Test Audi SQ5 Sportback – wygląda lepiej niż SUV. Czy są tu jakieś inne różnice?

Audi SQ5 Sportback możemy śmiało nazwać wariantem Coupe sportowej odmiany jednego z najpopularniejszych SUV-ów na polskim rynku. Korzystając z okazji, że w ostatnich miesiącach mieliśmy u nas zarówno SUV-a, jak i Sportback zobaczmy, czym różnią się od siebie oba warianty oraz jakie są ich największe wady i zalety.
...

Audi SQ5 Sportback wygląda jak szybkie auto premium, a SUV jak… auto z Chin. To nie wina wariantu, a konkretnej konfiguracji

Audi SQ5 Sportback, zdjęcia – Arkadiusz Dziermański

Jak już wielokrotnie pisaliśmy w naszych materiałach, auta prasowe pojawiają się w przeróżnych konfiguracjach, co często odbija się na ich wyglądzie. Takim przykładem było właśnie Audi SQ5 pełne srebrnych i chromowanych elementów. Gdyby nie znaczek na masce można pomyśleć, że to kolejny chiński SUV. Oczywiście wszystko jest kwestią gustu, ale większość zasłyszanych opinii na temat tego wariantu była zgodna – to nie wygląda dobrze.

Audi SQ5

Jeśli spojrzymy na Audi SQ5 Sportback w niemal identycznym kolorze, auto wygląda nieporównywalnie lepiej. Drożej, bardziej premium. Tak, to wymaga dopłaty – 7 080 zł w wersji bogatszej i 4 720 zł w skromniejszej, ale są to pakiety zamieniające elementy srebrne na czarne i w tym przypadku będą to świetnie zainwestowane pieniądze.

Audi SQ5 Sportback

Czarne akcenty dodatkowo optycznie pomniejszają auto, bo w obu wariantach Audi SQ5 jest samochodem o konkretnych wymiarach. 4 717 mm długości, 2 155 mm szerokości z lusterkami, 1 671 mm wysokości (1 664 mm dla Sportback) i 2 820 mm rozstawu osi. Tak, kosmetyczna różnica w wysokości to jedyna różnica między Sportbackiem, a SUV-em, choć na zdjęciach, ale i na żywo, jeśli nie mamy obu aut obok siebie, ten pierwszy wydaje się znacznie mniejszy.

Czytaj też: Test Audi SQ5 – sportowo, komfortowo, ale z dziwnymi wpadkami

Ten wydech to nie atrapa. Audi SQ5 brzmi bardzo przyjemnie

Z pozytywnych aspektów wizualnych warto zwrócić uwagę na wydech. To nie są atrapy, to nie tylko wygląda, ale też brzmi. Został skonfigurowany w taki sposób, aby dostarczyć jak najlepszych wrażeń słuchowych i lubi sobie dosyć często subtelnie strzelić, nawet w komfortowych trybach jazdy. To zdecydowanie nie są strzały dziurawego tłumika leciwego BMW E46, a głęboki, przyjemny pomruk, ale… momentami słabo słyszalny z przodu.

Audi SQ5 jest dobrze wyciszone i w pierwszym rzędzie siedzeń dźwięk wydechu nie zawsze jest słyszalny. Wyraźnie słychać go na tylnej kanapie oraz oczywiście na zewnątrz. Szczególnie zaraz po uruchomieniu SQ5 lubi o sobie przypominać otoczeniu, co dla niektórych może być wadą. Taki dźwięk o 6 rano pod blokiem nie każdemu może pasować.

Czytaj też: Test SEAT Ateca FR. Piękno tkwi w prostocie

Światła w Audi SQ5 są bardzo efektowne. To zaleta, czy gubienie tożsamości

Światła w Audi SQ5 (LED Plus z funkcją Matrix) mają nie tylko walory praktyczne, ale i estetyczne. O praktycznych na przestrzeni lat powiedziano już chyba wszystko. Świetnie doświetlają zakręty, wycinają jadące z naprzeciwka samochody, żeby ich nie oślepiać i są ogromnym ułatwieniem nocnego podróżowania.

Do tego mamy aspekty wizualne. Wygląd przednich i tylnych świateł można modyfikować. W SQ5 do wyboru mam osiem sygnatur świetlnych dla świateł przednich i tylnych. Dzięki temu możemy dopasować ich wygląd do naszych preferencji. Jest to bardzo efektowne, ale głosy branżowe mówią, że jest to gubienie tożsamości. Jeśli patrzymy na światła Mercedesa czy Volvo to od razu wiemy, co to za auto. W Audi nie do końca, ale… z drugiej strony jest to funkcja, którą bardzo chwalą sobie klienci, a ich głos jest o wiele ważniejszy, niż narzekania branży motoryzacyjnej.

