Od tamtego czasu zdążył wyjść Starfield, dostaliśmy odświeżonego Obliviona, Skyrim dalej jest sprzedawany w kolejnych wersjach, a samo The Elder Scrolls VI nadal pozostaje czymś, czego normalny gracz nie widział nawet na jednym właściwym zrzucie ekranu. Dlatego kilka zdań wypowiedzianych przez ludzi stojących wysoko w strukturach Xboxa nagle urosło do rangi wydarzenia. Trochę zabawne, trochę smutne, ale po ośmiu latach ciszy bierzemy już wszystko, bo nie wiem, jak wy, ale ja na szóste TES czekam bardziej niż na GTA.
Szefowa Xboxa obejrzała The Elder Scrolls VI. I zostawiła osiem gwiazdek
Najświeższy sygnał przyszedł od Ashy Sharmy, która od kwietnia 2026 roku oficjalnie kieruje Xboksem. Podczas wizyty w Bethesdzie obejrzała rozgrywkę na żywo z The Elder Scrolls VI i napisała później, że skala oraz monumentalność świata zrobiły na niej ogromne wrażenie, a historia prezentuje się jeszcze lepiej. Najciekawsze znalazło się jednak wcześniej. Sharma określiła grę jako “The Elder Scrolls VI: ********”. Osiem gwiazdek. Dla polskich odbiorców może to być dosyć nietypowe skojarzenie, ale teraz warto o nim zapomnieć.
Czytaj też: Magiczna bariera z Gothica w rzeczywistym świecie. Sprawdziłem, czy to możliwe
Oczywiście internet zrobił to, co internet robi najlepiej i natychmiast zamienił osiem znaków w śledztwo kryminalne. “Hammerfell” odpada, bo ma dziewięć liter. “Highrock” mieści się idealnie. Redguard? Dominion? A może liczba gwiazdek nie znaczy absolutnie nic i po prostu zostaliśmy godnie strollowani? Tę ostatnią możliwość nadal uważam za całkiem realną, chociaż zabawę podkręciła sama Bethesda, odpowiadając Sharmie w podobnym stylu. Innymi słowy, albo obserwujemy przypadkową redakcję nazwy, albo ktoś właśnie świadomie wrzucił społeczności okruszek chleba.
Osobiście nie przywiązywałbym jeszcze do High Rock wielkiej wagi. Od dawna najbardziej prawdopodobnym miejscem akcji wydawało się Hammerfell lub obszar obejmujący również część High Rock, głównie przez krajobraz z teasera i analizę mapy Tamriel. Bethesda nigdy tego jednak nie potwierdziła. Osiem gwiazdek jest więc poszlaką, nie informacją.
The Elder Scrolls VI nie jest już projektem istniejącym tylko na papierze
Znacznie ważniejsze jest coś innego. Sharma nie oglądała prerenderowanego zwiastuna. Mowa o działającej grze pokazywanej na żywo. W czerwcu podobny pokaz widział Matt Booty, czyli chief content officer Xboxa, który twierdził, że TES VI wygląda “niesamowicie”, ale firma chce poczekać z właściwą prezentacją do odpowiedniego momentu.
Czytaj też: Twórcy wzięli głos. The Blood of Dawnwalker skrywa coś starszego niż wampiry
To potwierdza zmianę, która zachodzi za zamkniętymi drzwiami od kilku lat. W 2024 roku Bethesda mówiła jeszcze o ogrywaniu wczesnych buildów. Dziś sytuacja jest wyraźnie poważniejsza. W lipcu 2026 roku studio oficjalnie ogłosiło, że The Elder Scrolls VI jest jego głównym projektem, pracuje nad nim większość zespołu, a deweloperzy grają w aktualne wersje każdego dnia.
Nadal nie znaczy to, że premiera czai się za rogiem. Wręcz przeciwnie. Publicznego gameplayu nie ma, terminu premiery nie ma, a Todd Howard nadal unika deklaracji. Doniesienia z tego roku wskazywały, że 2028 rok należy traktować raczej jako najwcześniejszy rozsądny scenariusz niż bezpieczną datę. Patrząc na to, gdzie projekt znajduje się obecnie, w premierę w 2026 lub 2027 roku zwyczajnie nie wierzę.
