Nawet najlepsza rakieta nie pomoże przecież wtedy, gdy system nie zdąży odpowiednio szybko podjąć decyzji o jej wykorzystaniu. Tym bardziej że w rzeczywistych warunkach atakujące drony nie muszą nadlatywać z jednego kierunku, utrzymywać stałej prędkości czy nawet mieć za zadanie bezpośrednio uderzyć w cel. Czasem atakującemu wystarczy samo przeciążenie obrony przed wysłaniem głównych sił z potężniejszym uzbrojeniem, a odpowiedź na ten problem właśnie zaczyna przyjmować nową formę. Tym razem ze strony producenta Skapion.

Skapion chce zestrzeliwać ponad 100 dronów jednocześnie
Izraelsko-amerykańska firma Skapion zaprezentowała 14 października 2026 roku nowy system obrony przeciwlotniczej typu Native Counter-Swarm, który według twórców jest pierwszą na świecie konstrukcją opracowaną od podstaw do zwalczania skoordynowanych rojów bezzałogowców. Nie chodzi więc o kolejną wyrzutnię pocisków z lepszym oprogramowaniem, ale o rozwiązanie, które ma jednocześnie atakować ponad 100 celów i osiągać skuteczność przechwytywania przekraczającą 97%. Przynajmniej według deklaracji firmy, bo na publiczne potwierdzenie tych możliwości musimy jeszcze poczekać.
Czytaj też: Trzy godziny lotu i karabin maszynowy. Ten wojskowy dron może odmienić wsparcie piechoty
Najważniejszą cechą Skapiona jest architektura określana mianem “many-to-many”, czyli rozwiązanie pozwalające koordynować wiele przechwytywaczy przeciwko wielu zagrożeniom w tym samym czasie. Centrum dowodzenia wykorzystuje sztuczną inteligencję do łączenia informacji z własnych sensorów lub zewnętrznych systemów wykrywania, klasyfikowania celów, ustalania ich priorytetów i przydzielania odpowiedniego uzbrojenia. Wszystko to ma odbywać się na bieżąco, a więc również wtedy, gdy sytuacja w powietrzu zmienia się z każdą kolejną sekundą.

Właśnie dlatego cały pomysł kojarzy mi się z chińskim algorytmem HG-STR do zarządzania rojami dronów, ale wykorzystanym po przeciwnej stronie konfliktu. Skoro atakujące maszyny mogą współpracować, wymieniać informacje i autonomicznie realizować zadania, to obrona powinna działać na podobnej zasadzie. Zamiast wymagać od operatorów ręcznego zajmowania się kolejnymi celami, musi przejąć możliwie dużą część procesu decyzyjnego.
Sztuczna inteligencja ma przejąć część obowiązków żołnierzy
Producent twierdzi, że Skapion będzie mógł działać autonomicznie lub pod nadzorem pojedynczego operatora, zależnie od przyjętych zasad użycia uzbrojenia. Sama wizja nie wydaje się przesadzona, bo przecież podczas amerykańskich ćwiczeń Scarlet Dragon weryfikacji doczekało się już to, jak zmasowany atak dziesiątek bezzałogowców potrafi przeciążyć nie tylko systemy wykrywania, ale również proces klasyfikowania i priorytetyzowania zagrożeń. Skapion chce więc rozwiązać ten sam problem po stronie obrońcy.