@chip.polska

Najbardziej efektowna funkcja #Audi 🔥🔥

♬ oryginalny dźwięk – CHIP Polska

Czytaj też: Test SEAT Ateca FR. Piękno tkwi w prostocie

Jeszcze dwie generacje aut i Audi pozbędzie się błyszczącego plastiku. Tak będzie… ?

Spotkaliśmy się z paroma opiniami mówiącymi, że wnętrza nowych modeli Audi są tanie. Patrząc na to, jak wygląda i jak wykonane są wnętrza obu testowych SQ5 trudno jest się z tym zgodzić.

Jakość użytych materiałów stoi na bardzo dobrym poziomie. Ich spasowanie, jakość i wygląd skór, twardość plastików – mucha nie siada. W tych wnętrzach zwyczajnie czuć, że to jest auto z wyższej półki.

Są jednak elementy, które mogą niech kłuć w oczy. Takim z pewnością jest opcjonalny ekran pasażera, który nie jest zbyt spójny z dwoma pozostałymi. Ekran kierowcy i główny są umieszczone w jednym, zaokrąglonym na bokach elemencie. Ekran pasażera jest kanciasty i siłą rzeczy od nich odchylony w przeciwnym kierunku. Można było zaprojektować to lepiej.

Na tunelu środkowym Audi SQ5 mamy ostatni bastion błyszczącego plastiku. No może prawie ostatni, bo błyszczy się też panel sterowania na drzwiach kierowcy oraz przyciski na kierownicy. Jasne, to wygląda bardzo efektownie, jak czyste auto stoi w salonie. Ale na co dzień, bez zafoliowania tego elementu, szybko się porysuje od kurzu, który zbiera się na nim okrutnie.

Może to mylne wrażenie, ale w poprzednich generacjach modeli Audi błyszczącego plastiku było chyba nieco więcej, więc jest nadzieja, że jeszcze ze dwie generacje i ten element w końcu zniknie. Póki co pełni funkcję motywującą do tego, aby w schowku mieć zawsze ściereczkę do przecierania go z kurzu i odcisków palców.

Czytaj też: Test Nissan Ariya Nismo – powrót sportowej marki w ciele elektrycznego SUV-a. Udany powrót?

Komfort podróżowania Audi SQ5 pokazuje, jak dużo mają do nadrobienia chińskie marki

O ile wspomniane srebrne i chromowane elementy na zewnątrz Audi SQ5 SUV mogą powodować, że ktoś pomyli go z chińskim autem, tak wystarczy usiąść w środku i przejechać kilkaset metrów, żeby zobaczyć, że to kompletnie dwa inne światy.

Pomimo tego, że oba testowane warianty Audi SQ5 miały sportowe fotele, podróżowanie w nich to czysta przyjemność. SUV-em przejechaliśmy więcej, bo ponad 1 500 km i nawet prawie 4-godzinna podróż nie była męcząca. Zakres konfiguracji foteli, to jak trzymają w zakrętach, jak dobrze dobrana jest ich miękkość to jest inny świat w zestawieniu z chińskimi SUV-ami. Gdzie często mamy ograniczony zakres regulacji, twarde oparcia i tak dobraną pozycję, że ma się wrażenie siedzenia na taborecie.

Bardzo wygodnie jest też na tylnej kanapie. Wyprofilowanie foteli, nachylenie siedziska i dużo przestrzeni dają dwóm osobom bardzo komfortowe warunki do podróżowania. Dwóm, bo standardowo środkowe miejsce jest bardzo twarde. Pomimo ściętego dachu w Sportbacku miejsca nad głową jest w zasadzie tyle samo, więc wysokie osoby w obu wariantach nie powinny mieć powodów do narzekania.

Czytaj też: Test Volkswagen ID.7 GTX – komfortowy sedan, który SUV-om się nie kłania

Ekran OLED w Audi SQ5 to genialne rozwiązanie. Szkoda, że jest tylko jeden. O co chodzi z kamerami?

Ekran główny w Audi SQ5 to panel OLED, ze wszystkimi swoimi zaletami. Czyli genialnymi kolorami oraz perfekcyjną czernią i szkoda, że w tej samej technologii nie jest zrobiony ekran kierowcy. Przy czarnym motywie jazda w nocy wchodzi na zupełnie inny poziom. Wygląda to tak, jakby kolorowe elementy interfejsu były zawieszone w czarnej przestrzeni. Gdyby tak samo wyglądały zegary, byłoby to genialne doświadczenia. Być może w przyszłości Audi zdecyduje się na taką konfigurację wyświetlaczy.

