podjazdów. Motocykl V3 od Dorado Motorsports powstał właśnie z myślą o takim świecie.

Dorado V3 nie wymyśla motocykla od nowa

Dorado Motorsports to startup z San Francisco założony przez Ereza Franka i Nicka Klugera. Sam motocykl V3 zachowuje klasyczną sylwetkę pełnowymiarowej maszyny off-roadowej z kołami 21 cali z przodu i 18 cali z tyłu oraz wagą od 104 do 118 kg zależnie od konfiguracji. W kwestii zawieszenia w grę wchodzi sprzęt od KYB o skoku 310 mm z przodu i około 318 mm z tyłu, ale tutaj akurat Dorado nie zdradziło dokładnego modelu ani zakresu regulacji. Za hamowanie odpowiadają hydrauliczne tarcze o średnicy 270 i 240 mm. Prześwit wynosi 358 mm, rozstaw osi około 1488 mm, a wysokość siedzenia aż 945 mm.

Czytaj też: Suzuki wkroczyło w przyszłość jedną lampą. Nowy motocykl V-Strom 250 robi wszystko po staremu

Akumulator został wkomponowany w ramę na tyle dobrze, że nie przypomina jakiejś dziwacznej walizki przykręconej między kołami. Napęd zapewnia zaś silnik o mocy 36 kW, czyli około 48 koni mechanicznych (KM), zasilany instalacją pracującą pod napięciem rzędu 81 V. Producent deklaruje prędkość maksymalną 130 km/h oraz ponad 112 km zasięgu na szlakach. Nie są to wartości miejskiego skutera, więc Dorado wyraźnie celuje w kierowców oczekujących możliwości pełnowymiarowego motocykla.

Patrząc na specyfikację, nie widzę jednak sensu przesadnego ekscytowania się samą mocą. Taki Stark VARG potrafi zaoferować znacznie więcej, a sam poziom 48 KM nie ustanawia rekordu. W połączeniu z natychmiastową reakcją silnika taka moc powinna wystarczyć do jazdy po szlakach oraz amatorskich zawodów. Prawdziwy charakter maszyny zależy jednak od mapowania manetki, pracy kontrolera, rekuperacji oraz zarządzania temperaturą.

Wymienny akumulator zmienia więcej niż dodatkowe konie

Najważniejszym elementem V3 jest akumulator o pojemności 7,2 kWh. Jednak nie dlatego, że samą pojemnością wyznacza standard, bo podobny pakiet ma Stark VARG EX. Dorado chce jednak, aby wyczerpany akumulator można było wyjąć z ramy i zastąpić wcześniej naładowanym egzemplarzem. Każdy zapasowy pakiet trzeba kupić, przewieźć i naładować. Sama idea ma jednak w off-roadzie znacznie więcej sensu niż w samochodzie.

Czytaj też: Ponad pół tony i 600 koni, a to wszystko w jednośladzie. Motocykl z 8,1-litrowym silnikiem

Motocykle terenowe często wracają do garażu, przyczepy albo punktu serwisowego, więc wymiana akumulatora może działać podobnie jak dolanie paliwa z kanistra. Ładowanie z instalacji 220 V ma trwać około dwóch godzin, a przy dwóch pakietach dałoby się tym samym znacząco ograniczyć przerwy, w których maszyna nie może wyjechać, bo akumulator ciągle musi być wpięty w gniazdko. Takie podejście nie jest unikalne, bo znalazło się też m.in. w Dust Moto Hightail, który łączy wymienny akumulator 4,4 kWh z mocą 32 kW i masą około 106,5 kg. Dorado proponuje więc większy pakiet i wyższą moc przy zbliżonej masie całej konstrukcji.

Pozostaje bardzo ważny szczegół. Producent nie podał masy akumulatora ani czasu potrzebnego na jego wyjęcie. Słowo “wymienny” nie musi oznaczać “wygodny do podniesienia przez jedną osobę”. Jeśli operacja będzie wymagała stojaka, narzędzi dwóch ludzi i kilku minut pracy, nadal będzie przydatna na torze, ale trudno porównywać ją z tankowaniem. Cena drugiego pakietu również nie jest znana.

Około 40 tysięcy złotych za obietnicę

Przewidywana cena Dorado V3 wynosi 10499 dolarów, czyli około 40 tysięcy złotych w prostym przeliczeniu. Do tego w przypadku importu do Polski doszłyby transport, podatki i inne opłaty. Firma przyjmuje rezerwacje za 100 dolarów, ale nie podała terminu rozpoczęcia dostaw. Sama cena nie wygląda absurdalnie na tle elektrycznych motocykli terenowych, ale problemem jest etap, na którym znajduje się projekt. Oficjalna strona pokazuje fotografie wcześniejszego V2, a nie finalnego V3. Nie znamy ceny zapasowego akumulatora, szczegółów gwarancji, dostępności części ani planu serwisowego. Brakuje też jasnego potwierdzenia homologacji drogowej.

Czytaj też: Ten motocykl świeci, ryczy i ma 205 KM. DA#22 wygląda jak pojazd złoczyńcy

Zaplecze może okazać się trudniejsze do zbudowania niż sam motocykl. KTM, Honda czy Yamaha mają dealerów, magazyny części i procedury napraw. Nawet Stark stopniowo rozwija sieć sprzedaży. Dorado musi dopiero przekonać klientów, że awaria kontrolera albo uszkodzenie obudowy akumulatora nie zamieni kosztownej maszyny w dekorację garażu. Innymi słowy, sporo tutaj dziwnych niewiadomych.

Źródła: Dorado Motorsports

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.