Samo opracowanie technologii i doprowadzenie do sytuacji, w której dziesiątki tysięcy żołnierzy mogą rzeczywiście z niej korzystać, to dwa zupełnie różne wyzwania. Zwłaszcza kiedy mówimy o sprzęcie, który ma funkcjonować przez kolejne dekady, współpracować ze starszym uzbrojeniem i jednocześnie odpowiadać na zagrożenia, których projektanci mogli wcześniej nawet nie przewidywać. Najnowsza decyzja amerykańskiej armii pokazuje, że czasami największym osiągnięciem nie jest wynalezienie czegoś nowego, a doprowadzenie wieloletniego programu do kolejnego etapu.
Amerykanie obiecywali nowego Javelina od lat. Teraz wydają fortunę na jego produkcję
Przez ostatnie lata przyzwyczaiłem się już do tego, że producenci uzbrojenia nieustannie obiecują nam kolejne rewolucje, które mają zmienić sposób prowadzenia wojny. Nowe pociski, inteligentne głowice, zaawansowane systemy naprowadzania i wszechobecna automatyzacja brzmią imponująco, ale odnoszę wrażenie, że czasami znacznie więcej można osiągnąć, ulepszając sprzęt, który żołnierze doskonale już znają. Zwłaszcza jeśli jest to uzbrojenie sprawdzone w prawdziwych działaniach bojowych, a nie tylko podczas pokazów na poligonie.
Czytaj też: Bombowiec B-52 ma prawie 75 lat, a właśnie dostaje nową pracę. Będzie polował na okręty

Problem w tym, że między zapowiedzią przełomowej modernizacji a momentem, w którym rzeczywiście zaczyna ona trafiać do wojskowych magazynów, potrafią minąć długie lata. W tym czasie zmieniają się przecież realia pola walki, pojawiają się nowe zagrożenia, a rozwiązania uważane jeszcze niedawno za przyszłościowe zaczynają być traktowane jako oczywistość. Amerykański przemysł zbrojeniowy dostarczył nam właśnie kolejnego przykładu tego zjawiska i w moich oczach warto przyjrzeć mu się nieco bliżej.
Amerykanie po latach ruszają z produkcją nowego Javelina
19 października 2026 roku amerykańska armia przyznała konsorcjum Javelin Joint Venture, utworzonemu przez Raytheon i Lockheed Martin, kontrakt produkcyjny o wartości 215 mln dolarów, czyli około 836 mln złotych. Pieniądze zostaną przeznaczone na produkcję Lightweight Command Launch Unit (LWCLU), czyli zmodernizowanego modułu celowniczo-startowego dla przeciwpancernych pocisków Javelin. Nie jest to więc zamówienie zupełnie nowej broni, a rozbudowa możliwości systemu, który służy amerykańskim żołnierzom od 1996 roku.

Znacznie ciekawszy jest jednak harmonogram tej modernizacji. O LWCLU pisałem już w sierpniu 2023 roku, kiedy 39 amerykańskich żołnierzy uczestniczyło w szkoleniach i testach nowej konstrukcji. Wtedy zakładałem na podstawie dostępnych informacji, że masowa produkcja może ruszyć jeszcze w 2023 roku. Tymczasem pierwsze dostawy LWCLU do armii USA zostały ogłoszone dopiero 26 maja 2026 roku, a październikowy kontrakt ma umożliwić produkcję kolejnych egzemplarzy. Nie oznacza to automatycznie, że cały program zaliczył trzyletnie opóźnienie, bo producent nie wyjaśnił dokładnie wszystkich etapów jego realizacji. Pokazuje to jednak, jak długa bywa droga od demonstracji gotowego rozwiązania do jego szerszego wdrażania.
Javelin nie potrzebował nowego pocisku, żeby stać się lepszą bronią
Najważniejsza zmiana sprowadza się do tego, że LWCLU jest o 30% mniejszy i 25% lżejszy od wcześniejszego modułu Block I. Sam nowy moduł ma ważyć około 6,4 kg, ale ograniczenie masy to dopiero początek, bo producent deklaruje również dwukrotne zwiększenie zasięgu wykrywania i rozpoznawania celów. Innymi słowy, żołnierz otrzymuje mniejszy sprzęt, który pozwala mu skuteczniej obserwować pole walki i to również nocą.
Czytaj też: Ta potężna bomba wygląda znajomo, ale potrafi przebić ponad metr betonu
Musimy jednak pamiętać o jednej rzeczy. Dwukrotnie większy zasięg wykrywania nie oznacza, że pocisk Javelin nagle może razić cele z dwukrotnie większej odległości. LWCLU jest bowiem wielokrotnego użytku modułem obserwacyjno-celowniczym, podczas gdy sam pocisk ma własną głowicę naprowadzającą, działającą w podczerwieni. Po wystrzeleniu może samodzielnie podążać za uprzednio wskazanym celem, zgodnie z zasadą “fire-and-forget”, również po trajektorii pozwalającej uderzyć w słabiej chroniony górny pancerz pojazdu.

