Lato gorących nowości od Mercedesa. I to w samym centrum Warszawy!

Minęła połowa lata a Mercedes nie zwalnia tempa! Nie dość, że celebracja 140. urodzin marki założonej przez Carla Benza jest jak worek z prezentami (zaplanowano premierę przeszło 40 modeli), to jeszcze stolica Polski stała się areną światowej premiery popularnego crossovera segmentu C – Mercedesa GLA.
Lato gorących nowości od Mercedesa. I to w samym centrum Warszawy!

Od początku lipca w sercu Warszawy funkcjonuje przestrzeń o nazwie Mercedes–Benz Studio. Zlokalizowana na Placu Defilad budowla jest miejscem edukującym (historia mercedesa i motoryzacji w ogóle), relaksacyjno–rozrywkowym (regularnie organizowane zajęcia jogi i koncerty) oraz dostarczającym sportowych emocji (transmisje zmagań w Formule 1). Ale nie tylko. Mercedes-Benz Studio jest przede wszystkim miejscem premier zarówno odświeżonych, jak i zupełnie nowych modeli marki.

Czytaj też: Test Mercedes CLA 250+ EQ. Czy gwiazda na masce wystarczy, żeby porzucić spalinowe nawyki?

GLE i GLS doganiają swoich kuzynów

Zacznijmy delikatnie – w połowie lipca w części wystawowej zaparkowały dwa koronne SUV-y Mercedesa, które kilka tygodni wcześniej ujrzały światło dzienne w poliftingowych wersjach – GLE i GLS. 

Stylistyka obu aut została podciągnięta do panujących obecnie standardów marki – nowe światła z DRS-ami przypominającymi trójramienną gwiazdę i nowy layout ekranów (Superscreen z aktualnym MBUX) na tablicy rozdzielczej. Pod maskę GLE trafił nowy silnik V8 z płaskim wałkiem i mocą 635 KM w parze z 850 Nm momentu obrotowego. Jeśli to za dużo, to można spuścić z tonu (również akustycznie) i zamówić wersję 450d z fantastycznymi sześcioma cylindrami w rzędzie i dieslem w baku. Ceny GLE startują od 419 000 PLN za wersję 350d i dobijają do 794 300 PLN za Mercedesa–AMG 63 S. 

Największego SUV-a marki – GLS’a – można kupić z taką samą paletą jednostek napędowych, a ceny analogicznie rozciągają się od 535 000 PLN do 969 000 PLN za Mercedesa–AMG 63 oraz do 989 000 PLN za wersję MAYBACH. Szybki przelot przez konfigurator i cena tej ostatniej wzrasta o 50% do zawrotnych 1 517 187 PLN. 

Czytaj też: Absurd w ekologicznej postaci. Mercedes chciał sportowego elektryka, a dał mu “ryczącą V8”

Mercedes CLA Hot Wheels – gorące kółka w skali 1:64

Ciekawostką podczas tego wydarzenia była instalacja prezentująca Mercedesa CLA od Hot Wheels zarówno w skali 1:64, jak i… 1:1, czyli pełnym wymiarze!

Współpraca obu marek jest elementem programu Class of Creators, w którym Mercedes ogłasza kolaboracje z różnymi artystami i luksuowymi markami. Na liście partnerów znajdują się: Virgil Abloh, A$AP Rocky i Nigo, marki modowe Moncler i Proenza Schouler oraz legendy sportu, takie jak Roger Federer czy Lewis Hamilton.

Czytaj też: Mercedes porzuci czterocylindrowe silniki? Nie zgadniesz, co otrzyma kultowy model

Kulminacja w Hollywoodzkim stylu

Wydarzeniem, które ukoronowało wysiłek związany z powstaniem MB Studio, była światowa premiera Mercedesa GLA – najmniejszego SUV-a marki. Specjalnie na to wydarzenie przestrzeń na placu Defilad została prawie trzykrotnie powiększona i zamieniona w studio filmowe z trzema halami. Przed jedną z nich stanął Ola Källenius – CEO Mercedes-Benz Group – i symbolicznym klapsem filmowym rozpoczął premierę – GLA po raz pierwszy ujrzał (oficjalnie) światło dzienne. 

