Lectric znalazł na to całkiem sensowną odpowiedź. W nowym XPress Lite nie każe bowiem wybierać między jednym a drugim rozwiązaniem podczas zakupu roweru. Zamontował oba i dał użytkownikowi przełącznik na kierownicy. Niby detal, ale właśnie takie detale pokazują mi dziś rozwój e-bike znacznie lepiej niż kolejny silnik z absurdalnym momentem obrotowym.
Lectric XPress Lite zmienia charakter jednym przełącznikiem
Lectric wycenił XPress Lite na 1099 dolarów, czyli według obecnego kursu około 4260 zł w prostym przeliczeniu z amerykańskiej ceny. Za te pieniądze dostajemy miejski e-bike z silnikiem w tylnej piaście o nominalnej mocy rzędu 500 W, chwilowo sięgającej 864 W i momencie obrotowym 61,2 Nm. Innymi słowy, taki e-bike w Europie jest nielegalny, jeśli idzie o użytek na publicznych drogach. Energia pochodzi z wyjmowanego akumulatora 48 V i 7,8 Ah, czyli o pojemności energetycznej około 374 Wh, a producent deklaruje maksymalnie 72 km zasięgu na jego jednym ładowaniu.
Czytaj też: Hamulce obręczowe miały umrzeć, ale ten ten tytanowy rower je przywrócił

Sama specyfikacja nie brzmi szczególnie futurystycznie, ale najważniejsze jest to, że XPress Lite wykorzystuje jednocześnie czujnik momentu obrotowego oraz kadencji. Przełącznik XPerience Switch pozwala zdecydować, z którego sposobu sterowania wspomaganiem chcemy akurat korzystać. Różnica jest ogromna. Czujnik kadencji w dużym uproszczeniu wykrywa obracanie korbą i na tej podstawie uruchamia wspomaganie. Czujnik momentu sprawdza z kolei, jak mocno naciskamy na pedały, dzięki czemu silnik może dostosować swoją pomoc do tego, ile pracy wykonujemy sami.

Mocniej depczemy? Dostajemy więcej wsparcia. Jedziemy spokojnie? Napęd nie próbuje od razu wyrywać roweru do przodu. Znam tę różnicę dobrze z jazdy na różnych e-bike i właśnie dlatego możliwość przełączania między tymi systemami jest intrygująca, choć przyznam, że w idealnym świecie przełączanie powinno mieć miejsce automatycznie na podstawie wcześniej ustawionego trybu.
Finał jest taki, że w trybie opartym na momencie XPress Lite ma zachowywać się bardziej jak klasyczny rower, w którym ktoś po prostu dał nam mocniejsze nogi. Czujnik kadencji może z kolei sprawdzić się wtedy, kiedy chcemy pedałować lekko i pozwolić silnikowi wykonać większą część pracy. Tak więc oto jeden e-bike może więc w pewnym sensie dostać dwa charaktery.

Czytaj też: Teraz zostawisz rower gdzie popadnie, a on sam wróci tam, gdzie jest potrzebny
Musimy jednak pamiętać, że sam fakt obecności czujnika momentu nie gwarantuje jeszcze świetnej jazdy, bo równie ważne jest jego oprogramowanie oraz sposób, w jaki sterownik interpretuje nacisk na pedały. Źle zestrojony czujnik może reagować zbyt nerwowo, pomagać za mocno przy lekkim naciśnięciu albo odwrotnie, czyli sprawiać wrażenie ospałego. Lectric twierdzi, że jego system PWR+ został odpowiednio dostrojony właśnie po to, aby uniknąć gwałtownego i opóźnionego włączania napędu typowego dla tańszych konstrukcji z silnikiem w piaście.
Podobne podejście zaobserwowałęm niedawno przy nowych funkcjach systemu Bosch eBike Flow, gdzie coraz więcej znaczenia zaczyna mieć już nie sama moc, a sposób jej kontrolowania. Dla mnie właśnie tutaj rynek e-bike zaczyna robić się naprawdę interesujący.
Mniejszy akumulator może być zaletą
Drugim ciekawym elementem XPress Lite jest to, czego w nim nie ma. Lectric nie zamontował wielkiego akumulatora ani amortyzowanego widelca, dzięki czemu sam rower bez akumulatora waży 20,7 kg, a akumulator kolejne około 2,7 kg, więc cały zestaw zamyka się w okolicach 23,4 kg. Nie jest to oczywiście lekki rower w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale w świecie pełnowymiarowych elektryków przekraczających 25 czy nawet 30 kg każdy zaoszczędzony kilogram zaczyna mieć znaczenie, gdy trzeba wejść po schodach albo wpakować sprzęt do pociągu. Podobny problem poruszałem niedawno przy Ecobike Urban Plus EQP.

Czytaj też: Dwie tarcze, jedna manetka i zero przedniej przerzutki. Ktoś właśnie wymyślił napęd rowerowy na nowo
Nie oznacza to jednak, że XPress Lite jest jakimś technologicznym cudem bez kompromisów. Shimano Altus to podstawowy osprzęt, sztywny widelec będzie dawał się we znaki na gorszej nawierzchni, a 374 Wh nie wystarczy do długich wycieczek przy wysokim poziomie wspomagania. Deklarowane 72 km potraktowałbym zresztą jako maksimum osiągalne w sprzyjających warunkach. Cieszy jednak fakt, że na pokładzie znalazły się dwutłoczkowe hydrauliczne hamulce tarczowe, 8-biegowy napęd Shimano Altus, 3,5-calowy kolorowy ekran TFT, zintegrowane oświetlenie, kierunkowskazy oraz opony 27,5 x 1,95 cala. Maksymalna masa użytkownika wynosi 125 kg, a układ elektryczny otrzymał certyfikację UL 2849.

Budżetowy e-bike za kilka lat może być intrygujący
XPress Lite pokazuje więc świat, w którym “budżetowy e-bike” nie musi oznaczać ciężkiego roweru z prymitywnie działającym silnikiem i ogromnym akumulatorem przykręconym do ramy. Może zamiast tego oznaczać sprzęt lżejszy, bardziej naturalny podczas jazdy i inteligentniej wykorzystujący moc, którą już ma. Jeśli właśnie w tę stronę pójdą najtańsze rowery elektryczne, to wyścig na coraz większe liczby może wreszcie przestać być najciekawszą częścią ich rozwoju.
Źródła: Lectric XPress Lite

