
Audi Q3 e-hybrid wydaje się znacznie mniejszy, niż jest w rzeczywistości. Efektowności nie brakuje

Jeśli spojrzymy na nowe Audi Q3, jego sylwetkę, stosunek nadwozia do felg – auto, szczególnie na zdjęciach, wydaje się znacznie mniejsze od poprzednika. To przykład dobrego złudzenia optycznego, które szczególnie jest widoczne w wariancie Sportback.
Auto ma 4531 mm długości, 2087 mm szerokości z lusterkami, 1546-1560 mm wysokość (w zależności od wersji) i 2678 mm rozstawu osi. Sportback jest niższy od SUV-a o ok 40 mm, a względem poprzednika nowe Q3 jest przede wszystkim dłuższe o ok 30 mm.

Testowy wariant to usportowiony wizualnie wariant z pakietem stylistycznym S line Exterieur oraz pakietem optycznym czerń plus. Dzięki temu unikamy tego, na co narzekaliśmy w przypadku Q5, czyli paskudnie kontrastujących, srebrnych i błyszczących wstawek. Jak choćby obramowań szyb. Nawet bez pakietu S line, warto dopłacić do czarnych elementów, bo to naprawdę wygląda znacznie lepiej.

Z przodu w oczy rzuca się duży grill i dosyć cienkie cienkie światła. Tutaj jest to flagowy wariant Matrix LED z przodu oraz LED pro z tyłu, ale ze znacznie mniejszym wyborem wariantów sygnatur świetlnych niż w modelach droższych. Te są tylko cztery.

Z boku auto wygląda chyba najbardziej efektownie. Linia jest szybka, przetłoczenia subtelne, a robotę robią też felgi. Tutaj są to obręcze 20-calowe i trzeba przyznać, że wybór felg w konfiguratorze Audi Q3 jest bardzo duży, a rozstrzał rozmiarów od 17 do 20 cali. Jest w czym wybierać. Z boku widać też idealnie to, po czym można odróżnić SUV-a od Sportbacka. Pierwszy ma linię dachu podkreśloną dodatkową, czarną belką. Sportback tego elementu nie ma. Oczywiście dochodzi do tego inny kąt nachylenia klapy, ale to nie zawsze jest tak dobrze widoczne. Lepiej jest szukać dodatkowej, czarnej kreski.

Z tyłu jest nieco dyskusyjnie ze względu na kształt świateł. O ile z przodu wyglądają efektownie i nieco zadziornie, tak z tyłu zdecydowanie… trzeba się do tego przyzwyczaić. Trochę szkoda, że nie ma tu widocznej końcówki wydechu, ładnie komponowałaby się z pakietem S line.
Czytaj też: Test Audi SQ5 Sportback – wygląda lepiej niż SUV. Czy są tu jakieś inne różnice?
Funkcjonalne wnętrze, ale czy Audi Q3 zmieniło się na lepsze?

Na niekorzyść Audi Q3 mocno zadziałało to, że przesiadaliśmy się do niego z Audi Q5 i przeskok ogólnej jakości wnętrza okazał się duży. Czuć, że wylądowaliśmy w aucie półkę niżej, ale czy można powiedzieć, że jest dużo gorzej?

Nie do końca, bo chodzi tu przede wszystkim o typ użytych materiałów. Skóry jest mniej, ale za to mamy miękkie obicie drzwi. Na desce rozdzielczej mamy plastik, ale bardzo ładnie wkomponowany. Podświetlenie ambientne jest zrobione… inaczej. Mamy je m.in. w otworach w obiciu drzwi, co wygląda bardzo jak w nowym Volkswagenie Tayron. To, że jest wyraźnie taniej niż w Q5 widać przede wszystkim w mocno plastikowej wstawce z przyciskami na końcu środkowego tunelu. Choć trzeba przyznać, że porównywanie aut z dwóch różnych półek cenowych jest nie do końca sprawiedliwe, więc już przestajemy.

Wnętrze nowego Audi Q5 mocno zmieniło się względem poprzedniej generacji. Czy na plus? Tu można długo dyskutować. Na pewno jest znacznie prościej, bo poprzedni Q3 był mocno przekombinowany. Wyglądał trochę, jakby nałożone w nim zostały na siebie dwie deski rozdzielcze. Ale za to tunel środkowy nie był pokryty błyszczącym plastikiem, którego w tym miejscu w nowym Q3 mamy bardzo dużo. Więc standardowo jest to magnes na kurz i zarysowania. Plusem poprzednika było sterowanie klimatyzacją za pomocą klasycznych, fizycznych pokręteł, w nowym Q3 zostało to przeniesione na ekran. Sterowanie klimatyzacja jest zawsze na nim widoczne, ale to nadal wymaga szukania przycisku na ekranie.