Nie oznacza to jednak, że sztuczna inteligencja automatycznie zagwarantuje skuteczniejszą obronę. System musi przecież odróżniać rzeczywiste zagrożenia od celów pozornych, radzić sobie z niekompletnymi danymi i odpowiednio reagować na drony pełniące różne funkcje. Jedna maszyna może przenosić głowicę bojową, druga odpowiadać za rozpoznanie, a trzecia służyć wyłącznie do odciągnięcia uwagi obrony. Jeśli algorytm źle ustali priorytety, to automatycznie może roztrwonić amunicję na mniej istotne cele.
Dochodzi do tego kwestia odpowiedzialności za decyzje o otwarciu ognia. Automatyzacja wykrywania i przydzielania uzbrojenia nie jest przecież tym samym, co oddanie maszynie pełnej swobody niszczenia obiektów. W pobliżu chronionej infrastruktury mogą znajdować się cywilne bezzałogowce, ptaki czy inne obiekty błędnie rozpoznane przez sensory. Dlatego szczególnie interesuje mnie, jak Skapion zamierza pogodzić deklarowane tempo działania z kontrolą nad procesem podejmowania decyzji.
Przechwytywacz za 39000 złotych ma bronić przed rojami dronów
Sam system wykorzystuje fizyczne pociski-przechwytywacze wystrzeliwane pionowo, co ma zapewniać możliwość zwalczania zagrożeń nadlatujących z dowolnego kierunku. Pociski mają działać na dystansie około 1-7 kilometrów i korzystać z naprowadzania optoelektronicznego lub radiowego. Dzięki kinetycznemu sposobowi niszczenia celów Skapion nie musi polegać wyłącznie na zagłuszaniu łączności, które może być nieskuteczne przeciwko autonomicznym dronom wykonującym wcześniej zaprogramowane zadania.
Czytaj też: Tak wygląda przyszłość lotnictwa wojskowego. Valkyrie wreszcie poleciała z europejskim mózgiem

Wyrzutnie mają trafiać na mobilne platformy lądowe oraz jednostki morskie, tworząc rozproszoną sieć obronną. Według producenta pojedynczy pojazd mógłby przewozić nawet setki przechwytywaczy, a całość współpracowałaby z istniejącymi systemami dowodzenia i wykrywania. Skapion chce docelowo obniżyć koszt pojedynczego przechwytywacza do około 10000 dolarów, czyli 39000 złotych. Producent szacuje również, że sieć około 40 systemów z 3500 przechwytywaczami mogłaby kosztować 400 mln dolarów, a więc około 1,56 mld złotych. Nie znamy jednak dokładnej struktury tych wydatków, a tym bardziej kosztów późniejszej eksploatacji czy uzupełniania amunicji.
Zresztą nie sądzę, żeby Skapion miał zastąpić wszystkie inne rozwiązania przeciwlotnicze. Wystarczy przypomnieć mikrofalowy system Leonidas, który podczas pokazu zneutralizował 49 dronów jednym impulsem. Broń kinetyczna, mikrofalowa, laserowa i klasyczna artyleria mają swoje zalety oraz ograniczenia, dlatego przyszłość widzę raczej w ich współpracy, a nie dominacji jednego rozwiązania.
Czy skuteczność 97% rzeczywiście wystarczy do zatrzymania roju dronów?
Największy problem z deklaracjami Skapiona sprowadza się do braku publicznie udokumentowanych testów potwierdzających możliwości systemu. Pierwsze próby z użyciem ostrej amunicji mają odbyć się w najbliższych tygodniach i objąć maksymalnie 50 przechwytywaczy przeciwko niewielkim bezzałogowcom kategorii 2 i 3. System ma wykorzystywać mechanizm rażenia działający przy zbliżeniu do celu. Następnie w 2027 roku plan obejmuje ocenę operacyjną, podczas gdy samo osiągnięcie gotowości do służby zostało przewidziane na drugą połowę tego samego roku.

Nie wiemy jednak, czy podczas pierwszego testu wszystkie przechwytywacze zostaną wykorzystane jednocześnie. Co ważniejsze, próba z udziałem maksymalnie 50 pocisków nie potwierdzi automatycznie zdolności do równoczesnego zwalczania ponad 100 celów ani deklarowanej skuteczności 97%. Do tego potrzebne będą powtarzalne testy w różnych warunkach, obejmujące między innymi zakłócenia, cele pozorne i kolejne fale ataków.
Czytaj też: Legenda zimnej wojny uczy się latać sama. USA chcą więcej takich Black Hawków
Warto również pamiętać, że nawet 97-procentowa skuteczność nie oznacza całkowitej ochrony. Przy ataku stu maszyn wynik odpowiadałby średnio trzem niezniszczonym dronom, o ile taki poziom skuteczności rzeczywiście dałoby się utrzymać w danych warunkach. W przypadku elektrowni, rafinerii czy magazynu amunicji nawet pojedyncze trafienie może być katastrofalne. Skapion musi więc udowodnić nie tylko zdolność do niszczenia wielu celów, ale również utrzymywania obrony podczas długotrwałego ataku.
Źródła: EDR Magazine, The Jerusalem Post, Skapion