Obsługa auta to trochę połączenie klasyki i nowoczesności. Mamy do dyspozycji pokrętło regulacji głośności i to zrobione o tyle ciekawie, że jednocześnie możemy nim zmieniać utwory przechylając je w lewo lub prawo. Mała rzecz, zapewne dająca jakaś oszczędność, a zadowala miłośników klasycznych rozwiązań.

Przyciski na kierownicy są haptyczne, ale dające bardzo wyraźny sygnał potwierdzający ich wciśniecie. Są dobrze podświetlone, wyraźnie oddzielone i może nie jest idealnie, ale można to było zrobić znacznie gorzej. Za to już sterowanie klimatyzacją odbywa się na ekranie głównym. Tu plus za to, że przyciski do podstawowych funkcji klimatyzacji są zawsze widoczne, również podczas korzystania z Android Auto i Apple CarPlay (działają bezprzewodowo). Co ciekawe, jak auto nie wykrywa pasażera na przednim fotelu, wyłącza możliwość sterowania temperaturą po jego stronie.

Nieco dziwnym tematem jest kamera. Z jednej strony mamy dobrą jakość obrazu, czytelną nawet po ciemku i dobrze dobraną perspektywę. Z drugiej widok kamery cofania i tylko kamery cofania na ekranie SQ5 SUV był szarpany. To nie było losowe zacinanie się, a bardziej jakby ekran lub kamera gubiły klatki i obraz był wyświetlany przykładowo w 20 klatkach na sekundę. Niby jest w miarę płynnie, ale widać, że czegoś brakuje. Nowym Q5 pierwszy raz jeździliśmy w kwietniu 2025 roku, to samo pojawiło się w sierpniu w SQ5, ale już w lutym 2026 roku w Sportbacku ten problem nie występował. Więc być może po drodze pojawiła się jakaś aktualizacja, która to naprawiła.

Czytaj też: Test Volkswagen Golf Variant R – sportowe kombi w rozsądnej(?) cenie

Audi SQ5 Sportback i SUV mają prawie taki sam bagażnik. Praktyka vs papier

Audi SQ5 Sportback

Na papierze pojemność bagażnika obu wariantów Audi SQ5 jest niemal taka sama – 520 lutrów w SUV-ie i 515 w Sportbacku. Przy otwartej klapie w zasadzie trudno jest wskazać różnicę, to wygląda dosłownie identycznie.

Audi SQ5

Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Ze względu na kształt klapy, przy załadowaniu bagażnika pod sufit, do SUV-a mogą wejść nieco wyższe rzeczy. Przykładowo bardzo duże walizki postawione na długiej krawędzi. Jeśli więc zastanawiasz się, który wariant wybrać ze względu na bagażnik to zadaj sobie pytanie – jak często będziesz dopychać kolanem rzeczy w bagażniku. Jeśli faktycznie często to SUV będzie lepszym wyborem i tylko w tym konkretnym przypadku.

Czytaj też: Test Audi A5 Avant e-hybrid – kombi tylko z nazwy

Audi SQ5 Sportback prowadzi się wzorowo. O ile wyłączymy jeden system

Trudno napisać coś odkrywczego o prowadzeniu Audi SQ5 Sportback, bo wrażenia względem SUV-a… Pół roku później pozostają takie same. Dalej jest cholernie szybki, cholernie precyzyjny i cholernie przyjemnie brzmiący.

Żadne zaskoczenie, ale byłam ciekawa, jak auto będzie się zachowywało w trudnych warunkach, jakie mieliśmy na drogach na przełomie stycznia i lutego. Milo mi zameldować, że napęd quattro ultra nie zawiódł. Śnieg zalegający na ulicach? Głębokie koleiny, gołoledź? SQ5 Sportback aktywowało napęd na wszystkie koła i pruło przez Warszawę jak piekielnie szybki, sportowy czołg. Żadnych zawahań, żadnych poślizgów. Jedyna rzecz o jakiej musiałam pamiętać, to dezaktywacja ostrzeżenia pasa ruchu.

