Ruszyli świętość napędu rowerowego. Kaseta znika z koła, aby żyło się lepiej

Są w rowerach takie elementy, które wydają się już definitywnie zamkniętym rozdziałem. Rama może dostać nowe profile, kokpit może stać się bardziej zintegrowany, elektronika może zastąpić linki, ale sam rytuał wyjmowania tylnego koła pozostaje dziwnie odporny na zmiany. Nadal trzeba walczyć z łańcuchem, przerzutką tylną i osią… ale czy aby na pewno jest to aż tak niepodważalne?
Poglądowe zdjęcie przerzutki tylnej w rowerze

Poglądowe zdjęcie przerzutki tylnej w rowerze

Nowy system Dual od francuskiego Legend Wheels zwraca uwagę nie dlatego, że obiecuje więcej watów, mniej gramów albo kolejne aerodynamiczne czary, ale dlatego, że uderza w coś bardziej przyziemnego. W samą irytację podczas serwisu roweru. Producent postanowił bowiem przenieść kasetę (pakiet zębatek osadzony na tylnym kole, który współpracuje z przerzutką tylną) bezpośrednio na rower. Szaleństwo? Z punktu widzenia każdego rowerzysty i zwłaszcza serwisanta, zapewne tak.

Co właściwie wymyśliło Legend Wheels dla naszych rowerów?

Sedno pomysłu jest proste. W klasycznym rowerze szosowym lub gravelowym z osią przelotową tylne koło zabiera ze sobą kasetę, więc przy demontażu trzeba ustawić łańcuch na najmniejszej zębatce, odsunąć przerzutkę i dopiero potem wyciągnąć koło. Proponowany przez Francuzów system Dual robi to inaczej. Kaseta zostaje na rowerze, a samo koło ma po prostu wypaść w dół spomiędzy widełek tylnego trójkąta. Dzięki temu łańcuch zostaje tam, gdzie był, a zakładanie koła nie wymaga ponownego “trafiania” w najmniejszą koronkę.

Czytaj też: Nowy rower Salsy wchodzi na miejsce legendy. Warbird właśnie schodzi ze sceny

Naturalnie nie jest to uniwersalny sprzęt rowerowy, którego w weekend założycie do dowolnego gravela. Dual działa wyłącznie z kołami korzystającymi z firmowej piasty Legend R27, wymaga standardu osi 12 x 142 mm i hamulców tarczowych w rowerze szosowym albo gravelowym. Producent przekonuje jednocześnie, że pierwszy montaż trwa mniej niż minutę, nie wymaga modyfikacji ramy i zawiera wszystkie potrzebne narzędzia, ale to nadal rozwiązanie mocno zamknięte we własnym ekosystemie.

Właśnie tutaj zaczyna się prawdziwe pytanie o sens takiego wynalazku. Bo o ile szybkie wyjęcie koła zawsze brzmi dobrze, o tyle w codziennej jeździe nie jest to problem, który dla większości rowerzystów naprawdę domagał się rewolucji. Ba, większość rowerzystów nawet nie miało ku temu okazji, o ile korzysta regularnie z profesjonalnego serwisu zamiast własnego warsztatu. Dual nie rozwiązuje więc uniwersalnej bolączki całej branży, ale raczej próbuje sprzedać bardzo konkretne ułatwienie dla bardzo konkretnego użytkownika.

Dla kogo takie rozwiązanie rowerowe w ogóle ma sens?

Legend Wheels sugeruje dwa główne scenariusze. Pierwszy to szybkie przepinki kół podczas jazdy wspieranej zapleczem, na przykład przy zmianie nawierzchni albo charakteru trasy. Drugi jest znacznie ciekawszy i bardziej życiowy. Chodzi o sytuację, w której jeden rower ma pełnić dwie role, przykładowo szosową i gravelową, a właściciel chce przełączać się między dwoma zestawami kół bez zabawy z kasetą, łańcuchem i ustawianiem napędu od nowa. To właśnie ten drugi scenariusz wydaje się w praktyce bardziej przekonujący niż wizja ekspresowego serwisu rodem z wyścigów.

Czytaj też: AbsoluteBLACK bierze się za wąskie łańcuchy gravelowe. Rowery zaczną ciąć błoto jak nóż

Problem polega na tym, że taki komfort kosztuje. Sam kit Dual został wyceniony na 349 euro, czyli około 1485 zł. Do tego trzeba doliczyć kompatybilną piastę R27 za 169,90 euro, czyli około 725 zł, więc tym samym próg wejścia dobija do około 2200 zł i to zanim zaczniemy mówić o całym dodatkowym zestawie kół. Tutaj zresztą robi się jeszcze mniej przyjemnie, bo przykładowe gotowe pary kół R27 na stronie Legend Wheels pojawiają się w okolicach 1299 euro i 1599 euro, czyli odpowiednio około 5525 zł i 6800 zł. Innymi słowy, wygoda szybkiej przepinki nie jest dodatkiem za kilkaset złotych, ale przepustką do drogiego, firmowego systemu.

Nie jest to więc ot tani patent dla mas, ale premium dodatek dla osób, które już i tak wydają dużo na koła, napęd i osprzęt. Jeśli ktoś traktuje rower jak platformę do ciągłego żonglowania konfiguracjami, może zobaczyć w tym sens, ale w przeciwnym razie, to po prostu przesada. Co ciekawe, ten nowy system wyrasta z rozwiązania Fasten pokazanego przez francuski startup Lagar Concept w 2021 roku. Tam pomysł był jeszcze dalej idący, bo na ramie zostawała nie tylko kaseta, ale także tarcza hamulcowa, a sama firma opisywała Fasten jako nowy standard, w którym łożyska przenosi się z koła do ramy lub widelca. Branża od dawna więc flirtuje z pomysłem uproszczenia demontażu kół, tylko nigdy nie udało się z tego zrobić nowego standardu.

Czytaj też: Jeden rower, dwa metry długości i ponad 6000 euro po dorzuceniu akcesoriów

Sam Dual dobrze wpisuje się w szerszy kierunek, w którym sprzęt rowerowy coraz częściej sprzedaje nie tylko osiągi, ale też wygodę obsługi, modułowość i łatwiejszy serwis. Widać to choćby przy nowej, modułowej przerzutce Ratio Mech, rozbieralnej zwykłym multitooliem, albo przy Switch Rack od Restrap, gdzie główną wartością nie jest widowiskowość, ale praktyczna użyteczność i szybki montaż. Z kolei po stronie geometrii i kół ten sam trend widać nawet w takim miejskim Marinie z przesiadką z 700c na 27,5 cala czy gravelu Cinelli z flip chipem, który ma pozwalać na szybką zmianę charakteru maszyny. Nawet spór o wyścigowe obręcze Swiss Side i przepisy UCI pokazuje dziś, że koło przestało być “tylko kołem”, a stało się jednym z głównych pól technologicznej walki o przewagę.

Źródła: Legend Wheels

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.