Przedziwnie wygląda sterowanie wycieraczkami i światłami. Wszystko to jest umieszczone na lewo od kierownicy w ogromnym panelu sterowania. Wszystko przez to, że po prawej stronie mamy selektor zmiany kierunku jazdy. Wymaga to przyzwyczajenia, ale z drugiej strony dzięki temu nie włączamy wycieraczek, zamiast ruszyć do przodu. Jak to się czasem potrafi zdarzyć w Mercedesie.



Choć Audi Q3 uchodzi za kompaktowego SUV-a, na brak miejsca nie można w nim narzekać. Z przodu jest całkiem przestronnie, a fotele to coś, do czego Audi przyzwyczaja nas we wszystkich nowych modelach. Jest bardzo komfortowo, na krótkich, jak i dłuższych trasach. Nie można tu narzekać ani na ich szerokość, ani na trzymanie w zakrętach, ani też na ogólną pozycję siedzenia.



Tylna kanapa wydaje się umieszczona blisko przednich foteli, ale to po części zasługa długiego siedziska. Miejsca jest tu wystarczająco, spokojnie dla osób o wzroście do ok 190 cm. Siedzi się tu bardzo komfortowo. Nie brakuje miejsca na nogi i nad głową. Nie zabrakło rozkładanego podłokietnika z uchwytami na napoje, jest prosty panel sterowania temperaturą oraz dwa porty USB-C.



Czy plug-in zabieram nam przestrzeń w bagażniku? Nowe Audi Q3 to niestety niechlubny przykład pokazujący, że tak. Bagażnik ma pojemność 380 litrów. Dla porównania spalinowy Sportback to 488 litrów, a spalinowy poprzedniej generacji 530 litrów. To bardzo duża różnica. Plusem bagażnika jest to, że jest dosyć długi. Nie za wysoki, ale mając do tego duży otwór załadunkowy, można tu zmieścić dużo bagażu, o ile tylko przemyślanie go poukładamy. W tym pomaga prosta i symetryczna przestrzeń bez żadnych zagłębień.
Czytaj też: Test Honda Civic – opowiem Ci, dlaczego jest to mój ulubiony samochód
Na papierze, nowe Audi Q3 ma dwa, prawie takie same ekrany. To magia liczb

Centralny ekran nowego Audi Q3 ma przekątną 12,8 cala, a ekran kierowcy 11,9 cala. Czyli na papierze powinny być niemal tej samej wielkości. Są one ułożone za taką samą taflą szkła, którą znamy z innych nowości Audi, a przez to, że w Q3 nie ma możliwości dokupienia dodatkowego ekranu dla pasażera, wygląda to spójnie i efektownie.

Tylko jeśli spojrzymy bliżej… To rozmiary obu ekranów nie do końca się zgadzają. Przekątna ekranu kierowcy wynika z tego, że jest on bardzo długi, ale za to bardzo niski. To, co widzicie na zdjęciach to nie jest żaden wycinek, to zwyczajnie bardzo panoramiczny wyświetlacz, przez co niektóre elementy, jak mapa, wyglądają na nim na mocno rozciągnięte. To typowe złudzenie optyczne. Do tego dookoła mamy ogromną pustą, czarną przestrzeń. Czy można to było zrobić lepiej? Zdecydowanie, ale to wymagałoby przeprojektowania całej deski rozdzielczej, nie można byłoby zastosować tego samego szklanego panelu, co podniosłoby koszty produkcji. Więc choć nie do końca można się zgodzić z efektem, tak motywy są łatwe do zrozumienia.





Ekran kierowcy oferuje kilka widoków, mniej lub bardziej rozbudowanych. Do tego kolorystyka zegara i jego wygląd, zmienia się wraz z trybem jazdy. W Sporcie mamy widoczne obroty i czerwone akcenty, to warto docenić. Co ciekawe, możemy tu wyświetlić mapę nawigacji z Apple CarPlay, ale tylko Mapy Apple. Mapy Google nie będą tak działać. Zarówno CarPlay, jak i Android Auto działają bez problemów bezprzewodowo.





Wyświetlacz główny to nie jest niestety panel OLED z droższych modeli Audi, ale nie można powiedzieć o nim złego słowa. Responsywny, szybko działający, z prostym i bardzo czytelnym interfejsem. Zdecydowanie wywiązuje się ze swoich zadań.



Podobnie jak system kamer 360, który oferuje czytelny obraz o dobrej perspektywie. Same kamery nie są topowej jakości, tu zdecydowanie brakuje przede wszystkim rozdzielczości, ale obraz pozostaje czytelny i użyteczny nawet w ciemnym otoczeniu. Co warto podkreślić, kamera cofania nie ma objawów szarpania animacji, na którą narzekaliśmy w przypadku Q5.