Niestety, ten system jest zbyt nadgorliwy i potrafi ingerować w prowadzenie nawet przy doskonale widocznych pasach. Zimą, kiedy jezdnia jest mokra, a pasy nie zawsze widoczne, będzie je widział na przykład w łatach na asfalcie, które mokre, odznaczają się wyraźnie od nawierzchni. Zdarzało mu się również próbować odbijać od cienkich warstw śniegu zalegających na drodze. Nie ma to znaczenia przy prędkościach do 60-65 km/h bo wtedy nie będzie próbował korygować toru jazdy, ale powyżej tych prędkości, radzę go wyłączać, bo nagłe szarpnięcia kierownicy na zaśnieżonej drodze nie są niczym przyjemnym. Pomimo tego, że napęd nigdy nie pozwolił SQ5 Sportback wpaść w poślizg.

Nie chciałabym Was nadmiernie straszyć tym systemem. W mieście rzadko rozwija się prędkości, które go aktywują, a w trasie trzeba na niego uważać lub po prostu go wyłączać, to wszystko. Zima w tym roku dała w kość wszystkim kierowcom, a ja miałam okazję jeździć w tych warunkach ośmioma różnymi autami. Równie bezpiecznie jak w SQ5 Sportback czułam się tylko w terenowym pickupie, ale na tym kończą się podobieństwa. Pod względem wygody, luksusu, dynamiki i nowoczesnych technologii, SQ5 Sportback jest lata świetlne do przodu.

Co też warto podkreślić to to, że Audi SQ5 Sportback, jak i SUV są autami niepozornymi. Tu w zasadzie tylko wydech zdradza, że to może być aż tak szybkie auto. Tymczasem oba nowe SQ5 wyposażono w 3-litrowe V6 TFSI o maksymalnej mocy 367 KM (5 500 – 6 300 obr./min) i 550 Nm momentu obrotowego (przy 1700 – 4000 obr./min), pozwalając na osiągnięcie 100 km/h w zaledwie 4,5 s. Dzięki temu auto potrafi bardzo sprawnie i skutecznie zdziwić niejednego kierowcę na sąsiednim pasie.

Czytaj też: Test Audi A6 Limousine e-hybrid quattro – piękne, wygodne, a do tego ma jeszcze zalety

Spalanie Audi SQ5 Sportback nie różni się od SUV-a. Czy można uznać je za wadę?

W sierpniu podaliśmy Wam wyniki pomiarów spalania i nie ma tutaj wielkich różnic pomiędzy zimą a latem. SQ5 jest co prawda zaawansowaną, ale w dalszym ciągu miękką hybrydą, nie jest więc tak podatny na zmiany temperatur jak HEV-y czy MHEV-y. Jedynie w mieście, gdzie auto najczęściej wykorzystuje silnik elektryczny, nie udało mi się zejść poniżej 10 l/100 km, nawet jeżeli próbowałam jechać spokojnie. 9l/100 km, które widziałam na wskaźniku spalania w sierpniu, było nie do zdrobnienia. Pozostałe pomiary były na tyle przybliżone do tych sierpniowych (+/0 0,5l), że wynikały prawdopodobnie z natężenia ruchu czy nieco innego nachylenia trasy.

Miasto9+ l/100 km
Trasa do 90 km/h (80-90 km/h)7,2 l/100 km
Droga ekspresowa (tempomat 120 km/h)7,9 l/100 km
Autostrada (tempomat 140 km/h)10,4 l/100 km

Czytaj też: Test Audi S6 Avant e-tron – chcielibyście, żeby Wasze auto spalinowe tak wyglądało

Wybór między Audi SQ5 Sportback i SQ5 SUV to wyłącznie kwestia gustu

No dobrze, gustu i dodatkowych 11 300 zł, jakie aktualnie różni oba auta w cenie wersji podstawowej. Mówimy tu konkretnie o 378 400 zł za SQ5 i 389 700 zł za SQ5 Sportback. Różnic w świetnym prowadzeniu praktycznie nie ma. Różnic w wykonaniu czy komforcie również. Sportback ma jedynie symbolicznie mniejszy bagażnik a różnicę zobaczymy dopiero przy próbie załadowania go maksymalnie pod sam sufit i dociśnięciu zawartości klapą. Czysto subiektywnie Audi SQ5 Sportback jest autem ładniejszym. Czysto optycznie mniejszym, bardziej agresywnym i do niego bardziej pasuje sportowe zaciecie, którego tu nie brakuje.

Na jaki wariant się nie zdecydujesz, Audi SQ5 dostarczy Ci dużo komfortu, dynamiki i radości z prowadzenia. Tylko dopłać do czarnych elementów nadwozia, nie katuj innych tym widokiem.