Honda wskrzesiła rowerową historię po 20 latach

Im dłużej obserwuję rozwój elektrycznych rowerów, tym bardziej mam wrażenie, że właśnie w tym segmencie trwa obecnie jeden z ciekawszych eksperymentów z tym, czym właściwie powinien być pojazd napędzany jednocześnie mięśniami i elektrycznością. Dlatego jeszcze ciekawiej robi się wtedy, kiedy do tej zabawy wraca firma, która już dawno temu próbowała wywrócić rower górski do góry nogami, bo Honda rzeczywiście wraca teraz do e-bike.
Honda wskrzesiła rowerową historię po 20 latach

Honda potwierdziła podczas Sea Otter Europe 2026 w Gironie, że oficjalnie wchodzi na rynek elektrycznych rowerów górskich. Nie mówimy już przy tym o luźnym koncepcie przeznaczonym wyłącznie do oglądania na targach. Model inspirowany pokazanym prototypem ma bowiem trafić do sprzedaży w 2027 roku, choć producent nadal nie ujawnił jego ostatecznej nazwy, ceny, listy rynków ani nawet pełnej specyfikacji.

Honda wraca do górskich rowerów. Tym razem na poważnie

Niewiadomych na ten moment jest więc sporo, ale dla mnie najciekawsze jest to, obok czego Honda postawiła swój nowy prototyp. Towarzystwem był bowiem RN01, czyli niezwykły rower downhillowy rozwijany na początku XXI wieku i wystawiany w Pucharze Świata w latach 2004-2007. Greg Minnaar zdobył na nim mistrzostwo w 2005 roku, a sam rower zasłynął przede wszystkim z wewnętrznej skrzyni biegów umożliwiającej zmianę przełożenia bez pedałowania.

Czytaj też: Rowerowe zapięcie zaczęło działać jak nowoczesny samochód

Brzmi znajomo? Powinno, bo dwie dekady później producenci ponownie eksperymentują z wyrzucaniem klasycznej przerzutki z równania. Pisałem już o tym przy napędzie Avinox łączącym silnik i przekładnię we wspólnej konstrukcji. W tym sensie RN01 jest zresztą świetnym przykładem maszyny, która pojawiła się zwyczajnie zbyt wcześnie na rynku.

Od aluminiowego eksperymentu do karbonowego e-MTB

Sam pomysł elektrycznego MTB u Hondy nie narodził się jednak w 2026 roku. Już podczas Japan Mobility Show 2023 producent pokazał e-MTB Concept z charakterystyczną ramą i wahaczem wykonanymi przy wykorzystaniu cienkościennego odlewu aluminium, czyli technologii zaczerpniętej z motocykli. Honda mówiła wtedy o połączeniu frajdy z jazdy motocyklem i klasycznym MTB.

Trzy lata później pomysł wygląda już znacznie dojrzalej. Egzemplarz pokazany w Gironie ma karbonową ramę samonośną opracowaną przy współpracy z niemieckim Rotwildem i jego działem ADP Engineering. Charakterystyczny wielki wahacz nazwano Gullarm, zawieszenie wykorzystuje układ single-pivot z trzema elementami pośredniczącymi w pracy tylnego amortyzatora, a z przodu znalazł się Fox 36. Do tego dochodzi konfiguracja kół typu mullet, a więc 29 cali z przodu i 27,5 cala z tyłu, standard UDH oraz przewodowa przerzutka Di2.

Czytaj też: Zamiast spawania wybrali klej. Ten rower elektryczny waży mniej niż tytanowy Brompton

Nie wygląda to więc na próbę zbudowania elektrycznego RN01 2.0. Wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że Honda celowo zachowała bardziej motocyklową filozofię konstrukcji i wyglądu, ale sam napęd pozostawiła znacznie bardziej konwencjonalny. Pasuje do tego zresztą promowana przez firmę zasada “Man Maximum, Machine Minimum”, wedle której technologia ma możliwie mało przeszkadzać człowiekowi w samej jeździe. Ciekawy kontrast, bo jeszcze niedawno opisywałem elektryczne rowery, które zaczynają osiągać moment obrotowy kojarzący się bardziej z motocyklami niż rowerami. Honda najwyraźniej nie chce iść w stronę “więcej mocy za wszelką cenę”.

Największa zagadka może kryć się przy korbie

Egzemplarz wystawiony na Sea Otter Europe korzystał z jednostki Shimano EP8. Współczesny EP801 oferuje maksymalnie 85 Nm momentu obrotowego, waży około 2,7 kg i w europejskiej konfiguracji wspomaga jazdę do 25 km/h. Problem w tym, że rower z oficjalnego materiału wideo Hondy wygląda pod tym względem inaczej, bo obudowa jednostki napędowej ma inne ukształtowanie niż obecny EP801. Charakterystyczny okrągły element widoczny w aktualnym silniku po stronie napędu w prototypie z filmu zdaje się znajdować po przeciwnej stronie. Na razie nie wiadomo jednak, czy patrzymy na nową generację napędu Shimano, prototypową obudowę, czy jeszcze coś innego. Honda ani Shimano niczego w tej sprawie oficjalnie nie zapowiedziały.

Honda wraca do pomysłu, który kiedyś wyprzedzał swoje czasy

Najbardziej podoba mi się w tej historii właśnie zestawienie RN01 i nowego e-MTB. Dwadzieścia lat temu Honda potraktowała rower jak inżynieryjny eksperyment i zbudowała maszynę, której wewnętrzna skrzynia biegów wydawała się egzotyczna. Dziś branża sama zmierza w stronę integrowania silników, automatycznej zmiany przełożeń i coraz bardziej zamkniętych układów napędowych. Przykładem jest choćby system X1P, który automatyzuje dobór przełożeń.

Czytaj też: Ten rower zmienia zawieszenie setki razy na jednej trasie. Tak wygląda przyszłość MTB

Nowy e-MTB Hondy nie jest więc prostym wskrzeszeniem starego RN01. Jest dla mnie ciekawszy właśnie dlatego, że pokazuje, jak bardzo świat dorósł do pomysłów, które kiedyś wyglądały dziwnie. Pozostaje tylko pytanie, czy Honda rzeczywiście chce zostać producentem rowerów na dłużej, czy stworzy bardzo drogi pokaz możliwości własnej inżynierii. Odpowiedź zaczniemy poznawać w 2027 roku.

Źródła: Honda, Honda

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.