Nagłośnienie Sonosa to bardziej chwyt marketingowy niż faktyczna jakość. Gra dobrze, zdecydowanie ponadprzeciętnie, z ładnym basem i wyraźną przestrzennością brzmienia, ale to zdecydowanie nie jest półka premium, jaką może obiecywać logo na maskownicach głośników.
Czytaj też: Test SEAT Ateca FR. Piękno tkwi w prostocie
Audi Q3 Sportback e-hybrid nie jest tak dynamiczny, jak wskazuje to specyfikacja. Do tego nie bardzo lubi hamowanie

Serce nowego Audi Q3 nie zmieniło się diametralnie względem starszej wersji, ale dostajemy nieco więcej mocy i dynamiki. Ukłąd napędowy składa się z 4-cylindrowego, turbodoładowanego silnika o pojemności 1.5 l, mocy 177 KM i 250 Nm momentu obrotowego. Jednostka elektryczna dysponuje 116 KM mocy i 330 Nm momentu obrotowego, natomiast moc systemowa układu napędowego to 272 KM w parze z 400 Nm momentu obrotowego. Maksymalna prędkość to 215 km/h a pierwsza setka pojawia się na liczniku po 6,8 s.
To tyle jeśli chodzi o dane techniczne. Na papierze wygląda to nieźle, więc spodziewałam się przyjemnej jazdy, ale jestem Q3 zawiedziona. Po pierwsze przyspieszenie. Niby 6,8 s 0-100 km/h, więc auto powinno być całkiem dynamiczne. Niestety, zmuszenie go do jako takiej dynamiki wymaga katowania pedału gazu, a kierowcy towarzyszy poczucie ciężkości, jakby miał do czynienia z konstrukcją o połowę cięższą, niż jest ona w rzeczywistości. Dodatkowo, jeżeli nawierzchnia nie jest sucha, a człowiek chce w miarę sprawnie ruszyć z miejsca, koła potrafią nieprzyjemnie zaboksować, auto zatańczy w miejscu, aby następnie niezbyt żwawo zebrać tyłek w troki. Niezbyt imponujące, niezbyt przyjemne. Napęd quattro na pewno by z tym pomógł, niestety nie jest on dostępny w Q3 PHEV.

Jeżeli już rozwiniemy w miarę przyzwoitą prędkość i chcemy ją wytracić, radzę nie oszczędzać pedału hamulca, bo Q3 hamować po prostu nie lubi. Pedał hamulca jest miękki i czasami miałam wrażenie, że Q3 bardziej zależy na płynnej rekuperacji energii, niż asertywnym hamowaniu, nawet jeżeli kierowca wyraźnie daje mu do zrozumienia, że w danym momencie jego priorytetem nie jest prąd, a bezpieczeństwo. Nie wiem, czy ma to związek z konfiguracją napędu hybrydowego, czy rozmiarem hamulców, ale fakt jest faktem – hamowanie jest jednym ze słabszych aspektów tego modelu.

Jeśli do tego wszystkiego dodamy nadgorliwy system utrzymania w pasie ruchu, nasuwa mi się następujący wniosek: jeżeli lubicie jeździć spokojnie i generalnie nigdzie Wam się w życiu nie spieszy, nie odczujecie bolączek o których wspominałam powyżej. Jazda Audi Q3 PHEV będzie bezinwazyjnym doświadczeniem. Na samym prądzie przejedziecie ponad 100 km w mieście i w trasach mieszanych, będą Was wspomagać liczne systemy bezpieczeństwa, będzie miękko, cicho i przyjemnie. Tym autem podróżuje się bardzo przyjemnie, jeśli nie zależy nam na dynamice i sportowych emocjach.

Jeżeli wymagacie od swojego auta responsywności, dynamiki i precyzji, przed podjęciem decyzji o zakupie radziłabym udać się na dłuższą niż 15 minut jazdę testową.
Czytaj też: Test Nissan Ariya Nismo – powrót sportowej marki w ciele elektrycznego SUV-a. Udany powrót?
Spalanie Audi Q3 Sportback e-hybrid wypada przyzwoicie. W baterii brakuje jednej funkcji

Niewątpliwym plusem jest akumulator trakcyjny nowego Q3. Producent nie bawił się w półśrodki i w zasadzie podwoił jego pojemność – zamiast wcześniejszych 13 kWh brutto mamy 25,7 kWh brutto, co daje nam 18,7 kWh pojemności baterii netto (10,5 kWh w starszej wersji). Jeżeli będziecie korzystać z rekuperacji i jechać spokojnie, prądu wystarczy na przejechanie ponad 100 km, o ile będziecie się trzymać daleko od tras szybkiego ruchu.
Baterię możemy ładować prądem zmiennym lub stałym. Jeżeli będziecie korzystać z wallboxa, maksymalna moc ładowania to 11 kW, co pozwoli na „napełnienie” baterii (0-100%) w ciągu 2,5 godziny. Jeżeli będziecie korzystać ze zwykłego gniazdka, zajmie to ponad 11 godzin (również 0%-100%). Macie również możliwość korzystania z szybkich ładowarek DC, wtedy maksymalna moc ładowania do 50 kW, co pozwala na na naładowanie Q3 10%-80% w zaledwie 26 min.

