Test SEAT Ateca FR. Piękno tkwi w prostocie

Kompaktowe SUV-y zwykle wygrywają jednym słowem — kompromis. Mają sensowną wysokość za kierownicą, są wygodne na co dzień i nie wymagają od nas zmiany stylu życia tylko dlatego, że auto jest modne. Problem w tym, że w 2026 roku część tej klasy zaczęła gonić za wrażeniem premium i „nowoczesności” za wszelką cenę — a to często kończy się zbyt sztywnym zestrojeniem, dużymi felgami na niskim profilu, przekombinowaną obsługą multimediów i długą listą dopłat do rzeczy, które powinny być standardem.
Test SEAT Ateca FR. Piękno tkwi w prostocie

SEAT Ateca gra w inną grę. Nie próbuje udawać, że jest o segment wyżej, nie sprzedaje nam futurystycznej wizji na siłę i nie zmienia auta w tablet na kołach. Zamiast tego stawia na klasyczną ergonomię, normalne gabaryty i rozwiązania, które działają bez tłumaczenia — siadasz, ustawiasz, jedziesz. I w czasach, gdy wiele nowych modeli testuje cierpliwość detalami, to podejście zaczyna być nie tyle „konserwatywne”, co po prostu rozsądne.

Wersja FR dodaje do tego trochę charakteru — ostrzejsze akcenty, bardziej zwarte wrażenie i możliwość doposażenia auta tak, żeby realnie podnieść komfort na co dzień, a nie tylko odhaczyć sportowy pakiet w konfiguratorze. I właśnie taką Atecę sprawdziłem — 1.5 TSI 150 KM z DSG, czyli definicję zdrowego środka; bez napinania się na osiągi, ale też bez wrażenia, że SUV musi prosić o litość przy każdym wyprzedzaniu.

Nadwozie i proporcje. SEAT Ateca to kompakt, który nie udaje większego auta

Ateca jest kompaktowym SUV-em w najbardziej klasycznym sensie — nie jest przesadzona gabarytowo, nie próbuje robić wrażenia pół klasy wyżej, ale też nie jest mała. To widać już po samych wymiarach — 4381 mm długości, 1841 mm szerokości i 1615 mm wysokości. To są liczby, które w praktyce oznaczają łatwiejsze parkowanie i manewrowanie niż w większych SUV-ach (gdzie czasem nawet tylna skrętna oś niewiele pomaga), a jednocześnie normalną przestrzeń w środku i bagażnik, do którego nie wkładamy walizki jak do schowka nad głową w samolocie.

To auto, którym możecie pojechać z rodziną na wakacje, i którym możecie wieczorem bardziej dynamicznie pojeździć po pustych szosach z głośną muzyką (już bez Beats, ale nadal konkretnie), żeby spędzić trochę czasu w samotności za kółkiem, co często osobiście jest dla mnie kojące. Sam ten fakt sprawia, że to jest bardzo sensowny samochód, który warto wziąć pod uwagę — a 5 lat gwarancji i finansowanie dla przedsiębiorców tylko dodają mu kolorów. Nie ma efektu „wow”, ale jest poprawnie i przyjemnie. A jak już wspominałem, właśnie o to w tym aucie chodzi.

Kacper CembrowskiK
Napisane przez

Kacper Cembrowski

Szef działu wideo
Dziennikarz z wykształcenia, ale przede wszystkim z pasji i wyboru. Zacząłem pisać do internetu w wieku 15 lat — od branży gamingowej płynnie przeszedłem do nowych technologii, z czasem poszerzając je także o motoryzację. Po drodze zacząłem również coraz częściej stawać przed kamerą i za nią. Na co dzień zajmuję się tworzeniem i rozwijaniem treści technologicznych w wielu formach. Piszę artykuły, recenzje, felietony i scenariusze, nagrywam oraz montuję materiały wideo, prowadzę wywiady i realizuję formaty wideo oraz podcastowe. Równolegle rozwijam projekty w mediach społecznościowych. Regularnie relacjonuję najważniejsze targi technologiczne i motoryzacyjne na całym świecie, testuję najnowszy sprzęt oraz samochody, a także pracuję przy współpracach komercyjnych z markami i uczestniczę w procesach sprzedażowych oraz projektowych związanych z mediami i content marketingiem. Od 2020 roku prowadzę również własny podcast. Praca z mikrofonem i kamerą jest dla mnie naturalnym przedłużeniem dziennikarstwa — pozwala opowiadać o świecie nowych technologii, motoryzacji i współczesnej kultury w bardziej bezpośredni sposób. Fascynuje mnie technologia w każdej postaci — szczególnie ta nowoczesna, choć retro sprzęty mają w moim sercu specjalne miejsce (transparentne obudowy zawsze wygrywają). Uwielbiam japońską (pop)kulturę, katalońską piłkę nożną, sprzęty z Cupertino, samochody elektryczne (i najlepiej ze stali nierdzewnej), minimalistyczny design, dystopijny streetwear i anti-fashion, a muzyka towarzyszy mi całą dobę. Najlepiej czuję się w studiu nagraniowym, na planie wideo albo w samolocie.