Typowy Kowalski, który jakimś cudem zapragnie motocykla elektrycznego, nie chce jeździć technologicznym dziełem sztuki za równowartość samochodu i czymś maksymalnie do terenów podmiejskich. Pisałem już o tym przy TVS eFX 30, a niedawno również przy znacznie bardziej szalonym Bonnell 805 RX. Evoke Nrgy wydaje się jednak atakować ten problem z najprostszej możliwej strony.

Evoke Nrgy próbuje wcisnąć się dokładnie pomiędzy skuter a drogiego elektryka
Evoke nie jest zupełnym świeżakiem na rynku. Firma działa od około dekady, niedawno świętowała dziesięciolecie otwarciem nowej fabryki, a wcześniej stworzyła m.in. Urban S, Urban Classic i znacznie bardziej ekstremalnego 6061-GT. Ten ostatni jest dobrym przykładem tego, jak wyglądała dotychczasowa pogoń za elektrycznym motocyklem przyszłości, bo znalazło się w nim prawie 30 kWh akumulatora, 230 km/h i osiągi klasy potężnego cruisera. Nowy model Nrgy idzie w zupełnie przeciwnym kierunku.
Czytaj też: Aston Martin wypuszcza potwora na ulice. Wygląda jak motocykl Batmana, ale to nie koncept

Powstaną dwie wersje. Nrgy 6 o domniemanej (na oficjalne informacje ciągle czekamy) mocy 15 KM otrzyma akumulator LFP o pojemności 6,4 kWh i ma kosztować około 4995 dolarów, czyli według obecnego kursu około 18600 zł. Nrgy 8 z już 20-konnym silnikiem dostanie 8,4 kWh za 6495 dolarów, czyli około 24200 zł. Są to oczywiście proste przeliczenia amerykańskich cen, a nie zapowiedź polskiego cennika. Po doliczeniu podatków, transportu i kosztów związanych z europejską dystrybucją finalna kwota może wyglądać inaczej.
Jak technologicznie wypada Evoke Nrgy?
Samo postawienie na ogniwa LFP, czyli litowo-żelazowo-fosforanowe jest bardzo ciekawe. Mają one niższą gęstość energii od popularnych chemii opartych na niklu, więc przy tej samej pojemności mogą oznaczać większą masę. Nrgy 6 waży 156 kg, a Nrgy 8 już 182 kg. W zamian LFP zapewnia zwykle większą trwałość cykliczną, wysoką stabilność termiczną oraz potencjalnie niższe koszty produkcji. W samochodzie różnicę masy łatwiej ukryć, ale w motocyklu każdy kilogram boli bardziej. Bardziej nawet niż długie ładowanie, które przy mocy od 0,5 do 3,3 kW ma trwać w najlepszym przypadku przynajmniej godzinę dla mniejszej pojemności.
Czytaj też: Yamaha zrobiła sportowy motocykl dla normalnych ludzi

Znacznie ważniejsze jest dla mnie jednak deklarowane 120 km/h prędkości maksymalnej. Oczywiście to nie jest wynik, którym można chwalić się przed właścicielem sportowego motocykla, ale właśnie o to chodzi. Nrgy przekracza granicę, przy której elektryczny jednoślad przestaje być sprzętem właściwie przywiązanym do miasta. Obwodnica, droga szybkiego ruchu czy zwykła trasa poza terenem zabudowanym nie powinny być już dla niego czymś abstrakcyjnym, a jednocześnie nie jest to model, który pozwoli rozpędzić się do prędkości dalece poza poziomem rozsądnym.

Czytaj też: Motocykl SWM Versante 550 w skrócie? Chińskie pieniądze, włoska marka i zaskakujące wyposażenie
Poza napędem konstrukcja wygląda już znacznie bardziej konwencjonalnie. Klient dostaje opatentowaną ramę Twin Plate, widelec USD o średnicy 43 mm, dwa tylne amortyzatory oraz hydrauliczne hamulce tarczowe z przodu i z tyłu. Wygląd również nie krzyczy “coś roedm z Cyberpunka”. Fałszywy zbiornik, klasyczne proporcje motocykla i odsłonięta technologiczna część środkowa tworzą coś pomiędzy spalinowym jednośladem a elektrykiem.
Motocykl Evoke Nrgy nadal jest pełen niewiadomych
Evoke chce sprzedawać Nrgy w Azji Południowo-Wschodniej, Europie i Ameryce Północnej, ale nadal czekamy na regionalne ceny, homologację oraz termin rozpoczęcia dostaw. Dopiero wtedy okaże się, czy zapowiadany motocykl za około 5000 dolarów rzeczywiście pozostanie motocyklem za około 5000 dolarów.
Źródła: Evoke Motorcycles, Evoke 6061-GT