Warto pilnować stanu naładowania baterii, bo to ona jest odpowiedzialna za śmiesznie niskie zużycie paliwa w Q3. Jazda po mieście to ok 2 litry benzyny na 100 km, natomiast co do prądu – wartości będą się różniły w zależności od temperatury, przygotowania auta i stylu Waszej jazdy. Sytuacja będzie wyglądała podobnie w cyklu mieszanym, natomiast jeżeli rozładujecie akumulator trakcyjny, Audi Q3 będzie się zachowywało podobnie do standardowej hybrydy. Będzie korzystało z prądu w momentach w których spalanie paliwa byłoby najwyższe, aby jak najbardziej zmniejszyć emisję. Na trasie mieszanej Q3 z rozładowanym akumulatorem spalił 5,9 l/100 km (oraz 3,3 kWh/100 km), natomiast w mieście było to 6,6-7 l/100 km,
Na trasach szybkiego ruchu auto posiłkuje się prawie wyłącznie silnikiem spalinowym, ale nawet rozładowane, potrafi korzystać z rezerwy prądu i tego, co odzyska z hamowania, aby wspomóc układ. Na drogach ekspresowych, przy tempomacie ustawionym na 120 km/h Q3 zużywało 8 l/100 km oraz 1,4 kWh/100 km. Na autostradach (tempomat ustawiony na 140 km/h) było to odpowiednio 10,7 l/100 km oraz 0,7 l/100 km.

Q3 ma tryb podtrzymywania baterii, ale niestety nie namierzyliśmy opcji doładowywania jej w trakcie jazdy. Trudno powiedzieć dlaczego, ale ta opcja w Ustawieniach była cały czas wyszarzała. Audi ma tą technologię, działa ona świetnie, pisaliśmy o niej przy A5, ale tutaj tego zabrakło. Możecie ustawić auto tak, aby zachowało poziom naładowania, który macie w danym momencie, ale nie możecie ustawić go tak, żeby w trakcie jazdy doładowało go o wskazaną przez Was wartość kosztem nieco większego zużycia paliwa. Szkoda, bo ta funkcja jest świetna, kiedy macie przed sobą dłuższą trasę po której mace wjechać w miasto. W zasadzie eliminuje to konieczność zatrzymywania się po drodze na ładowanie lub jeżdżenia po mieście z rozładowaną baterią.
Czytaj też: Test Volkswagen ID.7 GTX – komfortowy sedan, który SUV-om się nie kłania
Ceny Audi Q3 Sportback e-hybrid to klasyczna dopłata do plug-inga

Ceny nowego Audi Q3 Sportback e-hybrid zaczynają się od 248 640 zł (ponad 2 000 zł/miesięcznie w finansowaniu), ale jak to w Audi, jeżeli chcecie je porządnie doposażyć, musicie za to porządnie dopłacić. Przekroczenie 300 000 zł nie będzie stanowiło najmniejszego problemu. Jasne, będziecie mieć świetnie wyposażoną, nowoczesną hybrydę typu plug-in marki premium, ale czy taka cena jest w tym przypadku uzasadniona? Nie jestem przekonana.
Czytaj też: Test Volkswagen Golf Variant R – sportowe kombi w rozsądnej(?) cenie
Audi Q3 Sportback e-hybrid nie jest autem dla każdego

Chciałabym Wam powiedzieć, że Audi Q3 zachwyciło mnie równie mocno, co Q5, ale niestety nie mogę. O ile wizualnie nie ma co narzekać na względy wizualne, zastosowane technologie, baterię, czy komfort, niestety to, jak Q3 się prowadzi po prostu rozczarowuje. W szczególności biorąc pod uwagę to, że auto w wersji podstawowej kosztuje ćwierć miliona złotych. Za takie pieniądze spodziewałabym się czegoś znacznie przyjaźniejszego kierowcy. Nadal jest to auto do wygodnego przemieszczania się, ale zdecydowanie dla osób, które chcą to robić spokojnie i komfrotowo, niekoniecznie dynamicznie.