Tego nie da się zignorować. Wyścig o broń nie do zatrzymania nabiera tempa

Broń hipersoniczna ucieka od dawna w dwie skrajności i odkąd o niej piszę, mam wrażenie, że jeszcze wiele lat minie, nim poznamy jej prawdziwe bojowe oblicze. To jest już jednak pewne, bo w tym wyścigu nie bierze udziału wyłącznie “największa trójka”, czyli USA, Chiny oraz Rosja, ale też państwa mniejsze, jak np. Indie, które zbliżyły się właśnie do opanowania potęgi “bojowej hipersoniki”.
Indyjski lotniskowiec Vikrant

Indyjski lotniskowiec Vikrant

Kiedy mam na myśli wspomniane skrajności w przypadku broni hipersonicznej, to wszystko sprowadza się do obiecywania gruszek na wierzbie. Praktycznie niepodważalne jest oczywiście to, że tego typu uzbrojenia po wystrzeleniu nie zatrzyma żaden dzisiejszy system przeciwlotniczy, a to ze względu na jego zaawansowane manewrowanie podczas lotu oraz poziom prędkości powyżej Mach 5. Jednocześnie jednak ostatnie lata były pełne wielkich obietnic i zapowiedzi przeróżnych firm z całego świata, które z czasem rozmyły totalnie temat przez brak wiarygodnych danych i wchodzenia na służbę.

Testy (głównie naziemne weryfikacje silników) naturalnie miały miejsce, ale poza tym… no cóż, efekty służącej już broni “niby hipersonicznej” okazały się (akurat na szczęście) słabe. Musimy jednak pamiętać, że taki “niby hipersoniczny” rosyjski Kindżał jest ot pociskiem aerobalistycznym, który po prostu rozpędza się do prędkości hipersonicznych podczas zejścia do celu. Im jednak więcej graczy gra w tę grę, tym szanse na rozpowszechnienie “broni prawdziwie hipersonicznej” rosną, a tym razem w tej kwestii moją uwagę przyciągnęły… Indie.

1200 sekund pracy silnika scramjet to żadna broń, ale dobry początek

Dowiedzieliśmy się, że indyjska organizacja DRDO przeprowadziła w Hyderabadzie długi test pełnoskalowej, aktywnie chłodzonej komory spalania scramjeta, a więc silnika strumieniowego, który działa w prędkości hipersonicznej. Próba trwała ponad 1200 sekund i odbyła się 9 maja 2026 roku w ośrodku SCPT należącym do Defence Research & Development Laboratory. Nie był to pierwszy jego sprawdzian, bo w styczniu 2026 roku podobny układ działał ponad 700 sekund, więc w grę wchodzi wyraźne wydłużenie pracy układu na przestrzeni kilku miesięcy.

Czytaj też: Turcja zrobiła własnego Shaheda

Scramjet, czyli Supersonic Combustion Ramjet, nie jest “zwykłym silnikiem odrzutowym na sterydach”. Jest to układ, w którym powietrze wpada do silnika z prędkością naddźwiękową, nie jest całkowicie wyhamowywane do prędkości poddźwiękowej jak to ma miejsce w klasycznych rozwiązaniach, a paliwo musi zapalić się i spalać w ekstremalnie krótkim czasie. Swoją drogą, DARPA w programie HAWC wskazywała właśnie napęd scramjetowy na paliwo węglowodorowe jako jeden z kluczowych obszarów do realizacji marzenia o hipersonicznym pocisku manewrującym. Poza tym wspomina też o konieczności jego tańszej produkcji oraz dbania o utrzymanie niskiej temperatury.

Oczywiście Indie nadal są daleko do opracowania broni hipersonicznej, bo był to jedynie test naziemny silnika, a nie pełny lot bojowego systemu. Różnica jest zasadnicza, bo w locie dochodzi do układanki wlot powietrza, sterowanie, zmienna trajektoria, wibracje, nagrzewanie całej struktury, separacja od nosiciela lub boostera, naprowadzanie i odporność elektroniki. Mimo to właśnie takie testy są podstawą do opanowania hipersonicznej broni.