Bethesda chce zrobić starego dobrego RPG-a, tylko za pomocą nowej technologii
Wiemy natomiast znacznie więcej o kierunku projektu. Todd Howard określił Starfielda oraz Fallouta 76 mianem pewnego rodzaju kreatywnych objazdów i zapowiedział powrót do “klasycznego stylu Bethesdy”. Dla mnie to jedna z najważniejszych informacji dotyczących TES VI, bo sugeruje powrót do zwartego świata, eksploracji napędzanej ciekawością oraz charakterystycznego modelu RPG znanego ze Skyrima, Obliviona czy Fallouta 3 i 4.
Mam tylko nadzieję, że “klasyczny” nie będzie oznaczał “archaiczny”. Bethesda ma przecież trochę do udowodnienia po Starfieldzie. Ogrom sam w sobie nie wystarcza, jeśli pomiędzy interesującymi punktami świata rozciąga się pustka. Wspominałem już przy okazji przyszłości Fallouta, że największe RPG-i Bethesdy potrzebują przede wszystkim dobrego tempa, poczucia progresji i świata, który nie rozdaje najciekawszych atrakcji podczas pierwszej godziny. TES VI będzie musiał pogodzić tę starą filozofię z oczekiwaniami graczy przyzwyczajonych już do Wiedźmina 3, Baldur’s Gate 3 czy Kingdom Come: Deliverance 2.
Technologicznie ma w tym pomóc Creation Engine 3. Bethesda oficjalnie potwierdziła, że zarówno TES VI, jak i przyszły Fallout 5 powstają właśnie na kolejnej generacji jej autorskiej technologii rozwijanej po premierze Starfielda. Nowy fundament ma przynieść przebudowane narzędzia, rendering i systemy pozwalające jednocześnie rozwijać kilka ogromnych projektów.
Największa gra Bethesdy powstaje w wyjątkowo dziwnym momencie
Tutaj historia robi się znacznie mniej przyjemna. W czasie, kiedy Sharma zachwycała się działającym TES VI, przed siedzibą Bethesda Game Studios w Rockville stał ogromny nadmuchiwany szczur Scabby. Postawili go tam związkowcy protestujący przeciw zwolnieniom w strukturach Xboxa. Obok znalazło się około 800 czerwonych flag symbolizujących pracowników, którzy od lipca 2025 roku stracili stanowiska. Sam Xbox rozpoczął w 2026 roku restrukturyzację obejmującą około 3200 etatów.
Trudno wymyślić lepszy obraz współczesnego gamedevu, bo w środku budynku szefowa korporacji ogląda jedną z najbardziej wyczekiwanych gier świata i zachwyca się jej rozmachem, a kilkadziesiąt metrów dalej pracownicy ustawiają wielkiego szczura, żeby przypomnieć kierownictwu, ile osób zniknęło z zespołów produkujących te wszystkie miliardowe marki.
Bethesda zapewnia, że harmonogram The Elder Scrolls VI pozostaje bez zmian. Chciałbym w to wierzyć, ale po wydarzeniach ostatnich lat traktuję takie zapewnienia dokładnie tak, jak powinno się traktować każde korporacyjne zapewnienie – jako opis planu obowiązującego w momencie jego publikacji, a nie gwarancję.
Czytaj też: Najważniejsze polskie gry. Właśnie one zbudowały rodzimy gamedev
Z perspektywy graczy-odbiorców ważne jest z kolei to, że The Elder Scrolls VI wreszcie zaczyna jednak przypominać prawdziwą grę. Działa, jest regularnie ogrywane, większość Bethesdy nad nim pracuje, powstaje na nowej wersji silnika i widzieli je już najważniejsi ludzie Xboxa. Po ośmiu latach od pierwszego teasera brzmi to wprawdzie skromnie, ale w przypadku TES VI właśnie taki zestaw informacji jest dziś niemal rewolucją.
Źródła: Bethesda Game Studios, Variety