Nowy model przypomina większego krewniaka – GLC i podobnie jak on dumnie prezentuje nowego, „ikonicznego” grilla. Ten element stylistyczny będzie dostępny w dwóch wersjach – w pełni iluminowanej, przeznaczonej dla aut elektrycznych oraz bardziej klasycznej, z podświetlaną obwiednią w wersjach z silnikiem spalinowym. Nowe są też reflektory z trójramiennymi sygnaturami świetlnymi z przodu i z tyłu. Nadwozie jest niższe, ale ma dłuższy rozstaw osi i  szerszy rozstaw tylnych kół. Bardziej przestronne wnętrze przypomina teraz model CLA, a jego centralną częścią jest Superscreen, który podobnie jak we wcześniej opisywanych GLE i GLS jest po prostu kombinacją trzech ekranów zintegrowanych pod jedną taflą szkła. Szkoda, że w żadnym ze wspomnianych aut nie jest dostępny Hyperscreen będący jednym ekranem bez widocznych ramek pomiędzy nimi (tak jak w nowej klasie C i GLC). 

Zaktualizowany GLA będzie dostępny w dwóch wersjach – w pełni elektrycznej (H244) i spalinowej z miękką hybrydą (H248). „Pod maską”, a właściwie w podłodze elektryka są dostępne trzy wersje baterii i dwie wersje napędu. Gama startuje od modelu GLA 200 z litowo-żelazowo-fosforanowym akumulatorem o pojemności 58 kWh i napędem na tylną oś. Pośrodku jest model GLA 250+ z akumulatorem w innej technologii – niklowo-manganowo-kobaltowym (NMC) o pojemności 85 kWh. Ta sama bateria zasila topową (na razie) wersję GLA 350 4MATIC, której moc maksymalna wynosi 354 KM (w porównaniu do odpowiednio 224 KM i 272 KM) i trafia na wszystkie koła. Ta wersja ma oferować do 657 kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu. Wszystkie wersje elektryczne są oparte o architekturę 800V, która na odpowiednio mocnych (auto pobierze do 320 kW) stacjach znacząco skróci czas ładowania. Dziesięciominutowe uzupełnienie mocy dostarczy nawet 270 kilometrów dodatkowego zasięgu. Na początku 2027 roku do oferty trafi również wersja z akumulatorem NMC o pośredniej pojemności 71 kWh. W tym samym czasie zadebiutują hybrydy oparte na silnikach benzynowych o pojemności 1,5 litra i dwóch wersjach napędowych (na przednią i na obie osie). Wszystkie będą wspierane przez silnik elektryczny o mocy 22 kW zintegrowany z nową, zelektryfikowaną skrzynią biegów o ośmiu przełożeniach. Na razie nic nie wiadomo na temat poziomów mocy wersji spalinowych. 

Czytaj też: Mercedes CLA Shooting Brake, GLB i GLC czekają na klientów. Firma szykuje 40 nowych modeli

GLA – z asfaltu na szutry

Kompaktowy GLA jest rasowym „crossoverem” i jak wskazuje to określenie, ma się dobrze sprawdzić na różnych wersjach dróg. W radzeniu sobie z lekkim terenem pomoże specjalny tryb „TERRAIN”, który oferuje przydatną funkcję przezroczystej maski (wyświetlanej na centralnym wyświetlaczu). Opcjonalny hak w wersji 4MATIC umożliwi holowanie przyczepy kempingowej o masie do 2 ton. Jeśli zamiast przyczepy wybierzemy namiot (na przykład dachowy – GLA ma relingi), to w upakowanie kempingowych bagaży również nie będzie problemem – tylny bagażnik ma pojemność 410 litrów a „frunk” w wersji elektrycznej aż 107 litrów. 

Nad prawidłowym prowadzeniem do celu czuwa system nawigacji oparty o mapy Google i nowego agenta Automotive AI. System MBUX Surround pokaże kierunkowskazy w rozszerzonej rzeczywistości. 

Zamówienia na nowego Mercedesa GLA Electric można składać od 30 lipca. Cennik startuje od 205 100 PLN brutto. Za wersję 350 4MATIC z pakietem Night Edition (którego z niewiadomych względów nie można zamówić z naturalną skórzaną tapicerką) i dodatkami trzeba zapłacić przeszło 300 000 PLN. 

Czytaj też: Test Mercedes GLS 600 Maybach – inny wymiar luksusu

Napisane przez

Michał Leja

Redaktor