Problemem nie jest sama prędkość Mach 5. Problemem jest utrzymanie lotu

Broń hipersoniczna jest określana głównie przez pryzmat prędkości Mach 5, czyli w przybliżeniu od ponad 6000 km/h. Jednocześnie musimy pamiętać, że byle pocisk balistyczny także może osiągać ogromne prędkości… choć tylko podczas lotu prosto na cel po osiągnięciu apogeum toru lotu. Hipersoniczny pocisk manewrujący ma być z kolei groźny dlatego, że leci szybko, stosunkowo długo, może pracować w atmosferze i nie zachowuje się tak przewidywalnie jak klasyczna głowica lecąca po trajektorii balistycznej. Do tej pory rozróżniamy zresztą dwa typy tej hipersonicznej broni – szybowce wynoszone przez rakietę oraz pociski manewrujące napędzane silnikami typu scramjet.

Czytaj też: Turcja znów mnie zaskoczyła. Tym razem chodzi o wielką rewolucję wojskowego lotnictwa

W tej wiadomości z Indii najciekawsze wydaje mi się właśnie to, że test dotyczył nie samego “rozpędzenia czegoś do ogromnej prędkości”, ale stabilnego działania komory spalania. Silnik tego typu jest bowiem nie lada osiągnięciem, a jego wyjątkowość podkreśla fakt, że w teście inżynierowie wykorzystali zostało lokalnie opracowane endotermiczne paliwo węglowodorowe. Jego zadanie nie sprowadza się tylko do dostarczenia energii. Takie paliwo może też odbierać ciepło z rozgrzanych elementów silnika, zanim trafi do spalania, co w scramjecie jest niezwykle ważne. W grę wchodzi więc nie byle jeden “cudowny silnik”, ale cała układanka, bo paliwo, chłodzenie, powłoki ceramiczne, wytwarzanie, stabilizację płomienia i nawet testowa infrastruktura, która jest zdolna zasymulować warunki lotu.

Indie od lat chcą należeć do hipersonicznej elity

Warto pamiętać, że Indie od lat walczą o swoje miejsce w hipersonicznej elicie. Już w 2020 roku indyjskie DRDO przeprowadziło lot HSTDV, czyli Hypersonic Technology Demonstration Vehicle. Wtedy pojazd został wyniesiony na wysokość około 30 km, rozdzielił się z nosicielem, otworzył wlot powietrza, a spalanie hipersoniczne utrzymało się przez ponad 20 sekund przy prędkości około sześciokrotności prędkości dźwięku, czyli blisko 2 km/s.

Potem w listopadzie 2024 roku Indie przeprowadziły próbę pierwszego dalekiego pocisku hipersonicznego, który został zaprojektowany do przenoszenia różnych ładunków na dystansie ponad 1500 km. Tam również wchodził w grę lokalny wkład laboratoriów DRDO i partnerów przemysłowych, co jest o tyle ważne, że przy tego typu broni państwo musi mieć zaplecze testowe, materiały, paliwa, elektronikę, integrację i przemysł, który potrafi powtarzać wynik, a nie tylko przygotować pojedynczy pokaz.

Czytaj też: Nowy sposób zwiększenia potęgi wojska mnie zaskoczył. Nie trzeba było nowych silników, wystarczyła chemia

Podobny problem widać przy hipersonicznej broni USA, gdzie sama potęga budżetowa nie usuwa automatycznie kłopotów z testami, integracją i decyzją, które systemy w ogóle mają trafić do służby. Pisałem już też o indyjskich ambicjach przy pocisku ET-LDHCM, więc patrząc na dzisiejszy test, mam wrażenie, że Indie od lat budują większą i coraz bardziej zaawansowaną architekturę w ramach wielkiego wyścigu po broń hipersoniczną. Trudno się temu dziwić, bo w moich oczach ten rodzaj uzbrojenia to swojego rodzaju “broń atomowa”.

Źródła: DRDO, DARPA, Test HSTDV

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.