Te rowery miały być lekkie i proste. Ridley zrobił z nich aerodynamiczne potwory

Branża rowerowa ewidentnie wyjątkowo źle znosi prostotę. Im dłużej obserwuję rozwój graveli, tym bardziej przypominają mi one komputery gamingowe czy samochody sportowe – z rozsądnego punktu wyjścia bardzo szybko robi się technologiczny wyścig zbrojeń. Pisałem już o tym przy kołach ENVE G SES, które pokazują coraz silniejsze związki gravela z aerodynamiką szosową oraz przy Mosaic GT-i55, gdzie gravel zaczął pożyczać rozwiązania bezpośrednio z MTB. Nowy Ridley Kanzo Fast 2.0 wygląda dla mnie jak moment, w którym oba te trendy spotkały się w jednym rowerze.
Te rowery miały być lekkie i proste. Ridley zrobił z nich aerodynamiczne potwory

Pierwszy Kanzo Fast pojawił się w 2020 roku i już wtedy Ridley próbował przenieść aerodynamiczne rozwiązania z szosy na szuter. Sześć lat później producent poszedł ewidentnie znacznie dalej.

Ridley Kanzo Fast 2.0 jest gravelem tylko z definicji

Najnowszy Kanzo Fast 2.0 ma głębokie profile rur inspirowane szosowym Noah Fast, bardziej agresywną pozycję i ramę lżejszą od poprzedniej o około 150 gramów. W rozmiarze M reach wzrósł z 385 do 408 mm, podczas gdy stack zmalał z 587 do 585 mm. Innymi słowy, rower stał się dłuższy, niższy i wyraźniej nastawiony na szybką jazdę. Jednocześnie dzieje się coś pozornie sprzecznego. Prześwit na opony wzrósł z 42 aż do 58 mm, czyli możemy tutaj wsadzić gumę 29 x 2,3 cala, którą jeszcze niedawno bez większego zastanowienia przypisalibyśmy do roweru górskiego.

Czytaj też: Ten rower dostał technologię z wojskowego V-22. Cena jest jeszcze bardziej absurdalna

Wygląda więc na to, że Ridley nie próbuje więc robić szosy zdolnej przetrwać szuter. Buduje raczej aerodynamiczną maszynę wyścigową, która ma nadal jechać bardzo szybko wtedy, kiedy nawierzchnia zaczyna przypominać teren idealny pod typowe MTB. Wydaje mi się, że właśnie ten paradoks najlepiej opisuje obecny segment gravel race. Rowery są jednocześnie bardziej aerodynamiczne i coraz bardziej terenowe, a granica nie przesuwa się w jedną stronę. Ona zwyczajnie znika.

Aerodynamika dotarła nawet tam, gdzie opona ma 55 mm

Ridley zabrał Kanzo Fast 2.0 do tunelu aerodynamicznego i przedstawia ciekawe wyniki. Przy 36 km/h nowy model miał potrzebować o 2 waty mniej od poprzednika w pomiarze samego roweru, ale po dodaniu zawodnika różnica urosła już do 13 watów wedle producenta. Oba rowery korzystały z identycznych kół oraz opon Vittoria Terreno Dry o szerokości 38 mm, a gdyby tego było mało, według Ridleya przejście z opony 38 na 55 mm zwiększa opór aerodynamiczny tylko o około 6 watów.

Na gładkim asfalcie węższa opona oczywiście wygrywa, ale na nierównym szutrze szersza może odzyskać tę stratę dzięki niższym oporom toczenia po nierównościach, większej trakcji i możliwości jazdy przy niższym ciśnieniu i właśnie dlatego dzisiejszy szybki gravel wygląda tak dziwnie. Dawny tok myślenia w stylu “wąsko znaczy szybko” przestał działać poza idealnie równą nawierzchnią. Podobną zmianę można zauważyć przy oponach gravelowych próbujących łączyć szybkość z terenową przyczepnością. Najszybszy zestaw nie musi już być tym z najmniejszą powierzchnią styku z podłożem, ale to nie jedyny wyróżnik tej nowości od Ridleya.

Kanzo Fast 2.0 nie próbuje nawet udawać uniwersalnego gravela dla każdego. Rama została przygotowana wyłącznie pod elektroniczne napędy 1x, a maksymalna przednia tarcza może mieć aż 56 zębów. Najdroższe konfiguracje dostają aerodynamiczny kokpit Nimbus Pro oraz wysokie na 50 mm koła Forza Skiron RS z karbonowymi szprychami, obręczą hookless o szerokości wewnętrznej 27 mm i łożyskami CeramicSpeed. Jest również schowek wewnątrz dolnej rury, mocowania torby na rurze górnej oraz możliwość założenia dedykowanych błotników Curana.

Czytaj też: Najszybszy rower Specialized wreszcie potaniał. Tak bardzo, że cena zwala z nóg

Cena ostatecznie rozwiewa jednak wszelkie wątpliwości co do grupy docelowej. Frameset kosztuje 4499 euro, czyli około 19500 zł. Kompletny wariant Rival XPLR to 5499 euro, czyli około 23800 zł, Force XPLR podnosi cenę do około 28200 zł, a flagowa konfiguracja SRAM Red XPLR kosztuje 11699 euro – przy obecnym kursie około 50700 zł. Nie jest to więc byle kolejny gravel do niedzielnej jazdy po leśnej drodze. Właściwie szkoda byłoby kupować taki sprzęt, jeśli nie zamierzamy wykorzystywać jego możliwości.

Gravel przyszłości przypomina coraz mniej gravela z przeszłości

Na Kanzo Fast 2.0 trzeba patrzeć przede wszystkim jako na kolejny dowód na to, że gravel zdążył już przejść cały cykl rozwoju typowy dla dojrzałej kategorii sprzętu. To już normalne, że najpierw pojawia się prosty pomysł rozwiązujący realny problem. Później rynek rośnie, użytkownicy zaczynają ścigać się coraz poważniej, a producenci odkrywają, że mogą odzyskiwać kolejne sekundy za pomocą tuneli aerodynamicznych, włókna węglowego, drogich komponentów i coraz bardziej wyspecjalizowanej geometrii.

Czytaj też: ASUS znudził się komputerami. Teraz chce zamienić twój rower w e-bike’a

Efektem tego rozwoju jest rower, którego widzimy o tutaj. Jednocześnie mieści opony rodem z MTB, przyjmuje tarczę 56T i przechodzi badania aerodynamiczne razem z zawodnikiem przy 36 km/h. Jeszcze dekadę temu takie połączenie brzmiałoby jak próba pogodzenia dwóch różnych dyscyplin, a dziś jest produktem seryjnym. Innymi słowy, właśnie dlatego Kanzo Fast 2.0 interesuje mnie bardziej jako zwiastun przyszłości gravela niż po prostu kolejny bardzo drogi rower. Trudno już bowiem przewidzieć, gdzie ta specjalizacja się zatrzyma. Być może nie zatrzyma się wcale.

Źródła: Ridley – Kanzo Fast 2.0

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.