Właśnie dlatego ulepszenie celownika i elektroniki ma tak duże znaczenie. Skoro operator może wcześniej wykryć potencjalne zagrożenie, dokładniej je rozpoznać i przygotować się do strzału, to zyskuje przewagę jeszcze przed wystrzeleniem pocisku. Oczywiście deklaracje producenta trzeba traktować z pewną rezerwą, bo skuteczność obserwacji zależy także od pogody, warunków termicznych, maskowania i charakteru terenu. Sama poprawa jakości obrazu nie sprawi przecież, że wszystkie cele staną się automatycznie widoczne.
836 mln złotych na Javeliny, ale inwestycja zaczęła się wcześniej
Sam kontrakt jest naturalnie imponujący, ale jeszcze więcej o przyszłości Javelina mówi mi to, co Raytheon zrobił wcześniej. Firma przeznaczyła już 22 mln dolarów, czyli około 85,5 mln złotych, na modernizację zakładu produkującego LWCLU w Tucson w Arizonie. Celem jest zwiększenie mocy produkcyjnych oraz tempa dostaw, co w obecnych realiach ma nie mniejsze znaczenie niż same parametry techniczne.
Z kolei Lockheed Martin poinformował 8 października 2026 roku, że w ciągu dwóch lat niemal podwoił możliwości produkcyjne kompletnych pocisków Javelin. Trwa również modernizacja infrastruktury testowej, a producent planuje rozbudowę kolejnych 16 stanowisk. Konsorcjum ma już za sobą produkcję ponad 55000 pocisków Javelin i ponad 12000 modułów celowniczo-startowych wielokrotnego użytku. Mimo takiej skali działalności październikowy komunikat nie zdradza, ile dokładnie nowych LWCLU obejmuje kontrakt za 215 mln dolarów ani w jakim terminie zostaną dostarczone.
Polska również czeka na nowe Javeliny
Nie możemy też zapominać, że modernizacja Javelina ma bezpośrednie znaczenie dla Polski. Już 31 stycznia 2023 roku Agencja Uzbrojenia podpisała aneks do umowy obejmujący dostawę 50 nowych modułów LWCLU i około 500 pocisków FGM-148F. Sprzęt zamówiono przede wszystkim na potrzeby Wojsk Obrony Terytorialnej, a dostawy zaplanowano do 2026 roku. Sam amerykański kontrakt nie stanowi jednak potwierdzenia, że wszystkie zamówione przez Polskę egzemplarze zostały już dostarczone.
W szerszej perspektywie jest to również ciekawy przykład tego, jak Amerykanie próbują rozwijać kilka koncepcji uzbrojenia przeciwpancernego jednocześnie. Z jednej strony inwestują w Javelina, a z drugiej interesują się alternatywnymi rozwiązaniami opartymi na izraelskich pociskach Spike. Nie traktowałbym tego jako sprzeczności, bo rozwijanie konkurencyjnych technologii wcale nie wymaga natychmiastowego porzucania sprawdzonego systemu.
Javelin ma przed sobą jeszcze długą przyszłość?
Odkąd tanie drony FPV zaczęły masowo niszczyć pojazdy opancerzone, coraz częściej można odnieść wrażenie, że drogie przeciwpancerne pociski kierowane będą stopniowo traciły znaczenie. Nie jestem jednak przekonany do takiego scenariusza. Drony mają ogromne zalety, ale nie oferują dokładnie tych samych możliwości, co wyspecjalizowane systemy przeciwpancerne. Nie musimy więc wybierać między jednym a drugim, bo na współczesnym polu walki oba rozwiązania mogą się wzajemnie uzupełniać.
Czytaj też: Reaktor jądrowy w 60-tonowym czołgu. Chiny stawiają na nuklearne serce w ciężkim pancerzu

Nowe LWCLU jest zresztą tylko częścią szerszego procesu, bo Amerykanie pracują również nad unowocześnieniem głowicy naprowadzającej samego pocisku Javelin. Patrząc na te działania, mam wrażenie, że zamiast projektować następcę od podstaw, USA chce sukcesywnie wymieniać najbardziej przestarzałe elementy sprawdzonej już konstrukcji. Taka strategia nie gwarantuje oczywiście sukcesu, ale może być znacznie rozsądniejsza od kosztownego rozpoczynania kolejnego programu zbrojeniowego.
Najbardziej zastanawia mnie jednak to, że o LWCLU mówiliśmy jako o przyszłości już w 2023 roku, a dopiero teraz jego produkcja nabiera większego rozpędu. Właśnie dlatego w przypadku wojskowych technologii coraz większą uwagę zwracam nie tylko na imponujące zapowiedzi, lecz także na terminy dostaw, możliwości fabryk i rzeczywiste zamówienia. Bo nawet najlepsza broń przyszłości pozostaje tylko obietnicą, dopóki żołnierze nie otrzymają jej w odpowiedniej liczbie.
Źródła: Raytheon, RTX, Lockheed Martin, Agencja Uzbrojenia

