YZF-R2 jest bezpośrednim rozwinięciem idei, którą Yamaha rozpoczęła w Indiach już w 2008 roku wraz z modelem R15. Tamten motocykl miał zaoferować namiastkę świata R1 w znacznie mniejszym, tańszym i bardziej przystępnym wydaniu. Co ciekawe, niemal dwie dekady później producent nie wyrzucił tego pomysłu do kosza, a zamiast tego przesunął go o klasę wyżej.
Yamaha R2 bierze pomysł R15 i zwyczajnie daje mu więcej
R2 bazuje na zupełnie nowej, stalowej ramie rurowej typu diamond zamiast konstrukcji Deltabox z R15. Z przodu pracuje widelec USD o średnicy 37 mm, a hamowanie powierzono tarczom 282 i 220 mm z dwukanałowym ABS-em. Wysokość siedzenia wynosi przy tym przystępne 810 mm. Jest to nadal motocykl z pochyloną, sportową pozycją i clip-onami, ale już nie maszyna projektowana wyłącznie pod tor.
Czytaj też: 805 Nm na tylnym kole i wymienny akumulator. Elektryczne motocykle stają się potworkami

Ten motocykl dostał jednocylindrowy, chłodzony cieczą silnik DOHC o pojemności 204 cm³, który rozwija około 26,5 KM mocy oraz 19,1 Nm momentu obrotowego. Nie są to liczby, które specjalnie imponują nawet na tle np. e-bike z 100-Nm silnikami, ale przy masie zaledwie 149 kg nie powinny przeszkadzać w miejskiej jeździe. Zwłaszcza że maksymalna moc pojawia się przy 10000 obr./min, więc Yamaha ewidentnie chciała zachować wysokoobrotowy charakter małej maszyny sportowej.

Co ciekawe, producent zrezygnował z systemu zmiennych faz rozrządu VVA znanego z R15. Ten pomaga mniejszej jednostce zachowywać więcej elastyczności przy niższych obrotach, podczas gdy R2 ma wyraźniej premiować środkową i górną część obrotomierza. Najbardziej interesuje mnie jednak nie sam silnik, lecz to, co Yamaha do niego dołożyła.
Kiedyś taka elektronika lądowała w droższych motocyklach
R2 otrzymała elektroniczną przepustnicę YCC-T, kontrolę trakcji, sprzęgło ze wspomaganiem i funkcją antyhoppingu oraz trzy tryby jazdy Street, Sport i Rain. Do tego dochodzi 5-calowy kolorowy TFT z łącznością ze smartfonem, a w droższych wariantach także dwukierunkowy quickshifter. Yamaha podkreśla, że zarówno elektroniczna przepustnica, jak i taki quickshifter są nowościami w tej klasie pojemnościowej. Podobny proces demokratyzacji tych nowinek technologicznych obserwuję przy motocyklach, które elektroniką próbują pomagać kierowcy już przy samym utrzymywaniu równowagi, a jeszcze ciekawiej wygląda to na tle powrotu klasycznych konstrukcji pokroju Bultaco TSS350.
Czytaj też: Ten rower elektryczny ma więcej momentu obrotowego niż niejeden motocykl

Jednocześnie jednak nie wszystko mnie w nowym R2 przekonuje. Yamaha zachowała stylistykę bardzo zbliżoną do R15 i przy pobieżnym spojrzeniu oba motocykle można zwyczajnie pomylić. Przy modelu otwierającym nową klasę pojemnościową liczyłbym na trochę więcej odwagi. R2 nie jest również jakąś mechaniczną rewolucją, bo KTM RC 200 oferuje bardzo podobny poziom osiągów. Yamaha nadrabia tutaj nieco masą, bo konkurencyjny KTM waży około 160 kg. Ciekawie wygląda zaś kwestia codzienności. Zbiornik mieści 12 litrów benzyny, a deklarowane zużycie na poziomie około 2,94 l/100 km dawałoby teoretycznie ponad 400 km zasięgu.
Yamaha R2 może być ważniejsza, niż sugeruje jej 204 cm³
Yamaha R2 zadebiutowała w Indiach i to właśnie tam ruszy jej produkcja oraz sprzedaż. Podstawowa odmiana kosztuje 230500 rupii, czyli przy obecnym kursie około 9060 zł, a R2M 253000 rupii, czyli około 9950 zł. Jest to oczywiście wyłącznie bezpośrednie przeliczenie indyjskiej ceny przed wszelkimi lokalnymi opłatami. Yamaha potwierdziła zresztą, że ten dokładnie model powstał również z myślą o innych rynkach rozwijających się i eksporcie, ale europejska, a tym bardziej polska premiera nie została na razie oficjalnie zapowiedziana.

Czytaj też: Kiedyś chińskie motocykle kusiły ceną. Zontes 703R chce już kusić wszystkim
Tego typu motocykle przypominają bowiem, że dobra sportowa maszyna nie musi mieć mocy pozwalającej walczyć z własnym instynktem samozachowawczym przy każdym mocniejszym odkręceniu manetki. Może być lekka, stosunkowo tania, wysokoobrotowa i wystarczająco szybka, a przy okazji korzystać z elektroniki jeszcze niedawno zarezerwowanej dla znacznie poważniejszych sprzętów.
Źródła: Yamaha Motor YZF-R2, Yamaha Motor YZF-R15

