Zamiast projektować cały rower wokół silnika elektrycznego, można przecież potraktować elektryczne wspomaganie jak wyposażenie dodatkowe. Potrzebujesz go podczas dłuższej trasy albo dojazdu do pracy? Zakładasz. Chcesz pojeździć klasycznie? Zdejmujesz. Hiszpańskie Spiny właśnie rozwija taki pomysł, a jego najnowszy Spiny 2 ma zmienić zwykły rower w e-bike w trzy sekundy… no, teoretycznie.

Spiny 2 robi z elektrycznego napędu akcesorium
Spiny 2 nie pojawia się magicznie na dowolnym rowerze. Najpierw trzeba zamontować na ramie specjalny uchwyt oraz czujniki prędkości i kadencji. Dopiero po wykonaniu tej jednorazowej konfiguracji właściwy moduł zawierający akumulator i silnik można według producenta wpinać oraz wypinać w około trzy sekundy. W całym tym procesie nie trzeba wymieniać koła, korby, piasty ani podłączać za każdym razem przewodów, ale nie jest to sprzęt jedyny w swoim rodzaju.
Czytaj też: Wsiadasz i o niczym nie myślisz. Łańcuch wyleciał, a przerzutka zniknęła, bo taki ma być miejski rower

W kwietniu opisywałem lekki zestaw konwersyjny Cyplore, a kilka miesięcy później pojawił się ASUS Oxiis E250G1, który również przykłada napęd bezpośrednio do opony. Zupełnie inną drogą idzie z kolei modularna konstrukcja Actofive, ale wszystkie te pomysły łączy podobna myśl, a mianowicie to, że rower powinien żyć znacznie dłużej niż elektronika, którą do niego dokładamy. Ma to sens, ale oczywiście też problem, bo żadna “dostawka” tego typu nie zastąpi zintegrowanego napędu. Coś za coś.

W przypadku Spiny 2 nie ma co liczyć na rewolucję pomysłu zamiany roweru w e-bike. W tym projekcie silnik napędza rolkę, która jest dociśnięta do tylnej opony i poprzez tarcie rozpędza koło. Jest to wręcz mechanizm archaiczny na tle silników centralnych z czujnikami momentu obrotowego, ale cała jego sztuka polega więc nie na wynalezieniu napędu ciernego od nowa, lecz na próbie usunięcia jego największych niedogodności.

Moduł waży 2,2 kg i mierzy 225 x 200 x 90 mm. Ma pięć poziomów wspomagania, łączność Bluetooth, aplikację na smartfony oraz czujniki kadencji i prędkości. Po wykryciu pedałowania silnik ma rozpocząć pracę w około 0,25 sekundy, a po zaprzestaniu kręcenia korbą rolka odsuwa się od opony, żeby nie zwiększać niepotrzebnie oporów. Do tego dochodzi odporność IP65.
750 W robi wrażenie, ale nie ta liczba jest najważniejsza
Amerykańska odmiana Spiny 2 ma oferować 250 W mocy znamionowej oraz nawet 750 W szczytowej, osiągając wspomaganie do około 32 km/h. W Kanadzie szczyt ograniczono do 500 W, natomiast dla większości pozostałych rynków producent przewiduje wersję 250 W z odcięciem wspomagania przy 25 km/h. Maksymalny moment obrotowy takiego silnika ma zaś wynosić 35 Nm. Dla europejskiego użytkownika ważniejsze jest więc to, że Spiny ma zachowywać charakter typowego roweru ze wspomaganiem, a nie elektrycznego motoroweru.

Czytaj też: Ten elektryczny rower górski waży mniej niż większość typowych e-bike. Problem jest jeden
Znacznie bardziej zastanawia mnie akumulator. Ma 266 Wh pojemności energetycznej, ponad 800 deklarowanych cykli życia i obsługuje ładowanie przez USB-C Power Delivery. Pełne ładowanie powinno zajmować do czterech godzin. Producent mówi również o nawet 90 km zasięgu w idealnych warunkach, ale zaraz… dziewięćdziesiąt kilometrów? Do tej wartości podchodziłbym bardzo ostrożnie. Przy 266 Wh oznacza ona jazdę z niewielkim udziałem silnika i w bardzo sprzyjających warunkach. Podjazdy, masa rowerzysty, wiatr, temperatura, nawierzchnia oraz wyższy poziom wspomagania mogą tę liczbę szybko sprowadzić na ziemię.
Największa zaleta Spiny 2 może być również jego największą wadą
Brak ingerencji w koło i napęd wygląda świetnie, ale musi mieć swoją cenę. Tutaj jest nią wykorzystanie samej opony jako elementu przeniesienia napędu. Spiny twierdzi, że zastosował wymienną rolkę z dwóch mieszanek, która ma zachowywać odpowiedni kontakt z oponą przy zmieniających się warunkach. Dopóki nie zobaczymy jednak niezależnych długoterminowych testów, właśnie ten fragment konstrukcji budziłby moje największe obawy.

Napędy cierne historycznie potrafią mieć problemy, kiedy pomiędzy rolkę a oponę trafia woda. Istnieją również kompromisy pomiędzy siłą docisku, poślizgiem, sprawnością i zużyciem opony. Starsze testy oraz doświadczenia użytkowników takich napędów pokazywały wyraźne pogorszenie przenoszenia momentu z silnika na koło na byle mokrej nawierzchni. Spiny może oczywiście radzić sobie z tym znacznie lepiej dzięki nowemu materiałowi rolki i elektronicznemu sterowaniu dociskiem, ale właśnie to powinny zweryfikować normalne testy, a nie materiał promocyjny.

Dochodzi do tego hałas, różne rodzaje bieżnika, ciśnienie w oponie oraz jej zużycie. Największą zaletą Spiny 2 jest więc fakt, że praktycznie omija standardowy napęd roweru. Największa wada wynika dokładnie z tego samego.
Być może za kilka lat nie będziemy kupować rowerów elektrycznych?
Według producenta Spiny 2 ma pasować do większości rowerów szosowych, miejskich, trekkingowych i hybrydowych z hamulcami tarczowymi lub obręczowymi. Potrzebne jest jednak odpowiednie miejsce między ramą a tylnym kołem. Rowery z tylnym zawieszeniem nie są kompatybilne, a błotnik może wymagać modyfikacji. Dostępne mają być również adaptery dla ciaśniejszych ram oraz Bromptonów, na tym tle jeszcze ciekawszy jest opcjonalny zestaw dla drugiego roweru. Jeden Spiny 2 może więc potencjalnie obsługiwać kilka jednośladów i ta oto kupujemy nie elektryczny rower, a własny moduł wspomagania. Rano możemy założyć go do miejskiego jednośladu, przed weekendem przełożyć do trekkingowego, a zostawiając rower pod sklepem, zabrać najdroższą część całego systemu ze sobą.

Czytaj też: Ponad 1 kWh energii w rowerze. Te e-bike mają zastępować samochody
Spiny 2 wystartował na Kickstarterze 30 września 2026 roku, a pierwsze globalne dostawy są obecnie zapowiadane na kwiecień 2027 roku. Jest to crowdfunding, więc oczywiście zarówno termin, jak i ostateczny produkt trzeba traktować z właściwym dla takich kampanii dystansem. Jednocześnie trudno nie docenić takiego sprzętu, bo przesuwa on dalej kwestię tego, czy aby w przyszłości wizja kupowania “normalnego roweru” i osobno wspomagania do niego, nie była sensowną i wydajną opcją.
Może rewolucja w niszy tego rynku dopiero nadejdzie?
Źródła: Spiny 2

